-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Jamie uwielbiała piec i gotować, nawet to, że robiła to stale, nie psuło jej dobrej zabawy. Niemniej nauczyła się w międzyczasie, że nie zawsze warto jest robić coś od zera. Skoro miała dobrego gotowca, a miała najlepszego, w końcu sama go robiła, to nie było powodu, żeby go nie wykorzystać.
- Improwizowany teatr? - powtórzyła, zatrzymując się w połowie ruchu.
Na jej twarzy odbiło się przejęcie, a brwi zatańczyły razem z emocjami, które ją zalały.
- Nie brzmi to jak coś, w czym mogłabym być dobra... - zauważyła, wracając do blatu i w lekkim zamyśleniu biorąc się za wykrawanie odpowiednich fragmentów ciasta.
Nawet jeśli myślami błądziła gdzieś dalej, to od razu widać było fachowca w pracy. Ruchy miała niby powolne, ale pewne. Trochę oszczędne, bez zbędnych cięć i poprawek. Mimo tego, że się nie spieszyła, to wszystko wychodziło bardzo sprawnie.
- Czyli podczas gry wcielamy się w postacie? Jesteśmy nimi? Mówimy jako one, tak? - trochę nie wiedziała, jak ubrać w słowa swoje pytanie. - To chyba trzeba się pilnować ze współczesnymi żartami?
Uśmiechnęła się pod nosem. Rety, Mała, w co Ty się pakujesz, co?
Przerwała swoje czynności słysząc ostatnie słowa Eriki. Spojrzała na nią z rozczuleniem i uśmiechnęła się ciepło.
- Boże, zaraz mi powiesz, że stresujesz się moim pierwszym razem bardziej, niż ja! - jej spojrzenie prześlizgnęło się po sylwetce Eriki i zatrzymało nieco dłużej na jej twarzy. - Chyba sobie poradzimy, co? Myślisz, że będę się dobrze bawiła?
Nie chciałaby zrobić numeru, że po jednej grze zrezygnuje. To pewnie było frustrujące dla prowadzących.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- No... Można tak powiedzieć. Mówisz zarówno, co robi twoja postać, wygłaszasz jej kwestie i tym podobne. Może łatwiej jak pokażę ci streama z jakiejś gry? - zaproponowała, bo pewnie w ten sposób łatwiej jej będzie wyjaśnić jak się sprawy miały, a przy okazji Jamie nie wykreuje sobie jakiś dziwnych wyobrażeń na ten temat.
Od dawna nie musiała komukolwiek wyjaśniać tego czym właściwie były stołowe gry RPG i jak się w nie grało. Zadania na pewno nie ułatwiał fakt, że każdy w zasadzie miał nieco inny styl i kładł nacisk na różne elementy rozrywki.
- Niby tak, ale my tego super nie pilnujemy. Zarówno w trakcie odgrywania ról jak i pomiędzy nimi często sypiemy różnymi żartami, bo w końcu mamy się dobrze bawić, więc nie możemy tego wszystkiego brać zbyt poważnie - przyznała, bo wiele to razy robili jakieś wstawki do żartów, aby przez chwilę się pośmiać nim wrócą do faktycznej rozrywki?
Przez moment naprawdę nie miała pojęcia, co takiego mogłaby odpowiedzieć Jamie. Po prostu smutno mieszała te biedne jabłka z domieszką cynamonu. W sumie nie miała pojęcia czy sprawdzała się dobrze jako osoba wprowadzająca kogoś w temat erpegów. Na pewno znaleźliby się tacy, którzy wykonaliby o wiele lepszą robotę bez niej. No, ale Park miała w sumie jedynie ją do podobnych rzeczy.
- Może? Nie wiem - zaśmiała się krótko. - No to jest rozrywka jak każda inna... Niektórym się to podoba od razu, a inni potrzebują czasu lub stwierdzają, że to nie dla nich.
Mogło jej się wydawać, że Jamie spodoba się taka forma spędzania czasu, ale może jednak okaże się, że było zupełnie inaczej i nie odnajdzie się w tym wszystkim. No, ale skoro chciała spróbować to niech przekona się na własnej skórze.
Jamie Park