34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mara zdecydowanie wyczuła zmianę w Syd. Czuła pod palcami jak sztywnieje jej ciało i niestety, ale w pierwszej chwili w ogóle nie połączyła faktów. Była (jeszcze) trzeźwa, ale najwidoczniej emocje przysłoniły jej możliwość racjonalnej oceny sytuacji. Dopiero, kiedy brunetka wyjaśniła swoje zachowanie, rudowłosa aż strzeliła facepalma zażenowana własnym zachowaniem.
- Oh to ja przepraszam. Kompletnie tego nie przemyślałam- przyznała całkowicie szczerze nieco się nawet rumieniąc. Było jej cholernie głupio w jak niekomfortowej sytuacji postawiła dopiero co poznaną dziewczynę. - Skończyłam psychologię , a taką wtopę zaliczyłam. Nie bez powodu mówią, że to my terapeuci sami najbardziej potrzebujemy terapii, skoro takie błędy popełniamy we własnych relacjach- próbowała jakoś się usprawiedliwić, trochę żartem, a trochę przyznając między wierszami, że sama też powinna się udać do specjalisty. Wciąż walczyła z demonami, które nie pozwalały się całkowicie ruszyć naprzód.
Ashford miała bardzo cenne spostrzeżenia i interesujące pytania, dzięki czemu Mara się czuła momentami jakby rolę się odwróciły i to ona prowadziła terapię z rudą. Może też dlatego Lakefield z taką otwartością odpowiadała na jej pytania? - Tak, obowiązuje nas etyka zawodowa, ale niestety czasami mi z nią nie po drodze. Nie unikam niekonwencjonalnych metod, żeby pomóc pacjentowi- wyjaśniła, przemilczając jednak fakt, że zdążyło jej się pójść do łóżka z pacjentem… W jej życiu w ostatnim czasie nie brakowało zawiłych relacji. - Znaczy on mi zapłacił za masaż, sam go nie wykonywał, chociaż bym się nie pogniewała gdyby pan prezes to zrobił. Całkiem niezłe z niego ciacho- poruszyła wymownie brwiami wracając wspomnieniami, gdy byli razem w SPA owinięci tylko ręcznikami. Tak, było na co popatrzeć.
Ale obecne towarzystwo i miejsce było równie sympatyczne, a nawet jeszcze bardziej. Teraz nie była w pracy, teraz mogła się w pełni rozluźnić i być sobą. Chociaż prywatnie również uwielbiała słuchać ludzi, a już na pewno takich jak Syd - inteligentnych i z ciekawą historią. - Wiesz, że jesteś cholernie odważna Syd?- spytała retorycznie kontynuując swoją wypowiedź. - I to od zawsze, bo miałaś w sobie na tyle siły, aby zadawać pytania, szukać odpowiedzi, zaglądać i wychylać się po więcej. Prowadziłaś wewnętrzne dyskusje, nie brałaś za pewnik tego co słyszałaś. To jest bardzo odważne i świadczy też o wysoko rozwiniętej wrażliwości, inteligencji i ciekawości świata- czuła wewnętrzną potrzebę, żeby powiedzieć to dziewczynie. Chciała powiedzieć to, co leżało jej na sercu, bo prosto z niego płynęły każde słowa.
Zaraz jednak się roześmiała słysząc jak Syd coraz bardziej się rozkręca! - A czemu małym? Niech będzie dużym! Niech wszyscy to widzą!- i jakby miała teraz marker pod ręką, to by im to napisała na koszulkach. - Słuchaj, w najgorszym wypadku spalisz się ze wstydu. W najlepszym będziesz miała niezłe bzykanko- i w sumie nawet nie wiedziała czy może Syd nie jest właśnie dziewicą… Na pewno była! Kolejna wtopa… A może i nie?
Jednak oczywiście Mara o tym nie pomyślała i zaraz zaklaskała w dłonie, niczym szczęśliwe dziecko.- Oh honey, to koniecznie bierzemy podwójną kolejkę- zdecydowała i od razu ruszyła do baru. Wróciła do stolika kilka minut później z 6 kieliszkami shotów jakiegoś drinka, który miał za zadanie sprawić, by ten wieczór był zajebisty- takie polecenie ruda wydała barmanowi. - Dobra, to najpierw zacznijmy za wygraną walkę z latającymi szczurami- podała kieliszek Syd i stuknęła się z nią w powietrzu szkłem, aby zaraz wypić całą zawartość za jednym razem. Skrzywiła się czując słodko-gorzki posmak w ustach, a zaraz po tym szybko rozchodzące ciepło po ciele. Odstawiła kieliszek i nachyliła się w kierunku dziewczyny, kładąc dłoń na jej ramieniu.- Jak tam? Będziesz rzygać? Jak coś, to mów. Potrzymam Ci włosy i mam też gumkę. Do włosów oczywiście- doprecyzowanie ważna sprawa.



