27 y/o
Mr Potato Head
180 cm
tester gier w Ubisoft, barman w Emptines i przewodnik po Toronto.
Awatar użytkownika
Jutro to problem przyszłego mnie, a przyszły ja na pewno coś wymyśli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ERROR 404:
błąd w kodzie pt. OJCOSTWO
STATUS: BARDZO AKTUALNE | 23/04
ObrazekObrazek
#UcieczkaZWhitby #ZdesperowanaMarzycielka #MamaZPrzypadkuTataZWyboru #BiletDoLepszegoŚwiata #KłamstwoMaKrótkieNóżki #MałyMiller #LukaWSystemie #GameOverInRealLife #MillerFamilyExperience

Poszukiwania wariatki z rodzinnych stron, czyli z Whitby. Najlepiej w zbliżonym wieku, mogą znać się ze szkoły lub sąsiedztwa bo to ma być kumpela - ta od niezobowiązujących spotkań w Whitby. Co istotne - w zaawansowanej ciąży - takiej, że widać ją z drugiego końca Toronto. 🤰

🏠 Pamiętasz Whitby? Ja pamiętam głównie nudę, jezioro i nas spotykających się raz na jakiś czas. Ty miałaś to gorzej – podczas gdy w mojej rodzinie zawsze był przyjazny gwar, śmiech i góra jedzenia na stole, ty wracałaś do domu, w którym jedynym towarzystwem był:
  • gburowaty dziadek
  • pijany ojciec
  • matka kleptomanka
  • wszystko powyższe, albo jeszcze jakiś inny większy shit.
Millerowie byli dla ciebie jak ekipa z serialu, w którym zawsze chciałaś wystąpić. Kiedy ja wyjechałem podbijać Toronto i psuć gry w Ubisofcie, ty utknęłaś. Ale hej, nie próżnowałaś! Kiedy raz na jakiś czas wpadałem do rodziców, nasze drogi się przecinały. Było miło, było bez zobowiązań... a przynajmniej ja tak myślałem… do dziś.
Nagle pojawiasz się w Toronto. Wyglądasz, jakbyś połknęła dość dużą piłkę lekarską i twierdzisz, że to mały Miller.

Prawda?

Jest pewnie taka, że ojcem jest jakiś totalny lamus z Whitby, gość bez przyszłości, który jedyne co potrafi, to pić piwo pod sklepem. Ty jednak uznałaś, że twoje dziecko zasługuje na coś lepszego. Na nazwisko Miller. Na babcię, która zawsze robi za dużo jedzenia. I na tatę, który – choć sam potrzebuje opieki – jest najlepszym błaznem w twoim zasięgu.
Może być nim też inny lamus z Toronto, żeby bardziej wpasować postać w realia miasta i gry na forum. Jeśli będziesz mieć inną zajawkę lub pomysł to również wysłucham.
🎮 W co sobie będziemy pogrywać? 🎮

W simsy tylko reel life i na speedzie. :lol:

🍼 Na początek będzie sporo kłamstwa, głównie z twojej strony, więc może zaczniemy od tego, jak dopisujesz całą historię swojego brzucha do Archiego i kłamiesz mu w żywe oczy, choć wiesz, że z kimś innym zaszalałaś bez zabezpieczeń i ta różnica dwóch tygodni bardziej pasuje do twojego dziecka w brzuchu niż do tamtej nocy z nim.

👶 Zanim prawda wyjdzie na jaw chcę rozegrać motyw jak Archie wchodzi w to całe przygotowanie do porodu, jak kupują używany wózek, jak próbuje zamontować fotelik w swoim beznadziejnym samochodzie i jak czyta poradniki o noworodkach.

🍼 Jego rodzice cię znają i też zaczynają wierzyć w historię (choć czekają do porodu, by wszystko sprawdzić gdy dziecko przyjdzie na świat) i ich też trochę do siebie zaczynasz przekonywać.

👶 No i finałowy motyw to poród, co nie? Emocje sięgają zenitu, kiedy Archie trzyma w rękach małego gamera, a potem nastąpi jego zderzenie z rzeczywistością. Może wyjdzie to przy grupie krwi? Może przy badaniach po porodzie? A może po prostu Ty pękniesz pod ciężarem jego dobroci, której się nie spodziewałaś? Może zrobi test na ojcostwo i wyjdzie to po kilkunastu dniach, które miały być tylko formalnością…
Dlaczego i czego szukam?
🧸 Bo chciałabym mu trochę rzucić kłody pod nogi, zobaczyć jak dorasta na cito, by potem zmierzyć się ze złamanym sercem i chwilami w których biednak nie znajdzie żadnej luki by uchronić się od bólu, a że ma za wesoło w życiu to zaszalejmy!

🍼 Nie szukam tutaj tak naprawdę złej postaci…raczej kogoś, kto chciał być częścią jego świata, a to była jedyna droga, jaką twoja postać widziała. Może pragnęła lepszej przyszłości dla dziecka? Zapewniam absurdalny humor Archiego i emocje, które rozszarpią go na kawałki.

