-
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkityp narracjinarracja trzecioosobowaczas narracjiczas przeszłypostaćautor
-Trafne spostrzeżenie. Mógł mieć faktycznie przygodę z kochanką, a mógł również ślady zostawić sprawca chcąc mu pokazać, że spotkanie nie jest żartem. A może próbował sam się udusić. Wiele tych przypuszczeń - zerknęła na dziewczynę, lekko się uśmiechając. W głowie sam kreowała scenariusze, pozwalając się ponieść wyobraźni. Były momenty, w których przeszkadzała jej w ocenie sytuacji, a Liv nie potrafiła w żaden sposób nad nią zapanować. Poskromienie płynących w głowie obrazów było wyjątkowo trudne i głównie za sprawą dźwięków płynących z odtwarzacza była w stanie pozostać w świecie realnym. Również obecność dziewczyny wpływała korzystnie, bo Liv mimo wszystko musiała poświęcać jej uwagę, odpowiadając na pytania, jak i komentując, co właśnie robiła.
-Owszem, czas w jego przypadku ma najmniej istotne znaczenie. Jedyne, co się liczy, poza ustaleniem jak zginął, jest doprowadzenie go do takiego stanu, by w razie potrzeby, rodzina mogła otworzyć trumnę. Wbrew pozorom ludzie reagują dość emocjonalnie widząc, że ich bliski ma mocno poharatane rany po sekcji - powiedziała. Przekonała się o tym nie raz, zwłaszcza podczas początków swojej kariery, kiedy nie miała takiej wprawy, jak teraz. Bycie studentem czy późniejszym rezydentem nie było tak łatwe, jak mogło się wydawać.
Zadowolona z efektu końcowego, jaki zaprezentowała Ruelle, mogły z całą pewnością ruszyć dalej. Robiło na niej wrażenie z jakim spokojem młoda dziewczyna zajmowała się wyjmowaniem wątroby. W jej głowie pojawił się obraz młodego chłopaka, który zwymiotował, jak tylko pierwszy narząd został usunięty z ciała. Niestety, z tak słabą odpornością nie można było liczyć na świetlaną przyszłość.
-Teoria z narkotykami coraz bardziej zaczyna przemawiać na swoją korzyść, hm? Ale może być też oznaką choroby, chociażby nowotworu. Wycinek jest konieczny. Podobnie jak określenie stopnia przekrwienia, sprawdzenie obecności guzków czy zawartość tłuszczu. Pomóc ci w czymś, czy nadal masz w głowie teorię? - zainteresowała się. Również tutaj nie było możliwości, aby studentka mogła coś zepsuć. Poza upuszczeniem wątroby na podłogę nie groziło im nic, co mogłoby wpłynąć na dalszą sekcję. Niech się ptaszyna rozwija, skoro latanie tak dobrze jej szło.
Ruelle I. Prescott
-
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Opcji jest wiele - przyznała, ale ich pracą nie było teoretyzowanie, a jedynie skatalogowanie obrażeń na ciele i wyciągnięcie z nich pewnych wniosków.
Wniosek na razie był taki, że mężczyzna niedługo przed śmiercią był podduszany. Nie na tyle mocno, aby zostawić po sobie wyraźny ślad zadzierzgnięcia lub uszkodzić struktury układu oddechowego. Nic więcej nie były na razie w stanie ustalić i powinny przejść do kolejnych zagadnień, które mogły nieco lepiej rozjaśnić zagadkę śmierci jegomościa.
- Mhmm... Wszystko też zależy od tanaropraktora. Nie wszystko jednak da się tak dobrze ukryć... Albo łatwo - odpowiedziała, spoglądając nagle na ciało wzrokiem kogoś kto zajmował się przygotowywaniem zmarłych do pogrzebu. - Korpus będzie zakryty przez ubranie. Cokolwiek go zabiło to nie pozostawiło deformacji w twarzy. Jedynie nieco uciążliwa mogłaby być linia powstała na skutek otwarcia czaszki do badania mózgu. No, ale ma nieco dłuższe włosy. Przy odpowiednim zaczesaniu i magii makijażu nie powinno być tak źle.
Musiała jednak się skupić na zadaniu, które miała przed sobą, a nie na tym jak przygotowałaby tego denata do pogrzebu. Nie pozwalała na to, aby coś podobnego mogło ją rozproszyć. Zwłaszcza, że właśnie trzymała w dłoniach jeden z jego organów.
