-
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Dalej nie do końca rozumiał dlaczego Erza tak szczegółowo wypytuje o jego stan, czy legalnie czy nielegalnie. Ciekawe czy jakby był niemcem to też by mu zadawała takie pytania, oby nie była jakaś rasistką, bo to byłoby przykre on tu do niej z amorami a ona z uprzedzeniami. Wzruszył jedynie ramionami, żeby zakończyć tą rozmowę o jego sytuacji.
Dobrze, że Erza już się nie czepiała o te pieski i nie namawiała go dalej na bycie jakimś wolontariuszem w jej schronisku, tylko poprawił jej się humor i nawet zaczyna jakiś dirty talk z nim. Zaśmiał się na to jej wyznanie i już się cieszy, bo ona tu zaczyna mu rozpinać kurtkę, może zaraz się zajmie innymi częściami garderoby?
- Nie martw się Erza, poradzimy sobie skarbie - zapewnia ją jeszcze ją ściskając za biodra, tak wspierająco, dobrze że wyluzowała i już mówi, że jednak się cieszy z jego odwiedzin i że on tu jest. Riczi też się cieszył, przekonany był ze super zrobił w takim razie, że zostawił swoją toxic wife i toxic life i przed nim już tylko słodki i namiętny czas z Fernandez. Jak tak ją niósł do tego gabinetu, to prawie wpadł na jakiegoś gen z wolontariusza, ale chłopak siedział z nosem w telefonie i nawet się nie przyjęjak jak minął go jakiś Latynos co jego szefowa na rękach niósł. Ech te dzieciaki. A co jakby ktoś chciał ukraść pieski i oddać je jakiejś Cruelli Demon na futro?
W końcu znaleźli ten gabinet, Riczi ucieszony, zrzuca kurtkę i zaraz ściąga też sweter, żeby zachęcić Erze żeby też się rozebrała, ale wiadomo że szybciej poszło jak sam jej te ubranie pracowe podwinął do pasa, a skoro to taki tylko szybki numerek miał być, to nie fatygował się nawet jakoś bardzo z rozpinaniem stroju weterynarki, tylko tyle żeby do cycka mieć dojście i wiadomo. Szybka akcja była, i Erza chyba pierwszy raz nie siedziała tego dnia po godzinach tylko go zaprowadziła do siebie do mieszkania, żeby wiedział gdzie ma swoje rzeczy przywieźć.
/koniec