-
To fakt, wciąż pamiętam tego jej typa, który miał chyba ze sto lat, ale robił sto pompek i jeszcze szedł pobiegać - Bo był pod wrażeniem, bo może i był wysportowany, ale zrobienie stu pompek i ruszenie w trasę mogłoby go nieźle poskładać.
-
Wymienianie się dzieckiem jest zdrowe? W zasadzie Sabrina, co my wiemy o tym, co jest zdrowe? Jak nas babka karmiła humusem z soi bez gmo, a moi koledzy mieli na obiad pieczeń, którą ich matka robiła od rana - wzruszył ramionami. Nie żeby mu to jakoś przeszkadzało, ale NAPEWNO oni nie byli typową amerykańską, czy tam kanadyjską rodziną. W ogóle typową rodziną. Troje dzieciaków i babka, która wymieniała partnerów częściej niż kupowała im nowe buty.
-
Bri, a czy ja mówiłem, że nie chcę z nią być? Że nie mogę na nią patrzeć? Że to jest mój życiowy błąd? To był tylko przygodny seks, wpadka i w ogóle? Czy ja się z nią kłócę? No może na początku mnie zde-ner-wo-wała, ale potem mi przeszło - bo w zasadzie Nat to nie była jakaś losowa kobieta, jakaś pierwsza lepsza z brzegu, która się nawaliła i powiedziała, idziemy się bzykać. Ona przykuła uwagę Bo swoim tańcem, jakąś taką pozytywną energią, a później przegadali całą noc, rozmawiali o wszystkim i o niczym, o bzdurach, o marzeniach, o życiu. Przespali się ze sobą dopiero potem i to też nie był impuls spowodowany za duża ilością alkoholu, to raczej była kosmiczna energia, która ich do tego sprowadziła, a to, że kwas wtedy wjechał, to jeszcze dodało tej całej akcji fajerwerków.
-
Ech, z góry zakładasz najgorsze. A może nam wyjdzie? A jak nie wyjdzie to się rozejdziemy i wtedy znowu z mojego mieszkania zrobimy norę, a Ty będziesz wtedy szczęśliwa i w ogóle - rzucił, denerwowało go to. To, że siostry chciały go ustawiać, chciały mu mówić co dla niego jest dobre, co złe. A przecież Bo nie miał pięciu lat, podróżował po świecie, teraz zajmował się tą galerią i robił tam wszystko, od funkcji ciecia, po kustosza, radził sobie chyba lepiej od jego sióstr, a one wciąż go pouczały. Ale tak zawsze robiła też babcia, Sabrinę, czy Courtney głaskała po główce, nawet gdy coś odwaliły, a do Bo zawsze mówiła, że mógł się bardziej postarać, że mógł to zrobić inaczej. Takie były realia wychowywania się w damskim oblężeniu.
-
Narkotyki nie są złe Sabrina, złe jest ich nadużywanie - wytknął jej, bo Bo wychodził za założenia, że wszystko jest dla ludzi, z umiarem, w odpowiednich ilościach, nie wszystko dla każdego, bo znał ludzi, którym nie poleciłby nawet zioła, ale jak ktoś miał otwarty umysł, a przede wszystkim umiał sobie powiedzieć stop, to czemu nie? Jak poruszasz się w środowisku ćpunów, kolorowych ptaków, degeneratów, artystów i innych takich, to w końcu uczysz się jak żyć w zgodzie z substancjami psychoaktywnymi. Babka to umiała i Bo też.
-
Nie czytam o czymś, co mnie nie interesuje. Ostatnio za to trochę zgłębiam nowoczesną sztukę Japońską, bo miałem się tam wybrać na zaproszenie takiej artystki, która zaczynała w Gallery 1313 - powiedział spokojnie, jakby rozmawiali o pogodzie, a nie o testach na ojcostwo. Wiadomo, że dziecko, że pojawienie się Nat, zmieniało też całe jego życie, bo co teraz z Japonią? Co z podróżą do Polski - pierogowego Disneylandu? Ale z drugiej strony Bo wychodził z założenie, że najlepsze rzeczy w jego życiu zawsze działy się jakoś tak z zaskoczenia, bez planowania. Jak na przykład wtedy, kiedy się dowiedział, że będzie miał siostrę, a później drugą, a potem one się pojawiły i babka często mu mówiła, że chyba oszaleje, a później dała radę. Jak na przykład jego wyjazd do Europy, spakował się z dnia na dzień, kupił bilet i poleciał. A później to przejęcia galerii. Przecież kuzyn całkiem dobrze sobie radził, a nagle pewnego dnia wypalił, że się przebranżawia. Albo jak na przykład ten festiwal, gdzie poznał Nat. Miał go w ogóle inaczej spędzić, z przyjaciółmi, a jednak nikt nie miał mu za złe, że się odłączył.
Westchnął ciężko i oparł łokcie na kolanach, a później schował twarz w dłoniach. Walczyć, czy się poddać? I tak nie miał szans.
-
No i jeśli porozmawiam z Nat o teście i ona go zrobi, to już będziesz spała spokojnie? - podniósł na nią wzrok -
ale jeśli okaże się, że to moje dziecko to przeprosisz ją, mnie, a na jednej ze ścian galerii robisz wielki przeprosinowy mural, który będzie tam póki nie będę musiał go zamalować - powiedział i zaciągnął się dymem z tego swojego papierosa -
od tej naszej uroczej kolacji z sushi... - to długo nie wytrzymał, ale kiedy Sabrina wyszła to miał taką ochotę na papierosa, że nie działały żadne plastry, gumy, ani ćwiczenia oddechowe. Chociaż w mieszkaniu nie palił, ale jednak wychodził na fajkę na dach, balkon, albo na dół.
Znowu przegrał, chciał się zmienić, próbował jakiś zmian, ale co z tego, kiedy one mu nie pozwalały? Kiedy słyszał tylko popierdoliło cię. Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Szkoda tylko, że Bo miał się nie zmieniać, bo tak sobie życzyły pewnie wszystkie trzy damy Larue.
Sabrina B. Larue