ODPOWIEDZ
30 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Wieczorne wezwanie nie zapowiadało niczego dobrego, bo takie akcje zawsze wiązały się z brutalnością albo innymi anomaliami. Aaron zdążył się już przyzwyczaić do tego, że praca potrafiła wyciągnąć go z domu o każdej porze dnia i nocy, ale mimo wszystko nie przepadał za podobnymi niespodziankami, zwłaszcza kiedy chodziło o morderstwo. Było coś nieprzyjemnego w świadomości, że gdzieś w mieście ktoś właśnie stracił życie, a oni mieli za zadanie dowiedzieć się, dlaczego i kto za tym stał. Tym razem sprawa wyglądała szczególnie paskudnie, chociaż młody Azjata odnosił wrażenie, że ostatnimi czasy tylko takie im przydzielano, jakby ktoś na górze pragnął przetestować maksymalnie zdolności Aarona i Ricky’ego, który po raz kolejny przypadł mu w udziale do prowadzenia śledztwa.
Kiedy dotarli na miejsce, park był już częściowo odgrodzony taśmą policyjną. Aaron poprawił kołnierz kurtki, po czym rozejrzał się po okolicy, chcąc zapamiętaj jak najwięcej z pierwszego wrażenia. Było ważne i sądził, że właśnie wtedy człowiek mógł dojrzeć coś, co z miejsca odbiegało od normy, by później do tego wrócić. Było późno, większość spacerowiczów dawno wróciła do domów, a puste alejki sprawiały wrażenie wyjątkowo nieprzyjaznych, a dokładając do tego fakt, że w mieście panował ogólny chaos spowodowany brakiem prądu, robiło się jeszcze upiorneiej. Gdzieś w pobliżu pracowali funkcjonariusze, rozmawiając przyciszonymi głosami, tak na wszelki wypadek, gdyby gdzieś zaczęły się kręcić osoby pracujące w telewizji lub prasie.
-Mamy coś więcej poza zgłoszeniem? - zapytał, podchodząc do jednego z policjantów. Wydawał mu się najbardziej konkretny, znacznie bardziej od młodziaka, który zapewne dopiero przechodził podstawowe szkolenie.
Krótka rozmowa pozwoliła mu ustalić, że ciało odkryła para spacerująca z psem. Zwierzę zainteresowało się krzakami na obrzeżach parku i zaczęło szczekać, dzięki czemu jego właściciele zauważyli coś, co początkowo wzięli za porzucone rzeczy. Kobieta, która dokonała odkrycia, była podobno w kiepskim stanie. Nic dziwnego - Aaron nie sądził, żeby ktokolwiek był przygotowany na taki widok podczas zwykłego wieczornego spaceru. Ba, nawet on jadąc na miejsce zbrodni nigdy nie reagował stoickim spokojem.
Spojrzał w stronę miejsca, w którym znajdowało się ciało. Krzewy były gęste, a teren nierówny, miejscami pokryty błotem i opadłymi liśćmi. Ktoś mógł wybrać to miejsce celowo, licząc na to, że nikt nie zauważy zwłok. Z drugiej strony, jeśli sprawca nie miał zbyt wiele czasu, mógł po prostu wykorzystać pierwszą nadarzającą się okazję, a trzeba przyznać, że miejsce to było niemal idealne, by opóźnić znalezienie ofiary.
Przykucnął nad zwłokami i musiał przyznać, że widok nie należał do przyjemnych. Kobieta mogła mieć około czterdziestu lat, choć obrażenia utrudniały dokładniejszą ocenę. Aaron przez moment przyglądał się jej twarzy, a później przeniósł wzrok na ubranie i widoczne ślady krwi. Nie zamierzał niczego dotykać, od tego byli technicy, którzy powinni zabezpieczyć każdy najmniejszy ślad.
-Wygląda na to, że nie minęło dużo czasu - odezwał się w końcu, bardziej do Ricky'ego niż do kogokolwiek innego, poświęcając partnerowi trochę więcej uwagi. Mieli współpracować, więc liczył, że po raz kolejny będą potrafili się jako tako dogadać, chociaż ich wzajemna niechęć była niemal namacalna. - Jeśli wstępna ocena temperatury się potwierdzi, sprawca może być jeszcze całkiem blisko - wyprostował się i spojrzał na partnera. Nie musieli chyba nawet mówić sobie, że w takiej sytuacji liczyła się każda minuta. Jeśli zabójca rzeczywiście niedawno opuścił park, mógł wciąż znajdować się w okolicy. Mógł też obserwować całe zamieszanie z bezpiecznej odległości. Aaron rozejrzał się po ciemnych alejkach, próbując wyobrazić sobie, którędy ktoś mógł się stąd wydostać.
- Chciałbym wiedzieć, czy ktoś widział tutaj coś podejrzanego. Nie tylko osobę uciekającą z parku, ale też kogoś, kto kręcił się w okolicy przed znalezieniem ciała - rzucił do jednego z policjantów, tym samym dając mu do zrozumienia, że potrzebują świadków innych niż para, która znalazła ciało. - Trzeba będzie zabezpieczyć wszystkie wyjścia z parku i sprawdzić monitoring z okolicznych ulic - rzucił, mając nadzieję, że to śledztwo nie utknie w martwym punkcie. Nie lubił nierozwiązanych spraw i była to jedna z tych rzeczy, którą z O'Harą współdzielili.
Aaron jeszcze raz spojrzał na zwłoki. Nie podobało mu się to, co widział. Nie chodziło wyłącznie o brutalność, ale również o pośpiech, który mógł towarzyszyć sprawcy. Jeśli działał pod wpływem silnych emocji, mógł popełnić błąd - zostawić coś, czego nie powinno tam być. Ślad buta, fragment ubrania, cokolwiek, co pozwoliłoby im ruszyć dalej. Liczył, że faktycznie uda im się to odnaleźć.

Wątek na podstawie ingerencji MG z informatora.

Ricky O'Hara
ODPOWIEDZ

Wróć do „Corktown Common”