-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Chociaż dla Peach to złodziej serca, niczego więcej.
- Właśnie twierdził, że średni to pomysł, ale obiecał się zastanowić, więc przyszłam dopytać co wymyślił. Chciałam mu na przykład pokazać, że taki trzynasty lutego jak dziś to jest świetny dzień na taki pokaz. Na przykład my mogłybyśmy teraz patrzeć na gołe klaty - rozmarzyła się trochę, bo ostatnią gołą klatę jaką widziała to była ta Clyde'a no i wiadomo, że ona ma słabość do takich klat bez koszulek. Peach przechyla głowę i zezuje na te nagie dziewczyny, bo jedna to się zaczęła wyginać na barze przy którym stoją. I nic dziwnego, że jednak zaczeła się zastanawiać, że może Roska to jednak nie jest psychiatrą, skoro gada o seksie. Czy oni nie mówią zazwyczaj o zabijaniu sie albo innej depresji? - A jak się leczy z seksu? - dopytuje, w sumie niewinnie, ale pomyślała, że nie chciałaby się wyleczyć z seksu, np tego z Clydem.
- My się z Madoxem znamy z imprezek. Wiesz, on jest tutaj w Toronto popularny bardzo wśród moich znajomych - puściła jej oczko, bo przecież nie będzie na cały głos gadać, że celebryci od Madoxa kupują towar. Ma jeszcze coś tam w głowie! - Wow szwagierką! To dlatego cię tu traktują jak królową - uniosła drineczka, którego dostała od królowej Emptiness. Jak się stuknęły to wypiła dalej drineczka i przyjmuje tą wizytówkę. Rosi wygląda na niej zupełnie nie jak ona, ale jednak hot. Peach nie ma swojej wizytówki ale to nic, bo powiedziała, żeby ją tamta zaoserwowała na IG i zaraz zrobiła to samo, a ma tylko kilka tysięcy ludzi których obserwuje, więc to był wyraz prawdziwego zaproszenia do bycia koleżankami.
- Te najbardziej hot chłopaki zawsze nie mają Instagrama - powiedziała co wiedziała - Ja uważam, że to jest nawet plus, bo wiesz jak chłopak ma Instagrama to jedne co na nim ogląda to gołe dupy. A ponieważ zarówno Clyde jak i Ricardo nie mają, to przynajmniej nie oglądają ich tam - zastanowiła się chwilę i powtarza: - Ricardo.. wow, ale w macie hot imiona. Po angielsku to jest DICK, czaisz nazywać się tak? - przez chwilę się skupiała ale w końcu parsknęła śmiechem.
No ale się w łazience okazało, że z tego Ricardo to faktycznie jest dick, skoro nie chciał Roski po takim czasie nic.
- Wow, chyba faktycznie masz problem. No a może on jest chory...? Clyde też mi to zrobił jak wróciłam z pół rocznej wyprawy. Wiesz, że on mi wtedy na dzień dobry tylko zaserwował HERBATĘ? - znów sie uśmiała, bo co one mają z tymi chłopami to siedem światów. - Potem przyśniło mi się, że mnie zdradzał, więc zrobiłam mu taką aferę, że później musiał już mi to wynagrodzić - wzrusza ramionami zadowolona z siebie i mruży oczy znów skupiając się na Rosi - Wiesz, Rosi, tak na prawdę to on nie będzie wiedział, że się z kimś umówiłaś, bo go tu nie ma, tak? Musisz zrobić coś co on zobaczy, żeby mu krew zawrzała jego latino i żeby mógł od razu chcieć Cię znów docenić. Jak się puścisz z jakimś chłopem tu to istnieje niestety taka możliwość, że on się nawet o tym nie dowie - tak się zastanawia - No chyba, że nie chcesz, żeby się dowiedział i chcesz się z kimś zabawić nowym. Ale no to zależy, ja nie oceniam girl. Jakbym miała męża, który leci na boki, to by miał ze mną PIEKŁO, wiesz ile ja mam dziennie DMów od napalonych chłopów?
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Na pytanie Peach jak się leczy z seksu, to wzruszyła ramionami.
- W sumie to po prostu się go nie uprawia - tak jej powiedziała, co wiedziała, ale tak naprawdę to ona dobrze swoje terapie prowadzi, tylko akurat te z seksoholikami to średnio, bo oni na koniec jej i tak zawsze pytają, czy pójdzie z nimi w tango, no to jednak są niewyleczeni, jak widać.
