-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiDamskietyp narracji3 os.czas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Wiesz co, jeżeli skończę remontować ten dom żywa, to chyba się przebranżowię- powiedziała, gdy ruszyły wgłąb sklepu, Layla pchała przed sobą wózek. - Ostatnio oglądałam na YouTube jak samemu kłaść nową elektrykę i płytki w łazience. Elektryka to już taki wyższy level i jednak niebezpieczny, bo może Cię prąd popieścić - kontynuowała, a użyte sformułowanie było na tyle nietrafne, że momentalnie jej przypomniało dokładną ilość dni jaka minęła od kiedy była ostatni raz z mężczyzną. Zdecydowanie to była zbyt duża liczba i przede wszystkim nie było się czym chwalić. Kochała przyjaciółkę i cieszyła się, że nie jest w mieście całkowicie samotna, ale jednak nie tak sobie wyobrażała jak będzie wyglądać jej życie - uciekając przed kompromitacją i złamanym sercem. Miała teraz właśnie się starać o dziecko ze swoim mężem, planować wakacje i korzystać z życia. Zamiast tego starała się zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, remontując samej dom, który był w opłakanym stanie, ale Blanchet uważała, że ma w sobie urok, a co najważniejsze- biła od niego bardzo dobra energia, której potrzebowała jak najwięcej.
- Ale kładzenie płytek to prawie jak szycie rany. Wystarczy brak pośpiechu, precyzja i oczywiście odpowiednie złapanie kątów czy tam skóry- opowiadała o tym niczym o przepisie na pączki.
Rozglądała się na boki w poszukiwaniu odpowiednich końcówek, aby mogła dalej kontynuować ten szalony pomysł. Może w końcu zatrudni kogoś do pracy?
- Eh, najchętniej to bym przeskoczyła do części dekoracyjnej- westchnęła wręcz teatralnie, gdy stanęły przed ogromną ścianą z częściami budowlanymi. Była załamana widokiem, ale trochę potrzebowała też miejsca, gdzie mogła się skrywać przed całym światłem.
Adeline Covington
-
So just take it slow
'Cause I'm scared to let go
And my heart is struggling
Not to get hurt again
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjiIII os. l. poj.czas narracjiprzeszłypostaćautor
— A ja Ci osobiście wręczę medal. O, albo złoty młotek, który postawisz w widocznym miejscu na półce - stwierdziła w pełni poważnym tonem, już wyobrażając sobie ten połyskujący element wystroju na jednej z komód wyremontowanego już domu Layli. Naprawdę zamierzała go jej wręczyć po zakończonych pracach. - A elektryką to nie lepiej zająć się przy wyłączonych bezpiecznikach? - ściągnęła brwi, bo ona nawet do wymiany żarówki wolała je wyłączyć tak na w razie czego. - Wtedy jest mniejsze ryzyko popieszczenia… przez prąd - odparła, akcentując ostatnie słowa, zerkając przy tym na Laylę z lekkim rozbawieniem, bo jej myśli również mimowolnie odbiegły w mniej niewinne rejony. W porównaniu z Laylą, rudowłosa nie miała takich problemów. Z tym, że była na zupełnie innym etapie życiowym, niż Blanchet. Ade wolała nie nawiązywać żadnych poważnych relacji i po prostu pozwolić chwili trwać, co konsekwentnie realizowała, odkąd wróciła z Ottawy po rekonwalescencji. Gdyby nie zdrada Michaela i wypadek to pewnie jej życie wyglądałoby w tej chwili zupełnie inaczej. Tymczasem po raz pierwszy od dawna chodziła po sklepie budowlanym, szukając szczęścia. Choć czy tym szczęściem można było nazwać wiertła?
— I proste płytki. Bo inaczej robiąc ślizg w skarpetach jak Tom Cruise dojdzie do tego, że będziesz musiała sama się zszyć - rzuciła z czającym się w głosie rozbawieniem, znów rozglądając się po sklepie w celu znalezienia tego, czego szukały.
— O taak, nowe kubeczki, poduszki, dywany - mruknęła z niekłamanym entuzjazmem, wchodząc do odpowiedniej alejki. - Akurat tej części remontu Ci zazdroszczę - dodała szczerze, zanim przystanęła przed półką, będącej ich destynacją i przekrzywiła głowę na bok, a na jej twarzy pojawił się grymas. Ona zajmowała się głównie analizowaniem tabelek i kreatywnym podejściem do sprzedawanych nieruchomości, a patrząc na te wszystkie druty różnej długości i grubości, nie miała bladego pojęcia, czego szukać.
— Przypomnij mi, czemu nie zatrudniłaś żadnego fachowca? - dopytała, zakładając ręce na biodra i marszcząc przy tym nos. W życiu sama nie podjęłaby się remontowania starego domu. Była kobietą zaradną, ale do pewnych rzeczy przestała się już dotykać, bo zwykle kończyło się to jeszcze gorszym problemem, niż był.
Layla Blanchet