
Kolejne urodziny za mną. I wiesz, wróciłam wtedy do przeszłości. Wyciągnęłam album ze zdjęciami rodzinnymi i zaczęłam go przeglądać. Nie pamiętam pierwszych chwil, jak każdy, ale oglądanie tego wesołego maluszka, któremu nadano imię Yasmine, było zawsze dla mnie fascynujące. Dwadzieścia osiem lat później chciałoby się wrócić do tych beztroskich chwil, gdzie najcenniejsze były obecność rodziny, jedzonko i spanie. Dopiero po jakimś czasie zaczęło się odkrywanie świata i jego dobrych i złych stron. Pamiętam tamtego konika na biegunach, dziadek mi go przyniósł. Uwielbiałam na nim jeździć, tak jak i moje młodsza siostra.
A potem przeskok do pierwszych lat w czasach szkolnych. Tamta dziewczynka była głodna wiedzy, bardzo chciała czymś zabłysnąć. Lubiłam śpiewać i zawsze chciałam brać udział w jakichś występach. Nawet myślałam wtedy o tym, by zostać piosenkarką i podróżować po świecie. To by było coś, ale marzenia często pozostają wyłącznie marzeniami.
Ech, jak bardzo nie lubiłam przedmiotów ścisłych, to była prawdziwa katorga. Do dzisiaj zachowałam tę nienawiść w sobie. Był jeszcze sport, lubiłam biegać, więc brałam udział w zawodach. Mam nawet zdjęcie z takiego wyścigu, w którym byłam pierwsza. I ten medal na szyi… jakie to było miłe!
Następne zdjęcia przedstawiały mnie na wakacjach czy z koleżankami. I nie mogło zabraknąć tam naszej dwójki, mnie i siostry. Jesteśmy zupełnie od siebie różne, a jednak zawsze stajemy za sobą murem. Kochana jest.
Kiedy chodziłam do pierwszej klasy szkoły średniej, zmarła moja matka. Odbiło się to na mnie i na wielu kolejnych zdjęciach chodziłam wyłącznie w czerni. To był też okres buntu, wagarowania i pierwszych miłości. Nigdy nie lubiłam tych lat, były dla mnie trudne. Po kilku miesiącach zaczęłam się w sobie zbierać, by jednak nie zawalić szkoły. Wszystko, co robiłam, dedykowałam mamie. Bardzo mi jej brakuje, ale takie jest życie. Człowiek rodzi się po to, by umrzeć prędzej czy później.
Z okresu studiów nie mam wielu pamiątek. Chroniliśmy swoją prywatność i tylko zachowało się kilka zdjęć z imprez. Oczywiście posiadam fotografie z przyjaciółkami, ale większość pochodzi z późniejszych lat. Chociaż skończyłam studia z sukcesem, nigdy nie ciągnęło mnie do posady w szkole czy w jakimś ośrodku. To był raczej zawód, który mógł mi pomóc w razie niepowodzeń. Nauczyłam się dzięki niemu języka migowego, więc w razie potrzeby, mogłam coś zrobić dla niepełnosprawnej osoby. Wiedziałam też, co chcę robić tak naprawdę, mianowicie pomagać w organizowaniu najważniejszego dnia w życiu. To nie był może wyśniony biznes, ale praca w Guild Inn Estate i pomaganie w dobrym przeżyciu tak ważnego dnia jakim jest ślub, daje satysfakcję. Działalność kręci się jakoś i ma swoje tradycje. Musiałam się trochę nauczyć, ale to był dobry czas. I nie wiem kiedy zleciały mi te dwa ostatnie lata. Naprawdę polubiłam te wszystkie pary, które postanowiły nas zatrudnić do organizacji ślubu. Oczywiście wielokrotnie marzyłam o takiej miłości, która i mnie powiedzie przed ołtarz. A jednak…
No cóż, jak wiesz moje życie miłosne nie należało do wyjątkowo ciekawych. Nawet nie mam ich na zdjęciach. No dobrze, mam, ale tak schowałam, by nikt ich nie znalazł. Nigdy mnie o nie nie pytaj!
