-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nieco zaskoczyło go to zawahanie na końcu - nie wiedział, czego dotyczyło. Rzucił pytające spojrzenie Alvaro, ale nie zamierzał teraz poruszać tego tematu, bo nie był on najważniejszy. Jeśli jednak przyprawiał partnerowi stresów, to zamierzał omówić to w domu, żeby wiedzieć, co takiego robi i czego unikać. Nie chciał być dla niego jeszcze większym ciężarem.
Mimo wszystko pobladł trochę, kiedy usłyszał, że Alvaro ma skierowanie na badania serca. Wciąż miał nadzieję, że to jednak nie o nie chodzi, że jednak okaże się, że wszystko w porządku, ale te skierowania napełniły go strachem o przyjaciela. Nie wytrzymał i nieświadomie zaczął przygryzać paznokieć kciuka.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Dziękuję - wymamrotał w końcu jedynie do lekarza, przez chwilę siedział nieruchomo, wpatrując się w skierowania w swojej dłoni, po czym w końcu uznał, że nie może przecież w nieskończoność zajmować gabinetu, więc wstał, pożegnał się z lekarzem skinieniem głowy i krótkim "do widzenia", po czym pociągnął Santiago za rękę na korytarz. Tam zatrzymał się, znów wpatrując się w wydruki, które dostał od internisty. Widać było po nim, że nie do końca tego się spodziewał, że jest zszokowany i nie bardzo wie, co się z nim dzieje. Zakręciło mu się też trochę w głowie, więc odruchowo objął Santiago w pasie i po chwili wahania pozwolił sobie na drżący oddech i oparcie czoła o jego ramię.
I niby wiedział, że powinien teraz pójść zapisać się na te wszystkie badania, najlepiej zrobić krew od razu, jak zalecał pan doktor, ale póki co jakoś nie mógł się ruszyć.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Z gabinetu wyszedł na sztywnych nogach, również czując się, jakby oberwał czymś ciężkim w głowę. Owszem, spodziewał się podobnego obrotu spraw, ale jednak miał nadzieję, że nie dojdzie do czegoś takiego, że okaże się, że te bóle, które odczuwał jego partner, to tylko błahostka. Najwyraźniej jednak nie, skoro lekarz zlecił tyle badań.
Na korytarzu, gdy Alvaro się zatrzymał, Tiago również przystanął, wpatrując się w te skierowania, a po chwili przytulił mężczyznę do siebie mocno, wplatając palce w jego włosy.
- Esto aún no significa nada - powiedział cicho, wprost do jego ucha - Te harán estas pruebas y no mostrarán nada. Y si lo hacen, recibirás el tratamiento adecuado y te recuperarás.
Pogładził go po głowie i pocałował w szyję.
- ¿Recuerdo bien que no comiste nada esta mañana? ¿Tal vez deberíamos hacernos el análisis de sangre de inmediato para terminar con esto?
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- No significa nada, pero podría significar algo. - odpowiedział cicho, nie tyle chcąc się z nim sprzeczać, co po prostu raczej będąc pesymistycznie nastawiony do tego wszystkiego; skoro lekarz zlecił mu aż tyle badań, to chyba znaczyło, że coś jednak było na rzeczy, prawda?
- Posible - zgodził się z ukochanym, chociaż był jeszcze nieprzekonany co do tego. Możliwości były różne, mogło się okazać, że faktycznie wszystko było dobrze i że Alvaro nie potrzebował żadnej pomocy i żadnej interwencji lekarskiej, a mogło być wręcz przeciwnie; chyba tylko przetrwanie tego wszystkiego, przejście przez to krok po kroku mogło sprawić, że będzie pewny diagnozy i że obaj będą wiedzieli czy to faktycznie błahostka, czy może jednak coś poważniejszego.
Przez cały ten czas na korytarzu był w niego mocno wtulony, a bliskość Santiago, jego gładzące włosy Alvaro dłonie i jego ciepło sprawiały, że jakoś w miarę udawało mu się przetrwać to, co w innych okolicznościach zapewne sprawiłoby, że uciekłby gdzie pieprz rośnie. Teraz nie chciał uciekać; chciał po prostu się do niego tulić, zniknąć w jego ramionach i usłyszeć bicie jego serca, mocne i rytmiczne. Więcej w danej chwili nie potrzebował.
- Sí, no comí nada esta mañana. - skinął lekko głową; rano był tak zestresowany czekającą na niego wizytą, że nie przełknąłby niczego, nawet gdyby stać nad nim z karabinem. - Hagámonos estos análisis de sangre. Quiero terminar con esto cuanto antes. - dodał jeszcze po chwili, ciszej, odsuwając się od niego niechętnie i ruszył w stronę recepcji, zakładam, że z Santiago u boku. - Pero ya sabes, si ya has tenido suficiente, puedes irte a casa. Probablemente me quede aquí un tiempo más.
Santiago de la Serna