ODPOWIEDZ
40 y/o
Mark your calendar for Canada Day
191 cm
Właściciel klubu i trener boksu Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
Nic tak nie rozwiązuje problemu jak prawy na wątrobę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiSierra/Leone
typ narracjiDemokracja bezpośrednia
czas narracjiWłaściwy
postać
autor

Miasto przywitało go tak samo, jak zawsze: zgiełkiem, rasizmem i miejską legendą, którą sława zdarzała się wyprzedzać. Toronto nie czekało na nikogo i nie zamierzało robić wyjątku dla kogoś, kto przez kilka miesięcy postanowił po prostu zniknąć pod pretekstem udziału w wojnie koreańskiej.
Wrócił bez zapowiedzi. Z kilkoma najpotrzebniejszymi rzeczami (niczym Reacher) i głową pełną pytań, na które nikt, jak się okazało, nie miał gotowych odpowiedzi. Inna sprawa, że odciął się od wszystkich i nikogo o nic nie pytał, toteż ciężko było te odpowiedzi uzyskać. Niemniej jednak pierwszą rzeczą, którą zrobił po odstawieniu bagaży w domu, było to, co było dla niego bardzo typowe. Nikogo nie poinformował, że jest w mieście. Po prostu wziął kurtkę i poszedł do baru.
Nie dlatego, że potrzebował pić. Dlatego, że bar był jednym z niewielu miejsc, gdzie nikt nie oczekiwał od ciebie, że będziesz miał coś sensownego do powiedzenia. Można było po prostu siedzieć i patrzeć, jak świat kręci się dalej, jak kolejne wojny się rozpoczynają, inne kończą, a Toronto jak było upośledzone, tak jest upośledzone dalej.
Gdzieś z tyłu głowy kołatała mu myśl, że niedługo będzie musiał zajrzeć do klubu. Rękawice pewnie zbierają kurz, a chłopaki zdążyli już pewnie tak się rozleniwić, że klientów zaczęło ubywać. Boks miał tę właściwość, że nie wybaczał długich urlopów - trzeba było wrócić, stanąć twarzą w twarz z workiem i udowodnić sobie, że jeszcze jakiś krasnolud w Morii dycha. Ale to jutro.
Dziś wystarczyło tyle: stołek przy barze, ciche rozmowy gdzieś w tle i zimna szklanka w dłoni. Po raz kolejny zadał sobie pytanie, czy wracało się do miejsc, bo się za nimi tęskniło - czy dlatego, że nigdzie indziej nie dało się tak naprawdę odetchnąć.
Sączył whisky i czekał, tylko na co?
Ash Ketchup z Alabamy
Nie lubię niekonsekwencji
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Toronto znała i kochała od narodzin. Nie było może aż tak popularne jak amerykańskie metropolie, ale jej wystarczało. Jego multikulturowość, barwność i to, że przyjmowało każdego, dając mu szansę.
Tyle, że czasem niektórzy po prostu nie wykorzystywali tych szans. Była nie raz i nie dwa świadkiem tego, jak ludzie zapijali smutki i swoje problemy alkoholem. Część chciała, by zostawić ich samych. Inna część łaknęła towarzystwa i Catherine zazwyczaj to robiła. Jej rodzina nauczyła ją, że zwykła ludzka przyzwoitość i empatia w zasadzie nic nie kosztują, a czasami po prostu tego było potrzeba, aby człowiek spojrzał chociaż trochę jaśniej w przyszłość. Życie w końcu było wystarczająco szare, do czego było potrzebne zadręczanie się samemu, jeśli robił to już los?
Czy zauważyła mężczyznę siedzącego przy barze? Oczywiście, jednak widok ten nie był nowy. Nie wydawał się być także potrzebujący wsparcia psychicznego podczas rozpadania się na kawałki. Być może było nieco za wcześnie na sączenie alkoholu, ale czy było to jej sprawą? Póki nie płakał, nie zaczepiał innych ani nie robił burd było jej wszystko jedno. Mogła wysłuchać i wesprzeć, ale nie zamierzała sama się narzucać.
I miała dziwne wrażenie, że w zasadzie nikt inny też nie miałby śmiałości, aby do niego startować. Bo był duży i pewnie połamałby nieszczęśnika, gdyby ten wykazywał jakąkolwiek agresję. Z jednej strony cieszyło ją to - ktoś nawet pijany musiał pomyśleć dwa razy przed rozpoczęciem walki czy burdy (a ona lubiła spokój, ciszę i brak większego zamieszania). Z drugiej strony: gdyby on sam wywołał burdę prawdopodobnie nie byłoby nikogo zdolnego do powstrzymania go.
- Ciężki dzień? Podać coś jeszcze? - zagadnęła, gotowa w każdej chwili przyjąć zamówienie czy służyć po prostu swoją obecnością. Było cicho, nie było ruchu. Mogła sobie na to pozwolić.