- Madox jest taki popularny? - aż pisnęła cienkim głosikiem, bo ona to nie skojarzyła oczywiście, że sprzedaje prochy, tylko od razu sobie myśli, że Madox jest hot, ma klub i jeszcze jest popularny, a Ricardo co? On umie zrobić suflet. Ciekawe czy Madox umie.
Zaraz macha rączką na to, że jest tutaj jak królowa, ale jest, więc się uśmiecha ładnie.
- No wiesz, ja pilnuję jego interesu, jak go nie ma - mówi jak jest, ale wcale tak nie jest. Stuknęły się drinkiem i napiły, a potem ten drinek wylądował na kiecce Roski i są już w łazience i już gadają o chłopakach, czyli o tym, o czym najczęściej się w takich miejscach dyskutuje.
- Tak myślisz? A ciekawe czy Madox ma? Albo taki Maluma znasz? On ma, a jest bardzo hot i Bad Bunny - Rosa to jest w ogóle taka nieżyciowa jeśli chodzi o media społecznościowe, no i ona we wszystko wierzy, co pokazują na insta. Znowu westchnęła i kiwa głową, że może dobrze, że nie maja tego Instagrama Clyde i Ricardo, ale to by było zawsze dodatkowe serduszko, bo ona ma mało, ale już Peach ją dodała do znajomych, to może będzie miała więcej? Musi jutro jakieś hot fotki wrzucić!
Zmarszczyła brwi, kiedy Peach powiedziała, że Ricardo to DICK i tak się nad tym zastanawia, bo jej angielski był dobry, ale w pierwszej chwili tego nie załapała, ale zaraz zrobiła takie wielkie oczy. Zasłania się dłonią i zachichotała.
- O M G myślisz, że powinnam tak na niego mówić jak mnie wkurzy? Dick? Powiem mu, że to jego imię po Kanadyjsku, a tak naprawdę będę go nazywać bezkarnie kutasem - aż się zaśmiała Roska z tego pomysłu, bo był ŚWIETNY - też był chory? Zaraził cię czymś? - wypaliła zanim jeszcze Peach skończyła, ale jak skończyła to się okazało, że to nie o to chodzi, że był chory, tylko, że jej zrobił herbatę. No to chociaż Ricardo chciał jej zrobić łososia, to już trochę lepiej, tylko, że go spalił. Pokiwała głową na te sny.
- No ja uważam, że sny to jest odzwierciedlenie naszych lęków bejbi, to ty się pewnie boisz tej zdrady - pogłaskała ją po włoskach na pocieszenie. Ale zaraz gadają o tym, czy zdradzać, czy nie zdradzać, a Rosa znowu kiwa głową, bo ta Peach to tak mówi z sensem, bardzo jest mądra i życiowa dziewczyna.
- A może sobie zrobimy jakieś fotki z przystojniakami i wrzucimy na insta? - zapytała - albo snapa mu wyślę niby przez przypadek, z tamtym ciachem, co myślisz? - no wiadomo, że Rosita to by chciała, żeby latino ogień się obudził w Ricardo i on ją zaraz porwał z tego klubu i jej w końcu dziecko zrobił, bo zegar biologiczny tyka! Zamrugała te Roska na tych napalonych chłopów, ale zaraz mówi.
- Wiesz ja go w sumie nie chcę zdradzać, bo go kocham, ale chciałabym, żeby zazdrosny był, no i żeby mnie nie zdradzał też... Jak to sprawdzić czy on mnie zdradza? - popatrzyła na Peach, bo on jest taka doświadczona w tych sprawach damsko-męskich, to pewnie wie.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Dobrze, że już jak były takie wstawione, to w łazience obmyślały plan co zrobić z tym całym Dickiem Rosi, bo była to sytuacja po prostu krytyczna, że taka dziewczyna jak Rosalinda Królowa Emptiness się zastanawiała nad swoim statusem małżeńskim. Póki jednak to, to jeszcze na chwilę Peach na sobie trzyma uwagę, póki może.
- Też tak uważam Rosi, na prawdę. Chociaż niby nie mam o co, bo mnie zapewnia, że nikogo innego nie ma. Ale wiesz, teraz wszyscy są w siutationshipach i aż nie mogę uwierzyć, że on jest taki wyjątkowy - zastanawia się chwilę, bo może powinna napisać do Clyde z pytankiem jak mu idzie na delegacji? Aż sięgnęła po telefon, ale wybijła ją z tych myśli Rosi, która wpadła na genialny pomysł.