- Jest nieco obtłuszczona, ale powiedziałabym, że raczej w granicach normy. Wyraźnie przekrwiona, ale powierzchnia gładka bez wyczuwalnych guzków... - odpowiedziała, przesuwając uważnie palcami po całej powierzchni narządu. - Chyba daję radę... Toksykologia chyba jako jedyna da nam trafne odpowiedzi.
Nie zostało jej zatem nic innego niż zakręcić się wokół pomieszczenia, aby znaleźć odpowiednie probówki, w których mogłaby zamieścić pobrany fragment wątroby, który miałby zostać przekazany do laboratorium.
Olivia Calvert
-
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkityp narracjinarracja trzecioosobowaczas narracjiczas przeszłypostaćautor
-Kiedy następnym razem pojawi się ciało, które będzie potrzebowało skutecznych zabiegów przed złożeniem do trumny, polecę ciebie. Zdajesz się w pełni znać na tym, o czym właśnie mówisz - powiedziała z nutką podziwu. Co prawda zainteresowanie nietypowe, ale zdaniem patolożki lepsze takie, niż branie narkotyków czy zabijanie. Dodatkowo jedynie potwierdzało to, co wywnioskowała na początku - Ruelle podchodzi poważnie do rzeczy, z którymi ma bliska styczność, a które mogły wpłynąć na jej przyszłą karierę. Jeśli w takiej sytuacji Olivia mogła przysłużyć się rozwojowi Prescott, będzie jej niezmiernie miło patrzeć, jak pnie się po kolejnych szczebelkach, zaliczając kolejne semestry na studiach.
Pozwoliła wysnuć jej wnioski. Pozwoliła podejmować decyzje i działać, gotowa w każdej chwili zareagować, gdyby tylko Ruelle niebezpiecznie zbliżała się do uszkodzenia potencjalnych dowodów. Wnętrze mężczyzny było wyjątkowo ważne, mogąc dostarczyć odpowiedzi na gromadzące się pytania.
Czekała, aż dziewczyna pobierze próbki, odpowiednio je oznaczając. Obstawiała, że wyniki przyjdą nie wcześniej, niż za kilka godzin, jeśli tylko nie będzie obłożenia w laboratorium. Poleciła przy tym Ruelle zanieść je na górę, nie mogąc zrobić tego samej - zostawienie studenta bez opieki w prosektorium nie wchodziło w grę.
Kiedy wróciła, mogły przystąpić do dalszych części. Tym razem Olivia przejęła większą inicjatywę, zajmując się sercem mężczyzny. Zabrała się za uważne oględziny. Wyglądało całkiem w porządku, podobnie jak wcześniej wątroba. Czyli nie tu przyszło szukać przyczyny, chociaż więcej można było dowiedzieć się po wyjęciu narządu.
-Serce na pierwszy rzut oka wydaje się normalne. Worek osierdziowy bez cech płynu krwistego. Powiększone, ułożenie prawidłowe - powiedziała, zabierając się za precyzyjne usunięcie narządu. Starała się robić wszystko na tyle powoli, by dziewczyna swobodnie mogła obserwować i zadawać pytania w razie konieczności.
-Hmm… trochę cięższe, niż norma. Możliwe, że miał nadciśnienie - powiedziała bardziej do siebie, co zdarzało jej się robić notorycznie kiedy pracowała bez asysty. - Jak zapewne wiesz, serce jest jednym z ważniejszych narządów przy wykonywaniu sekcji. Dostarcza wielu odpowiedzi, zwłaszcza w przypadku osób niezidentyfikowanych, bo pozwala poznać historię choroby pacjenta - zauważyła, zabierając się do oglądania naczyń wieńcowych, tłumacząc krok po kroku co należy robić i na co zwrócić uwagę. podobnie postąpiła z jamami serca, które wymagały otworzenia oraz samego mięśnia. - Widzisz te blizny? Wskazują, że nasza ofiara przeszła zawał - zerknęła na studentkę, wskazując odpowiedni fragment. - Pobierzemy materiał do histopatologii - stwierdziła, zabierając się do pracy. Miała nadzieję, że na wyniki nie trzeba będzie czekać w nieskończoność nawet, jeśli nie podejrzewała, by serce miało coś wspólnego ze zgonem.
Schody za to pojawiły się przy płucach.
-Oho - wyrzuciła z siebie, pochylając się nad narządem. - Widzisz coś nietypowego? - ponowne zerknięcie na studentkę, która bacznie ją obserwowała.
Ruelle I. Prescott