🧸 Poszukiwania wrzucam w zakładce związki, ale w ich przypadku to za wiele powiedziane. Sypiali ze sobą, ale to nigdy nie było coś wielkiego, nic zadeklarowanego, a po tym wszystkim to nawet nie będzie to coś, co miałoby swoją przyszłość… Poza tym Archiego serce bije do kogoś innego, kogo pewnie znasz, bo też jest z Whitby.
ObrazekObrazek
Ostatnio zmieniony czw kwie 23, 2026 10:13 am przez Archie Miller, łącznie zmieniany 1 raz.
Winnie the Pooh
nudy, stania w miejscu, kierowania moją postacią
36 y/o
For good luck!
173 cm
pisarka od siedmiu boleści
Awatar użytkownika
Yeah, now you wanna be my honey. Oh, can't you see? 'Cause I don't have those fears anymore.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

You abused me!
How am I supposed to forgive you?!
STATUS: AKTUALNE | 20.04
ObrazekObrazek
Zaznaczam z góry, że to nie będzie dla każdego i wiem, że może być ciężko ze znalezieniem, ale może ktoś będzie miał ochotę wejść w taką postać...

Minęło pół roku, a ona dalej łapała się na tym, że liczy.
Nie dni, nie dokładnie — raczej momenty, które odkładały się gdzieś z tyłu głowy i wracały wtedy, kiedy najmniej ich potrzebowała. Pół roku od rozwodu. Pół roku od ucieczki. Pół roku od momentu, w którym powinna była w końcu zacząć żyć dla siebie, a nie w odniesieniu do niego.

Toronto było inne niż zapamiętała, chociaż tak naprawdę nic się nie zmieniło. To ona patrzyła na nie inaczej. Ludzie byli tacy sami — zajęci sobą, rozmowami, telefonami, kawą kupioną w biegu. Nikt nie zwracał na nią uwagi i to było dokładnie to, czego potrzebowała. Anonimowość była bezpieczna. Cisza była bezpieczna. Brak jego obecności… też miał być.

A jednak dalej zamykała drzwi na dwa zamki. Dalej sprawdzała okna, nawet jeśli wiedziała, że są zamknięte. Dalej wybierała miejsca przy ścianie, tak żeby widzieć całe pomieszczenie, każdy ruch, każde wejście. To były odruchy, których nie potrafiła się oduczyć, nawet jeśli próbowała wmówić sobie, że już nie musi.

Spotkanie miało być zwyczajne.
Kawiarnia, jedna z tych, w których ludzie przychodzą, żeby zniknąć na chwilę — w laptopach, rozmowach albo własnych myślach. Umówiła się z agentem, nic wielkiego. Kolejna rzecz do odhaczenia, kolejny krok w stronę życia, które próbowała sobie poukładać od nowa.

Usiadła przy stoliku pod ścianą, zanim jeszcze zdążyła pomyśleć, że znowu robi to samo. Zamówiła coś do picia, chociaż nie miała ochoty. Szklanka stała przed nią już dłuższą chwilę, a ona tylko przesuwała ją palcami, skupiając się na czymś tak banalnym, żeby nie myśleć za dużo.

Agent się spóźniał, ale to nie było nic nowego.
Raz spojrzała na telefon. Potem drugi. W końcu przestała sprawdzać godzinę i pozwoliła sobie na chwilę rozluźnienia, na tę krótką iluzję, że to naprawdę będzie zwykły dzień. Jeden z tych, które zaczynają się i kończą bez żadnych niespodzianek.

Drzwi się otworzyły i nawet nie podniosła od razu wzroku.
Najpierw przyszło to uczucie — to samo, którego nie potrafiła się pozbyć. Napięcie gdzieś pod skórą, jakby ciało reagowało szybciej niż myśli, jakby coś w niej rozpoznało zagrożenie, zanim jeszcze zdążyła je nazwać.

Dopiero wtedy spojrzała.

I przez chwilę miała wrażenie, że coś się w niej zatrzymało.

Nie powinien tu być. Nie w tej kawiarni, nie w tej części miasta, nie w jej życiu, które z takim wysiłkiem próbowała poskładać. A jednak stał w drzwiach, dokładnie taki, jakiego pamiętała — albo może tylko jej się tak wydawało, bo pamięć lubiła kłamać, wygładzać rzeczy albo przeciwnie, wyostrzać je w najgorszy możliwy sposób.

Było w nim coś znajomego i coś obcego jednocześnie. Ten sam sposób, w jaki się poruszał, ta sama pewność siebie, która kiedyś wydawała się jej czymś, do czego chce należeć, a później stała się czymś, czego nie potrafiła unieść. Patrzyła na niego trochę za długo, zanim zdała sobie z tego sprawę, a kiedy już to do niej dotarło, było za późno, żeby udawać, że go nie widzi.

Serce zaczęło bić szybciej, zbyt nierówno, jakby próbowało nadrobić wszystkie te miesiące spokoju, które wcale spokojne nie były. Zacisnęła dłonie na szklance, trochę mocniej niż powinna, tylko po to, żeby je czymś zająć. Nie chciała, żeby było widać. Nie tutaj, nie przy obcych ludziach, którzy nie mieli pojęcia, kim jest ten mężczyzna i kim ona była przy nim.

Nie podszedł od razu.

I to było chyba gorsze.

Bo przez te kilka sekund, które ciągnęły się zdecydowanie za długo, w jej głowie zdążyło pojawić się wszystko — że może jej nie zauważył, że może udaje, że jej nie widzi, że może to naprawdę przypadek. A może nie było w tym nic przypadkowego i był tu dokładnie dlatego, że wiedział, gdzie ją znaleźć.