- Snapa, przecież on nie ma Insta - kiwa głową i przykłąda palec z pięknymi paznokciami w stylu kociego oka do ust, jakby się zastanawiała jeszcze nad czymś. - O, albo jeszcze lepiej, wyślij mu zdjęcie smsem. Ha, albo wiesz co możesz jeszcze zrobić -i odpala Insta i pokazuje jej trend jak dziewczyny dodają w AI hot pracowników w ich domu. Pośmiechuje się troche bo pewnie sama taki prank kiedyś zrobic Clyde'owi, albo żeby było też śmiesznie to może zrobi Billemu taki prank, skoro już z nim mieszka?
Słucha Rosie i aż ma oczy we łzach ze wzruszenia, że taka dziewczyna musi się z takimi dylematami w życiu mierzyć.
- A sprawdzałaś jego telefon? Wiem, że to może brrzmieć toxic, ale z drugiej strony jest twoim meżem więc...- ona by sprawdziła na przykład - Albo masz włączoną jego lokalizacje?- zastanawia się, bo ona to odrazu włączy Clyde'owi jak tylko zaczną być na serio ze sobą. Nie ma opcji, że chłop będzie dalej wystawiał ją na takie stresy jak ten, że może ma kochanki rude.
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- A pokaż jak on wygląda, bo ja mam takie dobre wyczucie do ludzi, po oczach poznaje - stwierdziła, ale tak serio to chce pewnie zobaczyć to jej ciacho. Roska się zawiesiła trochę na tym pięknym paznokcie Peach, ale jak powiedziała co ma zrobić i jej pokazuje ten filmik w telefonie to patrzy taka zafascynowana.
- Ojacie Peach, umiesz takie coś zrobić? - zaraz wlepia w nią te piękne brązowe oczy, a potem się opiera rękami o umywalkę i wypina - weź wstaw tutaj jakieś ciacho, jak za mną stoi i tak się pochyla - powiedziała, ale lepiej, żeby Peach tego nie robiła, bo to by wyglądało bardzo chamsko, Rosa sobie pewnie nawet nie zdaje sprawy jak bardzo. No i ona to się w ogóle nie zna na tej sztucznej inteligencji, bo ona jest prawdziwa... inteligentka.
Czasem nie, ale jednak zrobiła bardzo ciężkie studia.
Ale czasem to się zachowuje, jakby miała w głowie wsiu bździu. No i teraz jak Peach mówi o tym telefonie, to ona kręci głową, że tego nie zrobiła, a przecież powinna!
- Widziałam tylko, że on cały czas pisze z takim wujem Ferdynandem, ale ja go tak nie lubię - westchnęła i nadyma usteczka, że tak go nie lubi strasznie - nie mam, a jak się takie coś robi? - zapytała zaraz, bo ona to z tą technologią jest jakieś sto lat za murzynami, a Peach to jest taka ładna, mądra, nowoczesna. Normalnie ona się już wcale nie dziwi, że ona ma tyle obserwatorów na tym Instagramie.
- A możesz mu to włączyć z mojego telefonu, czy musi tutaj być? - zapytała i wyciąga telefon, a tam sms od Ricziego vel Dicka, aż przygryzła usteczka i tak patrzy w wyświetlacz - napisał mi gdzie moja żoncia, co mu odpisać? Że w klubie? - poderwała spojrzenie na Peach i najpierw to mu wysłała tylko emotkę pierożka, która nie wiadomo tak naprawdę co znaczy.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Umiem no pewnie!- uśmiecha się zadowolona, że Rosi się spodobał je jplan i zaraz zabiera jej sprzed nosa zdjęcia Clyde'a i wpisuje w chat gpt. Rosi tak się jakoś dziwnie zaczeła wypinać, więc Peach kręci głową i macha jej - A weź tu stań i zapozuj zmysłowo - pokazuje jej ścianę obok drzwi i się ustawia, żeby jej zrobić foteczkę. Chwilę pewnie to zajęło, ale no i tak lepiej niż jakby takie wypinane zdjęcia wstawić, bo wtedy Dick się będzie mógł już tylko do grobu kłaść z tego zawału jaki by dostał że mu dziewczyna wysyła jak ją ktoś od tyłu bierze, lol.
