-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Oh, tak, dałem mu zaliczkę, żeby mi je schował. - przypomniał sobie, marszcząc na moment brwi. Gdzieś nawet miał świstek papieru z kwotą, którą wtedy dał miłemu panu właścicielowi retro sklepu.. Sam nie był wybredny, okay? Zwłaszcza, że styl męskich obrączek pozostawał niezmiennie prosty przez lata, ale musiałby być naprawdę ślepy, żeby nie dostrzec jak bardzo Vita była nimi urzeczona.. Hey, może to wszystko wcale nie było AŻ TAK raptowne? W końcu zaklepał im obrączki kilka miesięcy temu, nawet jeśli na tamtą chwilę nie miał żadnego konkretnego planu; liczyło się? Posłusznie podreptał za nią, licząc tylko na to, że nie zapomni sprawdzić w jakich godzinach otwarty był tamten retro-sklep, zanim kupią loty.
- Będę musiał napisać do Cath, żeby się nie martwiła, okay? Ale mogę jej nie mówić wszystkiego.. Po prostu, że wyjechałem z tobą na kilka dni i żeby podlewała Milo? Możemy jej zostawić klucze jak wpadniemy do mieszkania, żebym złapał kilka rzeczy.. - oparł lekko dłonie na jej biodrach, zaraz odchylając głowę w tył, pozwalając, by ciepła woda uderzyła do w twarz. Westchnął cicho, oddając się momentowi przyjemności; jej dłonie sunące po jego plecach i bokach, strumienie ciepłej wody okalające jego głowę, kark, plecy.. Mógłby się przyzwyczaić do wspólnych, spokojnych pryszniców.. Właściwie nic nie stało na przeszkodzie, skoro miał się do niej przeprowadzić, prawda? Ha! Serio przekonał ją, żeby została jego żoną. Jutro. What? Życie było zabawne; uśmiechał się, rozbawiony, w duchu przyznając, że cały ten plan, z minuty na minutę wydawał się coraz bardziej wykonalny. Cath będzie karmić Milo pod ich nieobecność, ogarną obrączki po drodze, złapią lot, wyjdą za siebie, spędzą dzień czy dwa chillując w hotelu i wrócą potem do rzeczywistości. Brzmiało jak plan.
koniec!
v