Potrzebuję tak jeszcze do dwóch dni na wszystkie odpisy - chwilowo u mnie zawierucha z nadprogramowymi obowiązkami. Przed majówką postaram się jednak odpisać.

Tuż po wejściu do gabinetu siatkówka oka znalazła w przestrzeni te same, znajome ułomności: porysowaną klamkę drzwi, wytartą w klawiszach klawiaturę komputera i obecną wszędzie intensywność zapachów; tę charakterystyczną, dławiącą płuca ostrość środków dezynfekujących, wymieszaną z gorącem ...
Żeby nie powtarzać, że Madox... pasuje mi tu też mój Jayce na ons.
— A Ty nie chciałbyś czegoś skraść?
Odpowiedź, ta oczywista, pierwotna – wibrująca w ciele impulsem ciepła i samozaskoczenia – nie nadeszła. Przynajmniej nie wprost. Zamiast tego wraz z zawieszoną między nimi nutą pytania, wzrok Milesa nasunął się na cudze wargi, wzniesione w kącikach ust w ...
outfit

Ponaglone do ruchu w trakcie zmiany, ciało Milesa, obecne wśród innych, tłumnie przebywających w szpitalu osób, stanowiło ledwie drżącą kreskę – linię sylwetki, postawioną na korytarzu urazówki szybko, niedbale, jakby tylko tak, w charakterystycznym dla oddziału pośpiechu, był w stanie ...
Stanąwszy przy barku nie był już wyłącznie Milesem Howardem – był też westchnieniem ulgi po znalezieniu stabilnego punktu oparcia i deklaratywnym spokojem , który bił po oczach, gdy tylko spoglądało się na niego. Przede wszystkim jednak pozostawał żywym filarem mieszkania , bo pod pewnym względem ...
Nadir.
Na-dir (i jak-dalej...?)
Tylko Nadir.
Imię powtórzone w głowie kilkukrotnie nie płowiało pod promieniem pytania, nie mętniało również przez ciszę, czy emocjonalny dystans, jaki wciąż ich dzielił. Osadzało się w przestrzeni z gładką łagodnością, tchnięte naporem milesowej uwagi, gdy ...
W ostrym ujęciu świateł windy, sylwetka nieznajomego pierwszy raz wydała mu się nader prawdziwa i dostatecznie namacalna, by mimo dzielącego ich dystansu, uznać obecność chłopaka za wiążącą . Tak jakby wszystkie pozostałe działania, których dotąd się podjęli, były jedynie sennym poruszeniem ciał ...
Cisza sączyła się powoli, jak zdławiona w krtani myśl lub woda, przeciekająca przez pęknięcia w betonie na chodniku; wąską strugą, leniwie i z naturalną sobie pasywnością, spływała po kamieniach ich spotkania upiornie wolno, by zaraz potem wsiąknąć w grunt wprost pod ich butami, rozmiękczając nieco ...

Wyszukiwanie zaawansowane