ODPOWIEDZ
34 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była w stanie dłużej udawać, że sytuacja nie wymknęła jej się spod kontroli.
Przez bardzo długi czas utrzymywała, że to, co było między nią a Radwellem, nie miało stać się niczym poważnym. Wydawało jej się również, że związek, w którym trwała od początku tej znajomości, powinien być dla niej priorytetem. Podchodziła tak do niego jedynie pozornie, ponieważ już od pewnego czasu dało się zauważyć, że Lacey wcale nie była w niego zaangażowana.
Jak mogłaby, skoro budowała swoją przyszłość z mężczyzną, który nie był w stanie w stu procentach postawić na nią?
Już pewien czas temu zaczęła otwierać na to oczy, a jednak wciąż posiadała pewne opory względem tego, aby definitywnie to zakończyć. Miotała się, odrobinę chyba przerażona perspektywą spędzenia przyszłości w samotności. Pod względem uczuciowym nie potrafiła w pełni się zaangażować, a jednak nie znaczyło to, że miała ochotę kroczyć przez życie samotnie. Z tego względu przez bardzo długi czas związek z Devonem był dla niej po prostu w y g o d n y. Dopiero niedawno dostrzegła, że zaczął jej ciążyć.
Mimo to wydawało jej się, że należało w tym wytrwać. Brnęła w coś, co nie sprawiało jej przyjemności, ponieważ wmówiła sobie, że tak należało. Gdyby tego było mało, jeszcze bardziej zmieszana była przez relację z Sonny’m, która nie miała znaczyć dla niej wiele, a jednak w którymś momencie zaczęła wybijać się na pierwszy plan. A choć Lacey próbowała udawać, że wcale tak nie było, nie mogła robić tego po tym, jak blondyn tak jasno podkreślił, że oczekiwał od niej czegoś więcej.
Nie miała pojęcia, czy była w stanie mu to dać, ale zrozumiała przynajmniej tyle, że nie chciała go stracić. Wiedziała już też, że związek, w którym tkwiła, od długiego czasu pozbawiony był sensu, dlatego po kilkunastu dniach od stoczonej z Radwellem poważnej rozmowy, Lacey w końcu domknęła ten rozdział swojego życia. Po kolejnych dwóch w jej mieszkaniu nie pozostało już prawie nic po jej byłym partnerze, a kiedy nieco po tym odsapnęła, postanowiła w końcu skonfrontować się z Sonny’m.
Napisała do niego i zaprosiła go do swojego mieszkania, które jeszcze niedawno stanowiło miejsce, w którym nie mogli się widywać. A choć miała pewne wątpliwości względem tego, czy blondyn rzeczywiście się pojawi, w końcu usłyszała dzwonek do drzwi. Kiedy je przed nim otworzyła, uśmiechnęła się łagodnie. — Myślałam już, że jednak postanowisz mnie wystawić — stwierdziła przekornie, odsuwając się nieco, aby umożliwić mu wejście do środka.
Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale z jakiegoś powodu odrobinę się teraz stresowała.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ostatnie tygodnie niemożliwie dłużyły się Sonny’emu, który czekał na wieści od Lacey. Obiecał jej, że poczeka, aż ona wszystko sobie poukłada i będzie mogła podjąć konkretną decyzję, ale prawdę powiedziawszy, gdy składał jej tę obietnicę, nie myślał, że potrwa to tak długo. Przez o w pewnym momencie zaczął się zastanawiać nad tym, czy jego czekanie ma jeszcze sens. Nie dlatego, że nie chciał na nią poczekać. Po prostu nie wiedział, czy jej milczenie w którymś momencie nie stało się jej odpowiedzią.
Starał się jednak na razie nie dać porwać tym myślom. Postanowił wykazać się cierpliwością, dlatego dał Tadwell przestrzeń, której potrzebowała, i sam zajął się swoimi sprawami, a nimi stały się teraz niedawno rozpoczęte studia, na których musiał się skupić. Nie było to łatwe, gdy sprawa z Lacey nie dawała mu spokoju, ale starał się nie skopać rzeczy, dla której tak wiele poświęcił.
