drifting through an endless reverie
Dźwięk znajomego powiadomienia wyrwał go z długiego snu po wczorajszym, niezbyt przyjemnym spotkaniu z klientem, który, powiedzmy, lubił fizyczność w znacznie bardziej dosłownym znaczeniu, niż opisał to wcześniej w aplikacji. Na szczęście Finn zakończył spotkanie po jednym uderzeniu za dużo i wyszedł z hotelowego pokoju jedynie z rozwaloną dolną wargą, a klient został oficjalnie zbanowany z korzystania z aplikacji. Przechylił się na drugi bok, sięgnął po telefon i uchylił jedno oko, zerkając na powiadomienie.
Spojrzał na wiadomość i wymagania, po czym wzruszył ramionami i kliknął ''przyjmij zlecenie”. W ciągu kolejnych dwóch minut dostał dokładny spis informacji o klientce. Wywlókł się z łóżka i poszedł do łazienki się przygotować. Przespał cały dzień, więc do spotkania zostały mu jeszcze jakieś dwie godziny. Ubrał się tak, jak wydawało mu się, że spodoba się pani Crawford, a potem ruszył do The Fifth Social Club na spotkanie z nią.Hej, Finn, dostałeś nową wiadomość!
Klientka, czterdzieści dziewięć lat, świeżo po rozwodzie, potrzebuje towarzystwa na wieczór w klubie. Lubi róże, nie lubi dżinsów. Może pragnąć fizycznego kontaktu, lecz nie jest gotowa na kontakt seksualny. $$
Była wysoką kobietą o blond włosach i nienagannym makijażu. Kiedy tylko ją zobaczył, wyciągnął zza pleców róże i wręczył je jej z wyuczonym, czarującym uśmiechem. Chwycił też jej dłoń i złożył na jej wierzchu delikatny pocałunek, patrząc prosto w oczy. - Panno Caroline, miło cię poznać.- Od razu przeszedł z nią na ty. Ona tylko zarumieniła się lekko i machnęła ręką. - Och, kochaniutki jesteś. Chodź tu do mnie. - Przyjęła bukiet róż, a następne zaczęła go przytulać trochę bardziej niż się tego spodziewał i nim się obejrzał, siedzieli już na jednej z miękkich sof, a jej dłonie były dosłownie wszędzie. Starał się nie zwracać na to uwagi. Była dotykalska, to się zdarzało. Oby tylko się to opłaciło. Próbował prowadzić rozmowę, a ona dość szybko zaczęła otwierać się na temat rozwodu. Po chwili przyszły ich drinki i wszystko szło całkiem nieźle, dopóki nie rozkojarzył go błysk rudej burzy włosów gdzieś po drugiej stronie sali. - Finnegan, słyszysz mnie? - zapytała zirytowana.
Potrząsnął głową i natychmiast posłał jej rozbrajający uśmiech. Wyciągnął dłoń i pogładził ją po policzku. - Tak, przepraszam. Strasznie głośno się tu zrobiło, prawda? - Spojrzał jej prosto w oczy, a ona westchnęła i kiwnęła głową. - Tak, masz raaa… - Ale on już zdążył znowu się rozkojarzyć. Krzyki, śmiechy i te rude włosy. Ta dziewczyna skutecznie psuła mu spotkanie. - Przepraszam, zaraz wrócę. - Nachylił się jeszcze, składając czuły pocałunek na jej policzku.- Tylko wróć szybko! - rzuciła za nim, ale on już szedł szybkim, zdeterminowanym krokiem przez tłum ludzi. Przeciskał się między rozbawionymi grupkami, aż w końcu dotarł do bandy jakichś gówniarzy, którzy najwyraźniej bawili się świetnie, choć nawet nie chciał wiedzieć, w co dokładnie. Pili shoty, śmiali się za głośno, zachowywali się tak, jakby cały klub należał tylko do nich. Jego wzrok jednak zatrzymał się wyłącznie na rudowłosej dziewczynie. Oparł się jedną ręką o ścianę i spojrzał na nią z wyraźną irytacją. - Ej, ruda. Głośniej się nie da? Nie słyszę własnych myśli. - Był poirytowany, to prawda, ale gdzieś pod tym wszystkim czaiło się też coś innego. Coś, czego jeszcze nie umiał nazwać. Zainteresowanie, może zwykła ciekawość. Nie obchodziło go to jednak aż tak bardzo. W tamtej chwili chciał po prostu, żeby zniknęła mu z pola widzenia. Najlepiej natychmiast.
ruda