ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

046.
They looked like class,
until they started talking.

trigger warning
przekleństwa
- Nie no kurwa... Nie lubię takich imprez, zawsze jest szampan, a mnie po nim napierdala łeb i ostatnio wiesz co tam zjadłem... - aż się skrzywił - wątróbkę - odruch wymiotny nim wzdrygnął. Kiedy tłumaczył Williamowi przez telefon dlaczego nie pójdzie z nim na kolejną imprezę dla bogoli - na co ty? Na szarfach? U mnie w klubie też czasem tańczą na szarfach... Wieża z szampana. Tort? Koncert... - westchnął ciężko, kiedy Patel wymieniał mu wszystkie atrakcje, które miały się pojawić na imprezie.
Trzy godziny później siedzieli już w BMW Madoxa słuchając sobie techno w drodze na... Imprezę dla bogaczy.
Obaj w smokingach, William z pięknie zawiązaną pod szyją muchą, a Madox z rozpierdoloną.
- Nie umiem tego zawiązać - szarpnął muchę, która wisiała mu na szyi. A kiedy wysiedli, to William mu ją ładnie zawiązał pod szyją, więc już do klubu weszli odpierdoleni jak milion dolarów... Chociaż Madox potknął się o własne nogi i prawie wyjebał, ale jednak udało mu się złapać równowagę.
Zakręcili się gdzieś pomiędzy tymi odstawionymi gośćmi i w końcu stanęli koło wieży z kieliszków szampana, a Madox od razu zadarł głowę do góry.
- Muszę dzisiaj zobaczyć jak to kurwa napełniają... Bo jak ostatnio byłem na imprezach gdzie takie coś było, to jedną wieżę wyjebałem, a drugi raz podpaliłem włosy Cherry i musieliśmy jechać na pogotowie. Więc nie odpierdalaj William, bo ja dzisiaj nigdzie nie jadę - poklepał kumpla po ramieniu, kiedy opróżniali już pod drugim kieliszku szampana. Bo chociaż jutro Noriega pewnie będzie zdychać, no to jednak był za darmo. Madox rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu jakiś znajomych twarzy. Może właśnie Marshall, bo ona lubiła takie spędy. Ale w sumie nikt nie rzucił mu się w oczy, oprócz...
- O kurwa patrz Letexier, zastępca komendanta, tylko do niego nie podbijaj William... - dwie minuty później, stali już ze Scottem, a William podawał mu kieliszek z szampanem i witał się z nim jak z kumplem. No bo się znali, to fakt, może nawet kolegowali? Chociaż z Madoxem to by było za dużo powiedziane. Kojarzyli się z komisariatu, gdzie Noriega był stałym bywalcem, bo przecież on ostatnio u komendanta Eliota to bywał co drugi dzień. Ale czy się lubili? Ciężko stwierdzić, bo jakby nie patrzeć, to stali trochę po przeciwnych stronach barykady, i chyba nawet to, że Madox ostatnio obracał Pilar na biurku Letexiera, kiedy tamten był na jakimś urlopie, nie robiło z nich kolegów. Ale... to też nie znaczyło, że nie mógł z nim zbić piątki.
- Cześć Letexier - chociaż czy na takich imprezach wita się zbijaniem piątki? Jak się jest podrzędnym gangusem, to wszędzie się tak wita. Chociaż William to witał się po prostu uściśnięciem dłoni.
Ale William to zawsze z ich duetu robił... dałna z siebie robił, więc Madox tylko wywrócił oczami. Ale zanim zdążyli się wymienić jakimiś ploteczkami ze świata policyjno-prawniczo-klubowego, to gdzieś za ich plecami pierdolnęło konfetti, jakby z armaty, bo strzeliło od sufitu we wszystkie strony, nawet w szampana im nawpadało, a zaraz z tego miejsca na szarfie spuściła się kuso ubrana tancerka i zaczęła śpiewać Lane del Rey. A może to była Lana?
Madox to i tak nie był jakimś fanem, więc tylko zerknął w tamtym kierunku i wywalił tego swojego szampana razem z konfetti, którym zaraz pluł.
- Ja pierdole, co tam pływało - zdjął kilka jakiś foliowych gwiazdek z języka.

William N. Patel-Noriega Scott Letexier
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”