26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W teorii mógłby powiedzieć, że też pożyczył od rodziny, prawda...? Nie w ten typowy sposób, gdzie najpierw zapytał jak człowiek, przedstawił swoje powody, umówił się na konkretny plan, by ich spłacić; nah, po prostu wziął ile mu było potrzebne, a z konsekwencjami będzie się mierzył później. Mógł pracować za półdarmo w restauracji, albo być chłopcem na posyłki Cath, bah, mógłby nawet spędzać całe dnie przez miesiąc sprzątając całą restaurację dla ułatwienia życia kuchennej brygadzie i barowej ekipie... Coś wymyśli. Roześmiał się, gdy rzuciła mu się na szyję, ciepnął telefonem na materac, stwierdzając, że mogli ogarnąć loty, hotel i całą resztę za moment. Może jak wezmą prysznic i ogarną coś do jedzenia? Musieli też ogarnąć kogoś do podlewania Milo jak ich nie będzie.. Tak, zdecydowanie musieli usiąść na dupach, złapać oddech i zrobić jakąś listę czy coś. - Też cię kocham. - rzucił lekko, wzruszając jednym ramieniem, zanim oddał pocałunek z tłumionym śmiechem.
- Oh, tak, dałem mu zaliczkę, żeby mi je schował. - przypomniał sobie, marszcząc na moment brwi. Gdzieś nawet miał świstek papieru z kwotą, którą wtedy dał miłemu panu właścicielowi retro sklepu.. Sam nie był wybredny, okay? Zwłaszcza, że styl męskich obrączek pozostawał niezmiennie prosty przez lata, ale musiałby być naprawdę ślepy, żeby nie dostrzec jak bardzo Vita była nimi urzeczona.. Hey, może to wszystko wcale nie było AŻ TAK raptowne? W końcu zaklepał im obrączki kilka miesięcy temu, nawet jeśli na tamtą chwilę nie miał żadnego konkretnego planu; liczyło się? Posłusznie podreptał za nią, licząc tylko na to, że nie zapomni sprawdzić w jakich godzinach otwarty był tamten retro-sklep, zanim kupią loty.
- Będę musiał napisać do Cath, żeby się nie martwiła, okay? Ale mogę jej nie mówić wszystkiego.. Po prostu, że wyjechałem z tobą na kilka dni i żeby podlewała Milo? Możemy jej zostawić klucze jak wpadniemy do mieszkania, żebym złapał kilka rzeczy.. - oparł lekko dłonie na jej biodrach, zaraz odchylając głowę w tył, pozwalając, by ciepła woda uderzyła do w twarz. Westchnął cicho, oddając się momentowi przyjemności; jej dłonie sunące po jego plecach i bokach, strumienie ciepłej wody okalające jego głowę, kark, plecy.. Mógłby się przyzwyczaić do wspólnych, spokojnych pryszniców.. Właściwie nic nie stało na przeszkodzie, skoro miał się do niej przeprowadzić, prawda? Ha! Serio przekonał ją, żeby została jego żoną. Jutro. What? Życie było zabawne; uśmiechał się, rozbawiony, w duchu przyznając, że cały ten plan, z minuty na minutę wydawał się coraz bardziej wykonalny. Cath będzie karmić Milo pod ich nieobecność, ogarną obrączki po drodze, złapią lot, wyjdą za siebie, spędzą dzień czy dwa chillując w hotelu i wrócą potem do rzeczywistości. Brzmiało jak plan.

koniec!

v
LemonSpice
none
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”