52 y/o
Indulge in local cuisine
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kiedy Alvaro wyjrzał na korytarz, Tiago już nie siedział z czołem opartym o dłonie - nie był pewien, kiedy jego chłopak wyjdzie z gabinetu, a nie chciał, żeby zobaczył go zmartwionego. Jednak gdy tylko drzwi się otworzyły, de la Serna zerwał się z krzesła, schował telefon, na którym pisał z bratem i chwycił wyciągniętą w swoją stronę dłoń. Wszedł niepewnie do gabinetu, uśmiechnął się i skinął lekarzowi głową i usadowił się na krześle obok Alvaro. Również założył nogę na nogę i wbił spojrzenie w dłonie lekarza, piszące na klawiaturze. Teraz był podwójnie zestresowany: z jednej strony stanem zdrowia Alvaro, o którym nadal nic nie wiedział, ale skoro został poproszony do gabinetu, to obawiał się złych wieści; a po drugie samą obecnością w gabinecie lekarskim. Nigdy tego nie znosił, a już zwłaszcza po wielokrotnych wycieczkach w takie miejsca w związku ze swoją chorobą. Nie odzywał się jednak i nadal starał robić dobrą minę do złej gry. Przykrył usta palcami, opierając łokieć o podłokietnik krzesła, obserwując, co się dzieje. Próbował coś wyczytać z twarzy lekarza, ale te gnoje miały lata praktyki w ukrywaniu tego, co myślą, byli w tym mistrzami, więc Tiago nie umiał nic powiedzieć po samym zachowaniu lekarza.
Nieco zaskoczyło go to zawahanie na końcu - nie wiedział, czego dotyczyło. Rzucił pytające spojrzenie Alvaro, ale nie zamierzał teraz poruszać tego tematu, bo nie był on najważniejszy. Jeśli jednak przyprawiał partnerowi stresów, to zamierzał omówić to w domu, żeby wiedzieć, co takiego robi i czego unikać. Nie chciał być dla niego jeszcze większym ciężarem.
Mimo wszystko pobladł trochę, kiedy usłyszał, że Alvaro ma skierowanie na badania serca. Wciąż miał nadzieję, że to jednak nie o nie chodzi, że jednak okaże się, że wszystko w porządku, ale te skierowania napełniły go strachem o przyjaciela. Nie wytrzymał i nieświadomie zaczął przygryzać paznokieć kciuka.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
CHRISTMASSY
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Usg jamy brzusznej, płuc, EKG, echo serca, badania krwi... Alvaro słuchał tego wszystkiego, ale miał wrażenie, że coraz mniej tych informacji do niego docierało. W pewnym momencie, trochę poza własną świadomością, sięgnął dłonią do ręki Santiago i ścisnął jego palce, potrzebując teraz jego bliskości i jednocześnie jakiegoś poczucia realności, bo miał wrażenie, że wszystko to, co słyszał teraz, wszystkie te zalecenia i badania, które musi wykonać, to jakiś zły sen albo koszmarna pomyłka. Trzymanie za rękę było niby dość normalną czynnością, raczej naturalną, ot, niby nic takiego, ale potrafiło naprawdę bardzo pomóc, zwłaszcza gdy człowiek miał wrażenie, że ziemia osuwa mu się spod stóp.
- Dziękuję - wymamrotał w końcu jedynie do lekarza, przez chwilę siedział nieruchomo, wpatrując się w skierowania w swojej dłoni, po czym w końcu uznał, że nie może przecież w nieskończoność zajmować gabinetu, więc wstał, pożegnał się z lekarzem skinieniem głowy i krótkim "do widzenia", po czym pociągnął Santiago za rękę na korytarz. Tam zatrzymał się, znów wpatrując się w wydruki, które dostał od internisty. Widać było po nim, że nie do końca tego się spodziewał, że jest zszokowany i nie bardzo wie, co się z nim dzieje. Zakręciło mu się też trochę w głowie, więc odruchowo objął Santiago w pasie i po chwili wahania pozwolił sobie na drżący oddech i oparcie czoła o jego ramię.