I wtedy dotarło do niej coś jeszcze.

To nie było to, że się pojawił.

To było to, że nie wiedziała, kim on teraz jest.

Pół roku to wystarczająco dużo, żeby ktoś spróbował się zmienić. Albo nauczył się lepiej udawać. I nie miała pojęcia, która z tych wersji stoi teraz kilka metrów od niej, patrząc w jej stronę.

Pierwszy raz od pół roku naprawdę poczuła, że to wszystko wcale się nie skończyło.

SZUKAM
Pana Heffernana — byłego męża Victorii, senatora w Toronto, około 40 lat.
To jest moment pół roku po rozwodzie. Ich pierwsze spotkanie po wszystkim.
Nie narzucam jednej wersji — czy to przypadek, czy on ją znalazł, czy chce coś naprawić, odzyskać kontrolę albo po prostu zobaczyć, czy dalej ma na nią wpływ. To budujemy razem.
Mocny dramat psychologiczny i napięcie. Dużo strachu. W tle polityka, wizerunek, wpływy, ale centrum to oni. On się zmienił, a może to coś innego? Może ma problemy finansowe? Cokolwiek ci chodzi po głowie. Lubi emocjonalne, mocne gry.

To nie end-game, ale na pewno coś intensywnego i wpływającego na obie strony. Jak widać gram i podobno piszę przyzwoite posty ;)
gall anonim
Mało co mnie rusza.
35 y/o
For good luck!
188 cm
skrzypek solista toronto symphony orchestra
Awatar użytkownika
“Tell me where it hurts, she'd say. Stop howling. Just calm down and show me where.

But some people can't tell where it hurts. They can't calm down. They can't ever stop howling.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji3 os, czas przeszły
czas narracji-
postać
autor

Is this happines?
You're a hard man to love, and I'm a hard woman to keep track of
STATUS: AKTUALNE | 21/04
ObrazekObrazek
Poznaliśmy się po moim recitalu, lata temu. Z kieliszkiem szampana w dłoni, znudzony wysłuchiwałem, jak to mój występ był doskonały, jak otarłem się o perfekcję, jak zasługuję na wszystkie te peany zapętlone przede mną jak mantra. Ty — młoda i zuchwała, z urodą podkreśloną blaskiem pereł i gładkością jedwabiu — podeszłaś, mówiąc:

— W trzeciej wariacji za bardzo przyspieszyłeś. Celowo?

To nie była krytyka, tylko uważność. I tyle wystarczyło, żebym po raz pierwszy poczuł się widziany na salonach, na których zwykle byłem tylko częścią dekoracji.

Od tamtej pory minęło kilka lat, i nadal lubię myśleć, że nie zmieniliśmy się aż tak bardzo. Lubię myśleć, że mnie rozumiesz, bo wychowaliśmy się w tych samych kręgach — w domach, w których nie brakuje niczego oprócz miłości; w których ciszę przy kolacyjnym stole da się kroić nożem, a skandale zamiata pod dywan tak skutecznie, że po latach widać tylko idealnie prostą linię. Lubię myśleć, że jesteśmy na zawsze, nawet jeśli nasz związek opiera się głównie na bólu i sekretach.

Zaręczyliśmy się jakiś czas temu, i jak większość par w tej sytuacji milczymy mówimy o ślubie, o dzieciach. Żadnemu z nas jednak jakoś się nie spieszy, jakby od ostatecznego "tak" powstrzymywała nas jakaś niewidzialna siła.

W skrócie:
Szukam (ponownie, ups) dla Monty'ego Narzeczonej z podobnego, luksusowo-arystokratycznego tła, kobiety wychowanej w świecie konwenansów, która potrafi ukrywać tajemnice i robić dobrą minę do złej gry. Zależy mi na kimś młodszym lub w podobnym wieku do niego (więc najlepiej 25 - 40 lat); zakładam, że poznali się w Paryżu, ale w żadnym wypadku nie narzucam zawodu ani narodowości!
Dodam, że raczej nie widzę tu "długo i szczęśliwie", ale jeśli lubisz prawdziwe dramy i przepoetyzowane posty, to na pewno się dogadamy, zwłaszcza jeśli - tak jak za mną - chodzą za Tobą klimaty old money, z marmurami, szampanem, i piosenkami Lany del Rey w tle.
Chętnie ustalę już wspólnie, czy Narzeczona wie o chorobie (postępującym, reumatycznym schorzeniu, które może zakończyć jego karierę) Monty'ego, o jego przewinieniach z przeszłości (czy miał romans z przyjacielem z dzieciństwa i przyczynił się do śmierci własnego ojca? może) i jakie sekrety ukrywa sama (romanse? trauma z przeszłości? ciąża, w którą zaszła - ale nie z Monty'm?).

