Dobra, ale tak serio, nigdy nie zrozumie oceniania kogokolwiek po zawodzie. Przeprowadzała sekcje zwłok; ktoś musiał, prawda? Nie dało się denatów przesłuchać, nie mogli już powiedzieć co im się stało i kto im to wszystko zrobił; spędziła lata ucząc się jak być głosem tych ludzi, jak przedstawić ich sytuację, by mogli zaznać trochę pośmiertnego spokoju. Uważał, że to było ważne. Z drugiej strony, sam był kucharzem, zwykle profilowany jako alkoholik albo człowiek uzależniony od kokainy, były przestępca albo inny mało ogarnięty osobnik.. Nie ktoś, kto miał swój dyplom, raczej stronił od używek i po prostu nie chciał mieć nic wspólnego z wyższymi stanowiskami, które jak najbardziej mógłby dostać. Ambicja i brak ambicji? Nah, nie lubił oceniać ludzi.
-
Obiecuję. - położył jedną dłoń na swojej klatce, drugą uniósł, na wzór sądowej przysięgi, które widział w tv kiedy odwiedzał rodziców. -
Uuuu, tak. Ja mam proteinowe, ale w sumie nie są słodkie. - mogli się zamienić. W najgorszym przypadku
poświęci się i zje wszystkie batoniki! Nawet nie przeszło mu przez głowę, żeby myśleć zbyt wiele o jej geście; batoniki jak batoniki, yum, fajnie, nie ważne skąd się wzięły i czy specjalnie mu je kupiła, czy znalazła gdzieś w pokrytej pajęczyną szufladzie. Batonik dobra rzecz, nie był wybredny co do słodyczy. Pokiwał głową, przyjmując, że je po prostu znalazła i dobra, znalezione były tak samo dobre.
-
Śmiesznie? - przechylił głowę zastanawiając się przez moment co miała na myśli, zaraz potem postąpił krok w tył, by móc się jej przyglądnąć. No.. Wyglądała dobrze? Nie był fashionistą, nie znał się? Dopiero po chwili wpadł na pomysł, że może to pytanie brało się z niepewności, braku doświadczenia z siłownią i generalnie wyjścia z własnej bezpiecznej bańki, odbiegając od tego, co nosiła na co dzień. Postarał się stłumić rozbawienie, ale i tak odbiło się na jego twarzy. -
Okay, nikt nie będzie zwracał na to uwagi. Każdy jest zajęty swoim treningiem, a jeśli myślisz, że ktoś się gapi, uwierz mi, pewnie próbuje złapać oddech i zastanawia się, czy zrobił 8 czy 10 repetycji. - sprzęt na siłowni był zwykle rozłożony w ten trochę niezręczny dla początkujących sposób, gdzie nie dało się nie patrzeć na osobę na maszynie na przeciwko. Dało się przywyknąć, po jakimś czasie nawet się już nie zauważało takich małych rzeczy. -
A co do ubrań, to jeszcze mniej ważne. Cokolwiek, co nie krępuje ci ruchów i w czym czujesz się komfortowo; dla niektórych to kilka rozmiarów zbyt duże bluzy, dla innych top od stroju kąpielowego i booty shorts odkrywające pół pośladków. - rozłożył ramiona, wzruszając nimi lekko i posyłając jej uśmiech. Siłownia definitywnie nie była miejscem, w którym ludzie zwykli się oceniać nawzajem.. A przynajmniej on nie zauważył w trakcie lat spędzonych na rutynowych ćwiczeniach w różnych siłowniach.
Tak czy siak, załadowali się do samochodu; odpalił silnik, obniżył trochę głośność stereo, odkładając swój telefon na miejsce, upewniając się, że magnetyczna doczepka była dalej na swoim miejscu. Roześmiał się na jej porównanie, bo, oczywiście, musiała porównać jego samochód do muchy. Pasowało.
-
Też mi się podoba! Prawie skończyłem spłacać ten samochód, ma dziesięć lat w tym roku. - odpowiedział, stukając w ekran telefonu kilka razy, przerzucając się z nawigacji, do muzyki. Niby ich mały
roadtrip nie miał być jakoś specjalnie długi, ale przyjemniej było z czymś gadającym w tle, prawda? -
Włącz co chcesz. - dodał, dopiero wtedy ruszając w drogę. Wyświetlacz był na głównej stronie Youtube Music z kilkoma jego szybkimi wyborami, ale wolał dać jej szansę wybrania czegoś dla siebie; albo nie wybierania niczego, jeśli tak wolała.
Cynthia A. Ward