I niby wiedział, że powinien teraz pójść zapisać się na te wszystkie badania, najlepiej zrobić krew od razu, jak zalecał pan doktor, ale póki co jakoś nie mógł się ruszyć.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Indulge in local cuisine
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tiago ścisnął jego dłoń, kiedy tylko Alvaro wyciągnął do niego swoją. Nie, nie pozbył się jeszcze w całości swojego lęku przed okazywaniem uczuć, przed pokazywaniem, że jest partnerem mężczyzny, ale teraz to schodziło na znacznie dalszy plan, a liczyło się wsparcie, którego Salvatierra potrzebował. Zawsze Santiago tak reagował na wszelki ból, jaki odczuwał jego przyjaciel: jego własne życie, lęki, problemy, niedogodności przestawały się liczyć, a istniał tylko Alvaro i to, żeby mu jakoś choć trochę ulżyć w tym, co przeżywał.
Z gabinetu wyszedł na sztywnych nogach, również czując się, jakby oberwał czymś ciężkim w głowę. Owszem, spodziewał się podobnego obrotu spraw, ale jednak miał nadzieję, że nie dojdzie do czegoś takiego, że okaże się, że te bóle, które odczuwał jego partner, to tylko błahostka. Najwyraźniej jednak nie, skoro lekarz zlecił tyle badań.
Na korytarzu, gdy Alvaro się zatrzymał, Tiago również przystanął, wpatrując się w te skierowania, a po chwili przytulił mężczyznę do siebie mocno, wplatając palce w jego włosy.
- Esto aún no significa nada - powiedział cicho, wprost do jego ucha - Te harán estas pruebas y no mostrarán nada. Y si lo hacen, recibirás el tratamiento adecuado y te recuperarás.
Pogładził go po głowie i pocałował w szyję.
- ¿Recuerdo bien que no comiste nada esta mañana? ¿Tal vez deberíamos hacernos el análisis de sangre de inmediato para terminar con esto?

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
CHRISTMASSY
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Tak, Alvaro wiedział, że Santiago wciąż miewa problemy z okazywaniem uczuć publicznie, ale starał się być cierpliwy i nie wymagać od niego natychmiast rzeczy niemożliwych. Dzisiaj jednak faktycznie potrzebował jego bliskości tego głupiego trzymania za rączkę w gabinecie i przytulenia na korytarzu, po prostu żeby nie zwariować i nie wpaść w panikę. Liczył na to, że jeśli coś będzie przekraczało możliwości Tiago na daną chwilę to ten po prostu mu o tym powie.
- No significa nada, pero podría significar algo. - odpowiedział cicho, nie tyle chcąc się z nim sprzeczać, co po prostu raczej będąc pesymistycznie nastawiony do tego wszystkiego; skoro lekarz zlecił mu aż tyle badań, to chyba znaczyło, że coś jednak było na rzeczy, prawda?
- Posible - zgodził się z ukochanym, chociaż był jeszcze nieprzekonany co do tego. Możliwości były różne, mogło się okazać, że faktycznie wszystko było dobrze i że Alvaro nie potrzebował żadnej pomocy i żadnej interwencji lekarskiej, a mogło być wręcz przeciwnie; chyba tylko przetrwanie tego wszystkiego, przejście przez to krok po kroku mogło sprawić, że będzie pewny diagnozy i że obaj będą wiedzieli czy to faktycznie błahostka, czy może jednak coś poważniejszego.
Przez cały ten czas na korytarzu był w niego mocno wtulony, a bliskość Santiago, jego gładzące włosy Alvaro dłonie i jego ciepło sprawiały, że jakoś w miarę udawało mu się przetrwać to, co w innych okolicznościach zapewne sprawiłoby, że uciekłby gdzie pieprz rośnie. Teraz nie chciał uciekać; chciał po prostu się do niego tulić, zniknąć w jego ramionach i usłyszeć bicie jego serca, mocne i rytmiczne. Więcej w danej chwili nie potrzebował.
- Sí, no comí nada esta mañana. - skinął lekko głową; rano był tak zestresowany czekającą na niego wizytą, że nie przełknąłby niczego, nawet gdyby stać nad nim z karabinem. - Hagámonos estos análisis de sangre. Quiero terminar con esto cuanto antes. - dodał jeszcze po chwili, ciszej, odsuwając się od niego niechętnie i ruszył w stronę recepcji, zakładam, że z Santiago u boku. - Pero ya sabes, si ya has tenido suficiente, puedes irte a casa. Probablemente me quede aquí un tiempo más.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
ODPOWIEDZ

Wróć do „West End Community Health Centre”