ODPOWIEDZ
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było dobrze.
Na pewno nie w kwestii ich związku, który w ostatnim czasie dosłownie wisiał na włosku. Między nią a Devonem nie układało się już od pewnego czasu, jednak Lacey skłonna była znieść wiele, dopóki nie pojawiło się realne zagrożenie.
Ich ostatnie spotkanie przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Nigdy bowiem nie spodziewała się tego, że osoba, z którą żyła na co dzień od kilku lat, mogłaby wpakować ich w takie bagno. Nie potrafiła pojąć tego, dlaczego ściągnął na nich coś, co realnie mogło im zagrozić, skoro przecież finansowo nie układało im się najgorzej. On był dobrze opłacanym prawnikiem, a Tadwell piastowała wysokie stanowisko w zarządzie jednej z najbardziej poważanych firm w całym Toronto.
Czy rzeczywiście potrzebowali więcej pieniędzy? Tym bardziej b r u d n y c h?
Nie pojmowała, co nim kierowała, ale wiedziała, że nie miała najmniejszej ochoty się w to angażować. Nie na to się pisała, jednocześnie czując się przez niego zwyczajnie oszukaną. Z tego powodu odcięła się, decydując się wyłącznie na to, aby odstawić go do miejsca, w którym sam mógłby znaleźć pomoc. Kiedy upewniła się, że był w dobrych rękach, wróciła do domu.
Przez pierwszych kilka dni nie czuła się tam bezpiecznie, co sprawiło, że jej złość względem Devona narastała. Miała mu za złe to, że pozbawił jej komfortu, który do tej pory posiadała we własnym mieszkaniu. Teraz nie miała pojęcia, czy któregoś razu nie opuści go i nie natnie się na te same osoby, które pewien czas temu pocharatały jego.
W końcu to uczucie zaczęło się zacierać. Lacey zadbała o to, większość swojej uwagi poświęcając pracy i p r z y j e m n o ś c i o m. Skupiła się na nich do tej pory, iż kompletnie nie zaprzątała sobie głowy tym, że kolejne dni mijały, a jej partner nie dawał znaku życia. Była zresztą zbyt uparta, aby dać za wygraną i odezwać się do niego, kiedy to on tak bardzo zawiódł jej zaufanie.
Milczenie z jej strony miało być jego karą.
Kiedy dziś wróciła do domu, już przed blokiem zaalarmowało ją zapalone światło. Nie miała pojęcia, czy to przypadkiem nie miało zwiastować kłopotów, dlatego na wszelki wypadek ścisnęła w dłoni odblokowany telefon, aby w razie konieczności prędko wykręcić numer alarmowy.
Kiedy przekręcała w zamku klucz, miała wrażenie, jakby serce podeszło jej do gardła. To nie było dla niej normalne, ale zasługę za takie uczucia mogła przypisać wyłącznie Devonowi. To on rozbudził w niej ten niepokój.
I tym razem to on okazał się jego źródłem.
Kiedy na wieszaku w przedpokoju dostrzegła jego kurtkę, jasnym stało się dla niej to, że nie było tu żadnego intruza. Nieco pewniejszym krokiem ruszyła w głąb mieszkania, ale kiedy jej spojrzenie spoczęło na brunecie, nie odezwała się ani słowem. Nadal była na niego w ś c i e k ł a i nie zamierzała udawać, że jest inaczej.
Minęła go i pomaszerowała prosto do łazienki, aby tam pozbyć się z twarzy makijażu. Nie było mowy, aby nagle zaczęła zachowywać się tak, jakby nie stało się nic.
To wszystko zabrnęło za daleko.

Devon Koncecny
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”