- A po co on z nim pisze? Wcześniej też tak pisali dużo? - wydało jej się to odrobinkę podejrzane ale wzrusza ramionami i wywracaoczami na to, że Rosi nie ustawiła jeszcze lokalizacji swojemu mężowi. - Wow girl, a ile wy jesteście razem? Jak ty przeżyłaś z nim, serio...- zastanowiła się chwile - A no tak, on musi to potwierdzić u siebie. Najlepiej będzie jak zrobisz to tak, że weźmiesz jego telefon i sama klikniesz potwierdzenie. Chociaż w sumie to pewnie nie powinien mieć oporów żeby ci to udostępnić, prawda?
Nie zdązyła jednak teog ustawić, bo Rosi już piszczy i obie patrzą na tego pierożka.
- Hahah, kinky- uśmiała się Peaches i wysyła airdropem do Rosi fotkę z AIa - Trzymaj, to mu wyślij i napisz coś w stylu "musze zostać dłużej w klubie, jest emergency, zamówiłam hydraulika który naprawia kibelki, nie czekaj na mnie" - zaśmiała się na sam koniec i patrzy co Rosi pisze. Tyle, że ona pisze po hiszpańsku, wiec Peach nic nie rozumie.
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ale ciacho - powiedziała i zerka na Peach, czy może tak mówić na jej faceta? Ale chyba może, bo przecież jest mężatką - dobrze mu z oczu patrzy, tak szczerze - takie Roska miała co do niego przeczucia. Może błędne, bo jednak nie była jakimś badaczem ludzkiej duszy przez oczy, tylko psychiatrą. Jakby z nim pogadała, to może prędzej wydałaby diagnozę. Ale oczy facet miał ładne, takie niebieskie. Zawsze to się podobało Rosie, bo oni z Ricardo mieli ciemne, w ogóle w Puerto Rico większość ludzi takie miała.
Jak ją Peach zaczęła ustawiać, to oczywiście, że ona się słucha bardzo, bo przecież Peach to jest instagramerka. Zna się na pewno na tym. Ustawia się zmysłowo, chociaż zmysłowo według Rosy to jest na przykład, żeby się wypinać, czy to tyłek, czy cycek, ale na szczęście Peach jej dała mnóstwo rad i w końcu się udało.
- No nie pisali wcale, ja nawet nie wiem czy ten wujek to ma telefon - też jej się to nagle wydało podejrzane i obiecała sobie, że teraz to weźmie telefon Richiego i sprawdzi te smski z wujem Ferdynandem! I lokalizację też mu założy. Tylko, że wcale nie umiała tego zrobić. Ale może Peach ją nauczy. Bo one teraz pewnie to już będą przyjaciółkami, po tej rozmowie w toalecie, tak przynajmniej Rosa myśli.
- Dziesięć lat - powiedziała jakoś tak ciężko, bo oni już tyle czasu są ze sobą - ale dopiero w tym roku się pobraliśmy - mówi i znowu jej się robi smutno. Bo jakby do niej na terapię przyszła baba, co dziesięć lat czekała na ślub, to Rosita by jej kazała tego chłopa rzucać, a ona co? Ona jeszcze nie rzuciła. Toxic jak nie wiem co.
- No powinien mi udostępnić, a jakby mu się coś stało, to bym wiedziała gdzie go szukać - albo jakby jej następnym razem spierdolił. Ale jak coś to Richiemu będzie tłumaczyć, że to dla jego dobra. Dobrze, że ona dzisiaj tutaj spotkała tą Peach, to jej przynajmniej wyjaśniła jak to jest teraz z nowoczesnym byciem w związku, że trzeba śledzenie włączyć w telefonie męża i takie tam.
Nie wiedziała co ona naklikała z tym pierożkiem, ale zaraz wysyła Ricardo tą fotkę, tylko nie napisała tak jak jej Peach powiedziała i Ricardo jej odpisuje jakoś agresywnie, więc zaraz to poprawiła, już tak, żeby bardziej było, jak mówiła Peach, bo ona była taka mądra.
- Pyta się czy u Madoxa w klubie, napisać mu? - zapytała, ale i tak już to napisała, że u Madoxa, i coś tam o rurach - o jezu, a jak on tu przyjdzie? A tu nie ma Pablo? - zrobiła wielkie oczy, bo co wtedy? Wyjdzie na jakąś desperatkę... Ale w sumie fotki są jako potwierdzenie, a Pablo zawsze mógł już sobie pójść.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Ale się Peach wygadała!
