ODPOWIEDZ
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

082.
Nie należała do osób, które celebrowały porażki. Nie żeby rozwód można było jednoznacznie zakwalifikować jako porażkę, ale na pewno stanowił jakieś niepowodzenie. Jeszcze kilka miesięcy temu miała zupełnie inne wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać jej życie. Życie jednak zweryfikowało te plany i dość skutecznie pokazało jej, że związek z dużo starszą od siebie kobietą nie był tym, czego potrzebowała. Oczywiście nie udawała, że przez cały ten czas była nieszczęśliwa. Przez pewien okres naprawdę dobrze im się układało, dlatego skreślanie wszystkich wspólnych chwil tylko dlatego, że ostatecznie nie potrafiły znaleźć wspólnego języka, byłoby całkowicie bezsensowne. Gdzieś po drodze zwyczajnie się rozminęły. W oczekiwaniach i potrzebach. A może nawet w tym, jak wyobrażały sobie dalsze życie. Najbardziej ucierpiał na tym Sammy, choć chłopiec ze spokojem przyjął informację o rozwodzie swoich przyszłych matek. Nie zadawał trudnych pytań, a przynajmniej nie takich, na które Zaylee nie potrafiłaby odpowiedzieć. Jego przyszłość wciąż jednak stała pod znakiem zapytania, a to akurat nie dawało jej spokoju. Nie zamierzała wycofywać się z adopcji. Nie było takiej opcji. Owszem, formalności zapewne przeciągną się w czasie, bo urzędnicy i cała ta papierologia nie miały zwyczaju dostosowywać się do czyichkolwiek życiowych zawirowań, ale istniała spora szansa, że na święta będą już razem. W najgorszym wypadku zaraz po Nowym Roku.
Dzisiejszy wieczór postanowiła potraktować nieco bardziej rozrywkowo. Trzeba było opić fakt, że znów była wolna i nie miała wobec nikogo żadnych zobowiązań, zamiast po raz kolejny zastanawiać się, co właściwie poszło nie tak. Takich wieczorów miała już za sobą wystarczająco dużo. Brakowało tylko odpowiedniej ilości alkoholu, żeby nadać temu wydarzeniu należytą oprawę, oraz towarzystwa, które nie zacznie wygłaszać jej wykładu o wyciąganiu wniosków z nieudanych związków. Napisanie do Bryce'a okazało się strzałem w dziesiątkę. On również nie miał zbyt wiele szczęścia w relacjach, więc właściwie od razu zgodził się uczestniczyć w tym mało wyszukanym przedsięwzięciu.
Do baru weszła zdecydowanym krokiem, tym samym przykuwając uwagę kilku osób rozgrywających partyjkę darta. Miała na sobie ciemne jeansy, dopasowaną bluzkę i skórzaną kurtkę. W jednej dłoni trzymała telefon, w drugiej klucze od domu, które obracała między palcami, rozglądając się po wnętrzu w poszukiwaniu znajomej twarzy. Kiedy w końcu dostrzegła Livingstona, kiwnęła do niego głową i ruszyła w jego stronę, po drodze przeczesując włosy do tyłu.
Parsknęła pod nosem, widząc wyraz jego twarzy. Zaraz, czy było w nim coś na kształt współczucia? Przesada!
— No dalej, nie patrz tak na mnie. Nie umarł mi nikt i nie straciłam pracy — szturchnęła go zaczepnie łokciem, zanim jej wzrok powędrował w stronę baru. — Stawiam pierwszą kolejkę — oznajmiła i pociągnęła go za przedramię w tamtym kierunku. — Co pijesz? — dopytała, bo sama jeszcze nie podjęła decyzji. Miller nie była szczególnie wymagająca, jeśli chodziło o alkohol. Nigdy też nie miał mocnej głowy, z czego Bryce z pewnością doskonale zdawał sobie sprawę. Naprawdę niewiele potrzebowała, żeby poczuć skutki wypitego alkoholu.

Bryce Livingston
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „SPIN”