Dodatkowo:
Jestem na forum od dawien dawna, i planuję zostać na wieki wieków (amen). Lubię pisać raczej dłuższe i emocjonalne posty, analizować wewnętrzne życie moich postaci i plotkować o nich w kuluarach. Jeśli już się wkręcam w wątek, to całym sercem, więc proszę tylko o nieznikanie i otwartą komunikację, a ze swojej strony przychylę Ci nieba <3
Zapraszam na PW!
joachim
nic co ludzkie nie jest mi obce
321
29 y/o
For good luck!
187 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Do you remember happy together?
I do, don't you? Then all of a sudden, you're sick to your stomach. Is that still true?
STATUS: BARDZO AKTUALNE | 21/04
ObrazekObrazek

Poznaliśmy się w miejscu, które miało być tylko przystankiem — jednym z tych eleganckich, chwilowych światów, gdzie ludzie spotykają się na moment, wymieniają uprzejmości i znikają bez śladu. A jednak Ty zostałaś. Pamiętam, jak wtedy patrzyłaś na mnie z czymś pomiędzy rozbawieniem a pobłażliwością, kiedy z właściwą sobie nonszalancją opowiadałem historię, którą słyszałaś już pewnie setki razy, tylko w lepszym wykonaniu. I pamiętam, że nie próbowałaś mnie podziwiać. Nie próbowałaś nawet udawać.

Byliśmy razem przez kilka lat — wystarczająco długo, żeby nauczyć się swoich nawyków oraz swoich słabości. Wystarczająco długo, żebyś wiedziała, kiedy kłamię, nawet jeśli sam jeszcze w to wierzyłem. Wystarczająco długo, żebyśmy oboje zaczęli myśleć, że może tym razem coś będzie naprawdę.

Nie było.

Nie wiem, w którym dokładnie momencie wszystko zaczęło się psuć. Może wtedy, kiedy po raz pierwszy zrobiłem coś, czego nie powinienem. Może dużo wcześniej — kiedy zamiast mówić prawdę, wybrałem wygodę. Albo kiedy uznałem, że i tak nie odejdziesz.

Odeszłaś.

I zrobiłaś to w sposób, który do dziś wraca do mnie w najmniej odpowiednich momentach. Po prostu zamknęłaś za sobą drzwi, jakbyś wychodziła z miejsca, do którego już nie zamierzasz wracać. Przez długi czas mówiłem sobie, że to bez znaczenia. Że świat jest pełen ludzi, nowych twarzy, nowych historii. I korzystałem z tego aż za bardzo — krótkie romanse, przelotne znajomości, noce, których nie pamiętam do końca, i poranki, które nic nie znaczyły. Wszystko po to, żeby nie musieć zatrzymywać się ani na chwilę.

To działało. Przez jakiś czas.

A potem przestało.

Bo w pewnym momencie zaczynasz zauważać, że każda z tych historii jest tylko bladą kopią czegoś, co już miałeś. Że śmiech brzmi trochę inaczej. Że spojrzenia nie zatrzymują się na tobie wystarczająco długo. Że nikt nie mówi ci rzeczy, których nie chcesz usłyszeć, a które powinieneś.

Że to nie Ja odszedłem.

I chyba właśnie dlatego za tym tęsknię.

Szukam kobiety, która kiedyś była moim domem, a teraz jest tylko wspomnieniem, do którego wracam częściej, niż chciałbym się przyznać. Zakładam, że minęło już kilka lat. Że zdążyłaś poukładać sobie życie — albo przynajmniej nauczyć się udawać, że tak jest. Chciałbym, żeby los znowu nas przeciął. Niezręcznie, przypadkiem, może w miejscu, które ma dla nas znaczenie — albo zupełnie przeciwnie. Chciałbym, żebyś mnie nienawidziła. Naprawdę. Żeby w Twoim głosie była chłodna uprzejmość zamiast tego, co było kiedyś. Ale jednocześnie… żeby gdzieś pod tym wszystkim zostało coś jeszcze. Coś, czego nie da się tak łatwo wymazać.

---

x Interesuje mnie relacja typu slow burn po rozstaniu — pełna napięcia, niedopowiedzeń, starych ran i rzeczy, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Co dokładnie zrobiłem? To chętnie ustalę wspólnie — coś wystarczająco poważnego, żebyś miała powód odejść, ale jednocześnie coś, co zostawiło między nami niedomknięty rozdział.

x Szukam postaci w wieku mniej więcej 25–29 lat. Tło, zawód, inne rzeczy — pełna dowolność, chociaż przyznam, że ukocham za Josephine Langford (spójrz tylko na te gify <3)

x Z mojej strony: piszę raczej dłuższe, emocjonalne posty, lubię zagłębiać się w psychikę postaci i budować napięcie powoli, zamiast iść na skróty. Zależy mi na komunikacji i zaangażowaniu. Jeśli lubisz historie, które bardziej bolą niż cieszą, to zdecydowanie się dogadamy.


gall anonim
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lat minionych, dni minionych żadne modły już nie cofną
STATUS: BARDZO AKTUALNE | 27/04
ObrazekObrazek
#ICantLiveWithOrWithoutYou #małżeństwo #kryzys #hiszpańskanamiętność #rozpad #zdrada #staramiloscnierdzewieje #trudnamiłość #rodzina #JavierBardemlookalike #successfulbutlost #marriageincrisis #spanishblood #husbandwanted
My hands are tied, my body bruised.
He got me with nothing to win and nothing else to lose. And you give yourself away…
I can't live with or without you.

