No i tutaj padła pierwsza odpowiedź typu takiego, że nie do końca mu uwierzyłam. To znaczy, to nie tak, że pomyślałam, że mnie okłamuje, bo nigdy bym nie pomyślała tak o hot Mike'u. On nigdy by nie zrobił mi czegoś podobnego, przecież ufam wszystkiemu co mówi! Ale kiedy tak na niego patrzę, to wogóle nie chce mi się w to wierzyć, że po pracy wraca do domu i cziluje sobie, robi pranie albo leży na kanapie i ogląda film. Raczej wyglądał mi na kogoś, kto po pracy idzie do eleganckiego baru i tam je kolację przy świecach dogadując z jakąś seniorką, żeby ta sypnęła hajsem na jego szpital. Znów na niego zerkam z boku.-
Nie sądziłam, że jesteś taki - przechodzę specjalnie tuż pod jego nosem -
Zawsze słyszałam od taty, że wszędzie Cię pełno i że robisz wrażenie. Czyżby cię dopadała choroba starości?-uniosłam brew zaczepnie i piję sobie drineczka, ciekawa co na to oskarżenie powie hot Mike.
- A jeżeli chodzi o przeróżną zabawę, to ja akurat mam kilka pomysłów na to jak mógłbyś nadrobić - wzruszam ramieniem, jakby to było coś co robię na codzień, takie wprowadzenie rozrywki do życia starszego faceta, ale tak na prawdę to byłam nieźle podekscytowana tym, że Mike tak chętnie ze mną rozmawia i że lada moment się upije i może uda mi się nawet zaciągnąć go do mojego pokoju. Och, marzenie! Ciekawe co powie na to, że nie mam łóżka tylko materac leży na ziemi. Pewnie jego stare plecy nie wytrzymają takiej sytuacji.
Zaśmiewam się z tego pytania o kasting.
-
Nie mam, zwariowałeś! Jakbym miała jutro przesłuchanie, to bym dziś piła lipne drineczki a ten - podchodzę znów do niego nieco bliżej i stukam moją szklankę o jego szklankę, a głowę zadzieram jeszcze bardziej żeby nie mógł oderwać spojrzenia od moich oczu, kiedy te się wpatrują w te jego. -
ten jest najprawdziwszy - i wzdycham sobie, ale nie dlatego, że napiłam sie drinka i że jest on smaczny, tylko dlatego, że jak stoję tak blisko hot Mike, to się nagle okazuje, że od niego bije taka energia, od której w głowie mi się kręci.
Tak mi się kręci, że rozumiem trzy po trzy z tego co chciał mi powiedzieć. Milczę na jego wyznanie, analizując te słowa. No dobrze, czyli on nie chce mieć dziewczyny na wyłączność, albo chce, ale na pewno nie jedną? Onie, mi to by na pewno się nie spodobało, gdybym się dowiedziała, że mój chłopak też ma inne dziewczyny i na przykład je sobie tak samo adoruje jak mnie. Przesunęłam tę myśl jednak, kiedy słyszę, że mam z nim coś wspólnego.
-
Myślisz, że mamy podobny stosunek? - aż się rozanieliłam na samą myśl o tym i tak się podśmiewam z pazokciem przygryzanym pomiędzy usteczkami. Teraz to już byłam przekonana, że hot Mike absolutnie mi jakiś stosunek proponuje, ale wydymałam nagle usteczka i zabieram dłoń do kieliszka. -
Ale nie mów tak o tym, nie podoba mi się to słowo. Mógłbyś mówić jakoś milej, na przykład: magiczny moment - uniosłam dłoń i machnęłam ją sobie przed twarzą. No tak, magiczny, a Mike mógłby być moim czarodziejem.
A chwilę później już mu opowiadam historie wszystkich ludzi, którzy są na domówce, przejeta jestem o g r o m n i e moim zadaniem, chociaż z początku prawie jestem pewna, że hot Mike zaglądał mi w dekolt. Wyprostowałam się jeszcze bardziej oczekując, że przyłapię gojeszcze raz na tym, ale albo mi się zdawało, albo się pilnował. Kiedy skończyłam i znów jesteśmy w kuchni, on zaczyna sprzątać i mówi, że nie pasuje tu do grupy. Zaraz spanikowałam i chciałam mu powiedzieć, że ja wyrzuce tych wszyskich ludzi, ale szybko się opanowałam, bo po pierwsze to zniszczyłoby vibe imprezki, a po drugie wyszłabym na zdesperowaną, co robi wszystko pod dyktando. Co prawda mnie interesowało tylko jego zdanie dziś, więc przez chwilę biłam sie z myślami.
-
Jeżeli chcesz to ja... - zaczęłam, ale powiedział coś miłego,co znów mnie uspokaja i uśmiecham się lekko. -
Tak, to prawda. Ja podejrzewam, że to wynika z tego, ż większość artystów spędza lata na dorabianiu sobie jako bariści. Po tylu litrach spienionego mleka, piją już tylko czarną - odpowiadam i dopijam drinka.
-
Chcesz zobaczyć resztę domu? - spytałam w końcu i bawię się słomką w lodzie. Kiedy się zgodził to prowadzę go przez wąski korytarz nieco dalej od salonu do pary drzwi i opieram się jeszcze plecami o jedne, łapię klamkę z tyłu i myślę sobie, że chciałabym zapamiętać ten moment na długo, bo to jest moment, kiedy hot Mike zobaczy jak wygląda mój pokój.
Pewnie był już kiedyś u mnie w pokoju w moim rodzinnym domu, może nawet spał w łóżku, jak po imprezie chciał się przekimać i matka go tam położyła, bo ja byłam akurat na wyjezdzie albo u koleżanki. Ale ten pokój który zobaczył dziś, nie jest różowy i nie ma łóżka z baldachimem. Jest nieco bardziej surowy, ale świeci się w nim nastrojowa lampka tworząca różowo fioletowy gradient na ścianie, czuć ładny zapach z kadzidełka i kiedy tylko zamknęłam drzwi okazuje sie, że jest tu dużo ciszej. Pod ścianami stoją kolumny z książek, ani jedna nie jest książką psychologiczną, wszysgtkie to historie, które były ekranizowane albo wystawiane w teatrze. Są książki grube i cieniutkie, ale wszystkie wyglądają, jakbym je zdązyła przeczytać. Jest kilka dużych zielonych roślin, jest duże okno, schodzące aż do ziemi i wyjście na balkon. -
Co myślisz? - chcę przerwać tę ciszę, chociaż nie wiem dlaczego, bo prawdę mówiąc, to patrząc na to, że Mike stoi w mojej sypialni mogłabym spędzić kolejne pięć godzin jak nie dłużej, ale teżnie chcę zachowywać się jak jakaś creeperka. Przechodzę na środek pokoju i sięgam do drzwi balkonowych. Może wyszliśmy na balkon, może wcale nie, ale zatrzymuję się i opieram albo o balkon, albo o jedną z szafek wolnostojących i patrzę na Mike'a. -
Mogę Cię o coś spytać? - i pewnie Mike mślał o wielu rzeczach, ale ja myślałam od kilku minut o dwóch. Na razie zaczęłam od kwestii pierwszej: -
Czy te twoje kochanki nie są o siebie zazdrosne?
Michael Graham