Potrzebował cukru.
I chęci do życia, ale w automacie tego raczej nie mógł znaleźć, co? Wstał zbyt szybko, szybko oparł się ramieniem o przeciwległą ścianę jakby wypił o jednego drinka za dużo zeszłej nocy, mimo że nie pił od.. w sumie od dawna. Skupił się na automacie, potem na wyborze batona, który wydawał się największą dostępną cukrzycą, na koniec bardzo uważnie przykucnął, by odebrać swoją nagrodę za ten nieludzki wyczyn. Cukier sprawi, że będzie mu lepiej, na pewno. Oparł się o ścianę plecami, odwijając folię, ledwo przeżuwając dwa pierwsze gryzy, zanim usłyszał coś, co brzmiało jak jego imię, padające z ust drobnej pielęgniarki. Hey ho, let's go. Jak padnie na ryj, miał tylko nadzieję, że ta drobina miała znacznie większych kolegów na zmianie, którzy dali by radę powlec jego ciężkim ciałem.
Nie padł. Usiadł ciężko na leżance, raz jeszcze odpowiadając na wszystkie pytania, która ta miła pani miała do zadania, a potem podniósł spojrzenie ze swojego przesiąkającego opatrunku, na bardzo młodo wyglądającą, blond panią doktor. - Hey. Nie wiem dlaczego, ale to nie chce przestać krwawić. Rozważałem przez chwilę super glue, ale.. No, to by był głupi pomysł chyba. - zmarszczył brwi przez krótki moment zastanawiając się, czy powinien się do niej zwracać w jakiś konkretny sposób, ale szybko stwierdził, że nie miał absolutnie energii na to, żeby myśleć. - Chyba, że macie jakiś specjalny, chętnie przyjmę. Dwa dni to trochę długo. - dodał, siląc się na żarcik, czy raczej swoje typowe zaniżanie własnych obrażeń, ale jeśli miał zgadywać, to powiedziałby, że średnio wychodziło.
Ivy Harrison