Nauka i nowe znajomości pomagały jednak trochę jako rozpraszacze. Podobnie jak poszukiwania nowej pracy, które niedawno go porwały, ponieważ zrozumiał, że obecna praca w połączeniu ze studiami nie sprawdzała się. Godziny nie dogrywały się dobrze, a on był wykończony, dlatego zrozumiał, że musiał rozejrzeć się za czymś innym. Poszukiwania jednak nie szły tak dobrze, jak by sobie tego życzył. Na razie nie udało mu się niczego zdobyć, ale nie poddawał się. W końcu dopiero zaczął poszukiwania.
Nie spodziewał się tej wiadomości od Lacey. Sonny naprawdę pomału tracił nadzieję, dlatego kiedy zobaczył jej imię na ekranie swojego telefonu, był zaskoczony. Ale dawno też tak szybko nie odczytał otrzymanej wiadomości. To było oczywiste, że przystanie na jej zaproszenie, bo chciał dowiedzieć się, jaką decyzję podjęła.
Zdziwiło go tylko to, że zapraszała go do siebie. Czy powinien potraktować to jako jakiś sygnał?
Sam nie wiedział, co o tym myśleć, dlatego najlepszym wyjściem było po prostu sprawdzenie tego. Przyjechał do jej domu i gdy znalazł się pod właściwymi drzwiami, nacisnął dzwonek. Na widok Lacey odwzajemnił jej uśmiech. – Nie wystawiłbym cię – zapewnił ją, wchodząc do środka. Jej na pewno by nie zwodził, więc kiedy powiedział jej, że przyjdzie, nie musiała bać się o to, czy faktycznie to zrobił. Na pewno miał się u niej stawić.
Sonny przystanął kawałek dalej i obrócił się, czekając na to, aż Tadwell gdzieś go poprowadzi. Był tu tylko raz i nie tylko za dobrze nie znał tego miejsca, ale też nie czuł się tu swobodnie. Tym bardziej, że nie wiedział, czego ma się spodziewać. A przez to czuł lekkie podenerwowanie.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lacey nie miała pojęcia o tym, jak wiele zmian zaszło ostatnio w jego życiu. Nie wiedziała, że nowe studia pochłaniały aż tak wiele jego wolnego czasu, ani tym bardziej nie była świadoma tego, iż obecna praca powoli zaczynała mu doskwierać.
Kiedy poprosiła go o czas do namysłu, rzeczywiście się odcięła, ponieważ nie chciała, aby cokolwiek wpłynęło na jej decyzję. Naprawdę musiała wszystko sobie poukładać, a żeby zrobić to dobrze, musiała zostać sam na sam z własnymi uczuciami. Wciąż nie potrafiła w pełni zinterpretować tego, co czuła względem Radwella, ale zdołała zrozumieć przynajmniej to, że jej dotychczasowy związek nie miał żadnego sensu.
Jego więc zakończyła i właśnie to zamierzała dzisiaj przekazać Sonny’emu.
Nie była jednak pewna, czy on rzeczywiście będzie miał ochotę się pojawić. Wiedziała bowiem, że wodzenie go za nos przez tak długi czas nie było do końca w porządku i nie była dumna z tego, że tak długo zwlekała, ale czy aby na pewno mogła to sobie wyrzucać? Choć uczucia ich obojga wymknęły się spod kontroli, to jednak Tadwell nie kłamała, kiedy pewien czas temu przypominała mu, że niczego sobie nie obiecywali. Jeśli potrzebowała tego czasu, miała do niego prawo, ale przecież równie dobrze on nie musiał na nią czekać.
Ale może jednak miał ochotę się z tej obietnicy wywiązać?
Kiedy stanął w jej drzwiach, Lacey nie potrafiła się nie uśmiechnąć. Z jakiegoś powodu czuła się odrobinę podenerwowana, ale mimo to naprawdę cieszyła się, że go widzi. W ciągu minionych miesięcy zdołała rzeczywiście przyzwyczaić się do jego obecności, przez co ostatnio naprawdę jej go b r a k o w a ł o.
