ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Una vampiresa, soy una sanguinaria
Carmilla, la de Styria, soy inmune a tus plegaria
Yo soy la principal y tú la secundaria
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała przed sobą kolejny dzień pełen praktyk w szpitalu, gdzie miała obserwować profesjonalistów przy pracy i uczyć się od nich praktycznych umiejętności. Nie mogła w końcu zostać wypchnięta w świat medycyny jedynie z wiedzą książkową.
Zdecydowanie o wiele bardziej chciałaby mieć dyżur w jednym z laboratoriów niż pracować w stałym kontakcie z pacjentami. Niestety nie miała głosu decyzyjnego i musiała odbębnić swoje godziny na wyznaczonym oddziale pod okiem konkretnego specjalisty.
Była w wyjątkowo podłym humorze. Po części dlatego, że pół nocy zarwała na tym, aby doprowadzić ofiarę wypadku samochodowego do stanu, w którym mógłby zostać pokazany rodzinie. Czasami dalej się zastanawiała nad tym dlaczego w ogóle wciąż pokazywano ciała bliskim. Chociaż wtedy na pewno nie miałaby takiej pracy.
Podkrążone oczy doskonale podkreślały jej niewyspanie, a zebrane w prostą niską kitkę włosy zdradzały, że Prescott nie miała czasu lub też nie chciała poświęcać im z rana większej uwagi niż było to absolutnie konieczne. Prawdopodobnie to samo robiła ze swoją garderobą. Dlatego właśnie miała na sobie koszulkę Cannibal Corpse pod białym kitlem i luźne jeansy. Mogła się tylko spodziewać tego, że znowu będzie jej zwrócona uwaga na prezencję, ale dla niej najważniejsze było to, aby realizować z sukcesem powierzone zadania, a nie żeby wyglądać tak jak ktoś sobie tego zażyczył.
W jej słuchawkach wybrzmiały akurat ostatnie dźwięki To the last Breath zespołu Arch Enemy, którego riffy i ostry growl musiały być słyszalne dla przechodniów na korytarzu. Przynajmniej w ten sposób mogła się chociaż odrobinę rozbudzić i natchnąć większą energią do tego, aby nie skonać w ciągu najbliższych kilku godzin.
- Dzień dobry... - przywitała się neutralnym i nieco ponurym tonem, gdy już wyjąwszy słuchawki podeszła do lekarza, który miał ją tego dnia prowadzić. - To od czego dzisiaj zaczynamy?
Przechodziła od razu do rzeczy. Nie chciała spędzać połowy dnia na rozmówkach, które mogły być skipowalną sceną w jakiejś mało emocjonującej grze komputerowej. Chciała jak najszybciej zająć się tym, co mieli do zrobienia i nie marnować więcej czasu na coś, co można było sobie darować.

Julian Kerr
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”