Wybacz, nieznajomy, że ktoś Cię skrzywdził.
Ludzie mieli przecież tę osobliwą skłonność do przypisywania całym gatunkom win pojedynczych osobników. Jedna kobieta złamie serce, a nagle wszystkie stają się wiedźmami. Jeden mężczyzna okaże się tchórzem, a świat pełen jest zdrajców. Jakby rozum był ...
To, że potrzebowała większej ilości czasu, by zrzucić z barków ciasny płaszcz stateczności i własnoręcznie naszkicować na sobie kontury młodzieńczego buntu, nie oznaczało przecież, iż od zawsze pozostawała skamieniałą figurą dobrych manier, stworzoną wyłącznie do potakiwania i grzecznego uśmiechu ...
Pośród szkolnych desek teatru, nazywano ją rozmaicie; częściej zresztą słowami, które przyzwoite kobietki zwykły wymawiać szeptem, jakby sama ich obecność na języku mogła pozostawić nieprzyjemny posmak grzechu. Dziwka ambicji, żmija salonów, przekleństwo tych, którzy naiwnie uwierzyli w jej ...
Żałowała.
Powinna była powiedzieć wcześniej. Jednemu kochanie, drugiemu kochanie, komukolwiek, kto potraktowałby sprawę wystarczająco poważnie, zanim rzeczywistość postanowiła rozkwitnąć trupem na mokrym bruku. Przecież to nie zaczęło się dziś. Nie zaczęło się nawet miesiąc temu. Pojawiał się ...
Krew miała swoją pamięć. Przyklejała się do spojrzenia niczym wilgotna mgła do runa, rozpełzała po myślach cienkimi żyłkami skojarzeń, aż przestawała być jedynie substancją, a stawała się wyrokiem. Widziała ją wszędzie — w załamaniach własnych palców, na szorstkości dłoni, na skórze twarzy, której ...
Mniej mnie w ostatnim czasie i odrobinę się to przedłuży do środy, pardon! *_*
Muzycy mieli w sobie coś niebezpiecznie podobnego do sztormu.
Bez zabarwienia tkliwego romansu, którym karmiono dziewczęta w powieściach, prawdziwego — takiego, który najpierw przyciągał wzrok srebrzystym połyskiem fal, a później bez ostrzeżenia roztrzaskiwał kadłuby o skały. Wystarczyło kilka ...
Salut, ma belle
Może nawet angażowałam miss Perez do obsady jednej z autorskich sztuk Frankie? Wiem jedno, obok piękna Aurelii nie można przejść obojętnie :hihi: Aurelia M. Perez
Przez lata wmawiała sobie, że wyrosła już z tamtej dziewczynki.
Nie można się załamywać — jak potrafił gadać jej ojciec niekiedy, nęcąc drżące z nerwów palisady dłoni zawieszone nad połyskującymi klawiszami pianina, mając się chwalić nowymi umiejętnościami. Gdy kolejne strony umów rozrastały się ...
Jeszcze lata temu wydawał się jej demonem — jednym z tych, których obecność czuło się wcześniej pod skórą, nim jeszcze sylwetka wyłoniła się zza rogu ulicy, zza dymu, zza grupy rozwrzeszczanych chłopaków tłoczących się pod obdrapaną kamienicą. Wydawał się przekleństwem całej tej nikłej codzienności ...

Wyszukiwanie zaawansowane