20 y/o
Welkom in Canada
170 cm
szuka szczęścia bezrobotny
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-Chyba nie mam w głowie takich myśli, jak ty. Poza tym to miasto w porównaniu z tymi, w których byłem, wydaje się być całkiem w porządku - odparł. Faktycznie nigdy nie skupiał się na tym, że ktoś mógłby zrobić mu personalnie krzywdę, a powinien, biorąc pod uwagę jego ostatnie spotkanie z trzema dryblasami, którzy cudem nie połamali mu wszystkich żeber. A jednak znacznie bardziej zaprzątał sobie głowę tym, że mogłoby mu coś zginąć, ale nie tym, że jakiś bandyta dźgnąłby go nożem. A przecież było ku temu naprawdę wiele okazji!
-Nigdy nie byłeś w takiej sytuacji. Jasne, teraz wydaje ci się, że być pogadał, ale jakbyś musiał się z tym zmierzyć, jestem pewien, że ukrywałbyś to tak długo, jak to tylko możliwe. Nie jest fajnie, kiedy inni na tej podstawie cię oceniają - skomentował. Ludzie nie lubili mówić o tego typu sprawach i to był fakt. To wiązało się poniekąd ze słabością i próbą wymuszenia litości innych, a tego Oscar nie lubił. Nie chciał, by inni mu współczuli. Nie chciał, by patrzyli na niego z politowaniem i co najważniejsze nie chciał, by zwracali na niego uwagę, zwłaszcza teraz. - Mógłbyś, nie sądzę by ktoś inny miał z tym problem. Wiesz, że to jest dla mnie niekomfortowe? Fakt, że chcesz mi dać coś niemal zupełnie za darmo? - odpowiedział na jego propozycję. Brzmiała jak niczym ta z bajki, ale Oscar nie chciał na nim żerować. Na dodatek wiedziony przekonaniem, że nie ma nic za darmo, miał w głowie myśl, że koniec końców Patrick ściągnie od niego pokaźną sumę, którą zarobi w potencjalnej pracy. niepochlebne myśli, których nie umiał się pozbyć z głowy. Spaczoną wizję świata zawdzięczał rodzicom, którzy odebrali mu znacznie więcej, niż kieszonkowe, czy samo dzieciństwo.
-Zdajesz sobie sprawę, że nie będę mógł długo niczego ci dać? Moja pierwsza wypłata nie będzie wielka - upierał się, jakby na siłę chciał przekonać chłopaka, by go wyrzucił. Obawiał się tej dobroci z jego strony, bo chociaż w życiu spotkał wiele osób, tak teraz po raz pierwszy ktoś chciał go u siebie ugościć bez żadnych, teoretycznie, chorych fantazji.
Kichnął i zaraz pociągnął nosem, wzdychając. Jeszcze większego kataru trzeba mu było. No bardziej żałośnie to on teraz nie mógł wygladać!

Patrick Wood
26 y/o
For good luck!
181 cm
weterynarz Leslieville Animal Hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Tego nigdy nie możesz być pewien, wiesz? Nie słyszałeś o złodziejach co jeżdżą od miasta do miasta i kradną ile się da? Seryjni zabójcy też uciekają przed policją, zabijając po drodze parę osób. Nie wiesz na co trafisz. - powiedział. Zdecydowanie powinien przestać oglądać te wszystkie filmy, bo już wyobrażał sobie za dużo. A nie chciał, żeby Oscar zaczął się teraz martwić o swoje bezpieczeństwo, ale tak naprawdę każdego dnia ryzykował śpiąc na ławce. Jego dom był o wiele bezpieczniejszym i wygodniejszym miejscem.
- Oscar… mam osoby, którym ufam. Powiedziałbym im wszystko, nawet to że sobie nie radzę. To nic strasznego, naprawdę. Uwierz mi, bo myśląc tak nikomu nie zaufasz i nie będziesz w stanie poprosić o pomoc. - stwierdził. Był przekonany, że lepiej już schować dumę w kieszeń i się przyznać, że potrzebuje czyjejś pomocy niż kombinować na własną rękę i wpaść w jeszcze większe bagno. Zdesperowani ludzie zaciągają pożyczki u podejrzanych ludzi, a potem boją się o własne życie. On wolał się w to nie bawić i miał nadzieję, że Oscar nawet o tym nie pomyślał. - Przepraszam, ale nie mógłbym spać spokojnie gdybym wygonił Cię z domu w środku nocy i położył się do łóżka. Nie jestem bez serca jak ludzie o których myślisz. - odparł. Patrick nie mógłby spojrzeć sobie w oczy gdyby zrobił coś tak podłego. Przecież on nawet psa by nie wyrzucił na ulicę, a co dopiero człowieka w potrzebie. Tym bardziej, że znał już Oscara i czuł dziwną potrzebę zaopiekowania się nim.
- Rozumiem. Ale dogadamy się. Mógłbyś w sumie zajmować się domem póki nie będziesz miał pieniędzy. I spokojnie, nie będę od Ciebie wyciągał z pierwszej wypłaty. Odłożysz trochę i pomyślimy jak to rozwiązać. - rzucił, wzruszając ramionami. Nie potrzebował pieniędzy na już. Mógł powoli dokładać się do czynszu lub zakupów, sprzątać dom kiedy Patrick będzie w pracy lub po prostu ugotować obiad. Każda forma spłaty mu odpowiadała.
Słysząc jak ten pociąga nosem stwierdził, że koniec rozmów na dzisiaj.
- Dobra, porozmawiamy rano. Jesteś zmęczony i z pewnością zmarzłeś na tej ławce. Idź się wykąp, dam Ci czyste ubrania i położysz się spać, jasne? Lepiej, żebyś się nie rozchorował. - stwierdził, podnosząc się z fotela żeby przynieść chłopakowi czyste ubrania do spania, a sam uprzedzając go wcześniej o swoich zamiarach sięgnął po jego plecak, żeby wypakować jedzenie do lodówki by się nie popsuło.

