Słowa Miller zatrzymały się we łbie Gardnera i pomknęły echem, kiedy je powtórzył. Tak, oczywiście, ktoś z dostępem do tego środka musiał być z odpowiedniego środowiska klinicznego albo się przy nim obracać, to nie stanowiło wątpliwości. W zasadzie żadnych.
— Mhm. To nie są cukierki, które ...
Odruchowo powiódł spojrzeniem po ruchu jej dłoni, kiedy dotknęła swojego łańcuszka. „P” mogło sugerować wszystko. Inicjał imienia albo nazwiska jej samej bądź kogoś jej bliskiego. Skrót od peace , bo może była pacyfistką. Mogła też po prostu lubić literkę „P” i nie byłoby w tym nic dziwnego, większe ...
Przyciągała go niczym magnes. Aha. Już to widział. M a g n e t y c z n a Wendy brzmiało, jak nazwa bohatera i nie wątpił, że dzieciaki z jej grupy podchwyciłyby chętnie pomysł i potem wokół niego biegały. Może nawet któreś zrobiłoby jej pelerynkę, a inne ogarnęło kostium? Pewnie brokatowy. Na bank ...
Joł, to ten brat, któremu musiałaś opatrywać rany po tych wszystkich bójkach za dzieciaka :loff:

Casimira Gardner
Ta chwila, podczas której zniknęła w łazience, zdawała się być wystarczająca, żeby go ostudzić. Obudzić. Ogarnąć. Wymazać obraz czarnej sukienki z jego mózgu i sprzed powiek, pozwalając, by jedynymi widokami, które go nawiedzały, były z powrotem tylko te makabryczne. Mała Jane Doe. Biedna, mała Jane ...
Bo cię, kurwa, znam.
Znałaś , chciał ją instynktownie poprawić. Kiedyś, może, znałaś. Ale zanim w ogóle otworzył gębę i wzniósł wokół siebie kolejny mur — w zasadzie chuj wie po co — dotarło do niego, z jakże brutalną precyzją prosto w to jego niemniej czarne niż jej serce, że... że był bardziej ...
Nieważne kiedy ostatni raz tu była. Tydzień temu, miesiąc, rok, siedem lat. To miejsce w zasadzie pozostało bez żadnych większych zmian. Główny układ był identyczny z tym, który mogła pamiętać, różnicę stanowiły tylko jakieś pojedyncze drobiazgi, które najłatwiej było zastąpić. Które najłatwiej było ...
#5

Nie spał.
To nie było nic nowego. W zasadzie, odkąd pamiętał, kiepsko sypiał. Od momentu trafienia do wydziału zabójstw — jeszcze gorzej. W chwilach, gdy pracował nad łapaniem potencjalnie seryjnego mordercy dzieci — prawie w ogóle. Sen wydawał się luksusem, kiedy na wolności grasowało dzikie ...

Wyszukiwanie zaawansowane