Gdzie: the girl from his case
Opis: - Nie będę niańczył jakiejś gówniary... - warknął Lans zapierając się rękami na biurku swojego przełożonego. Kłócili się tu już dobre piętnaście minut, może dłużej?
Eliot zdążył w tym czasie wypić kawę i zjeść batonika z naklejką Minionków w środku. Lans za to przeszedł się po jego gabinecie. Najpierw wcisnął ręce w kieszenie kurtki, potem wyrzucał je w górę tłumacząc, że on nie jest żadną niańką, a na koniec... walnął nimi w blat biurka.
Eliot przeżuł tylko ostatni kęs czekoladki, a naklejkę schował do szuflady biurka, bo zbierał je dla swoich córek.
- To odsuniemy cię od sprawy Gardner - prosta odpowiedź. Nawet powieka mu nie drgnęła kiedy to mówił, podniósł za to do ust kubek z tą syfną kawą, pociągnął łyk i się skrzywił.
- Nie możesz Eliot... - syknął Lans przez zęby. Ale mógł. Wiedział to doskonale, że mógł go odsunąć od śledztwa.
Gdzie: water color
Opis: Nie wiedział jak wyglądają chodzące biliony dolarów, no i dwie godziny, to co to kurwa jest? Ona czasem dłużej siedziała w łazience, kiedy robiła to swoje SPA.
Kiedy stanęła przed nim w pierwszej kreacji, to zarzucił nonszalancko nogę na nogę.
- A co to są za pióra? Z czego? - zapytał i przesunął po jej sylwetce spojrzeniem, może nie ohydnie, ale nie, pokręcił głową. A kiedy stanęła przed nim w drugim ubraniu, to pochylił się do przodu starając się zajrzeć za nią - to jest w ogóle spódniczka? Wygląda kurwa jak opaska, zasłania ci w ogóle tyłek? - chyba trochę gadał jak jej ojciec? Więc zaraz opadł plecami na oparcie kanapy, gdy stanęła przed nim w trzecim wydaniu - to jest spoko - stwierdził, bo przynajmniej nie świeciła gołym tyłkiem i nie było żadnych piór - dobrze wyglądasz... Zresztą widziałaś jak ubiera się Jake? - pokręcił głową - a gdzie w ogóle idziemy? I whisky przed imprezą? - znowu gadał jak jej stary? Zebrał się z kanapy, żeby do niej podejść i spojrzeć na nią z góry - potem Jessica znowu będzie ci musiała trzymać włosy nad kiblem - wywrócił oczami, ale finalnie stanął z nią przed szafą.