Pewnego dnia poznałam kogoś, kto wywrócił moje życie do góry nogami. Zrobił awanturę w restauracji, gdzie siedziałam z klientami. Mówił, że jest właścicielem i zwolnił nawet wtedy jednego pracownika. Był wyraźnie wkurzony, siedział przy stoliku w kącie ze swoimi przyjaciółmi? Do dzisiaj nie wiem, jak ich nazwać. W każdym razie nasze spojrzenia się spotkały. Zapamiętał mnie, bo kiedy przyszłam następnym razem, podszedł do mnie i zagadnął. Nie byłam zainteresowana, do czasu, aż zaczęliśmy na siebie wpadać tu i tam. Nawet myślałam, że on zaczął mnie śledzić. Chyba tak było, ale się do tego nie przyznawał. A ja nie jestem pewna, co go do mnie przyciągnęło. Może brak zainteresowania z mojej strony? Słyszałam, że miał na koncie mnóstwo podbojów miłosnych, ale pozostawał kawalerem. Kiedy zobaczyłam swoje zdjęcie w Internecie, podpisane jako „kolejna zdobycz amanta”, wkurzyłam się nie na żarty. Wygarnęłam mu, że się bawi, a ja nie potrzebuję reklamy w plotkarskich portalach. Nie wiem jakim cudem, ale usunięto zdjęcia i wpisy następnego dnia.
Przeprosił mnie po raz kolejny, kiedy spotkaliśmy się znów w jego lokalu. Zapewniał o tym, że nie ma złych zamiarów i potrzebuje kogoś, kto pomoże jego siostrze w organizacji ślubu. Zgodziłam się, chociaż nie byłam przekonana do tej rodziny. Wiesz, spotkałam się z nim kilka razy, bo powiedział, że nareszcie ktoś traktuje go poważnie i nie przymila się. Miałam gdzieś jego pieniądze. Odkryłam za to, że jest nie tylko dobrym biznesmenem, ale też kochającym rodzinę człowiekiem. Miał swoje zasady i według nich postępował. Spotykaliśmy się przez prawie rok, gdy poprosił mnie o rękę. Nie pamiętam kiedy się zgodziłam, chyba byłam wtedy mocno nawalona. W każdym razie od tamtego czasu mam na palcu pierścionek i obawiam się tego, że kiedyś powiem mu „tak” przed ołtarzem. Dlaczego się obawiam? Już wyjaśniam. Okazało się, że prowadzi jakieś nielegalne interesy. I wiem, że jeśli się zgodzę, będę miała problemy. Boję się, że zniszczę sobie życie i reputację, ale kocham go, tak myślę...
Pomagając klientkom w przygotowaniach do ślubu marzyłam o tym, by kiedyś być jedną z nich i też szukać wszystkiego, co najlepsze dla siebie. Teraz mam faceta, ale nie wiem, co robić. Czy zostać jego żoną, ale spróbować nie związać się z tym, co robi on i jego rodzina?
Przesyłam Ci także kilka zdjęć, o których pisałam i jedno z moim narzeczonym. Mówiłaś mi kiedyś, że pewnie znajdzie się dla mnie ktoś mądry i przystojny. Chyba ma te dwie cechy, tylko niekoniecznie chciałabym ten jego bonus.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Cię swoją opowieścią. Chciałam, byś wiedziała, jak cenię sobie wspomnienia i uchwycenie ich na zdjęciach. Tak, mam ich pełno w domu, ale czasem mam wrażenie, że tamta dziewczyna powoli zamienia się w kogoś innego.
Na dzisiaj to wszystko. Będzie dobrze, jeśli ten list spalisz lub schowasz w jakimś bezpiecznym miejscu. Nie chcę, by ktoś dowiedział się o tym, co napisałam.
Mam nadzieję, że uda nam się spotkać w dość niedalekim czasie.
Całuję,
Yasmine
- nadal lubi śpiewać i bierze czasem udział w karaoke
- uwielbia czytać, stąd w jej mieszkaniu znajduje się dość pokaźna biblioteka
- jest bardzo związana z ojcem, który zawsze ma dla niej czas
- nie zaniedbuje młodszej siostry, która jest jej oczkiem w głowie i najlepszą przyjaciółką
- uwielbia prowadzić samochód, ale na motoryzacji się nie zna
- najbardziej lubi muzykę z lat 80-tych i 90-tych, szczególnie rocka
- marzy o dalekich podróżach, fascynuje ją Europa
- prawie nie ogląda telewizji, wszystko sprawdza w Internecie
- z charakteru jest osobą dość opanowaną, pomocną i sympatyczną; bardzo ważna jest dla niej rodzina, dlatego poświęca bliskim dużo czasu, jest także marzycielką, która wierzy, że dobro zawsze zwycięży