Oscar Malone
20 y/o
Welkom in Canada
170 cm
szuka szczęścia bezrobotny
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-Wiem, że się martwisz, ale wydaje mi się, że trochę przesadzasz. Powiedz, jak wiele razy widziałeś kogoś, kto na kogoś napada? Albo jak wiele razy sam stałeś się ofiarą? - spytał, zerkając na niego. Może sam myślał trochę naiwnie wierząc, że nic więcej mu się nie stanie (prawda była taka, że zdawał sobie sprawę z zagrożenia, ale nie chciał się do tego teraz przyznawać przed chłopakiem), ale przecież nie można było zakładać zawsze najgorszego. Chciał wierzyć, że tym razem nie skończyłoby się tragicznie i starał się przekonać do tego zarówno siebie, jak i swojego rycerza.
Na jego kolejne słowa jedynie brwi zmarszczył. Jego zdaniem pewność, jak człowiek by się zachował w danej sytuacji, była trochę absurdalna, bo w momencie, w którym coś nam się nie przydarzy, możemy jedynie gdybać. Ludzka natura potrafiła być nieprzewidywalna i Oscar nie raz się z tym zmierzył.
-Nie możesz być tego pewien, bo nigdy nie byłeś w takiej sytuacji. To wcale nie jest fajne, a widok bliskich, którzy się martwią w niczym nie pomaga. I nie chodzi mi o to, że nikomu nie zaufam, a po prostu nie mam zamiaru patrzeć jak ktoś się nade mną lituje i w ogóle martwi - odparł. Nie chciał być dla nikogo problemem. Zresztą patrząc na swoją przeszłość nie sądził, by w ogóle kogoś specjalnie obchodził. Poza bratem, dlatego koniecznie musiał go odszukać. Wtedy jego życie będzie znacznie lepsze.
-Nie uważam, że jesteś bez serca. Wręcz przeciwnie, myślę, że masz je naprawdę wielkie co w dzisiejszym świecie jest dość niespotykane. Zróbmy tak… niech będzie, że dzisiaj przenocuję, ale nie za darmo. Jutro to odpracuję i… i pomyślimy - skinął głową. Determinacja i upór na twarzy chłopaka sprawiały, że Malone nie umiał się z nim kłócić. Nie chciał być dla niego jeszcze bardziej problematyczny, więc przystał na propozycję odłożenia wszystkiego na następny dzień. Potrzebował snu, normalnego i bez poczucia zagrożenia. Jego mieszkanie dawało mu komfort, do którego mógłby się przyzwyczaić. Z tym, że naprawdę nie chciał, bo gdzieś w środku czuł, że ostatecznie zmierzyłby się z rozczarowaniem, chociażby w postaci dziewczyny Patricka, która w jego oczach wcale miłym człowiekiem nie będzie. Był przekonany, że jeśli tylko dowie się o lokatorze na utrzymaniu zaraz zażąda od chłopaka, by się go pozbył. A on ulegnie, bo tak na ludzi działają relacje intymne.
Wstał posłusznie, kiedy Patrick wydał mu polecenie. Nie miał już siły się kłócić, na dodatek zrobiło mu się zimno i marzył o tym, by zakopać się pod kocem, po raz pierwszy od kilku dni śpiąc w normalnych warunkach.
-Patrick - zerknął na niego, kiedy wychodził. - Naprawdę ci dziękuję - dodał, zanim zniknął w łazience by się wykąpać i przekalkulować wszystko, co właściwie się stało.

KONIEC


Patrick Wood
ODPOWIEDZ

Wróć do „#35”