40 y/o
For good luck!
189 cm
muzyk który gra wszędzie, gdzie go zechcą
Awatar użytkownika
We'll sneak out, while they sleep
And sail off in the night
We'll come clean and start over the rest of our lives
When we're gone, we'll stay gone
Out of sight, out of mind
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Radość, która ogarnęła Rae zdecydowanie udzieliła się Jasperowi. Przybył do Emptiness z ciężką głową i jeszcze cięższym sercem, ale okazało się, że muzyka po raz kolejny miała uratować mu skórę i cały ten wieczór. Dla tych, którzy pozostali w klubie nadchodzący występ z pewnością miał być czymś, co nie zdarza się zbyt często. Kameralny, intymny, pełen improwizacji i niepowtarzalnej energii. Tylko dwójka muzyków na scenie oświetlonej lampami i świecami, a po drugiej stronie tłum otulony przyjemnym półmrokiem, gotowy słuchać i przeżywać to, co za moment usłyszy. Dla Jaspera tym razem jednak ci wszyscy ludzie nie mieli znaczenia. Kiedy zasiadł na stołku, łapiąc w dłoń gitarę, świat skurczył się do tej niewielkiej przestrzeni. Liczył się tylko on i Rae, ta nić porozumienia, która się między nimi utworzyła i ładny, szczery uśmiech wymalowany na twarzy dziewczyny.
Pierwsze dźwięki harmonijki od razu sprawiły, że rozpoznał utwór. Widownia umilkła, obserwując ich z zaciekawieniem, choć z pewnością większość spojrzeń skierowane było na oddaną chwili Rae. Skinął głową z aprobatą, kręcąc kluczami, by dostosować nastrojenie gitary. Pociągnął za struny i przybliżył się do mikrofonu, rozpoczynając piosenkę. Szeroki uśmiech posyłany był w stronę jego scenicznej partnerki, kołysanej przez muzykę. Ich głosy zgrywały się w ciepły, nieoczywisty duet, doskonale się uzupełniając. Żadnego przeciągania, chwalenia się możliwościami, tylko czysta wymiana dźwięków i słów, jakby prowadzili dialog.

I′ve been looking for love in the same old places
Found the bottom of a bottle′s always dry
But when you poured out your heart, I didn't waste it
′Cause there's nothin′ like your love to get me high


Druga zwrotka dobiegła końca, a Rae ponownie zagrała na harmonijce. To, czy w trakcie występu wkradały się niewielkie potknięcia, nie miało żadnego znaczenia. Przejęła przestrzeń, czarując wszystkich swoim występem i tym, jak szczera w tym była. Z zadowoleniem usunął się w cień, pozwalając jej na przejęcie prowadzenia, bo tamtego wieczoru to była jej scena, a on cieszył się, że mógł być jej częścią.
Piosnka nie dobiegła jednak końca, nawet jeśli sądził, że właśnie tak się stanie. Szybko wyłapał przejście na zupełnie inny tekst i niemal się roześmiał, gdy napotkał porozumiewawcze spojrzenie dziewczyny. Doskonale wiedział co robiła, popłynął więc z falą. Wyglądali, jakby grali ze sobą od dawna, a cały koncert nie był improwizowanym spektaklem, a czymś, co robili już wcześniej.

You were as smooth as Tennessee whiskey
You're as sweet as strawberry wine
You′re as warm as a glass of brandy
Honey, I stay stoned on your love all the time


Zabawa tekstem i melodią. Przeplatające się głosy. Jej czysty i tak czarujący, jego bardziej szorstki, nadający utworowi pewnej autentycznej surowości. Ostatnie dźwięki gitary, krótki zaśpiew harmonijki, ich ciała kołyszące się za sprawą wygrywanej melodii i w końcu salwa oklasków, która mogłaby oznaczać, że magiczna chwila dobiegła końca. Nie zamierzał na to pozwolić.
Skorzystał z chwilowego zamieszania, zakładając pasek gitary na ramię. Usunął jeden z mikrofonów, by na środku pozostawić pojedynczy stojak. Zerknął przelotnie na Rae, puszczając jej oczko i uśmiechając się w ten sposób, który mógłby oznaczać kłopoty. Bez zbędnych słów znów pociągnął za struny, a melodia zdecydowanie musiała się wydawać znajoma. Spojrzenie skierowane na kobietę było zarazem pytaniem, jak i rzucanym wyzwaniem.
Rae Westlake
sheriam
nic co ludzkie nie jest mi obce
25 y/o
For good luck!
163 cm
muzykuję w klubach Toronto
Awatar użytkownika
Some ghosts don't haunt houses. They haunt hearts.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjipierwsza osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Głosy, których nie wspomagało żadne nagłośnienie, mieszały się ze sobą, odruchowo szukając harmonii. Poznawali się, uczyli nawzajem niuansów i przyzwyczajeń. Szukali tego, co grało z chrypką jednego albo wysokimi dźwiękami drugiej. Nie zawsze trafiali w punkt, ale chemia między nimi była tak oczywista, że nawet jeśli Rae przerywała śpiew swoim śmiechem, bo nie trafiła czysto w jego tonację, to ludzie i tak byli zachwyceni. Oczarowani energią duetu.
Piosenkę, którą zaproponował, poznała od razu, chociaż miała odrobinę problemu z wejściem w jego tonację. Wyraźnie prosiło się o harmonijny duet, więc zbliżyła się do niego, chowając harmonijkę w tylnej kieszeni spodni i oparłszy dłoń na jego ramieniu, dołączyła do śpiewu.
- Now here you go again
You say you want your freedom
Well, who am I to keep you down?