syd ashford
Jakoś miło
Dogadamy się
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wpatrywała się w Marę niczym w obrazek, bo po prostu nie mogła uwierzyć, że ta kobieta żyła z taką lekkością. Że zdawała sobie sprawę z tego, że może w niektórych kwestiach powinna działać inaczej, a mimo to nie bała się popełniać błędów po drodze, bo to właśnie one kształtowały ją w osobę, którą teraz była. A ta kwestia z przystojnym klientem sprawiła, że Syd zaśmiała się pod nosem i spróbowała sobie wyobrazić całą sytuację... z początku wydawało jej się bardzo awks, ale jak tak pomyślała o tym na dłuższą metę to jej nowa znajoma po prostu miała za dobre serduszko no i... terapia... musiała pomagać, right????

Kiedy Mara powiedziała, że była odważna, Syd tylko machnęła ręką. - Ach, Mara, spójrz na siebie. Jesteś po prostu czystą inspiracją! Chciałabym być taka jak ty! - uśmiechnęła się szeroko. Po paru chwilach wybuchnęła śmiechem na widok rozentuzjazmowanej rudowłosej, ale gdy usłyszała jej kolejne słowa, zakrztusiła się własną śliną. Zakaszlała, klepiąc się w klatkę piersiową, po czym przysunęła się do niej gwałtownie. - Mara! - prychnęła, robiąc wielkie oczy. - Ja… ten… ja nigdy… nie… nie robiłam tego, no!!!- Złapała ją za ramiona i spojrzała na nią, spalona rumieńcem jak burak. - Ja się nawet nigdy nie całowałam! - rzuciła trochę głośniej, niż zamierzała, zanim natychmiast schowała twarz w dłoniach. Oh, zgrozo. No po prostu masakra działa się tutaj właśnie. - Tak, bierzmy drinki - dodała po chwili, odsuwając się delikatnie. Uniosła kieliszek zaraz za Marą, stuknęła się z nią i wypiła shota, od razu wykrzywiając się, kiedy alkohol zapiekł ją w gardle. Ale zaraz po tym poczuła to przyjemne ciepło rozlewające się po całym ciele.

Na kolejne pytanie Mary zaśmiała się pod nosem i spojrzała na nią z błyskiem w oczach. - Jest dobrze, pijmy dalej! - rzuciła podekscytowana. I zaczęły pić coraz więcej shotów. A z każdym kolejnym robiło jej się coraz cieplej, swobodniej i, co najgorsze, coraz bardziej kreatywnie. Po chwili w jej głowie pojawił się absolutnie nikczemny pomysł. - Mara! - wypaliła nagle, prostując się na krześle. - Chcę doświadczyć prawdziwego życia. Takiego przyspieszonego randkowania, rozumiesz? Więc wiesz co?! Zrób mi zdjęcie! - Wcisnęła jej telefon w dłonie i zapozowała słodko, tak pięknie, jak tylko potrafiła po kilku shotach. A potem zabrała telefon z powrotem, chwiejnie wycelowała kamerkę w Marę i wyszczerzyła się szeroko. -Pozuj! - Cyknęła Marze śliczne zdjęcie, po czym wrzuciła obie fotografie do wiadomości SMS. Wybrała torontoński numer kierunkowy i zaczęła wpisywać randomowe cyferki z nadzieją, że może ktoś im odpisze. Wysunęła język w skupieniu i zaczęła pisać eska..
unknown
czekamy na tę obiecaną randkę… gdzie jesteś?
Obrazek
Wiadomość...
Parsknęła śmiechem, po czym wysunęła telefon w stronę Mary, pokazując jej, że wpisała pięć kompletnie przypadkowych numerów. - Wrzuć jeszcze jakieś, Mara! Zobaczmy, czy ktoś nam odpisze.- Zaśmiała się znowu, machając do kelnerki. - Prosimy jeszcze frytki, nachosy i więcej drinków, proszę!- rzuciła z szerokim, niewinnym uśmiechem, jakby właśnie nie planowały rozpocząć najbardziej chaotycznej randkowej katastrofy w historii Toronto, a Ashford… well.. obudzi się jutrzejszego dnia, albo z najlepszymi wspomnieniami ever, albo z zajebiście morderczym kacem. Chociaż… jedno nie wykluczało drugiego… no nie?

