-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
W ciągu minionego tygodnia była więc wyjątkowo rozproszona i podenerwowana. Nie do końca umiała też sobie z tymi emocjami poradzić, choć bez wątpienia odrobinę pomagały jej rozmowy z Lando. Wcześniej była przekonana, że dla niego będzie to pestka, a jednak teraz zaczęła dostrzegać, jak wielka presja ciążyła na nim w związku z tym, jakie błędy popełnił w swojej karierze wcześniej.
Kiedy sama próbowała być dla niego wsparciem, minimalizowała własny dyskomfort, więc ostatecznie pomagali sobie nawzajem.
Dziś zresztą nieco tego stresu miało z niej zejść. Przed samym występem miała jednak to dziwne wrażenie, że w ogóle nie pamiętała tekstu, a cały występ pójdzie nie tak, jak powinien. Niesłusznie, ponieważ późniejsza reakcja publiczności sugerowała raczej, że sprostali zadaniu, które przed nimi postawiono.
Mimo to, nawet po zejściu ze sceny, Carrie potrzebowała jeszcze trochę czasu, żeby do siebie dojść. Nie była więc do końca w nastroju do świętowania, ale kiedy wszyscy zgromadzili się w garderobach, aby uczcić premierę lampką szampana, nie oponowała. Ostatecznie rzeczywiście pomogło jej się to nieco rozluźnić.
Ale nie chciała spędzić w ten sposób całego wieczora. Spędzenie kilkudziesięciu minut z osobami, z którymi współtworzyła to przedsięwzięcie było jak najbardziej wskazane, jednak na resztę nocy potrzebowała spokoju. I chyba jej pragnienia podzielał także Lando, bo kiedy Carrie przebąknęła, że miała ochotę się zwijać, on stwierdził dokładnie to samo.
Po szybkiej wizycie w niewielkiej chińskiej knajpce, zaopatrzeni w nieco jedzenia, dotarli w końcu do mieszkania Lando, gdzie przywitał ich Toto. Carrie poświęciła mu trochę czasu, podczas gdy Mangione zajął się przygotowaniem herbaty. Kiedy ponownie dołączył do niej w salonie, Pillbury jeszcze tylko podrapała Toto za uchem, po czym dźwignęła się z podłogi, aby przenieść się na kanapę.
— Umieram z głodu — stwierdziła, zabierając się za rozpakowanie torby, którą przynieśli ze sobą z knajpki. Później usadowiła się na kanapie, ale chwilę mościła się, zanim znalazła względnie wygodną pozycję. — Cholera, nie wzięłam sobie nic na przebranie — jęknęła, uświadamiając sobie własny błąd. Tak wiele czasu spędzali ostatnio w jej mieszkaniu, że kiedy przyszło im się p r z e n i e ś ć, zapomniała o podstawach.
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Dla Mangione ta sztuka była jego ostatnią szansą. Jeśli to by nie wypaliło, już nikt nie dałby mu szansy, przez co czuł ogromną presję związaną z tym występem. Od początku musiał dać z siebie wszystko, ponieważ wiedział, że jemu ludzie będą patrzyli na ręce bardziej niż komukolwiek innemu i tak, jak inni być może jeszcze otrzymają przestrzeń na poprawę, on już takiej szansy nie otrzyma.
Stresował się więc ogromnie, ale nie stracił przez to kontaktu z rzeczywistością, dlatego zauważył, że Carrie również to wszystko przeżywała. I jak na dobrego chłopaka przystało, starał się pomóc jej z tym poradzić sobie, choć doskonale wiedział, że niewiele mogli zrobić. Musieli po prostu stawić temu czoła, co zrobili tego wieczora.
I jak jeszcze przed wyjściem na scenę Lando odczuwał ogromny stres, tak po wyjściu przed publiczność nagle wszystko odeszło, a on był skupiony i zrobił to, co do niego należało. Być może było to łatwiejsze dzięki temu, że przez większość scen miał przed sobą Pillbury, na której mógł się skupić, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że wokół byli też inni ludzie. Pomogła mu skoncentrować się na tym, co było w tej chwili ważne.
Dzięki temu przetrwał do końca, ale kiedy było po wszystkim, on również czuł, że potrzebuje spokoju, dlatego kiedy tylko Carrie wspomniała, że wolałaby wrócić do domu, Lando od razu to podchwycił. Mogli więc w spokoju wrócić we dwójkę do niego, nie dając się zaciągnąć na świętowanie na mieście. Choć podczas tych wszystkich tygodni zbliżył się do ludzi z obsady, dziś ponad ich towarzystwo wolał spokojny wieczór w domu z dziewczyną.
I kiedy dotarli do jego mieszkania, Lando od razu poszedł zająć się przygotowaniem dla nich herbaty, z którą później dołączył do Carrie w salonie, pakując się na kanapę tuż po tym, jak odstawił na stolik ich kubki i zdjął z siebie marynarkę, którą przewiesił przez oparcie. – Właśnie widzę – skomentował rozbawiony, przyglądając się temu, jak dobrała się do torby. Sam poczekał aż skończy, zanim wziął kubeczek ze swoim jedzeniem. – Po domu możesz chodzić nago, nie mam nic przeciwko – wzruszył ramionami, patrząc na nią z miną niewiniątka, przez którą wyraźnie chciał się przebić jeden z jego głupawych uśmiechów.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Obecnie stanowił jednak coś w rodzaju tego bezpiecznego punktu, do którego mogła się zwrócić, aby odzyskać równowagę.
