27 y/o
Mark your calendar for Canada Day
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leafes
Awatar użytkownika
We all go a little mad sometimes.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Tak - aż się rozentuzjazmował na to, że Wendy się rozentuzjazmowała. Chyba mu się wydawało, że Wendy teraz powie: oretykotlety, skoro jesteśmy razem sami, to może powinniśmy spróbować być razem!??! Ale nie powiedziała tego, tylko mówi coś o podrywaniu innych ludzi, na łóźce i dalej skręca tak daleko od tych myśli, które on miał, że aż się zdziwił gdzie jedzie ten pociąg myśli Wendy. Mają podrywać jakiś obcych ludzi? Razem? Rety, nie dość, że musiał to znosić z dziewczyną u boku, to bez też bęzie musiał? Nie podoba mu się to wcale, ale widząc szeroki uśmiech przyjaciółki, nie mógł się nie uśmiechać w odpowiedzi. - Możemy to zrobić - zgadza się, ale w głowie mu huczy pytanie "chociaz po co????". - Bo wiesz, z tym podrywaniem na łódce to jest tak - Petero się rozgląda jakby na prawdę chciał coś ocenić co jest wokół niego, ale to nie jest tak do końca, bo to tylko taka teatralna zagryweczka. Przychylił się i patrzy na Wendy - Że na całej łódce jesteś najładniejszą i najlepszą partią - i uśmiecha się do niej, ciekawy co ona takiego powie na to jego wyznanie. Może jego oczy wyglądają na pijane, a na polikach wystąpił już rumieniec, ale świdruje ją spojrzeniem, jasno dając do zrozumienia, że to nie tak, że sie przesłyszała.
No ciekawe, czy Wendy teraz będzie myślała, że on wszystkie prezenty jakie jej kupił to nie sam, tylko przez Domi. Czy Domi potrafiłaby wybrać książkę dla dzieci o której mu opowiadała Wendy kiedyś, kiedy siedzieli na kampingu i musieli zająć swoje myśli czymś, żeby nie umrzeć z zimna? Czy Domi wiedziałaby jaki zapach Wendy spodobał się na lotnisku i nie mogła przestać wąchać swojego nadgarstka i podtykać mu pod nos. Czy wiedziała o ich wewnętrzym żarcie i dlatego załatwiła poduszkę z wizerunkiem muminka? Może nie zawsze to, że sekretarka idzie coś kupić, oznacza, że prezent nie był przemyślany, ale może dla Wendy jest wręcz odwrotnie.
- Myślisz, że to dziwne mówić dziewczynie na pierwszej randce.. albo wogóle przed jak zaczyna się z nią pisać, że szuka się żony? To chyba nie dziwne, conie? W sensie jak ktoś szuka tylko seksu to lepiej jak napisze swoje oczekiwania, no nie? Dziewczyny lubią takie rzeczy? - dopytuje, tak się zastanawia bowiem nad tym co pisał z dziewczynami i jak niektóre zamilkły jak im wyznał, że tak serio to szuka żony a nie czegoś "niewiadomego". - Jak pytam chłopaków, to oni nie potrafią mi odpowiedzieć. Mówią, że babki i tak nie wierzą, bo jak się mówi, że szukasz czegoś na poważnie a nie wyjdzie, to uznają, że jesteś fuckboy. Czy jak nosze perfumy Sauvage to jestem fuckboy? - zasypuje ją kolejnymi pytaniami z tego samego koszyczka, ale no właśnie takei miał rozmowy z kolegami i potem był jeszcze bardziej confused a potrzebuje damskiego punktu widzenia.
Tak czy siak już klęcza i patrza za burtę, a Wendy coś krzyczy o ludziach. Peter patrzy raz jeszcze na to co widział i znów na Wendy i zdziwił sie:
- Ty sobie żarty robisz Wendix?? - zerknął za siebie, gdzie ktoś z gości też się zainteresował i machnął ręką uspokajająco. - To jest jakiś pomost z fokami - parsknął smiechem i zerka na nią od dołu - Myślałaś że to ludzie??
No i ciekawe, czy to kwestia wzrokowa, czy chciała sobie z niego pokpić trochę.

Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
You should never say 'Who's there?'
Don't you watch scary movies?
It's a death wish.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jej życie to ostatnio i tak była jedna wielka randka, ale w sumie nie narzekała na to w zupełności. Miała wrażenie, że ktoś zwolnił jakąś blokadę na rynku maplinderowskim i nagle nie brakowało jej okazji do wyjścia. Najlepsze w tym wszystkim było to, że dawno się tak dobrze nie bawiła. Nie miała żadnych oczekiwań prócz właśnie dobrej zabawy, a na większości randek dostawała to czego chciała, nic dziwnego, że chodziła cała w skowronkach i rozentuzjazmowała się na wieść o kolejnej potencjalnej randce, jaka mogła złowić na tych żaglach. Nie bez powodu rzuciła się w wir randek, bo jakoś musiała oczyścić myśli błądzące w nieodpowiednim kierunku i naprawdę była zdania, że się jej to udało. — Świetnie! — i już chciała się go zapytać, kto mu wpierw wpadł w oko, bo pięknych kobiet akurat tutaj nie brakowało, ale on już zaczął mówić, więc spojrzała na niego, jakby nie do końca chyba zrozumiała. W pierwszej chwili pomyślała sobie, że może ma udar. W kolejnej znów, że wypił tak dużo, że nie wie co gada, bo biorąc pod uwagę jego oczekiwania co do przyszłości, które już znała to wyzwolona Wendy była akurat najgorsza partią z wszystkich możliwych. Po trzecie… serio myślała, że się przesłyszała. — Wiesz, z tym byciem najładniejszą to nie będę protestować — bo nie dość, że była pewna siebie to jeszcze nieco wstawiona — ale z tą najlepszą partią to jednak nieco przesadziłeś — zaśmiała się trochę speszona jego uwagą nie do końca rozumiejąc skąd nagle takie wyznanie z jego strony. Była świetną partią na jedną randkę lub jedną noc, krótki situationship jak najbardziej, ale to by było na tyle. Wcale nie uważała się za dobrą partię dla Bylthe, choć swego czasu bardzo chciała nią być.
Wendy nigdy nie punktowała nikomu prezentów, nie oceniała i nie krytykowała, bo prezenty się po prostu przyjmuję i dziękuję. Te spersonalizowane jednak doceniała podwójnie i zawsze znalazła dla nich odpowiednie miejsce. Jeśli coś miało ukryte znaczenie to potrafiła to dostrzec, a wtedy zawsze cieplej robiło się jej na sercu.
— Nie, no co ty — zaprzeczyła od razu słysząc jego słowa. — Moim zdaniem to całkiem dobre podejście. Ja wolę wiedzieć na czym stoję, a że męża nie szukam to szybko dałabym sobie spokój, bo po co miałabym kogoś zwodzić niepotrzebnie — jasne, można mysleć, że jak się kogoś w sobie rozkocha to się to uda, ale po co rozkochiwać w sobie kogoś, kto ma zupełnie inne marzenia na przyszłość? Szanse na to, że skończy się rozczarowaniem w takim przypadku są o wiele większe. — Jasne, nie każda w to uwierzy ale to akurat jej wybór pewnie ukształtowany przez poprzednie doświadczenia. Ważne jest to, że ty mówisz otwarcie czego chcesz i dzięki temu trafisz na taką, która chce tego samego — kiedyś, w końcu, na pewno. — A używałeś tych perfum będąc z Kristin? — zapytała wprost mając na uwadze to o czym kiedyś jej powiedział, bo nie miała pojęcia o jego laskach na boku. Trochę jakby chciała podsumować to, że perfumy nie robią z niego fuckboya, a czyny… ale o jego czynach to ona niewiele widocznie wiedziała.
— Ja pierdole… serio? — zmrużyła oczy ogarniając, że przez to lepiej widzi. — to albo wypiłam za dużo, albo starość mnie dopada. Jezu, ja nie chcę nosić okularów — jęknęła niezadowolona z takiego obrotu sprawy i teraz raz po raz jka nie rozszerzała oczy to je mrużyła. Kurde, chyba nabawiła się wady wzroku.

Popływali, popili, a potem się rozeszli.

K O N I E C


Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”