twin trouble
Ostatnio zmieniony pn maja 04, 2026 7:42 am przez syd ashford, łącznie zmieniany 2 razy.
34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że Mara zdążyła już zjeść burgera, bo w przeciwnym razie właśnie by się zakrztusiła słysząc Syd - Oh jak ja??- dopytała nie ukrywając swojego zaskoczenia. Zaraz jednak pokręciła głową i to z cakikem poważną miną. - Kochana, jesteś cudowna, ale nie nadajesz się do bycia mną. Rude jest wredne, złośliwe. Ty masz za dobre serduszko na to- Lakefield była w pełni świadoma swoich wad. Może zamiatała problemy pod dywan uważając, że nie potrzebuje wsparcia, bo sama ze wszystkim świetnie sobie radzi, ale nie uważała, że jest najlepsza i nieomylna. Piła, paliła zioło nie raz i klnęła jak szewc, sypiała z byłym pacjentem bądź byłym narzeczonym siostry… Miała wiele grzechów na swoim sumieniu, a Ashford z daleka wyglądała jak jej przeciwieństwo - łagodne rysy twarzy i delikatny głos, który był wręcz kojący. Brunetka nie chciałaby być Marą.
Natomiast, kiedy rudowłosa usłyszała, że jej nowa koleżanka jest dziewicą, tak jak to zaczęła właśnie podejrzewać, to od razu krzyknęła. - Serio?! To kurwa zajebiście!- aż wyrzuciła ręce ku górze uznając to za ogromne szczęście. Zaraz jednak nachyliła się do Syd, aby jej wytłumaczyć swój tok rozumowania. - Słuchaj, większość kobiet ma za sobą swój pierwszy raz w wieku ilu? Szesnasty? Siedemnastu lat? Zazwyczaj ze swoim rówieśnikiem , który sam też nigdy tego nie robił, a myśli, że jest bogiem seksu, bo walił w skarpetę i naoglądał się pornosów klasy D- aż przewróciła oczami z zażenowania. Chociaż ona akurat miała bardzo miłe wspomnienia związane z tym pierwszym razem, które przeżyła z Michaelem. Musiała jednak bez dwóch zdań przyznać, że prawie dwadzieścia lat później był znacznie lepszym kochankiem niż wtedy. - No więc ten pryszczaty, wychudzony dzieciak nie wie jak naprawdę zadowolić kobietę, więc biedna dziewczyna swój pierwszy raz ma… słaby? Żałosny? Najlepiej to wspomnienie po prostu wyrzucić do kosza- tak jak robiły to jej koleżanki albo pacjentki. - A Ty moja droga masz znacznie większe prawdopodobieństwo trafienia na kogoś porządnego, który wie jak władać tym swoim demonem seksu, aby sprawić, że kobieta naprawdę będzie krzyczała prosząc o więcej- i aż się uśmiechnęła przebiegle jak niesamowitą drogą dedukcji do tego doszła. Zaraz jednak zmarszczyła brwi zastanawiając się nad czymś. - W sumie wiesz co Syd? Zazdroszczę Ci, że jesteś dziewicą- bo jednak w każdym pierwszym razie jest coś ekscytującego i podniecającego na nieco innym poziomie. Czasami chciało się cofnąć czas i przeżyć coś jeszcze raz.
Przyglądała się też uważnie Ashford, gdy piła czy aby na pewno dobrze się czuje. Wszystko wyglądało póki co spokojnie. - Jak będzie Ci się zbierało na wymioty, to krzycz jakieś hasło… wiem! Gołąb leci!- a ten ptak to w sumie jest paskudny jak wymioty, więc hasło idealnie pasuje.
Mara miała jednak nadzieję, że będą pić dalej bez żadnego zwracania. Nienawidziała tego. Całe szczęście obie się świetnie trzymały. Przynajmniej JESZCZE się dobrze trzymały. Chociaż głowa Syd zaczęła pracować na niesamowitych obrotach. Mimo wszystko brnąc w ciemno, zrobiła jej zdjęcie i sama zaraz też jej zapozowała. A słysząc jej plan , wybuchła głośnym śmiechem. - Laska, Ty masz zajebiste pomysły!- rzuciła z pełną szczerością i wycierając łzy z kącików oczu, które się zakręciły przez wzmożony śmiech. Wzięła też jej telefon, aby dopisać numery i już zaczęła stukać po klawiaturze, ale zaraz wyłączyła go i oddała jej z powrotem. - Wiesz co, nie. To wyślijmy tej piątce ludzi, ale mam jeszcze inny pomysł- i wtedy wyciągnęła swój telefon, w którym zaczęła coś intensywnie pisać. Po kilku minutach odwróciła telefon ekranem w stronę brunetki, która mogła spokojnie przeczytać, co Mara przygotowała. - A to wyślemy kolejnym- uśmiechnęła się zadziornie, bo ona również wybrała losowy ciąg cyfr.
emergency
Wciąż nie mogę przestać o Tobie myśleć. Żałuję, że nigdy nie daliśmy temu szansy. Nie daliśmy nam szansy. Tęsknię. Potrzebuję Cię i wiem, że Ty mnie też
Wiadomość...


