Jednocześnie zaczynała wić swoje własne gniazdko z chłopakiem, którego poznała w pierwszym tygodniu na kampusie i teraz planowali wspólne życie. I to życie wydawało się dobre - miała poczucie misji, lubiła swoją pracę, była szczęśliwie zakochana, a gdy na jej palcu pojawił się pierścionek zaręczynowy czuła, że tak ma być. (...) Wszystko zmieniło się tamtego wieczoru. Coraz częściej kłóciła się z narzeczonym, a gdy w końcu zdecydowała się powiedzieć mu prawdę, zamiast wsparcia, usłyszała kilka gorzkich słów.
To wtedy być może postanowiła po raz pierwszy postawić na siebie. Nie lubiła zmian, ale w tamtym momencie ich potrzebowała, nie liczyło się nic więcej. Rzuciła pracę, rzuciła narzeczonego i w ciągu kilku dni podjęła decyzję o powrocie do Toronto.
Byli razem długo, naprawdę długo. Poznali się na początku studiów Marsie w Seattle, nie musieli od początku być parą, ale kiedy się nią stali to przez prawie dekadę byli nierozłączni. On złoty chłopiec, pozornie idealny, mówili, że trafił jej się doskonały
egzemplarz. Jak było naprawdę? Wiedzą tylko oni. Chyba nie tak źle, skoro planowali nawet ślub.
Ale wszystko posypało się jak domek z kart, kiedy Marseille przyznała się do tego, że prawdopodobnie została wykorzystana, a on jej nie uwierzył. Być może miał powód, być może zrobiła wcześniej coś, co sprawiło, że mógł tak myśleć. Ostatecznie wszystkie ich wspólne plany poszły do kosza, a ślub został tylko wspomnieniem.
To wszystko działo się kilka miesięcy temu, Marsie od prawie trzech jest w Toronto i nie spodziewa się, że ich drogi mogą się jeszcze przeciąć.
DODATKOWE:
- W biografii Marsie piszę, że poznali się w Seattle, kiedy ona wyjechała tam na studia, ale ten pan spokojnie może pochodzić z Toronto, może tak jak ona wyjechał po skończeniu szkoły, może wcześniej, ale została tu jego rodzina? Może ma tu jakieś sprawy do załatwienia, może ktoś mu umarł? No opcji jest w sumie mnóstwo
- Lubię grać relacje z przeszłością, nie wiedząc co przyniosą. Nie mam w zwyczaju z góry umawiać się na endgejmy i konkretne scenariusze, lubię, kiedy fabuła trochę prowadzi mnie sama, niczego nie zakładam ani wykluczam
- Lubię grać emocjonalne wątki i zazwyczaj mam sporo pomysłów, ale kocham też burze mózgów i wspólne dogadywanie szczegółów
- Jestem elastyczna i wiele kwestii da się ze mną na luzie dogadać, mam jakieś swoje ogólne założenia, ale wszystko jest kwestią uzgodnienia
- Traktuję poważnie swoich współgraczy i wspólne fabuły, bardzo liczę na to samo
- Zapraszam serdecznie, super byłoby znaleźć współtowarzysza w tej fabularnej przygodzie.