Whitmore miała to do siebie, że żyła faktami. Jako osoba pracująca w wydawnictwie przez wiele lat naczyła się, że ludźmi mózg uwielbiał tworzyć i dopisywać własne narracje do sytuacji, które niekiedy wcale nie były tak złożone, jak mogło się wydawać. Nauczyła się udać temu co widać gołym okiem, a nie domysłom, które ktoś może miał a może nie miał w głowie. I tym właśnie były te wszystkie zaczepki ze strony Kiry.
Nie były nimi za to ruchy dziennikarki, które po chwili prezentowała na parkiecie. Muzyka ewidentnie ją kochała i to ze wzajenością, biorąc pod uwagę, jak dobrze potrafiła poruszać biodrami. Nie było w jej ruchach ani krzty nieśmiałości. Szczególnie gdy zwinnie obracała się i ocierała o sukienkę Whitmore, przylegając do jej brzucha swoimi kształtnymi pośladkami. Daisy czuła, jak robi jej się ciepło, ale standardowo postanowiła zwalić to na brak cyrkulacji powietrza w pomieszczeniu. Szczególnie, że zaraz rozmawiały o tym, kto im się najbardziej podoba. Świetny temat dla hetero laski, której mąż był na wyjeździe, nie ma co.
— Czy ja wiem — zaśmiała się głośno, gdy Kira podsumowała jej gust do kościstych brunetek o hiszpańskiej urodzie. — Blondynki też są niczego sobie — zauważyła, przyglądając się jej uważnie. Kira przecież była śliczna. Jej długie, błon włosy w połączeniu z szarymi, niespotykanymi czami naprawdę potrafiły oczarować. Nie można było tego powiedzieć o typach Finch, które zaraz prezentowała. — Czyli twój typ za to to obcięte na boba laski z wielkimi cycami? — uniosła wysoko brew, kręcąc nieznacznie głową na boki. To akurat była dla niej nowość, w sumie nie wiadomo czemu. Przecież oprócz Harriet nigdy nie widziała Kiry z żadną nią kobietą, nie jej więc oceniać z kim lubiła się prowadzić. Tym bardziej trudno było jej się skupić, kiedy palce Finch zaciskały się mocno na jej podbródku, a zaraz potem, kiedy mówiła o jeszcze jednej, która się jej podoba, zsunęła je na szyję Whitmore, a potem w okolicy mostka.
…ale ma też męża i zapiera się, że nie podobają się jej kobiety.
— O jezu, no bo żadna się nie postarała o to, żeby mi się spodobały, okej? — zaśmiała się, chociaż w jej oczach Kira mogła dostrzec pewnego rodzaju wyzwanie. — Bo to co tam było przy beer pongu, to przecież był zerowy effort — może i była już wystarczająco pijana, że powinna się zamknąć, ale nikt jej do tego nie zmusił. Wiec nawijała. Rzeczy których nie powinna. Nie powinna podjudzać Kiry do robienia c z e g o k o l w i e k.
A jednak to robiła.
Może nie do końca świadomie, a może wciąż myślała, że to tylko głupia gierka i dziennikarka wciąż pozostanie jedynie przy słowach a nie czynach?
kira 𖡼.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