Nasze pierwsze spotkanie było niespodziewanym zderzeniem, ogłuszeni i zaskoczeni nagle nie mogliśmy funkcjonować bez siebie, choć raptem kilka chwil wcześniej nawet się nie znaliśmy. Mój świat się zatrząsł, już nic nigdy nie było takie samo - wszystko było lepsze. Kochaliśmy się gdzie popadnie, w starych samochodach i bramach, na plażach, gdzie piach drażnił nie tylko skórę, a słona woda piekła w usta. Byliśmy młodzi, czuliśmy się nieśmiertelni, my dwoje przeciwko całemu światu. Patrzyłeś na mnie tak, jakbym była twoim bóstwem, ale to ty byłeś dla mnie wszystkim - pierwszym oddechem, pierwszym buntem, pierwszym mężczyzną, który sprawił, że czułam się najważniejsza. Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło jedno spojrzenie… a teraz? Teraz rozmawiając ciężko nam jest się usłyszeć.
ObrazekObrazek
Czego szukam?

Poszukuję męża dla Anny Marii, który niegdyś obiecywał jej złote góry w Toronto, a ona wierzyła w każde jego słowo, bo wypowiadał je, gładząc ją po włosach z taką czułością, jakby bał się, że rozpadnie się w jego ramionach. Kiedy pojawiła się pierwsza ciąża - a było to bardzo wcześnie, bo Ana miała wtedy zaledwie 18 lat - ich uczucie się umocniło, ale też zmieniło. On pracował do utraty tchu, by zapewnić im wszystko, a ona czekała na niego wciąż z tym samym rozgorączkowanym spojrzeniem, jak wtedy, kiedy się spotkali. Niestety z biegiem lat namiętny dotyk zamienił się w przelotne i wręcz wyuczone muśnięcia, a nocne rozmowy o wspólnych marzeniach zniknęły pod komunikatami o bieżących rachunkach i sprawunkach. Jego spojrzenie błądziło chętniej po ekranie telefonu, niż po jej ciele, a ona była zbyt obciążona codziennością, by domagać się czegoś więcej.

Dwadzieścia cztery lata później niewiele zostało między nimi tego, co ich połączyło, ale to nie zniknęło. Szukam więc kogoś, kto spróbuje to dźwignąć razem ze mną i stworzy postać mężczyzny, który pamięta tamtą miłość, ale błądzi tak jak i ona, a w rezultacie nie potrafią jej odgrzebać.

W skrócie mamy Marię - żonę skupioną na trójce dzieci, trzymającą ich dom w ryzach, kobietę, która stała się dla ciebie przezroczysta, chyba, że akurat potrzebujesz czystej koszuli lub obiadu. Mamy też ciebie - pana x - stanąłeś na głowie, by odnieść sukces dla dobra naszej rodziny, ale zgubiłeś po drodze to co najważniejsze - nas. Oddaliłeś się od Marii, uwikłałeś w romanse, szukając w nich być może lekkości, którą ona utraciła pod ciężarem obowiązków i zaniedbania. Maria teraz też się zmienia, nie chce już takiego życia w cieniu, poznaje kogoś, zaczyna odżywać i to może być iskra zapalna zmian też w ich relacji.

Mąż powinien mieć między 44-46 lat, tak myślę. I nie szukam tutaj jakiegoś czarnego charakteru. Raczej faceta z krwi i kości, który nieco się zagubił, ma swoje demony (czyt. romanse), ale wciąż pamięta ich dawną miłość, nawet jeśli nie potrafi, a może boi się ją odgrzebać.

Jeśli chodzi o dzieci, to mam zaplanowaną trójkę, ale nie chcę szukać ich jako osobnych postaci, a raczej wolę zostawić je do rozegrania na naszych zasadach. Najstarsza jest córka 24 lata, kolejno 17-letni syn, a na koniec najmłodsza pociecha 10-letnia, która mogła być ostatnią próbą ratowania małżeństwa.

Ogólnie jestem bardzo otwarta na rozmowy, więc zapraszam! Nie ukrywam też, że zachwyciłby mnie wizerunek Javiera Bardem, nie jest to warunek konieczny ALE O MAMUNIU! Polecam. <3

No i nie umawiajmy się na jakieś konkretne zakończenia - nie wiem czy cokolwiek uda się im wskrzesić czy całkiem to rozwalą ale poddajmy się grze i zobaczmy, gdzie nas to zaprowadzi. <3
ObrazekObrazek
Ostatnio zmieniony pn kwie 27, 2026 1:16 pm przez Maria A. Perez, łącznie zmieniany 3 razy.
Latina, Ave Maria
nudy
31 y/o
IRYS
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

It's happening again
How did it end?
STATUS: aktualne | 22.04
ObrazekObrazek
To był najlepszy i jednocześnie najgorszy okres w życiu Iris.
Gdy marzyła o ucieczce z domu nie przypuszczała, że zaprowadzi ją to tak daleko. Została pielęgniarką wojskową i bardzo szybko wyjechała na swoją pierwszą misję. Chciała wyjechać, chyba jeszcze nie do końca świadoma, co ją tam czeka. Była młoda, niedoświadczona, ale jednak ambitna i pracowita. Widziała rzeczy, które mroziły krew w żyłach i poznała ludzi, którzy przez cały ten okres byli jej rodziną.
Tam poznała też jego. Nie miało prawa nic się między nimi wydarzyć, ale jednak silne emocje zbliżają do siebie ludzi. Zaprzyjaźnili się, stali się dla siebie ważni i razem jakoś łatwiej było znieść brutalną codzienność.
Tylko ona nagle zniknęła. Odeszła, wróciła do kraju i od tego czasu się nie odzywała. Życie jej się zawaliło, tęskni i gdyby mogła – wróciłaby. Wróciłaby do tej pracy, do tych emocji, do tej adrenaliny i przede wszystkim… wróciłaby do niego. Ale nie ma drogi powrotu.
I naprawdę nie przypuszczała, że jeszcze kiedykolwiek się spotkają.

