ODPOWIEDZ
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

005
Godząc się na to, że pójdą razem na tę imprezę, na pewno nie spodziewał się tego, że tak to się wszystko potoczy. Sam nie wiedział, co poruszyło go bardziej. To, co działo się między nimi na parkiecie i co sobie obiecywali, co będą robić po powrocie do domu, czy to, że musiał obić mordę kolesiowi, który dobierał się do Reona. Nie dało się nie zauważyć, że po wyjściu z domu był zdenerwowany i zestresowany. Bardzo nie chciał wdawać się w takie bójki, kiedy byli w obcym kraju na fałszywych papierach, bo nie potrzebował problemów, ale nie znał innego sposobu, w jaki mógłby zareagować w takiej sytuacji. Nie można było zapominać o tym, że był po prostu gangsterem i to nie był dla niego pierwszy kontakt w życiu z przemocą, bo miał z nią spore doświadczenie. Teraz też się cieszył, że pojechał z nim, bo gdyby go nie było, to mogłoby się to o wiele gorzej skończyć. Dobre miał przeczucie, że będzie takim strojem kusić nie tego, kogo trzeba.
Moriya chyba widział, że bardzo się tym zdenerwował, bo przez dłuższą chwilę się do siebie nie odzywali, ale w końcu chłopak znów zaczął się w taksówce do niego kleić. Oczywiście nie miał zamiaru pozostać mu dłużnym, więc sam go do siebie przyciągnął. Mimo wszystko nie miał przez ten cały czas odwagi na to, żeby go pocałować, bo miał przeczucie, że wtedy oboje uznają, że jednak przesadzają i znowu wszystko się posypie. Reon chyba wychodził z tego samego założenia, bo też niczego w tej kwestii nie próbował.
Dość szybko przejechali przez miasto, bo było już późno. Po dojechaniu na miejsce wysiedli z samochodu i skierowali się do wejścia do budynku. Zaraz znaleźli się w środku, a kilka chwil później stali już w korytarzu swojego mieszkania. Ściągnął z siebie buty, które odłożył do szafki z butami i pozbył się płaszcza, który przewiesił przez wieszak.
— Wiem, że nie powinienem, ale chyba muszę się jeszcze napić — powiedział i odetchnął bezgłośnie. Ruszył w stronę kuchni, ale nie mógł sobie darować i jak mijał Reona, to poklepał go po tyłku. W ogóle zapomniał o tym, że miał na sobie uszka, ogonek i tę nieszczęsną obróżkę, więc ich nie ściągnął. Podszedł do lodówki, z której wyjął dwa piwa, które zaraz otworzył. Upił spory łyk z jednego i odstawił obie puszki na blat wyspy, kiedy chłopak się do niego zbliżył. Od razu chwycił go w pasie i do siebie przyciągnął. — Nadal masz ochotę na to, żeby się do mnie trochę zbliżyć, czy jednak zdążyłeś trochę dojść do siebie? — zapytał, wpatrując się w niego świdrującym spojrzeniem. Nie był pewien, czy dalej mógł zachowywać się wobec niego w taki sposób, ale wyszedł z założenia, że skoro trochę migdalili się w taksówce, to między nimi nadal było gorąco. Ułożył jedną z dłoni na jego policzku, po którym zaraz go pogłaskał. — Jak tylko sobie pomyślę o tym, że ten frajer próbował cię obłapiać i całować, to coś mi się robi w środku. Chyba bym zajebał gnoja, gdyby coś zrobił wbrew twojej woli — skrzywił się lekko. Na szczęście był na miejscu i mógł od razu zareagować i sprowadzić go do parteru. — Właśnie dlatego mnie potrzebujesz. Mnie i mojej obsesji na twoim punkcie — podsumował. Oj tak, zdecydowanie trzeba było czuwać nad Reonem, bo jak widać, kłopoty się go trzymały.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
ODPOWIEDZ

Wróć do „#3”