ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
170 cm
mechanik za dnia nocą striptizerka
Awatar użytkownika
i wanna get you going
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

hope I don't scare you, that would be careless
ah, just saying, no pressure

Rio De Janeiro || June 2024

Graliście kiedyś w Never Have I Ever? Tak? No to powinniście znać zasady, a przynajmniej mniej więcej wiedzieć, jak taka gra powinna wyglądać, bo wersja, którą wymyśliła sobie Ferreira wraz ze swoimi przyjaciółmi, Celeste, Mari i Rodrigo, była ZUPEŁNIE INNA. A mianowicie, jeżeli któreś z nich czegoś nie zrobiło, a było to w miarę osiągalne do wykonania, to wybierali jedną osobę z grupki, która musiała podjąć się wyzwania. No a że jako Latynosi nie mieli ani krzty wstydu we krwi, to przecież MUSIELI z tego skorzystać, co nie?! YOLO?

Przeciągnęła się, siedząc na murku oddzielającym plażę od ogromnego placu, po którym jeździli na deskorolkach, i upiła łyk piwka. Rodrigo przyjrzał się Ferreirze, po czym parsknął śmiechem. - Cholera, Florens, dalej nie mogę przywyknąć do ciebie z zębami. Zdążyłem się już przyzwyczaić do tych brakujących jedynek przez ostatnie pół roku - rzucił, szturchając Celeste i śmiejąc się pod nosem, na co Florka tylko przewróciła oczami i wyszczerzyła się do niego szeroko. - To wszystko twoja wina! Na cholerę mnie wtedy podpuszczałeś, że nie uda mi się wykonać tamtego triku na BMX-ie?! - mruknęła z niezadowoleniem. No bo, cholera, jego podpuszczanie okazało się całkiem słuszne, skoro faktycznie nie udało jej się wykonać tego cholernego triku, a zamiast tego przywaliła buzią prosto w asfalt, łamiąc sobie dwie górne jedynki. YIKES. No ale przynajmniej teraz miała nowe zęby... i to całkiem ładne, swoją drogą.

Celeste pstryknęła Rodrigo palcem w czoło. - Już przestań, po prostu zazdrościsz jej uśmiechu, bo sam masz krzywe zęby - zaśmiała się, zanim Mari postanowiła w końcu wtrącić swoje trzy grosze. - Dobra, zanudzacie. Kolejne! Nigdy przenigdy nie pocałowałam osoby, której nie znam, w miejscu publicznym, w biały dzień - oznajmiła ze złowieszczym uśmiechem, przyglądając się po kolei wszystkim zgromadzonym. No i... nikt nie upił piwka. Spojrzeli na siebie z lekkim politowaniem, bo CHOLERA, CZY ONI SERIO BYLI AŻ TAK NUDNI?! Po chwili ciszy wszyscy parsknęli śmiechem i stwierdzili, że skoro żadne z nich nie miało takiego doświadczenia, to wypadałoby w końcu to zmienić. Zagrali więc w kamień, papier, nożyce i jak na złość, KURDE BLASZKA, padło na Ferreirę.

Słuchajcie, całowanie w klubie po pijaku jakiegoś kompletnego nieznajomego było ZUPEŁNIE INNĄ SPRAWĄ niż całowanie kogoś w biały dzień, w miejscu publicznym, gdzie wszyscy mogli się na ciebie gapić. I pomimo całej tej swojej pewności siebie, coś takiego nigdy nawet nie przyszło jej do głowy. A teraz? Teraz musiała to zrobić, bo przecież nie zamierzała wyjść na tchórza przed własnymi przyjaciółmi, no nie? fucking hell... - Dobra, ale nie możesz sama wybrać... Wybieramy ci... Oooo, nie, ten za brzydki, nie zrobimy ci tego. Ughh, ten też nie, ma chujowy outfit, a tamten to pewnie nawet kobiet nie lubi... OOOO, TEN! - Rodrigo wskazał na jakiegoś mężczyznę, który był całkiem schludnie ubrany i siedział na ławce niedaleko nich.

Ferreira wzięła głęboki oddech, wyżłopała piwo do końca, po czym zeskoczyła z murku i ruszyła pewnym krokiem w jego kierunku. No i właśnie, PEWNYM KROKIEM, bo w głowie panował u niej kompletny chaos. Z każdym kolejnym metrem próbowała racjonalnie przemyśleć, jak właściwie powinna to rozegrać. Zapytać go najpierw? Po prostu pocałować? Udawać, że go zna? A może powiedzieć mu prawdę i liczyć na to, że okaże się na tyle wyrozumiały, żeby nie zrobić z niej kompletnej idiotki?! JEZUUUU, CZEMU ONA TAK SZYBKO SZŁA?! Dosłownie chwilę później stała już przed nim, wpatrując się w jego twarz z uśmiechem tak słodkim, na jaki tylko potrafiła się zdobyć. Oczywiście pilnując się, żeby przypadkiem nie wyglądać przy tym jak jakaś psychopatka, bo HALO, przecież nie chciała go wystraszyć, ehhh, ja pierdziele... Przez moment po prostu tak stała, aż w końcu stwierdziła fuck it i usiadła obok niego. - ¿Inglés? ¿Español? - zapytała, bo przecież wypadałoby najpierw ustalić, w jakim języku będzie musiała się przed nim skompromitować, a kiedy już zebrała w sobie resztki odwagi, postanowiła po prostu wyrzucić z siebie całą prawdę. - Moi znajomi dali mi za zadanie pocałować nieznajomego i padło na ciebie. Czy oszczędzisz mi publicznego odrzucenia i wstydu, którego nie dadzą mi zapomnieć do usranej śmierci, i dasz się pocałować?

desconocido :stickcute:
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”