- mężczyzna, wojskowy (najlepiej żołnierz, a nie medyk), starszy od Iris – poznali się na Bliskim Wschodzie, gdzie stali się sobie bliscy. To twoja postać i nie chcę dużo narzucać poza tym jednym elementem. Oprócz tego? Wszystkie chwyty dozwolone, mógł mieć nawet żonę a relacja z Iris namieszała w głowie!
- Iris się odcięła, uciekła i urwała kontakt. Chorowała i nikomu o tym nie powiedziała. Chociaż za nim tęskni to zamknęła ten rozdział w swoim życiu i nie przypuszczała, że jeszcze się spotkają.
- To zaledwie szkic, który możemy dopasować do indywidualnych potrzeb – hulaj dusza, piekła nie ma. Lubię improwizować i wspólnymi siłami tworzyć relacje.
- nie zostawiaj mnie bez słowa, tylko tyle… plis! Jak ci nie podejdzie po paru postach to po prostu powiedz, na pewno się dogadamy
27 y/o
For good luck!
170 cm
care assistant at lakeshore lodge
Awatar użytkownika
it takes a lot of medicine to fix what's wrong with me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

We called it fate
but it was damage control
STATUS: AKTUALNE | 29/04
ObrazekObrazek
Szukam relacji dla Lowen opartej na dramie, tajemnicach i slow burnie, z bardzo wyraźnym motywem udawanej przyjaźni, która z czasem przeradza się w coś więcej.
Lowen pochodzi z bogatego środowiska, ale po skandalu jej życie się posypało. Wdała się w romans z żonatym i dzieciatym mężczyzną, który obiecywał, że zostawi dla niej rodzinę. Ostatecznie tak się nie stało, a w zamian doszło do emocjonalnej konfrontacji i spowodowanego przez nią wypadku - on przeżył, ale jego życie bardzo się zmieniło (prawdopodobnie wylądował na wózku inwalidzkim). Sprawa była głośna, a media zrobiły z niej tę złą, choć prawda nie jest aż tak oczywista. Minęło jakieś półtorej roku od wypadku, a po tym jak wpływowym rodzicom udało się uchronić ją przed więzieniem (dostała wyrok w zawieszeniu), została wywalona z domu z powodu skazy jaką pozostawiła na nazwisku. Pracę znalazła w domu opieki dla osób starszych, co może być miejscem, w którym poznała się z panią X (sama tam pracuje, ma tam członka rodziny).
Szukam kobiety powiązanej z tym mężczyzną (córka, siostra, ktoś bardzo bliski), która celowo zbliży się do Graves pod pretekstem zwykłej znajomości/przyjaźni. Twoja postać wie, kim ona jest i co się wydarzyło - moja nie ma o tym pojęcia. Na początku to ma być gra. Coś w stylu zdobycia zaufania, poznanie jej, może chęć zemsty albo odkrycia prawdy. Z czasem jednak ta udawana relacja zaczyna się robić coraz bardziej prawdziwa. Lowen szczerze się otwiera, przywiązuje i zaczyna traktować dziewczynę jak jedną z najbliższych osób. Twoja postać z kolei zaczyna widzieć, że wszystko nie jest tak proste, jak myślała - pojawiają się wątpliwości, emocje i konflikt między tym, co planowała, a tym, co zaczyna czuć. Dopiero później wychodzi na jaw, kim naprawdę jest i dlaczego się do niej zbliżyła. To jest ten moment, w którym wszystko ma się posypać.

Zależy mi na:
- rozegraniu fabuły od samego początku (poznania, nie wypadku)
- stopniowym, naturalnym budowaniu zaufania i uczuć
- dużej ilości napięcia i emocji
- konflikcie - chcę się zemścić vs zaczynam coś czuć
- mocnym, bolesnym ujawnieniu prawdy i jego konsekwencjach
- chcę by postać miała 23-30 lat
- wygląd nie ma dla mnie większego znaczenia

Nie szukam szybkiego romansu, tylko długiej, rozwijającej się relacji pełnej dramy i trudnych wyborów. Jestem elastyczna, a opis jest tylko konceptem, w którym przewiduję zmiany jeśli tylko kogoś zainteresowałyby poszukiwania.

Jeśli taki klimat Ci pasuje, zapraszam na PW 🖤

Ostatnio zmieniony śr kwie 29, 2026 5:28 pm przez Lowen Graves, łącznie zmieniany 6 razy.
38 y/o
For good luck!
186 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
If you're aching to come home, remember
It's not here anymore
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

When I take a look at my life and all of my crimes
You're the only thing that I think I got right
STATUS: AKTUALNE | 24/04
ObrazekObrazek
#skomplikowane #romans #enemiestolovers
Na początku wszystko układało się tak, jak powinno.

Mieli wspólne życie, które miało swój rytm i swoje miejsce. Poranki, które zaczynały się podobnie. Wieczory, które kończyły się obok siebie. Ludzie, którzy pojawiali się regularnie — znajomi, przyjaciele. Ty byłeś/byłaś jedną z tych osób. Obecny/a od dawna, wpisany/a w ich codzienność.