Kliknęła wyślij i odłożyła telefon na stolik wierzchem do góry, aby nie ominęła ich żadna odpowiedź.- Ciekawe czy ktoś przez tego smsa trafi do mnie na terapię- tak nie brzmi normalna terapeutka, ale jak widać Mara do normalnych nie należała, skoro mówiąc to śmiała się i od razu upiła łyk drinka, którego ledwie co przyniósł kelner.


syd ashford
Jakoś miło
Dogadamy się
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zamrugała kilka razy, kiedy Mara tak po prostu, bez ostrzeżenia i bez żadnego zawahania powiedziała jej, że ma za dobre serduszko.... Przez chwilę tylko się na nią patrzyła, z ustami lekko rozchylonymi i kompletnie rozbrojonym wyrazem twarzy. Boże. Dlaczego to zabrzmiało tak miło? I dlaczego jednocześnie trochę ją ukuło? - No dobra, może nie chcę być tobą jeden do jednego - mruknęła po chwili, marszcząc nos i poprawiając się na krześle. - Nie wiem, czy moje ciało przetrwałoby tyle chaosu, dramatu i energii naraz. - zaśmiała się pod nosem - Ale chciałabym mieć chociaż... nie wiem, czterdziesci procent tego, co ty masz. Tej odwagi. Tego, że mówisz coś i świat się nie kończy… że robisz coś, a potem nie siedzisz przez trzy tygodnie, analizując, czy ton twojego głosu przypadkiem nie obraził kogoś. - westchnęła ciężko, a potem, kiedy Mara przeszła do tematu jej dziewictwa z takim entuzjazmem, Syd najpierw zesztywniała, później zrobiła się czerwona, a na samym końcu przykryła sobie twarz obiema dłońmi. - Mara, błagam cię - wyjęczała przez palce. - Czy ty możesz nie mówić tak głośno słów typu demon seksu w miejscu publicznym? Ja cię bardzo lubię, naprawdę, ale moje serce właśnie wyszło z ciała i uciekło za granicę kanady, i swear - Mimo to rozchyliła lekko palce i zerknęła na nią jednym okiem. Bo niestety... słuchała. Nawet jeżeli chciała zapaść się pod stolik to jakaś część jej mózgu chłonęła każde słowo Mary z absolutnym, przerażonym zainteresowaniem. - Czyli... - zaczęła ostrożnie, opuszczając dłonie na stolik. Policzki nadal miała różowe, - Czyli według twojej profesjonalnej, terapeutyczej opinii... fakt, że jestem absolutnie spóźniona do życia, może być... atutem? - uniosła brwi, jakby była to najbardziej niedorzeczna, a jednocześnie najbardziej fascynująca koncepcja, jaką ktoś jej w życiu przedstawił. - Bo ja zawsze myślałam, że to jest bardziej coś z kategorii…o mój Boże, Syd, jak ty funkcjonujesz w społeczeństwie. A ty mi teraz mówisz, że mam... przewagę strategiczną? - parsknęła śmiechem, - Wow. No dobra. To brzmi lepiej.