Niewykluczone zatem, że dziś to właśnie zmiana w ich relacji odpowiadała za to, jak dobrze im poszło. Carys nie była przekonana, że zwaliła wszystkich z nóg - takiej pewności siebie zdecydowanie jej brakowało, ale mimo to wierzyła, że nie popełniła gafy, która całkowicie by ją zdyskwalifikowała. Nie martwiła się również tym, że Lando mógł zaprzepaścić swoją szansę, bo nawet jeżeli nie oglądała tej sztuki z boku, tylko brała w niej czynny udział, nie mogła pozostać ślepa na to, że poradził sobie f e n o m e n a l n i e.
A ona była z niego naprawdę dumna.
I chyba właśnie dlatego chciała dziś spędzić ten wieczór z nim, aby skupić się na tym, jak ich dwójka czuła się z dzisiejszym występem. Na sukces przedstawienia pracowało co prawda wiele innych osób, a choć Pillbury je polubiła, to jednak żadna z nich nie stała się dla niej aż tak ważna, jak w ostatnim czasie Lando. Jeśli komuś miała poświęcić ten wieczór, chciała być właśnie przy nim.
A poza tym, zamiast hektolitrów alkoholu, potrzebowała teraz czegoś, co zapełniłoby jej pusty żołądek, bo przecież przez większość dnia z nerwów niczego nie zjadła. Później przez to obawiała się, że na scenie odezwie się jej burczenie w brzuchu.
Uniknęła tego jednak, a teraz już rozsiadła się na kanapie i czym prędzej dobrała się do zawartości własnego pudełka. Wpakowała sobie akurat do ust pierwszą porcję, kiedy Lando zmusił ją do tego, żeby spojrzała na niego z politowaniem. — A ty będziesz siedział ubrany i się przyglądał, czy może rozbierzesz się pierwszy dla inspiracji? — zapytała przekornie, po czym wychyliła się przez jego ramię, aby zajrzeć do tego kartonika, który trzymał.
Uśmiechnęła się zaczepnie, kiedy wróciła do poprzedniej pozycji po tym, jak zwinęła mu stamtąd jakiś smakowity kąsek. Ten zresztą dość szybko wylądował w jej ustach. — Wiesz, że dostałeś największe oklaski? — odezwała się, o dziwo wcale mu nie zazdroszcząc. Wręcz przeciwnie, cieszyła się z tego, że wypadł dobrze, ponieważ niczego innego mu nie życzyła. Naprawdę chciała, żeby spełniał się w czymś, co najwyraźniej uwielbiał robić.
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ale nie chodzi tylko o to, ponieważ dziś był pewny, że bez niej nie wypadliby na scenie tak dobrze. I już rozumiał, dlaczego ją zatrudniono. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego ściągnięto dla jego rozpoznawalności. Nawet jeśli był upadłą gwiazdą, to jego nazwisko wciąż było kojarzone, a poza tym… Kto nie chciałby zobaczyć na scenie faceta, który dostał wilczy bilet od branży filmowej? Carrie jednak wzięto do tej sztuki dla jej talentu. Była piekielnie dobra, a on jeśli dziś faktycznie był fenomenalny, to było tak tylko dlatego, że chciał jej dorównać.
Po tym występie Mangione czuł się tak, jakby przebiegł maraton, dlatego nie marzył teraz o niczym innym, jak wypoczynek w towarzystwie jego dziewczyny. Zdecydowali się więc na najlepszą opcję, decydując się wrócić do domu, żeby w spokoju coś zjeść i odpocząć po dniu ogromnych wrażeń.
Ale Pillbury najwyraźniej planowała dostarczyć mu kolejnych. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć czy zareagować na tę bezczelną kradzież, szatynka już zajadała się porcją jego jedzenia, a on mógł teraz tylko popatrzeć na nią ostrzegawczo spod zmrużonych powiek. – Nie wiem jak będzie z tą inspiracją, ale potem mogę zastanowić się nad dołączeniem do ciebie – przedstawił kontrpropozycję, na którą Carrie zapracowała sobie tym podstępnym atakiem sprzed chwili, zabierając mu kąsek, na który się czaił.
– Może, ale nikt dla mnie nie gwizdał tak, jak dla ciebie ten facet z drugiego rzędu. Słyszałaś, jak pytał o twój numer? – zapytał rozbawiony, wspominając krzyki faceta, który próbował przebić się przez oklaski na sali.
Swoją drogą, choć początkowo występ przed publicznością go stresował, to jej późniejsza reakcja odmieniła jego podejście do teatru. Otrzymanie tak szybkiej odpowiedzi, czy to, co zrobił podobało się, było przyjemne, ponieważ nie musiał czekać długie miesiące, zastanawiając się nad tym. Ale być może jego entuzjazm jest wywołany po prostu tym, że akurat reakcja była bardzo pozytywna.
Carrie Pillbury