Uniosła jedną brew ku górze i zerknęła na niego tak, jakby nie do końca w to wierzyła. Z tym, że odrobinę się z nim droczyła, zdradzał ją jednak uśmiech. — To dobrze, przynajmniej nie ominie cię naprawdę dobra kawa — stwierdziła przekornie, po czym skinęła głową w głąb mieszkania. Zaraz też sama ruszyła w tamtą stronę, prowadząc go za sobą.
— No chyba, że masz ochotę na coś innego. Barek też mam całkiem dobrze wyposażony — przyznała, przystając we framudze drzwi prowadzących do salonu. Przechyliła lekko głowę i omiotła spojrzeniem sylwetkę blondyna, chwilę później unosząc kąciki ust w łagodnym uśmiechu. Naprawdę dobrze było go dzisiaj zobaczyć.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

A Sonny przez ten czas o niczym jej nie informował. Poprosiła go o czas i przestrzeń, więc dokładnie to jej dał, wycofując się na pewien czas. Nie było to łatwe, tym bardziej, że jej milczenie przeciągało się przez bardzo długi czas, a on nie dość, że chciał poznać jej odpowiedź, to jeszcze po prostu miał ochotę z nią pogadać. Brakowało mu rozmów z nią i możliwości powiedzenia jej o tym, co się u niego działo. A przecież działo się dużo i były rzeczy, które go męczyły.
Musiał jednak jakoś poradzić sobie ze wszystkim sam. Czekanie na nią nie było jednak ani trochę łatwe i niedawno zaczął zastanawiać się, czy ono jeszcze miało jakiś sens, ale postanowił dać jej jeszcze trochę. Nic go to przecież nie kosztowało, a i tak nie zamierzał na razie wprowadzać do swojego życia uczuciowego żadnych rewolucji. Gdyby Lacey powiedziała mu teraz, że to koniec, to i tak potrzebowałby czasu na to, żeby pozbierać się, zanim otworzyłby się na kogoś nowego.
A było tak, bo za bardzo zaangażował się w relację z Tadwell, do której się przywiązał. Nie zaplanował tego. Po prostu to, jak długo trwała ich relacja, jak bliscy sobie byli i to, w jaki sposób spędzali czas, sprawiło, że Radwell zapomniał o granicach, które narzucili sobie na początku i poczuł się przy niej zbyt swobodnie. To zaś poskutkowało tym, że się w niej z a k o c h a ł.
Nic dziwnego, że kiedy dziś się do niego odezwała, postanowił do niej przyjść i dowiedzieć się, co zdecydowała. Miejsce ich spotkania było na swój sposób wymowne, ale prawdę powiedziawszy nie tłumaczyło Sonny’emu wszystkiego, dlatego nadal były rzeczy, które chciał usłyszeć prosto od niej.
Kiedy go poprowadziła, udał się razem z nią w głąb mieszkania, po którym ukradkiem się rozglądał. Gdy był tu ostatnio, nie miał sposobności przyjrzeć się temu miejscu, dlatego dopiero teraz miał prawdziwą szansę przekonać się o tym, jak żyła Lacey. I jasne, to miejsce robiło wrażenie samo w sobie, ale jego bardziej interesowało to, jaki charakter mu nadała, bo to mogło powiedzieć mu o niej najwięcej. Jak widać, odkrywaniem jej nadal był zainteresowany.
– Jak już tak zareklamowałaś kawę, to nie może mnie ominąć – wybrał, dochodząc do wniosku, że alkohol na dzisiejsze spotkanie mógł nie być najlepszy. Może i pomógłby blondynowi nieco się uspokoić, ale ich rozmowa była z kategorii tych, które powinni przeprowadzić trzeźwi. Poza tym atmosfera nie sprzyjała popijaniu drinków. Oboje przecież byli wyraźnie spięci.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeszcze jakiś czas temu nie było sytuacji, w której nie czułaby się przy nim swobodnie. Wydawało jej się bowiem, że Sonny bardzo trafnie odczytywał jej potrzeby i zaskakująco skutecznie potrafił też zagwarantować jej poczucie komfortu. Kiedy bywała blisko niego, nie musiała kilka razy zastanawiać się nad tym, w jaki sposób postępowała, ani co to tak właściwie oznaczało, ponieważ on nigdy nie dał jej odczuć tego, że mógłby ją z tego powodu oceniać.
Po prostu akceptował ją taką, jaka była.
Nie miał jednak przy okazji się w niej zakochać, ponieważ to przeczyło ich początkowej umowie. Ta znajomość miała być utrzymana w innym, znacznie mniej poważnym kształcie, dlatego Lacey była dość mocno zaskoczona, kiedy nagle Sonny zaczął stawiać przed nią oczekiwania. Nie wiedziała zresztą, czy kiedykolwiek zdoła im sprostać, ponieważ sama naprawdę nie brała pod uwagę tego, że po ewentualnym rozstaniu mogłaby jeszcze zaangażować się w jakiś związek. Wydawało jej się, że teraz musiała postawić wyłącznie na siebie, a jednak ilekroć uciekała myślami do tego, co łączyło ich dwójkę, dochodziła do wniosku, że wcale nie miała ochoty z niego zrezygnować.
Zrozumiała też, że nie mogła dłużej wodzić go za nos. Choć przez dłuższy czas było im ze sobą po prostu przyjemnie, w końcu oboje musieli przestać udawać, że to mogła być jeszcze tylko zabawa. Lacey natomiast musiała ocenić, na ile była gotowa dać temu szansę.
Nie wiedziała jeszcze tylko, w jaki sposób ma z nim o tym porozmawiać.
Kiedy o tym myślała, coś ściskało ją w żołądku, a cokolwiek przychodziło jej na myśl w kwestii tego, co miałaby powiedzieć, nie chciało przejść jej przez gardło. Miała wrażenie, że każda wersja była zwyczajnie g ł u p i a, przez co na razie zdecydowała się zaledwie na te grzecznościowe głupoty. Ale może właśnie tego potrzebowali? Może oboje musieli trochę się rozluźnić, aby w końcu przejść do tego, co dla nich obojga było najważniejsze. Ostatecznie przecież wiedzieli, po co się dziś spotkali.
— Dobry wybór — skomentowała, zaraz też wyciągając z szafki dwie szklanki, aby chwilę później ustawić się w okolicy ekspresu i zabrać się za przygotowanie kawy. Zamierzała twierdzić, że parzyła wyśmienitą, choć jej zasługą nie było nic więcej, niż wciśnięcie odpowiedniego guzika. — Możesz w tym czasie opowiedzieć mi jak minął ci tydzień — poprosiła, wcale nie grając w ten sposób na zwłokę, ponieważ była tego naprawdę ciekawa. Przez długi czas trzymała się na dystans i teraz musiała jakoś to nadrobić.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Już dawno przekroczyli termin ważności romansu. Gdyby ta znajomość była tak przelotna, jak początkowo zakładali, pewnie już dawno dobiegłaby końca i nie wygenerowałaby dla nich żadnych problemów. Chcieli jednak nacieszyć się nią dłużej i zaangażowali się w nią bardziej, przez co teraz musieli zmierzyć się z konsekwencjami tych decyzji, a nimi były większe oczekiwania względem tej relacji. Jeśli miała nadal trwać, nie mogła pozostać we wcześniejszym kształcie, bo to przestało się sprawdzać.
Właśnie dlatego Sonny, który wcześniej był dość uległy, zaczął stawiać warunki i mówić o swoich oczekiwaniach. Nie sądził, żeby przy tym robił coś niesprawiedliwego, bo miał przecież prawo do poukładania sobie życia w taki sposób, jak mu to odpowiadało. I chciał, żeby Lacey pozostała jego częścią, ale nie umiał już wyobrazić sobie tego, żeby nadal był jej chłopcem na boku, z którym spotykała się w wolnym czasie od swojego partnera. Mógł zaakceptować to, że ich znajomość będzie utrzymywana w tajemnicy, rozumiał, że pewnych rzeczy nie przeskoczą, ale jeśli on potrafił pójść na pewne kompromisy dla tej relacji, to oczekiwał ich również od niej. I jeśli choć trochę zależało jej na nim tak, jak mu to pokazywała, to miał nadzieję, że zdoła zrobić coś dla niego.
Jeśli nie, to najlepsze, co będą mogli teraz dla siebie zrobić, to rozstać się w zgodzie i pozwolić sobie na takie życie, jakiego oczekiwali.
Radwell nie wyrywał się z niczym. Tadwell go tu zaprosiła, chciała z nim porozmawiać, dlatego pozwalał jej na to, aby rozegrała to spotkanie w zaplanowany przez siebie sposób. Był tu teraz dla niej, a popędzanie jej nie byłoby w porządku, nawet jeśli był ciekawy wniosków, do których doszła. – Właściwie to jestem jeszcze nudniejszy niż wcześniej – przyznał ze śmiechem, choć to nie do końca tak, że miał siebie za nudnego. Nie można jednak powiedzieć, że każdy dzień w jego życiu był przygodą. A teraz miał na nie jeszcze mniej czasu. – Ostatnio tylko jestem w pracy albo na uczelni… Albo odpoczywam po jednym i drugim. Jeszcze nie udało mu się tego zbalansować – wyznał szczerze. Nie działo się u niego nic specjalnego, ponieważ zaczął studia, które kradły mu sporo czasu. Pracę niestety też miał czasochłonną, czasem nawet bardziej niż powinien, przez co zaczął zastanawiać się nad jej zmianą, ale na razie nie miał nic, co mógłby uznać za dobry zamiennik.
Oczywiście to też nie tak, że zupełnie nie miał wolnego czasu, bo odkąd zaczął studia wyskoczył kilka razy z nowymi znajomymi na piwo czy do klubu, żeby się zintegrować, ale nie było tu o czym opowiadać.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wcześniej wydawało jej się, że zatrzymanie tej znajomości w ramach romansu stanowiło dla niej jedyne wyjście. Była o tym przekonana, bo przecież wbiła sobie do głowy, że nie miała czasu na zaangażowanie. N o r m a l n e związki pochłaniały go przecież cały ogrom, a Lacey była za bardzo zaangażowana w pracę, aby pozwolić sobie na coś takiego. Nie chciała mieć u swojego boku osoby, która stawiałaby przed nią oczekiwania, których ona nie byłaby w stanie spełnić.
Być może właśnie z tego powodu nie układało jej się z jej dotychczasowym partnerem. Lacey nie potrafiła w pełni zaangażować się w tę relację, choć on prawdę powiedziawszy robił dokładnie to samo. Od kilku miesięcy nie udawali już nawet, że byli sobą realnie zainteresowani, a na ich barkach wyłącznie piętrzyły się problemy.
Kiedy stwierdził, że dodatkowo mogli ten związek otworzyć, Lacey po raz pierwszy dostrzegła, że jej codzienność wcale nie musiała wyglądać w ten sposób.
Bywając z Sonnym dostrzegła bowiem, że pewien rodzaj zaangażowania mógł nie tyle być zobowiązaniem, co raczej źródłem przyjemności. Gdy robiła coś z myślą o nim, nie przychodziło jej to z trudnością i wcale nie było tak dlatego, że on tego od niej o c z e k i w a ł. Już wcześniej przecież nie miała problemu z tym, aby zorganizować dla nich jakiś wypad albo zrobić mu drobny prezent, którym miała sprawić mu radość. Robiła to, ponieważ chciała, żeby był zadowolony. I chyba też chciała w ten sposób go przy sobie zatrzymać.
Ciężko zatem stwierdzić, dlaczego tak właściwie potrzebowała czasu, aby przekonać samą siebie do tego, że chciała, by ta relacja mogła dalej trwać. To powinna była wiedzieć już wcześniej, ale najwyraźniej nie umiała tego przed sobą przyznać. Postawiło ich to w dość niezręcznym położeniu, z którego ona nie potrafiła tak po prostu się wykaraskać. Teraz trochę błądziła, nie do końca wiedząc, jak mogłaby zacząć rozmowę, w której wyjaśniłaby mu, co tak właściwie o tym wszystkim myśli.
— Ale nie wyglądasz na niezadowolonego — zauważyła, unosząc ku górze jedną brew. Sonny naprawdę wyglądał na kogoś, kto cieszył się wyborem, którego dokonał. A przynajmniej tak wydawało jej się w kwestii jego studiów.
Gdy w końcu uporała się z zaparzeniem kawy, skinęła na blondyna głową, aby poprowadzić go w stronę kanapy. Postawiła na stoliku dwa kubki, po czym sama przysiadła wygodnie. Zanim odezwała się ponownie, uważnie zmierzyła jego sylwetkę spojrzeniem. — Skoro jesteś taki zabiegany to chyba nie miałeś czasu, żeby zacząć chodzić na randki? — zapytała, wcale nie brzmiąc tak, jakby chciała zasugerować, że p o w i n i e n. Wręcz przeciwnie, chciała raczej zorientować się, czy przypadkiem nic nie zmieniło się w jego sytuacji i może też sprawdzić, czy wciąż był nią zainteresowany.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny niczego nie zamierzał jej narzucać. Był zdania, że musiała chcieć tego samego, co on, jeśli to miało mieć jakiś sens, dlatego powiedział jej, jak sam widział dalszy ciąg ich relacji, a teraz sama musiała podjąć tę decyzję, po zastanowieniu się, czy właśnie tego od życiu chciała. Bo po tym, co się między nimi wydarzyło, Radwell nie potrafił już wyobrazić sobie tego, że mógłby dalej odnaleźć się w roli chłopaka na boku. Chciał czegoś więcej, czego Lacey do pewnego stopnia i tak pozwoliła mu posmakować, bo czy czasem nie zachowywali się tak, jakby byli parą? I czy nie okazywali sobie zainteresowania lub nie poświęcali sobie czasu i uwagi? Tadwell już wcześniej była w tę znajomość zaangażowana, tak samo jak on.
Musiała więc zastanowić się jedynie nad tym, czy chciała postawić tylko na niego, bez trzymania innych opcji. Bo tylko o to blondynowi nie chodziło. Wielkie zmiany między nimi nie miały zajść, ponieważ te już wcześniej zdążyli wprowadzić, tylko udawali, że wcale się nie zagalopowali.
Tym trudniej zrozumieć, czemu Lacey tak trudno przychodziło podjęcie decyzji. Sonny podejrzewał, że problem mógł leżeć w tym, iż jednak zależało na jej partnerze i nie potrafiła tak po prostu od niego odejść. Przełknięcie tego nie przychodziło mu łatwo, ale mimo to nie robił z tego powodu scen i odpuścił sobie, chociaż Tadwell kazała mu czekać na siebie bardzo długo.
– Rzeczywiście – przyznał, potwierdzając w ten sposób, że faktycznie nie był niezadowolony. Może i był bardziej zapracowany, ale wiedział, że dzięki temu był też coraz bliżej osiągnięcia swoich celów, więc trudno mu było skarżyć się na zmiany w swoim życiu.
A studia, choć czasochłonne, były przyjemnym zajęciem. Na razie interesowała go większość rzeczy, którymi się tam zajmował, co tylko potwierdzało, że rzeczywiście znalazł się we właściwym miejscu.
Niestety, szkoda, że jego rodzice dalej nie potrafili tego zaakceptować i nie chcieli razem z nim dzielić jego sukcesów i radości, bo przez swoją zawziętość woleli nadal obstawać przy swoim i złościć się na niego, że zrezygnował z medycyny. Przez to nie miał zbyt wielu osób, z którymi mógłby faktycznie cieszyć się tym, co już udało mu się osiągnąć. Nawet z Lacey nie mógł tego robić, bo przez ostatni miesiąc w ogóle nie utrzymywała z nim kontaktu… To, że nie było jej przy nim teraz, było dla niego trochę rozczarowujące.
Poszedł razem z nią do salonu, gdzie przysiadł się obok na kanapie. Nie uciekał przed nią na fotel. – No… Nie chodziłem na randki – przyznał ze śmiechem, za całkiem urocze uważając to, jak badała grunt. Sięgnął też po jeden z kubków z zamiarem sprawdzenia tej świetnej kawy, którą mu tak reklamowała, ale zanim jej spróbował, powiedział coś jeszcze. – Mówiłem, że poczekam – dodał, by nie miała żadnych wątpliwości – powodem, czemu z nikim się teraz nie umawiał, wcale nie był brak czasu czy opcji, a to, że nadal czekał na nią i z niej nie zrezygnował.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niczego jej nie narzucał, a jednak na pewne rzeczy pomógł jej otworzyć oczy, ponieważ do niedawna wydawało jej się, że tkwienie w związku bez przyszłości było czymś, czego rzeczywiście od życia chciała. Trzymała się go, ponieważ na swój sposób bała się samotności, ale nie była gotowa uciec przed nią poprzez zaangażowanie w związek, który rzeczywiście miałby sens.
Trzymała się czegoś, co było dla niej wygodne, ale też od pewnego czasu nie działało, bo najwyraźniej wcale aż tak bardzo nie umieli uciec przed tym, co pociągały za sobą uczucia.
Z tego samego powodu Lacey straciła kontrolę, kiedy trochę więcej czasu poświęciła Radwellowi. Nie przewidziała bowiem tego, że on i zainteresowanie, które jej oferował, pochłoną ją do tego stopnia, iż sama całkowicie straci dla niego głowę. W końcu dostrzegła bowiem, jak bardzo było to uzależniające. Im więcej uwagi jej poświęcał, tym więcej jej od niego chciała i nie była w stanie udawać, że to, co miała na co dzień, rzeczywiście jej wystarczało.
Mimo to potrzebowała sporo czasu, aby do tych wniosków dojrzeć. Nie dlatego, że jej uczucia względem niego były zbyt słabe, ale raczej przez to, że przez tak długi czas przyzwyczajała samą siebie do czegoś innego, iż teraz wcale nie tak łatwo było jej się przestawić.
Przez to mogła zawieść go w momencie, w którym naprawdę jej potrzebował, jednak tego jak dotąd nie była świadoma. Sprawiał wrażenie kogoś, kto świetnie odnajdywał się w swojej nowej rzeczywistości, a więc nie mógł potrzebować wsparcia. Nie przewidziała jednak tego, że mógł zwyczajnie chcieć dzielić te doświadczenia z kimś, na kim mu zależało. Do tego również Lacey mogła nie być przyzwyczajona, bo nawet wtedy, kiedy jeszcze pozostawała w związku, własne sukcesy celebrowała głównie s a m a.
A choć to absolutnie nie tak, że chciała, żeby w ostatnim czasie czuł się osamotniony, to jednak naprawdę ucieszyła się na wieść o tym, że w trakcie tego czasu, kiedy praktycznie nie utrzymywali ze sobą kontaktu, Sonny nie przelał swojego zainteresowania na kogoś innego. Kiedy to przyznał, usta Lacey wykrzywiły się w uśmiechu, który spróbowała zamaskować, kiedy sięgnęła po pierwszy łyk kawy. Dopiero kiedy odstawiła kubek na stolik, zdecydowała się na to, aby odezwać się ponownie.
— Też nie chodziłam ostatnio na randki — przyznała w końcu, jeszcze nie mówiąc wprost tego, co tak naprawdę chciała mu przekazać. — Zerwaliśmy pewien czas temu — wyjaśniła nieco szerzej, po czym nerwowo przygryzła dolną wargę. Miała świadomość tego, że kazała mu długo na siebie czekać, ale w końcu dotarła do punktu, w którym on chciał ją znaleźć. Teraz chciała już tylko usłyszeć, że wcale za długo z tym nie zwlekała.

Sonny Radwell
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”