- Ale Rosi, pls niech ten sekret zostanie pomiędzy nami, okay? Mówię ci to w zaufaniu - i tak się patrzy na nią intensywnie, żeby Rosi nie wpadła na jakiś nienormalny pomysł, żeby odnaleźć chłopaka Peach i mu napisać. A są tacy ludzie, oczywiście, że są. Co prawda Peach jakby sie dowiedziała pierwsza, że Cherry zdradza Galena, to też by mu powiedziała, ale to dlatego, że go zna lepiej i dłużej. A na pewno by nie powiedziała Dickowi nic na przykład, bo WCALE go nie zna, a Rosi zna i jest juz jej kumpelką.
Dobrze, że Clyde jest Rosi-approved, szkoda natomiast że jej mąż pisze z chłopem, kóry nie miał nigdy telefonu. Peach prycha i kręci głową, więc niech Rosa to lepiej sprawdzi, bo to brzmi MEGA podejrzanie.
-Ojeju, w tym roku!! To jesteście nowożeńcy! Nie, to on na pewno cie nie zdradza, no co ty, przecież ten okres nowożeńców jest najlepszy. Ja się nie mogę doczekać swojego ślubu. Opowiadaj i pokaż fotkę sukienki -zachwyciła się i też sobie tak duma, że jak ona będzie miała ślub, to jaką będzie miała sukienkę. Na pewno taką z bardzo długim tyłem, bo bardzo jej się takie suknie podobały. Co prawda jej kultura by nakazywała jej wciąć ślub zgodnie z hinduskim zywczajem, a najlepiej to z hindusem, ale Peach odrzuca te myśli i nie reaguje na zdjęcia kandydatów, które jej mama mailem co piątek wysyła żeby opowiedzieć o nowym doktorze, który jest synem jej przyjaciółki.
-Właśnie tego chcemy, żeby przyjechał tu!! - pokiwała szybko głową - Tym, że Pablo tu nie ma się nie przejmuj kochana, najważniejsze żeby w nim się krew zagotowała. Niech ma i zobaczy jak to jest jak ma się takie wątpliowości! - taka bojowa Peach się zrobiła, że zaczyna się zastanawiać, czy jakiegoś innego chłopa jeszcze nie wziąć na fotkę z Rosi.
- A chcesz potańczyć z kimś? Ten facet, który cię obczajał na pewno wciąż tam jest
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- No wiem, wiem - mówi, ale prawda to jest taka, że ona nigdy Ricardo nie zdradziła, no NIGDY. Ale mogłaby dużo razy - no przecież to tylko tak miedzy nami, laskami - powiedziała i zaraz patrzy jej w oczy tak głęboko, jakby jej chciała telepatycznie przekazać, że nigdy nikomu w życiu nie zdradzi jej sekretu - ale co z tym chłopakiem z Bali? - musiała dopytać, bo w sumie ciekawa była. Czy on tam został i wciąż jest tylko chłopakiem balijskim, czy jednak się rozstali? To są ciekawe rzeczy, bo Rosa nigdy tak nie miała, jeden chłopak przez dziesięć lat.
- Tak myślisz? - aż nabrała mocno powietrze w płuca, bo może serio jak oni są nowożeńcy, to Ricardo nie myśli o innych, jeszcze jak ona jest taka hot latino chica, to jak? Ale ten wujek Ferdynand tak jej nie daje spokoju, no i te jego spacery z psem, a przede wszystkim to, że jej uciekł z Puerto Rico.
- No było pięknie, mówię ci Peach, taki miałam welon cudowny z Maryją i sukienkę taką piękną dopasowaną, z mnóstwem koronek i dzieci nam sypały ryż i kwiatki, a Ricardo był na biało i śpiewał mi Corazon jak wychodziliśmy z kościoła i grała orkiestra i Mariachi, no piękny to był ślub - weszła w fotki i jej pokazuje. Naprawdę były przepiękne, taki latynoski vibe, ale oni z Ricardo tacy wpatrzeni w siebie, jakby się kochali nad życie. Bo Rosa to go kochała, a on ją dzień wcześniej zdradzał z rudą.
A później to Riczi jej odpisuje, że jedzie po nią, jak ona nie zostawi rurek w spokoju, Roska robi wielkie oczy i na Peach.
- No... dobra, to... nie odpisze mu nic, że niby jestem zajęta rurą Pablo co? - i schowała telefon do swojej torebusi, a zaraz łapie Peach za rękę - to chodź, wyrwiemy jakiś facetów - pokiwała głową, bo jak przyjdzie Ricardo, to niech widzi, że ona ma przecież powodzenie, jakby chciała.