Później coś się rozsypało.

Nie od razu. Najpierw drobiazgi — krótsze rozmowy, dłuższe dni w pracy, niewypowiedziane rzeczy, które zaczęły się odkładać. Z czasem było ich tyle, że nie dało się ich już ignorować. Kłótnie przyszły same. Długie, wyczerpujące, kończące się trzaskiem drzwi i ciszą, która potrafiła ciągnąć się dniami.

Wtedy naprawdę chciał dziecka. Bardzo. Ona coraz częściej mówiła „nie teraz”, a potem przestała mówić cokolwiek.

Reszta potoczyła się szybko, albo tylko tak to zapamiętał. To on pierwszy wspomniał o rozwodzie. Wtedy nie podpisała papierów. Było za dużo słów, które padły za późno i za ostro, żeby dało się to zamknąć jedną decyzją. Wracali do tego tematu, krążyli wokół niego, jakby każde z nich czekało, aż to drugie zrobi pierwszy ostateczny krok, jedynie pogłębiając rosnącą między nimi przepaść.

Diagnoza przyszła nagle, chociaż pewnie od dawna była gdzieś w tle. Nowotwór był zaawansowany i pozostawił ich bez złudzeń. Poprosiła go tylko o jedno — żeby został, więc zrobił to, mimo że na tamtym etapie byli już dla siebie prawie obcymi ludźmi.

Ty byłeś/byłaś obok przez cały ten czas. Najpierw przy niej: to było oczywiste. To ona potrzebowała wtedy najwięcej — obecności, uwagi, kogoś, kto zostanie, kiedy inni zaczną się wycofywać. On był obok, ale jakby poza tym wszystkim. Z czasem coś się zmieniło. Nie od razu, raczej powoli, niemal niezauważalnie. Rozmowy, które zamiast minut, trwały godziny, spojrzenia, które zatrzymywały się o ułamek sekundy za długo. Granica, która najpierw była wyraźna, a potem przestała być czymś, co da się łatwo wskazać.

Stało się coś, do czego nie powinni dopuścić, jeszcze zanim umarła. Nie było w tym planu ani decyzji, raczej zmęczenie, napięcie i coś, czego żadne z was nie próbowało nazwać. Świadomość, że to niewłaściwe, nie wystarczyła, żeby się wycofać.

A potem jej zabrakło, a wszystko co was łączyło, powinno się skończyć. Nie skończyło się. Intensywne, nierówne, pozbawione kierunku, jakby każde z was próbowało zagłuszyć coś innego, używając do tego tej samej obecności. I w końcu to Ty odszedłeś/odeszłaś. Bez wyjaśnień, bez zamknięcia, zostawiając po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

Minęło trochę czasu: wystarczająco, żeby poukładać sobie życie, albo przynajmniej spróbować. I nagle znowu tutaj jesteś. Może to przypadek. Może któreś z was tego szukało. Tak naprawdę nie wiedział, ale jedno było oczywiste: to, co było między wami wtedy, nie zniknęło tak naprawdę.
płeć poszukiwanej postaci jest zupełnie dowolna, a wiek stosunkowo elastyczny (nie widzę tutaj wielkiego age gapu, ale 10 lat różnicy z założeniem, że żona mogła być od niego młodsza, nie stanowi problemu),
chcę zbudować tę relację razem, więc jeśli się zgłosisz, będzie mi bardzo miło, jak wpadniesz z jakimś pomysłem/wizją od siebie,
lubię dramy: widzę tu najbardziej kogoś z rodziny żony, ale możemy się dogadać, jeśli wolisz nie iść w te stronę,
nie jestem demonem prędkości, ale mogę zaoferować post raz na kilka dni i tego samego oczekuję w zamian.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
l.
27 y/o
For good luck!
168 cm
wedding planner w Guild Inn Estate
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracjityp narracji
czas narracji
postać
autor

Narzeczony
przypadkowy, ale zadowolony
STATUS: AKTUALNE | 27/04
ObrazekObrazek
#brudne interesy #tajemnice #szczera relacja
O postaci z karty Yasmine:

