ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Komplementy, które wypadały spomiędzy jej warg odruchowo, bez dodatkowych przemyśleń, były oczywiście najlepsze. Każde jej westchnienie i jęk łechtały ego April i na pewno przez długi czas o nich nie zapomni. Ale przecież wciąż była sobą i potrzebowała dodatkowych zapewnień! Tym razem mogła jej odpuścić, ale o tym też na pewno nie zapomni. Wygląda na to, że Lindberg robiła sobie u niej spory dług.
Prychnęła z politowaniem, słysząc, jak próbowała wodzić ją za nos. W ogóle nie miała zamiaru przyjmować takiej odpowiedzi do wiadomości. W jej głowie odpowiedź była bardzo klarowna i wyraźnie pokazywała, że Erika będzie za nią tęsknić wyjątkowo niecierpliwie. Nie po to April się tak starała, by teraz cały wieczór przeszedł bez echa. Chciała zostawić na niej trwałe piętno. Oznaczyć ją rozgrzanym do czerwoności metalem z własnymi inicjałami, które będą szczypać skórę przez długie tygodnie, a nawet jak przestaną być uciążliwe, to zostaną w tamtym miejscu na zawsze. Taki słodki rodzaj pamiątki.
— Oczywiście, że będę. Spróbuję tego nie robić za każdym razem, jak przyjdziesz mi do głowy. — Uśmiechnęła się błogo, zachwycona wizją takiej przyszłości. Teraz już nie było odwrotu. Ustawiła sobie to wszystko za punkt honorowy i jej tak po prostu nie odpuści.
— Będę cię trzymać na bardzo krótkiej smyczy. — Przejechała palcami po jej szyi, jakby chciała pokazać, gdzie powinna znaleźć się obroża, do której tę smycz należało przyczepić. Oczywiście mówiła o tym wszystkim w sensie merytorycznym! A może wcale nie? Z April nigdy nie było wiadomo. Była pewna, że chce jej to zrobić. Owinąć ją sobie wokół palca, ale tylko na moment. Wciągnąć ją ze sobą w ten emocjonalny wir, a potem wypchnąć z niego, gdy naprawdę wyczują, że zaraz będzie za późno.
— A może też po prostu wyślę ci nudesa? — Zaśmiała się, przenosząc znów ręce na jej plecy. To też na pewno byłoby w jej stylu. Byłoby nieco mniej subtelne, ale przecież nie zawsze trzeba się kusić łaskotkami. Mogła też przywalić obuchem, prawda?
Ale to wszystko zacznie się ziszczać dopiero, jak nadejdzie jutro. Prawdopodobnie nadeszło już dawno, ale Finch nie nowy dzień liczyła dopiero od momentu pobudki, nieważne, jak późno zasypiała. A teraz czuła się już strasznie zmęczona. Bliskość ciała Eriki ją relaksowała, nie potrzebowała już niczego więcej. Nawet nie skojarzyła, która z nich pierwsza zasnęła.
koniec
Erika Lindberg
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”