Oczywiście, że jak wyszły to tam gdzieś niedaleko się czaił ten przystojny Latynos, a Roska się obejrzała na Peach, a on znowu wyrósł przed nią i aż mu się w klatę wbiła, musiała się przytrzymać tej rozpiętej koszuli, bo się na swoich wysokich szpileczka zatoczyła.
- Oj lo siento... - mówi mu po hiszpańsku, a on zaraz do niej, że jest hermosa i czy chce zatańczyć, a ona, że tak, ale jeszcze złapała Peach za rękę i ją ciągnie też na parkiet, ale się okazało, że Latynos miał jeszcze kolegę, równie gorącego, co zaraz podbił do Peach. A jak się ruszali to aż Rosa była pod wrażeniem, więc ona też zaraz dała się ponieść tej ognistej, latynoskiej muzyce i kręci bioderkami, a ręce mu zarzuciła na kark. Aż jej się gorąco zrobiło z tego wszystkiego.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Rosario M. Vargas-Martinez
-
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
W końcu znalazł te spodnie, zakłada buty, kurtkę (wielką puchową) i wciska czapkę na bolącą głowę i bierze kluczyki do autka Madoxa. tego samego autka,, które Madox mu zostawił w spadku, jakby miał nie wrócić z Meksyku. Bejsbola wrzucił do bagażnika i jedzie, pędzi, przez to zaśnieżone Toronto, niestety Galen Wyatt Bruce Wayne nie jeździ tymi samymi drogami, więc były to drogi zaśnieżone, co się skończyło tak że o mało nie wpadł w poślizg i sie nie zabił na latarni, ale buzuje w nim ta krew latynoska i się wcale nie przejmuje tym tylko jeszcze depnął mocniej gaz. Pewnie będzie po tej jeździe mieć Madox jakieś sto mandatów, no trudno. Pod klubem zaparkował na miejscu dla Madoxa, bo to autko ma tam specjalne miejsce i naburmuszony i nabuzowany wychodzi z niego i już krzyczy do ochroniarza Siergieja, że kogo oni wpuszczają do tego klubu, co za hołote!!! Siergiej się troche chyba zesrał jak go zobaczył, bo miał przebłyski z Wietnamu jak Madox na niego kiedyś się wkurzył, więc nic nie powiedział tylko go puszcza i idzie za nim do środka. Riczi jak opętany jakiś rozgląda się w poszukiwaniu żółtego kasku, albo przynajmniej tego swojego złotka, żonki, która podobno z jakimiś rurami stoi. On widział natomiast tylko mnóstwo rur dla tancerek i na szczęście na żadnej nie tańczyła Rosi, o tyle dobrze. Ale te światła i flesze źle robia mu na oczy, przeciera je i znów sobie rozwalił ranę na skroni, wiec znów zaczęła mu lecieć krew. Sciąga czapkę i wsadza sobie do kurtki, i wtedy ich widzi... na środku parkietu jakiegoś zboczeńca w garniturze i z rozpiętą koszulą, który obłapia jego Rosi. A że nie są w Puerto Rico, gdzie nawet jak jakiś gość z nią tańczył, to zachowywał tyle szacunku, żeby nie przekraczać granicy Ricziego, no to tutaj ewidentnie chłop nie wiedział, że nie wypada!!
- Ej ty -szarpnął więc lowelasa do tyłu, a on nie spodziewał się niestety pewnie tego, bo przeiceż się skupiał na Rosi i patrzeniu w te brązowe oczęta, które Riczi nie wierzył, że na kogokolwiek mogły tak spoglądać jak spoglądały na tego randoma i kiedy się tamten zatoczył, to Riczi mu sprzedał od samego wejścia piąchą w nos, coś tam pewnie nawet mogło gruchnać bo jak upadł, to złapał sie za nos i patrzy przerażony na wściekłego Martineza. - A uczyli cie, żeby nie podrywać czyiś żon?!
No i się zaczeła bijatyka, bo zaraz pojawili się koledzy faceta w garniaku, więc Sergiej musiał być po stronie Ricziego, chociaż ewidetnie wiedział, że powinien go wywalić za takie zachowanie. W tym wszystkim Riczi tylko raz spojrzał na Rosi z takim NIEDOWIERZAJĄCYM spojrzeniem, które mówiło więcej niż sto słów - jak ona mogła się dać tak obmacywać!? No ale później już się bił do piosenki Malumy.
Rosario M. Vargas-Martinez