„No cóż, jak wiesz moje życie miłosne nie należało do wyjątkowo ciekawych. Nawet nie mam ich na zdjęciach. No dobrze, mam, ale tak schowałam, by nikt ich nie znalazł. Nigdy mnie o nie nie pytaj!
Pewnego dnia poznałam kogoś, kto wywrócił moje życie do góry nogami. Zrobił awanturę w restauracji, gdzie siedziałam z klientami. Mówił, że jest właścicielem i zwolnił nawet wtedy jednego pracownika. Był wyraźnie wkurzony, siedział przy stoliku w kącie ze swoimi przyjaciółmi? Do dzisiaj nie wiem, jak ich nazwać. W każdym razie nasze spojrzenia się spotkały. Zapamiętał mnie, bo kiedy przyszłam następnym razem, podszedł do mnie i zagadnął. Nie byłam zainteresowana, do czasu, aż zaczęliśmy na siebie wpadać tu i tam. Nawet myślałam, że on zaczął mnie śledzić. Chyba tak było, ale się do tego nie przyznawał. A ja nie jestem pewna, co go do mnie przyciągnęło. Może brak zainteresowania z mojej strony? Słyszałam, że miał na koncie mnóstwo podbojów miłosnych, ale pozostawał kawalerem. Kiedy zobaczyłam swoje zdjęcie w Internecie, podpisane jako „kolejna zdobycz amanta”, wkurzyłam się nie na żarty. Wygarnęłam mu, że się bawi, a ja nie potrzebuję reklamy w plotkarskich portalach. Nie wiem jakim cudem, ale usunięto zdjęcia i wpisy następnego dnia.
Przeprosił mnie po raz kolejny, kiedy spotkaliśmy się znów w jego lokalu. Zapewniał o tym, że nie ma złych zamiarów i potrzebuje kogoś, kto pomoże jego siostrze w organizacji ślubu. Zgodziłam się, chociaż nie byłam przekonana do tej rodziny. Wiesz, spotkałam się z nim kilka razy, bo powiedział, że nareszcie ktoś traktuje go poważnie i nie przymila się. Miałam gdzieś jego pieniądze. Odkryłam za to, że jest nie tylko dobrym biznesmenem, ale też kochającym rodzinę człowiekiem. Miał swoje zasady i według nich postępował. Spotykaliśmy się przez prawie rok, gdy poprosił mnie o rękę. Nie pamiętam kiedy się zgodziłam, chyba byłam wtedy mocno nawalona. W każdym razie od tamtego czasu mam na palcu pierścionek i obawiam się tego, że kiedyś powiem mu „tak” przed ołtarzem. Dlaczego się obawiam? Już wyjaśniam. Okazało się, że prowadzi jakieś nielegalne interesy. I wiem, że jeśli się zgodzę, będę miała problemy. Boję się, że zniszczę sobie życie i reputację, ale kocham go, tak myślę...”
Wiek 30 – 38 lat, wizerunek dowolny (ale mile widziany brunet), bogaty, z rodzinnymi tajemnicami, ale naprawdę uważa Yas za wyjątkową kobietę i dogadują się dobrze :slodziaczek:
Czy mamy to doprowadzić do ślubu? Niekoniecznie. To, że są narzeczeństwem jeszcze nie znaczy tego, że powiedzą sobie „tak”. Fajnie, gdyby było z tego coś więcej niż przyjaźń i tak dalej, ale nie zmuszam do trzymania tego na siłę. W najgorszym wypadku mogą być przyjaciółmi (skoro ona już coś tam o jego rodzinie wie).
Kontakt PW – kiedy mam z kim pisać i posiadam najważniejszą relację, która napędza moją postać i jej czyny, nie znikam z forum (to inni przeważnie to robią :/ ). Mam nadzieję znowu tu sobie trochę popisać i mam nadzieję, że wyjdzie.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Yasmine
35 y/o
For good luck!
167 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

jesteś jedną wielką zagadką
a ja takie lubie
STATUS: AKTUALNE | 30/04
ObrazekObrazek
#oldfriends #lovers? #it's complicated
Po raz kolejny nagrywam Ci się na pocztę głosową będąc na najdalszym zakątku świata o którym tylko możesz pomyśleć. Już tyle razy próbowałaś mi wyperswadować, że kiedyś muszę się ustatkować i zacząć życie dorosłej kobiety jaką powinnam być. Dobre, ja to zawsze miałam w nosie, trzymając w ręce mój plecak, czekając na kolejnego stopa. Tak byłoby do dzisiaj gdyby nie telefon jaki dostałam miesiąc temu. Potrzebowałaś mnie. Rzuciłam wszystko by znaleźć się przy Tobie. Gdzie konkretnie? Szpitalne łóżko, żegnałaś swojego męża, ojca twoich dzieci. Cholerny rak. Bałaś się, że nie dasz rady, że to koniec, lecz ciocia Blaise była na postrunku, maluchy zostały zaopiekowane a Ty, poczułaś coś co dawno zanikło. Ta pijana noc piętnaście lat temu, była tylko błędem w którym nasze usta się złączyły, choć obudziła uczucie które nigdy nie zginęło - nie u mnie. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, ale moja praca sprawiła, że na przestrzeni lat oddaliłyśmy się na bezpieczną odległość kilkutysięcy kilometrów. Teraz? Mając Cię tak blisko nie wiem jak się nazywam, staję się znowu tą głupiutką dwudziestolatką pełną sprzeczności i obawy, że powiedzenie tych dwóch słów zmieni nasze życia na zawsze.
jest to jedynie zarys historii - Blaise z panią X znają się ze szkoły, spędziły tam więkoszość czasu razem, pijane dopuściły się jednego pocałunku który rozbudził uczucie (czy odwzajemnione to się okaże). Crawfort była na ślubie pani X i jest jej największą fanką, oraz wsparciem w gorszych chwilach. Czy jest to end game? Nie wiem, zobaczymy co z tego wyjdzie! *_*
wygląd jest mi raczej obojętny, na pewno się dogadamy. Zamierzam z Blaise zrobić panią archeolog oraz poszukiwaczkę przygód, która publikuje je na swoim kanale na yt.
piszę w 3 os, ale szukajki lubię pisać w pierwszej - także nie ma paniki, ogółem szybko odpisuje, a jeśli akurat nie mogę to dam znać. Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, daj znać na pw, chętnie podzielę się kolejnymi pomysłami na gry <3
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukiwania”