44 y/o
Welkom in Canada
185 cm
Zastępca komendanta Toronto Police Service Headquarters
Awatar użytkownika
Hard-boiled detective, cop and policeman
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiKe/bab
typ narracjiTypiczny
czas narracjiKażdy
postać
autor

Scott przez kilka sekund stał zupełnie nieruchomo, patrząc na ciało baronowej von Duperstein leżące na parkiecie. Jeszcze przed chwilą trzymał ją za rękę, próbując nie połamać jej bioder podczas tańca, a teraz staruszka leżała z dwoma nożami wbitymi w plecy. Do tego wszystkiego Jeff właśnie urządzał pokaz spontanicznego wymiaru sprawiedliwości, wskazując palcem dokładnie na niego.
Letexier powoli pokiwał przecząco głową.
- Nie, nie, nie. Ja tu jestem z Wydziału Specjalnego - oznajmił z absolutnym spokojem, jakby właśnie wyciągał legitymację, a nie próbował ratować się przed linczem. - Szkolił mnie Frank Drebin. Nic na mnie nie macie - rozejrzał się po tłumie. - Poza tym, gdybym ją zabił, to po pierwsze nie robiłbym tego na oczach stu osób, a po drugie nie robiłbym tego w trakcie tak dobrego kawałka.
Scott zignorował jednak całe zamieszanie i od razu zaczął analizować otoczenie. Jego wzrok zatrzymał się na czarnoskórym mężczyźnie, który stał niedaleko nich i nadal trzymał nóż. Letexier zmrużył oczy. Facet spokojnie kroił nim kurczaka.
- Ty - mężczyzna spojrzał na niego z pełną niewinnością.
Scott wskazał na nóż.
- Odłóż to - tamten posłusznie odłożył nóż. Letexier przeniósł wzrok dalej. Jakieś dwadzieścia metrów od nich stał drugi murzyn. Teoretycznie, fizycznie nie miałby najmniejszych szans, żeby wbić baronowej dwa noże w plecy, a następnie w tak krótkim czasie znaleźć się po drugiej stronie sali. Scott zastanowił się nad tym przez może pół sekundy.
- Wspólnik - kiedy William spojrzał na niego powtórzył. - Wspólnik - Letexier wskazał obu mężczyzn palcem. - Jeden zabija, drugi kołuje transport rowerowy. Klasyczna robota zespołowa. Aresztuję obu - zrobił krok do przodu, ale wtedy zza jego pleców odezwał się stanowczy kobiecy głos należący do Nikity. Scott zatrzymał się, odwrócił głowę i zmrużył oczy. Przyjrzał się kobiecie jeszcze raz. I nagle wszystko stało się jasne. Letexier znał ją. Po prostu wcześniej jej nie poznał. Zmieniła fryzurę, miała okulary na nosie i najwyraźniej uznała, że to wystarczy, żeby przejść kompletną transformację niczym Clark Kent. Udało jej się to.
Scott podszedł do agentki 0700.
- Nikita Prysznicova - powiedział, wyciągając rękę. - Pseudonim: Kabina - agentka spojrzała na niego z lekkim zaskoczeniem. Scott uścisnął jej dłoń. - Zawsze podziwiałem twojego ojca - krótka pauza. - Wynalazł kabiny prysznicowe - jeszcze krótsza pauza. - Kabina Prysznicova - he he.
Scott pokiwał głową z satysfakcją, a gdy Nikita zdała sobie sprawę, z kim ma do czynienia, od razu dała na wstrzymanie. Nie czekając na reakcję, wicekomendant natychmiast odwrócił się do reszty.
- Dobra. Wszyscy zamknąć mordy. Teraz ja prowadzę śledztwo - podszedł do ciała i przykucnął obok baronowej. - Podejrzani... - jego wzrok powędrował na karlicę. Scott zmierzył ją od góry do dołu. - Wykluczona - kobieta zrobiła oburzoną minę.
- Dlaczego?! - warknęła.
- Nie dosięgnęłabyś jej garbu - przyznał, spoglądając na garb, w który wbity był jeden nóż.
Karlica otworzyła usta, ale Scott już przeniósł wzrok na Williama i Madoxa. Przez chwilę patrzył na nich bez słowa.
- Oni też odpadają - rzucił. - Już i tak los was skrzywdził, więc nie dopierdalalibyście sobie bardziej - przytaknął sam sobie, po czym odwrócił się. Kilka metrów dalej stała jakaś latino girl. Letexier zerknął na nią i momentalnie zauważył podobieństwo do Pilar. Dziewczyna akurat na niego patrzyła. Scott puścił jej oczko.
- Niezła pierdziawa - mruknął pod nosem, a potem wrócił do sprawy.
Przeszedł kilka kroków w jedną stronę. Zatrzymał się, odwrócił. Przeszedł kilka kroków w drugą. Znowu się zatrzymał. Zmarszczył brwi. Tłum obserwował go w absolutnej ciszy. Wicekomendant wyglądał jak detektyw rozwiązujący aferę chatboxową z Karrionem w roli głównej. W końcu stanął na środku sali.
- Mamy tutaj ofiarę, w tle konflikt o majątek oraz koincydencję związaną z bardzo podejrzanymi powiązaniami finansowymi lobby żydowskiego - spojrzał znacząco na obu czarnoskórych mężczyzn. - Wszystko zaczyna się układać - już miał wskazać ich jako głównych podejrzanych, kiedy Nikita nagle ruszyła w stronę Madoxa.
- Ty - agentka złapała go za ubranie i zaczęła przeszukiwać kieszenie. Po chwili wyciągnęła z nich małe opakowanie. Spojrzała na nie, a następnie zamarła. Letexier w tym czasie też zdołał dostrzec, co takiego Nikita tam znalazla.
- Arbuzowy kondom - rzuciła głośno i wyraźnie, by wszyscy słyszeli. W sali zapadła kompletna cisza. Scott natomiast spojrzał na Noriegę.
- Interesujące... - Nikita zmrużyła oczy. - To ulubione prezerwatywy baronowej. Co masz z nią wspólnego? - Scott nie interweniował. Zamiast tego patrzył, będąc gotowym zawinąć już Madoxa, bo przecież nie raz nie dwa chciał to zrobić. A teraz miał ku temu dobry powód: przemycanie kondomów na zamknięte imprezy. Znajdzie na to paragraf. A w baronową to tam wyjebane.

Madox A. Noriega William N. Patel
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”