Na hasło ''gołąb leci'' zamarła na sekundę, po czym znowu się zaśmiała,- Gołąb leci?! - powtórzyła, kręcąc głową z niedowierzaniem. - To jest genialne. Ale póki co gołąb ma się dobrze i jest znowu... głodny? - Prychnęła pod nosem i właśnie wtedy alkohol, ciepło w policzkach, śmiech Mary i cała ta absurdalna energia wieczoru zaczęły działać na Syd jak jakiś secret potion na odwagę. Po napisaniu swojego esemesa odłożyła swój telefon na środek i przyglądała się, jak ta coś intensywnie wystukuje na swoim foniku. Aż pochyliła się nad stolikiem, próbując odczytać wiadomość do góry nogami. Kiedy rudowłosa odwróciła ekran w jej stronę, Syd zmrużyła oczy, przeczytała treść raz, potem drugi, a potem gwałtownie zakryła usta dłonią. - O mój Boże - szepnęła. Przez chwilę wyglądała, jakby miała dostać zawału, ale chwilę później parsknęła śmiechem. - Holy lord, Mara, tego nie można wysłać do przypadkowego człowieka! - powiedziała z autentycznym przerażeniem, po czym natychmiast nachyliła się bliżej i dodała ciszej, - Można to porównać do wandalizmu emocjonalnego. - Zaśmiała się, a kiedy Mara kliknęła wyślij, Syd złapała ją za nadgarstek, ale było już za późno. - MARA! - pisnęła, po czym sama wybuchnęła śmiechem, opadając plecami na krzesło. - Nie wierzę, że właśnie to zrobiłyśmy. - Spojrzała na swój telefon, potem na telefon Mary, a później znowu na swój, jakby oba urządzenia mogły w każdej chwili eksplodować odpowiedziami od obcych ludzi z Toronto - A co, jeśli odpisze ktoś naprawdę miły? - zapytała nagle, marszcząc brwi. - Albo ktoś bardzo dziwny. Albo gorzej... ktoś bardzo miły i bardzo dziwny. - przygryzła dolną wargę, a potem chwyciła frytkę która leżała na jej talerzu i wsunęła ją sobie do ust. -Dobra. Plan jest taki - oznajmiła poważnie, zanim na momemnt zamilkła i odparła, - a dobra, wiesz co… brak planu! Idziemy na coś w twoim stylu… czyli na żywioł! - westchnęła nie wierząc, że tak właściwie to powiedziała. W tym samym momencie ekran jednego z telefonów rozświetlił się na stoliku. Syd zamarła. Dosłownie. Oczy rozszerzyły się, a całe jej ciało powoli pochyliło się w stronę telefonu. - Mara - szepnęła dramatycznie. - Co my teraz zrobimy?! Przeczytaj to!-Powiedziała to przejęta, chwytając drinka i pośpiesznie upijając z niego łyk… bo swoją drogą to picie i wyluzowanie pierwszy raz w życiu.. całkiem nieźle jej wychodziło.

twin trouble
34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tym razem to słowa Syd ukłuły Marę. Oczywiście nie było w nich nic niemiłego, ale były tak mało trafne… Mara wcale nie uważała siebie za odważną. Kochała trzech mężczyzn w swoim życiu. Dwóch straciła, bo nie miała odwagi zrobienia kroku do przodu. Bała się ruszyć za Michaelem i zawalczyć o ich związek. Bała się wyznać Arthurowi co do niego czuje. Bała się spojrzeć prawdzie w oczy, że jej mąż ma romans, a oszukiwanie latami samej siebie ją zniszczyło psychicznie. - A skąd wiesz skarbie, że się nie zastanawiam?- spytała z uśmiechem, ale takim przygaszonym i wcale nie oczekiwała odpowiedzi na swoje pytanie. Dlatego kontynuowała dalej. - Mi też nie raz brakuje odwagi. Kiedyś znacznie bardziej nawet niż teraz. Po prostu stracone szanse sporo mnie nauczyły- przyznała szczerze, bo nie chciała też, aby Syd żyła w świadomości, że Lakefield się taka urodziła. Wszystko można wypracować .
Widząc reakcję Syd na rozmowę o seksie, zaczęła się śmiać znowu głośno, zapominając dosyć szybko o przykrych wspomnieniach, które przed chwilą przywołała w swojej głowie . Zaraz jednak spoważniała.- Chodź, zdradzę Ci sekret- pochyliła się w kierunku brunetki i spojrzała jej w oczy jakby miała zaraz właśnie jej zdradzić jakiś top secret. - Widzisz tego kolesia na prawo ode mnie, co siedzi przy barze?- lekkim ruchem głowy w bok wskazała go. - I tą blondynkę dwa stoliki dalej?- nie odwracała się w ich w kierunku, za to jeszcze bardziej się nachyliła do Ashford i szepnęła. - Ich rodzice uprawiali seks- powiedział to całkiem poważnie. - A widzisz tą starszą kobietę za ladą?- ruchem wskazała za plecami swojej nowej koleżanki.- Jej też i ona prawdopodobnie też- dodała cofając się z powrotem na krześle, aby się oprzeć i uśmiechnąć szeroko. - Seks jest najbardziej naturalną czynnością . Nie ma co się go wstydzić kochana. A tym bardziej tego, że jeszcze tego nie robiłaś. Nie świadczy to o żadnym opóźnieniu! - aż ją zabolało, że brunetka tak o sobie pomyślała.- Podejdziesz do tego ze znacznie większą świadomością niż nie jedna z nas. Tylko Ci tego pozazdrościć- i to nie były tylko puste słowa pocieszenia, a prawdziwa opinia Mary na temat dziewictwa.
Spodobało jej się otwarte nastawienie na kolejne alkoholowe przygody. A podobno Syd nie jest taka odważna. - Oh to w takim razie trzeba go napoić!- Rudowłosa postanowiła i nie tracąc czasu, zamówiła kolejne kolejki alkoholu, który najwyraźniej szybko uderzyły im do głowy. Bądź raczej wbił niezłe pomysły do tych głów. Zdecydowanie bardzo szalone pomysły. Lakiefield musiała przyznać, że Ashford się nieźle rozkręciła. Przed chwilą jeszcze nieco chciała odmawiać alkoholu, a teraz sama się upominała o większą ilość i wpadała na takie szaleństwa! - Chyba powinni mi zabrać prawo wykonywania zawodu za wandalizm emocjonalny- zaśmiała się głośno wysyłając SMS-y do obcych ludzi, których numer telefonu wylosowała całkiem przypadkowo. Faktycznie, takie działanie doświadczonej psychoterapeutki nie świadczyło o niej najlepiej.- Bardzo miły i bardzo dziwny? To musimy Cię z nim umówić, brzmi jak idealny kandydat na męża. Jak Ty go nie będziesz chciała, to ja go wezmę- poruszyła wymownie brwiami i wypiła szota, nie wyłapując już nawet co dokładnie im polali. Chwyciła jednak zaraz szybko za telefon, by przeczytać pierwszą wiadomość. - Eh, nudy. Pisze, że pomyłka- może potem będzie lepiej? I jak na zawołanie, telefon Mary zawibrował. Szybko go podniosła i nachyliła się do Syd, aby razem go przeczytały. - O patrz! Tutaj się typ nabrał i wziął mnie za swoją laskę, z którą się chyba pokłócił - i to się wydało jej mega zabawne. Może pogodzi dwoje kochanków! Zastanawiała się, kim są Ci ludzie i wtedy wpadł jej do głowy jeszcze jeden pomysł. - Dobra, zwijamy się stąd! Musimy znaleźć miejsce, gdzie nasza zajebistość znajdzie odpowiednie ujście! Może nawet znajdziemy Ci przyszłego męża. Takiego, którego Ty sobie wybierzesz, a nie Twoi starzy. Ewentualnie ja Ci wybiorę- poruszyła znacząco obiema brwiami i wypiła jeden za drugim dwa szoty, które jeszcze miała na stoliku przed sobą. Następnie szybko wstała i zaczęła się ubierać, nie zważając na pogodę za oknem. Czy jakiś deszcz i wiatr przeszkodzi im w przeżywaniu kolejnych przygód? Ależ oczywiście, że nie!


sister
Jakoś miło
Dogadamy się
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bardzo doceniała fakt, że Mara tak się przed nią otwierała. Nawet nie chodziło tylko o to, ale o samo poczucie, że mogła poznać inną wersję kobiety, która siedziała przed nią. W krótkim czasie zdążyła mniej więcej wykreować sobie pewną wizję rudowłosej, a teraz, z każdym kolejnym zdaniem, zaczynała rozumieć, że to, co widzi się z pozoru na zewnątrz, wcale nie musi świadczyć o tym, co tak naprawdę dzieje się w środku. Poczuła dziwny smutek, słuchając jej, ponieważ nie sądziłaby, że ona również miała problemy w tych sprawach. Wysunęła dłonie, by odnaleźć jej własne, po czym zacisnęła je mocno, chcąc okazać jej swoje wsparcie i dać znać, że jest tutaj. Że może na nią liczyć. - Może będziemy sobie od czasu do czasu przypominały, że jednak warto czasami być odważnym? - uśmiechnęła się, unosząc kąciki ust i ukazując śnieżnobiały uśmiech, przy tym delikatnie mrużąc oczy.

