ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Musieli uciekać.
Nie mieli innego wyjścia...

Może mieli, może gdyby byli mniej narwani jeszcze jakoś by to poukładali. Ale to byli Pilar i Madox, w ich żyłach zawsze krążyła gorąca krew, oni tylko dokładali do pieca, wiecznie i wiecznie. Parli na przód. Nie oglądali się za siebie.
A teraz... patrzyli tylko w swój oczy. Tak głęboko, że nic innego się nie liczyło, tylko to uczucie, które między nimi... Ono się już nie tliło. Ono już wybuchło pełnym ogniem. Trawiło wszystko po drodze.
Nie było odwrotu. A przed nimi droga do Bonawentury.
Ta pierwsza część minęła im szybko. Bo padli, Madox nawet nie skontaktował tego momentu, kiedy Pilar się do niego przytuliła, a on zamknął ją w swoich ramionach i odpłynął.
Chyba przez moment poczuli się naprawdę bezpiecznie.
Jedna krótka chwila, która dała im moment odpoczynku, zasłużonego przecież, bo oni całą wczorajszą noc byli na nogach, a do tego... tyle się działo.
Tyle, że nic dziwnego nie było w tym jak Pilar zareagowała. A Madox on się tylko przeciągnął, kiedy dostał w nogę i w pierwszej chwili chciał sobie naciągnąć koszulkę na głowę prosząc o jeszcze pięć minut, ale finalnie dotarło do niego gdzie był. A przede wszystkim z kim. Zaspane jeszcze oczy przesunęły się po Stewart, a potem przetarł je knykciami.
Objął ramieniem Pilar przytulając ją jeszcze na moment do siebie. No bo... może było chujowo, ktoś rzeczywiście ich gonił, nie tylko policja, jego ojciec i Trucizna, ale byli w tym razem. To zawsze jakiś plus.
Właściwie Madox zaproponował, że idą z nimi tylko po to, żeby się jakoś odwdzięczyć za pomoc, bo najchętniej nie ruszałby się z miejsca. Chociaż kiedy wysiedli, to poczuł jak zdrętwiał. Odchylił się do tyłu przeciągając, jak kot, nawet sobie podskoczył w miejscu rozprostowując nogi. Nie mogli nawet sprawdzić która godzina, ale poratował ich Juan. Ewidentnie potrzebowali jakiegoś telefonu, albo chociaż zegarka. Madox pożałował, że nie wziął żadnego, może nie były piękne i drogie, ale lubił je nosić.
Jeszcze oparł się o samochód łapią w płuca więcej powietrza, a zaraz dostał od Pilar w ramię. Wbił w nią ciemne spojrzenie i uśmiechnął się zaczepnie.
- A co byśmy robili? Ukradli im tego vana… Pojechali w stronę słońca, jak Bonnie i Clyde - wyrwał się do niej obejmując ją w pasie i przyciągając do siebie, tak, że znowu wylądowała na jego torsie, opierając dłonie na jego klacie - nie jestem - powiedział od razu, ale zaraz się zamyślił odchylając głowę do tyłu - chociaż ja zawsze jestem... Ale możemy się przejść, a w Bonawenturze wyskoczymy na kolację. Co myślisz? Może na plaży? Albo w jakiejś dojebanej restauracji? Za hajs ojca - pochylił się do niej, żeby skraść z jej pełnych, słodkich ust zaczepny pocałunek. A zaraz splótł jej palce ze swoimi i ruszyli do stacji. Madox po drodze złapał Juana i Sofię i zapytał ich o numer dystrybutora, a zaraz stał przy ladzie, żeby zapłacić - przydałby się... Ale wiesz co? Mam coś... Pokażę ci później - rzucił trochę tajemniczo, a zaraz wyszczerzył się w uśmiechu do kasjerki - z dwójki i to... - pokazał tatuaże, a potem wywrócił oczami zerkając na Pilar z uśmiechem. Uregulował rachunek i mogli wyjść, oczywiście Madox w pierwszej chwili zabrał jej te tatuaże i obejrzał, a zaraz podwijał sobie koszulkę pokazując poobijany brzuch - tu mi zrobisz tą czachę - pokazał jej palcem którą, a już po chwili oddał jej arkusz i objął ją ramieniem przyciągając do siebie.
Po drodze jeszcze zaczepili Juana i Sofię, Madox ich zagadał, że da im na obiad, w ramach rewanżu za podwózkę, ale oni się trochę przejdą, bo nie są głodni. Tym razem mieli nawet trochę więcej czasu, bo okazało się, że w restauracji mieli spore kolejki. No i dobrze.
- Też myślę, że powinniśmy zadzwonić do Marie - odezwał się dopiero kiedy szli w kierunku samochodu - ale poczekaj... pokażę ci coś - pociągnął ją w kierunku auta. Wziął klucz od Juana i zaraz grzebał w torbie, w której mieli broń i forsę. Ale nie o to mu chodziło, bo w końcu Madox wyjął z niej telefon.
- Telefon Rosy - wyjaśnił - trochę go zamoczyliśmy, ale owinąłem go w bluzę i może... - spróbował go włączyć i chociaż przez chwilę wydawało się, że nic z tego, to w końcu smartfon wydał charakterystyczny dźwięk i się zaświecił. Rosa nie miała nawet żadnej blokady, więc Noriega przesunął tylko palcem po wyświetlaczu, a zaraz zaczęły go atakować przychodzące wiadomości i inne powiadomienia.
Było tego od chuja, a najnowsze od...
Ticiano. Dużo emotek, jakieś Rosa proszę. Rosa gdzie Madox. Pilar to...
Madox przesunął palcem po wyświetlaczu. Wszedł w nieodebrane połączenia, były jakieś stacjonarne numery, był Tio, była Marie. Ale też... - moja matka do niej dzwoniła - mruknął i wszedł w jej kontakt, ale nie było żadnej wiadomości, tylko te trzy nieodebrane połączenia.
I kiedy tak stali przy Vanie, to nagle jakaś słodka muzyczka przecięła ciszę, a telefon zawibrował mu w ręce. To był Ticiano. Madox podniósł komórkę odwracając ją w kierunku Pilar. Chyba nie powinni tego odbierać...
Ale kurwa to był Madox.
Nacisnął zieloną słuchawkę.
- Rosa gdzie ty kurwa jesteś? Dlaczego się nie odzywasz? Wydzwaniam do ciebie i wypisuje... Zgłosiłem Madoxa na psy, ale byli u mnie, szukają też Pilar. Gdzie ona jest, ty coś wiesz? - wyrzucił z siebie na jednym oddechu. I dopiero się zatrzymał - Rosa? Halo... Rosa słyszysz mnie? - zapytał jeszcze, a potem zamilkł na chwilę. Chwilę, w której Madox wpatrywał się w oczy Stewart. Zajebisty brat, który sprzedał go na psy. Świetny chłopak, który wydzwaniał do Rosy... Ale może dlatego, że martwił się o Pilar?

Qué está pasando en Medellín? 🤔❓
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”