Karrion Mercer
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
40 y/o
Mark your calendar for Canada Day
191 cm
Właściciel klubu i trener boksu Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
Nic tak nie rozwiązuje problemu jak prawy na wątrobę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiSierra/Leone
typ narracjiDemokracja bezpośrednia
czas narracjiWłaściwy
postać
autor

Głos dziewczyny dotarł do niego, zanim jeszcze zdążył go świadomie zarejestrować. Odwrócił głowę powoli i bez pośpiechu, skupiając spojrzenie na barmance. Zmierzył ją wzrokiem spokojnie i bez ostentacji. Drobna, a zarazem dość pewna siebie i emanująca podobnego rodzaju opanowaniem jak on. Czuć było bijące od niej barmańskie doświadczenie. Nie wyglądała na kogoś, kto zadaje pytania z grzeczności, żeby tylko coś powiedzieć i to spowodowało, że postanowił wejść w jakąkolwiek interakcję spoza kanonu klient-barman.
- Raczej powrót - odezwał się w końcu, głosem niskim i pozbawionym zbędnych emocji.
Nie rozwinął tematu, bo też nie należał do ludzi, którzy dzielili się wieloma rzeczami z obcymi. Jego wzrok natomiast utkwił na niej, ponieważ poza wspomnianą wcześniej pewnością siebie, przykuła jego uwagę również swoją urodą.
Ścisnął mocniej szklankę i lekko uniósł ją w górę,.
- Jeszcze nie trzeba - rzucił krótko.
Odstawił ją z powrotem na blat i przez chwilę pozwolił sobie na to, na co przyszedł - rozejrzał się po sali. Kilka stolików, jakieś rozmowy, śmieszki, nic, co by szczególnie przyciągało uwagę. Miasto żyło swoim rytmem za oknem, bar swoim tutaj, a on siedział gdzieś pomiędzy jednym a drugim, jeszcze nie wiedząc, jak będzie wyglądała dalsza część jego dnia.
Wrócił wzrokiem do barmanki i oparł się nieco swobodniej o blat. Z racji gabarytów nie do końca wygodnie siedziało mu się przy barze, jednak póki co jeszcze to jakoś znosił.
- Wolisz takie dni, czy jak dzieje się więcej? - zapytał spokojnie, bez konkretnego celu. Mógł to zwalić na chęć "odwdzięczenia się" za próbę przełamania pierwszych lodów przez nią, jednak Gallows nie czuł się w żaden sposób dłużny. Ot po prostu wykazała jakieś większe zainteresowanie jego osobą niż tylko cicha obserwacja zza lady, więc Karrion uznał, iż brunetka może urozmaicić jego pobyt w knajpie.
- Długo tu pracujesz? - dodał po chwili, rzucając jednym z najbardziej prozaicznych tematów, jakie można podjąć z barmanką.

Catherine Bennett
Ash Ketchup z Alabamy
Nie lubię niekonsekwencji
ODPOWIEDZ

Wróć do „Messini Authentic Gyros”