Bardzo chciała być dla Lakefield w tych dobrych i złych chwilach. Nie czuła czegoś takiego wcześniej. Takiego kliknięcia, jakby naprawdę znalazła w tej kobiecie, która jeszcze kilka godzin temu była dla niej kompletnie obca, prawdziwą przyjaciółkę. Albo przynajmniej osobę, przed którą mogła się otworzyć. Wygadać. Po prostu być. Przyznanie się do faktu, że nigdy nie uprawiała seksu w tym wieku, kosztowało ją nie lada stresu, ale wiedziała, że mogła się przed nią otworzyć. Nachyliła się bliżutko do Mary, by usłyszeć, jaki sekret miała jej do powiedzenia. Jej brązowe ślepia aż się zaświeciły, przypominając jakieś rozżarzone węgliki, gdy z podekscytowaniem słuchała jej słów. Zerknęła na mężczyznę, którego wskazała rudowłosa, po czym przeniosła wzrok na blondynkę znajdującą się dwa stoliki dalej.

A kiedy usłyszała, co Mara miała dalej do powiedzenia i dokąd to wszystko zmierzało, spojrzała na nią i uśmiechnęła się szeroko. W innej sytuacji może pomyślałaby, że rudowłosa z niej drwi, ale ciepło informacji, które jej przekazywała, i sposób, w jaki to mówiła, uświadomiły Syd, że Mara po prostu chciała dodać jej pewności siebie. Popchnąć ją do spróbowania czegoś, czego tak bardzo się bała. - Hmm, dobrze, ale jak będę miała jakieś pytania albo wątpliwości, to musisz być gotowa, że będę cię nimi zasypywała! - uśmiechnęła się szeroko, opierając się teraz o krzesło. Od razu się uradowała, słysząc o następnej rundzie alkoholu, która po kilku chwilach pojawiła się na ich stoliku w postaci różnokolorowych shotów. Syd chwyciła kolejnego i wypiła go od razu, przekrzywiając głowę w zabawny sposób. Nie była przyzwyczajona do tych wszystkich różnych smaków oprocentowanych cieczy, ale z każdym kolejnym kieliszkiem coraz bardziej jej się to podobało. Wybuchnęła śmiechem na stwierdzenie nowej przyjaciółki i odparła pewnie, unosząc palec ku górze, - Nie mów tak! Pewnie ludzie biją się o to, żebyś ich emocjonalnie wandalizjaoiwała...- Nie dała rady dokończyć ostatniego słowa, bo język tak bardzo jej się poplątał, że po prostu parsknęła krótkim śmiechem pod nosem.

Z zaintrygowaniem wpatrywała się w ich telefony, których ekrany raz po raz rozświetlały się od nowych wiadomości. Marszczyła nos za każdym razem, gdy niektórzy nie chcieli bawić się w ich gierkę. Podskoczyła na siedzeniu, gdy podekscytowana Mara rzuciła, że ktoś odpisał i wyglądało na to, że pomylił ją z kimś innym. - Co, żartujesz?! Ciekawe, o co się pokłócili - nachyliła się nad ekranem, zerkając raz na telefon, raz na Marę. - Męża? Idziemy? - Spojrzała na nią po chwili i zgarnęła jeszcze kilka shotów, dopijając je razem z Marą. Zapłaciła za ich rachunek i zostawiła napiwek kelnerowi. - My treat - uśmiechnęła się szeroko, zarzucając na siebie kurtkę i biorąc Marę pod ramię. - Dobra! Chcę mieć wprawę w całowaniu, chcę z kimś potańczyć i chcę, żebyś znalazła mi męża! - Powiedziała to dumnie, unosząc głowę, zanim zerknęła na rudowłosą. - Myślisz, że jesteś w stanie tego dokonać? - Wyszły pod ramię z lokalu, a Ashford nie potrafiła ukryć podekscytowania, zastanawiając się, co właściwie Mara miała w rękawie.

bestie <3
ODPOWIEDZ

Wróć do „Corktown Common”