Uśmiechnęła się do Jaspera, chcąc go zaprosić do duetu, ale on miał inne plany.
- It's only right that you should
Play the way you feel it
But listen carefully
To the sound of your loneliness

Dopiero przy refrenie Jasper włączył się, dośpiewując delikatne wstawki, z każdym kolejnym wersem coraz śmielej splatając swój głos z jej śpiewem. Ale teraz to ona usunęła się w cień, oddając mu pierwsze skrzypce, a sama przejęła jego wcześniejsze partie.
Kiedy zakończyli utwór, widownia wybuchła brawami, na tyle głośnymi, na ile dało się to zrobić przy tak niewielkiej publiczności.
Rae, nieco zawstydzona efektem, jaki uzyskali, uniosła ramiona, jakby chciała się w nich schować i nawet odwróciła się od publiczności, na chwilkę chowając swoje wzruszenie i niemalże dziecinny uśmiech na twarzy. Tylko ten jeden stary jazzman widział ją przez chwilę taką. Promyczek, który przy świetle zachodzącego słońca zaganiał bydło na rodzinnym ranczo kiedyś... Bardzo dawno temu.
Odwróciła się do publiczności i gestem wskazała na muzyka, który jej towarzyszył, samej bijąc mu brawo. A kiedy odwdzięczył się tym samym gestem, to pokręciła głową, zagryzając wargi, z niedowierzaniem na to patrząc. Tego wieczoru zapoczątkowali małą tradycję koncertów po ciemku, które później kontynuowali przez cały blackout, dając też szansę innym muzykom występować za napiwki. A kto wie, może zostanie to na dłużej?
Jasper Porter
40 y/o
For good luck!
189 cm
muzyk który gra wszędzie, gdzie go zechcą
Awatar użytkownika
We'll sneak out, while they sleep
And sail off in the night
We'll come clean and start over the rest of our lives
When we're gone, we'll stay gone
Out of sight, out of mind
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaczął wygrywać melodię. Czyste dźwięki gitary uciszyły brawa. Spoglądał jak Rae zbliża się, by w końcu oprzeć się o jego ramię. Uśmiechnął się, kiwając głową, jakby chciał ją zachęcić, by zaczęła śpiewać. Utwór, który znały miliony, który od zawsze stworzony był dla duetu. Mimo to, początkowo nie dołączył się do pełnego śpiewu, czasami tylko dodając ciche chórki, które zamiast przyćmiewać jej głos, wyciągały z niego nową głębię. Wymagało to od niego pewnego skupienia, by nadać szorstkiemu tonowi pewnej delikatności i łagodności, przymknął więc oczy, zawieszając się w momencie – czuł drżenie gitarowego pudła, struny wbijające się w opuszki, ruch powietrza, gdy Rae kołysała się przy nim, chłonąc melodię. Dopiero kiedy nadszedł refren, uchylił powieki i zbliżył się do mikrofonu, pozwalając sobie na większy udział.

Oh, thunder only happens when it's rainin'
Players only love you when they're playin'
Say women, they will come and they will go
When the rain washes you clean, you'll know
You'll know


Zerkał na swoją sceniczną partnerkę, gdy zgrywali się w harmonii, a w jego oczach błyszczały radosne iskry, doskonale widoczne nawet w przytłumionym świetle. Gdy Rae przyciszyła swój głos, śpiewając delikatniej niż wcześniej, subtelnie czarując wysokimi tonami, on dał z siebie więcej, mocniej szarpiąc za gitarowe struny. Przeplatali się kolejnymi fragmentami, jakby odbijali do siebie piłeczkę – prowadzili dialog, na scenie posiadając chemię, której nie dało się udawać. Ten rytm trzeba było poczuć; rozchodził się po ich ciałach, wibrując w kościach.

Now here I go again
I see the crystal visions
I keep my visions to myself
It's only me who wants to wrap around your dreams
And have you any dreams you'd like to sell?
Dreams of loneliness


Pozwolił, aby na samym końcu jej głos był ostatnim, co usłyszy widownia. Odsunął się od mikrofonu, skupiając się na wygrywaniu melodii i oglądaniu występu, jakby sam był tylko obserwatorem podziwiającym sztukę. Rozpłynął się w tym odczuciu, tak jak rozpłynęły się ostatnie akordy, wibrujące w powietrzu. Znów rozległy się brawa, jeszcze intensywniejsze niż za pierwszym razem. Szczera radość jego towarzyszki – niemal wzruszenie – napawały go jakimś dziwnym poczuciem spełnienia. Ten występ, pozornie nieistotny, dał im więcej niż mogli przypuszczać. Przez chwilę, krótką jak mrugnięcie, wydawało mu się, że udało mu się złapać Rae – tę prawdziwą, ukrytą głębiej, niż sądził, że mógłby dotrzeć.
— Muszę przyznać, że dawno nie grało mi się tak dobrze. — Szepnął do niej, gdy stanął tuż obok, by przyjąć kolejną salwę oklasków, którymi nagradzała ich mała widownia. — I sądzę, że oni dawno nie słyszeli czegoś równie autentycznego. — Uśmiechnął się.



Rae Westlake
sheriam
nic co ludzkie nie jest mi obce
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”