ODPOWIEDZ
26 y/o
NEED FOR SPEED
185 cm
zawodowy kierowca wyścigowy w barwach Mercedesa
Awatar użytkownika
Use the sleeves of my sweater
Let's have an adventure
Head in the clouds but my gravity's centered
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

outfit

Niespokojne czasy w mieście spowodowane zbyt długo trwającą już awarią prądu zaczynały Lucienowi porządnie doskwierać. Mimo częściowego powrotu do normalności w niektórych dzielnicach wciąż można było napotkać problemy związane choćby z sygnalizacją świetlną.
Za każdym razem, kiedy Spencer wyjeżdżał na drogę, wspinał się na wyżyny cierpliwości i wyostrzał swoją czujność względem innych poruszających się po ulicach, spośród których część najprawdopodobniej znalazła swoje prawo jazdy w chipsach. Nadal nie potrafił zrozumieć, czemu ludzie jeździli na pamięć, uważając znaki jedynie za sugestie, przez co teraz, w tym chaosie, o płynności jazdy po mieście można było wyłącznie pomarzyć.
Niemniej, jedynym sposobem na wyrwanie się od dość monotonnej codzienności było wsiądnięcie w auto i pokonanie kilku dzielnic, by znaleźć trochę spokoju i wytchnienia.
Zoya i Lucien zdecydowanie tego potrzebowali.
Do przystani wybrali się rankiem. Z koszem jedzenia wsiedli na łódź i pożeglowali do miejsca, które odwiedzili w sierpniu. Tym razem podziwiali widoki w towarzystwie wyłącznie szumu fal i fruwających nad nimi mew. Mimo chłodniejszej pory urządzili sobie piknik na kadłubie. Wśród śmiechów i rozmów o wszystkim i niczym udało im się zapomnieć o troskach pozostawionych na brzegu. Gdzieś w trakcie przenieśli się do kajuty, w której wzniósł się nieposkromiony żar ich uczuć.
Ten dzień pozostawił po sobie lekkość i spokój, które przełożyły się na jego samopoczucie w trakcie drogi powrotnej. Z dłonią pozostawioną na udzie Zoi przemierzał kolejne ulice, które wraz z nastającym zmierzchem z wolna zaczynały pogrążać się w mroku.
— To jaką pierwszą rzecz zrobisz, jak już skończy się ten chaos? — uniósł wysoko brew, szczerze zaciekawiony jej odpowiedzią. Naprawdę chciał wiedzieć, jakie pragnienia skrywała jej śliczna główka.

Zoya Weasley
25 y/o
Mark your calendar for Canada Day
168 cm
mała jędza jestem utrzymanką
Awatar użytkownika
Skaczę sobie z kwiatka na kwiatek.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ubranko

Na szczęście nie musiała prowadzić. Przy wątpliwych umiejętnościach Zoyki byłaby to prawdziwa katorga, dlatego na co dzień albo polegała na Lucienie albo korzystała z komunikacji miejskiej. Tylko od czasu do czasu podskoczyła gdzieś z ojcem albo Rowanem.
Blackout był okropnym okresem i miała szczerą nadzieję, że lada dzień dobiegnie końca. Ilekroć wychodziła na zewnątrz, towarzyszyła jej cała gama osobliwych uczuć. Nic więc dziwnego, że niezmiernie ucieszyła się, kiedy po tylu monotonnych dniach spędzonych w domu wreszcie zdecydowali się wyjść w celach rekreacyjnych, a nie wyłącznie formalnych czy zaopatrzeniowych.
Łódź Luciena przywołała u Zoi wiele wspomnień i skłoniła ją do głębszej analizy. Było to jedno z pierwszych miejsc, w których musieli zmierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji i pokrętnych wyborów, ostatecznie stawiając budowanie relacji ponad wszystko inne.
Już w samochodzie siedziała zwrócona całym bokiem w stronę Luciena i przez większość drogi przyglądała się jego profilowi. Od czasu do czasu delikatnie masowała dłoń, którą trzymał na jej udzie, a niekiedy w czułym geście przesunęła palcami po jego policzku.
Znowu było miło.
— Hmm... — Zastanowiła się przez chwilę. Mimowolnie przeniosła wzrok na drogę, aby zaraz ponownie spojrzeć na mężczyznę. — Pójdę na imprezę i porządnie się napiję — oznajmiła całkiem poważnie, po czym potaknęła głową sama sobie.
Nie chodziło o to, że źle czuła się w domu, ale nie zamierzała ukrywać, że tęskniła już za normalnością; za swobodnymi wyjściami ze znajomymi, imprezami z Adeline i możliwością rozejrzenia się za nową pracą. W czasie Blackoutu udało jej się znaleźć niewiele ofert i to w dodatku miernych. Do tego dochodziła jeszcze kwestia przeprowadzki. Kilka dni wcześniej Rowan poinformował Zoyę, że do jego współlokatora miała wprowadzić się narzeczona, co oznaczało, że musiała rozejrzeć się za nowym lokum.
— A ty? — odbiła pytanie. Akurat zatrzymali się na skrzyżowaniu, aby przepuścić pieszego. — Co zrobisz, kiedy skończy się Blackout? — Też była ciekawa co zamierzał, gdy wreszcie wróci ta upragniona normalność.

Lucien Spencer
Pola
Sprawdź moje granice rozsądku.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Agincourt”