-
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiona, jejtyp narracjityp narracjiczas narracjipostaćautor
Miło było przejść się po kilku dniach spędzonych w zamknięciu. Tak, Jefferson prawie wcale nie wychodziła z mieszkania, bo musiała zadbać o siebie, by jak najszybciej stanąć na nogi. Teraz było o wiele lepiej. Prawdę mówiąc nie mogła się doczekać powrotu do pracy, wejścia w klimat i atmosferę, zatracenie się w zajęciu, które tak lubiła i po prostu znów poczuć się potrzebną.
Spacer dobrze na nią wpływał. Postanowiła w końcu usiąść na jednej z ławeczek, by trochę odpocząć i przy okazji sprawdzić wiadomości w telefonie. Nie lubiła chodzić z nosem w smartfonie. Wolała się nie zajmować takimi rzeczami, gdy szła, przecież tak łatwo było trafić pod samochód, jeśli akurat szło się ulicą. Park był bezpieczniejszy, ale nie chciała trafić na uprawiających sport ludzi. Dlatego właśnie zawsze szukała jakiegoś bezpiecznego miejsca ku temu.
Odpisała na kilka smsów i zastanawiała się, w którą stronę pójść dalej. Wracać w stronę samochodu, czy kontynuować spacer i zrobić kolejne kółko? Po krótkim odpoczynku po prostu wstała i odeszła w kierunku wyjścia z parku. I pewnie opuściłaby go wkrótce, gdyby nie to, że poznała osobę, która szła z przeciwka. Uśmiechnęła się, poznając człowieka, który zaledwie przed dwoma tygodniami pomógł jej bezinteresownie i sprawiał wrażenie miłej osoby, gdy wtedy trochę rozmawiali. Nie była pewna, czy ją pozna, ale sama postanowiła zagadnąć, może dowie się chociaż jak tam jemu poszło z problemem, o którym mówił, pocieszając ją tamtego dnia.
- Cześć – odezwała się, zatrzymując się przed mężczyzną. – Miło cię znowu widzieć – powiedziała z uśmiechem, nie wiedząc nawet, że trafiła nie na tego człowieka, o którym myślała. Wyglądał tak samo, ale… no właśnie, ona nie wiedziała o tym, że sytuacja była dziwna i skomplikowana. Miała pamięć do twarzy, więc się nie pomyliła, tego była pewna. Niemniej jednak on patrzył na nią jakoś dziwnie, nie odwzajemniając nawet uśmiechu. Miał zły dzień? Możliwe, każdy miewał je lepsze i gorsze.
Colton Lewis