ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
182 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lorelai "Rory" Gallagher
Miley Cyrus
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
11.07.1996 I Austin, USA
zaimki
ona, jej
zawód
pielęgniarka
miejsce pracy
Mount Sinai Hospital
orientacja
biseksualna
dzielnica mieszkalna
Financial District
pobyt w toronto
od paru lat
umiejętności
ma prawo jazdy; doskonała pamięć; ścisły umysł; konsekwentna; umiejętność pierwszej pomocy (obviously); potrafi jeździć konno; gra na pianinie, ale na dość podstawowym poziomie
słabości
zerowa umiejętność gotowania; niecierpliwość i brak wyrozumiałości; nie potrafi przegrywać; zosia-samosia; homesick
Czasami wystarczyło, że Lorelai zamykała oczy i brała głęboki wdech.


I nagle znowu miała trzynaście lat i spacerowała boso po świeżo skoszonej trawie, w jednym ręku podrzucając jabłko, świeżo zebrane z rodzinnego sadu, a w drugim trzymając jakąś tanią poezję swojej starszej siostry. Nie rozumiała, co właściwie czytała, ale też próbowała być inteligentna. Szczególnie, że jej mama twierdziła, że Jessie miała wrażliwą, artystyczną duszę w przeciwieństwie do Rory. Ona twardo stąpała po ziemi; nie bujała w obłokach, nie romantyzowała życia, niczego broń boże, nie komplikowała. W oddali jej ojciec prowadził nową klacz, którą mogła nazwać jak tylko chciała — a to było jak wygranie na największej loterii. Jessie wspinała się na drzewo do ich domku, który pan Gallagher wybudował jeszcze jak najstarsza z córek była malutkim dzieckiem. Słuchała głośno jakiegoś sławnego zespołu i pewnie pół sąsiedztwa, miało jej już kompletnie dosyć. Rory uważała to za całkiem cool, ale nigdy tego nie mówiła, bo nie lubiła przyznawać innym rację. Jej matka piekła szarlotkę, a jej zapach roznosił się po całej werandzie. Życie toczyło się... sielsko. Prosto. Bez ograniczeń. Byli razem i nie liczyło się nic więcej.

Czasami wystarczyło, że Rory jedynie dotykała palcami śnieżnobiałych klawiszy.


W jej wspomnieniach ożywała wówczas ta krnąbrna osiemnastolatka, która wiedziała lepiej od wszystkich, czego tak właściwie chciała. A ona wymarzyła sobie drogie życie; pozłacaną biżuterię na swojej szyi i ludzi, robiących jej zdjęcia. Karierę, którą podziwiałby każdy, znający się choć w niewielkim stopniu na muzyce. Ignorowała wtedy te wszystkie stwierdzenia o tym, że z tego nie wyżyje, żeby traktowała to jako pasję zamiast plan na życie. Zawsze musiała mieć to ostatnie słowo! Zawsze musiała mocno się sparzyć, by zrozumieć, że czasem lepiej pochylić pokornie głowę. Szczególnie, jeśli miała słomiany zapał i z jednej rzeczy, szybko przerzucała się na inną, chociaż pewna słabość do klawiszy pozostała na długie lata.

Czasami, gdy za dużo na siebie brała, czuła to dziwne otępienie w głowie.


Lubiła to poczucie, że jest niezastąpiona, ale równie mocno lubiła pomagać innym. Nie dla uwielbienia czy dozgonnej wdzięczności, bardziej dla tego słodkiego uczucia, że ma swoje miejsce na świecie i że może się do czegoś przydać. Bywały więc chwile, gdy uczyła się jak szalona, by zaraz po lekcjach pomóc sąsiadce w przeprowadzce. Prowadziła z ojcem szkółkę jeździecką, a wieczorami dawała korepetycje z matmy córce przyjaciółki mamy. Zapisywała się na lekcje pianina, a potem pracowała do późnych godzin wieczornych w lokalnej restauracji, żeby mieć jakieś oszczędności na przeprowadzkę. Bądź co bądź, zawsze chciała zasmakować życia za granicą — zrobić coś tylko po swojemu.

Potem czuła, że się wypala i że do niczego się nie nadaje. Były to chwilowe słabości, które zawsze udawało jej się pokonać, ale zwykle uznawała to za znak, że powinna zwolnić. Jej rodzina zawsze powtarzała, że ta chorobliwa ambicja kiedyś ją zabije.

Problem tkwił jednak w tym, że Lorelai nigdy do końca nie zwalniała swojego tempa. Zatrzymywała się na krótki moment, by wziąć głęboki wdech, przypomnieć sobie kim jest i ruszała dalej, będąc święcie przekonaną, że nadal idzie po coś więcej. Coś, czego nie umiała jeszcze zdefiniować. Coś, co miało dodać jej w przyszłości skrzydeł i pomóc jej stwierdzić, że wszystko, co robiła przez całe życie, było warte i ważne.
Ciekawostki
→ kiedyś chciała być piosenkarką, potem mieć własne ranczo (jak jej rodzice), potem być znaną pianistką, a ostatecznie została pielęgniarką i naprawdę to lubi;
→ kocha ostre jedzenie, nawet jak jest tak pikantne, że nie ma absolutnie żadnego smaku;
→ boi się wysokości;
→ uparta jak osioł, nawet jak nie ma racji, to będzie dalej w to brnęła, choćby nie wiadomo co;
→ jej popisowy numer na imprezach to stanie na rękach i szpagat;
→ jest lekko uzależniona od Instagrama;
→ nie potrafi zbyt długo utrzymać kontaktu wzrokowego, bo się peszy
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
30 y/o
For good luck!
182 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Maple Hearts gotowe:]
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”