38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy na pewno w końcu oswoi się ze zmianami, na które sam się zdecydował w swoim życiu. Miał potrzebować chwilę na odnalezieniu się w czymś, przed czym do niedawna uciekał przez tak wiele lat, ale w końcu miał dotrzeć do właściwego miejsca i nie obawiać się rzeczy, które być może w ogóle nie miały się wydarzyć. Debbie przecież nie była jego partnerką i wcale nie musiała postąpić w ten sposób. Raynott musiał więc przestać bać się rzeczy, które robili mu inni, a co za tym idzie, bać się żyć.
Na razie dobrze wychodziło mu odnajdywanie się w nowej dynamice w ich relacji, bo ta tak naprawdę bardzo nie różniła się od wcześniejszej. Może jedynie tym, że w bardziej otwarty sposób przyznawali się do tego, iż ta relacja była czymś więcej. Skoro wykonali już ten krok i oboje zdecydowali się dać sobie realną szansę, nie było miejsca na żadne podchody. I Tracy w ogóle nie miał na nie ochoty, ponieważ był zadowolony z podjętej przez siebie decyzji.
Teraz już i tak było za późno na zmianę taktyki, ponieważ w umyśle Tracy’ego utknął już obraz, który tam zasiała. Spoglądając na nią, nie potrafił już zapomnieć o tym, co mu przed chwilą powiedziała. – To o wiele lepsza pora – odparł, ale sposób, w jaki pożerał ją spojrzeniem, jasno podkreśla, że teraz Raynott już i tak przepadł, choć wiedział, że na razie musiał się powstrzymać. Nie był jednak pewny, jak długo wytrzyma.
– Chyba? – zapytał, spoglądając na nią z uniesioną brwią. Oczekiwał pewniejszej odpowiedzi, choć nie było to tak ważne, żeby faktycznie miał się o to sprzeczać, dlatego jedynie uśmiechnął się zadziornie i popatrzył na nią tak, jakby się z nią nie zgadzał. Ale to tyle, nie zamierzał wiercić jej z tego powodu dziury w brzuchu.
Za to nie miał tak szybko odpuścić innej sprawy, która była p o w a ż n y m przewinieniem. Wiedział, że gdyby on zrobił to samo, co ona, Debbie nie dałaby mu spokoju, więc i sam nie zamierzał niczego jej ułatwiać. – I artykuł sam się kliknął, a potem przeczytał? – popatrzył na nią z politowaniem, po czym w sposób teatralny odwrócił od niej głowę i zajął się jedzeniem kolacji. Tylko ze swojego talerza, w ten sposób jeszcze bardziej podkreślając to, że był obrażony i czekał, aż McDowell w jakiś przyjemny sposób odkupi swoje winy.
Bo najbardziej w tym wszystkim chodziło mu o to, żeby coś dla siebie ugrać. Co nie znaczy, że nie miał do niej malutkiego żalu o to, że na niego nie poczekała.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oboje musieli przyzwyczaić się do tego, że ich relacja nie była już zamknięta wyłącznie w przyjacielskich ramach, jak miało to miejsce do niedawna. Debbie nie była już tylko jego koleżanką, w towarzystwie której mógł spędzić przyjemną noc, kiedy akurat miał na to ochotę.
To oferowała mu od samego początku i wciąż się to nie zmieniło, jednak tym razem już żadne z ich zbliżeń nie miało być pozbawione znaczenia. W ich życiach nie miały też być obecne inne osoby, do bliskości których mogliby się uciekać, ponieważ w chwili, w której Tracy dał jej do zrozumienia, że on też chciał spróbować czegoś w i ę c e j, wszystko inne całkowicie straciło znaczenie.
Zresztą, już wcześniej liczył się dla niej wyłącznie o n.
Teraz jednak dopięła swego, a choć nie sposób nazwać jej partnerką idealną, Debbie naprawdę zamierzała dopilnować, aby między ich dwójką nie wydarzyło się nic, co mogłoby tę znajomość zepsuć. Już wcześniej wiedziała, że jej na nim zależy, a teraz dodatkowo chciała dopilnować, żeby obawy, które kierował względem związków, w jej przypadku okazały się nieuzasadnione.
Szalała za nim do tego stopnia, iż za nic w świecie nie potrafiłaby go zostawić.
— Na pewno? — poprawiła się, kiedy dotarło do niej, że jej pozbawiona pewności odpowiedź prawdopodobnie nie przypadła mu do gustu. Nie było to zresztą stwierdzenie na wyrost, ponieważ w ciągu minionych tygodni Tracy niejednokrotnie udowodnił, iż całkiem łatwo przychodziło mu odczytywanie jej pragnień. Zwykle wiedział, co chodziło jej po głowie jeszcze zanim ona zdołała wypowiedzieć te myśli na głos.
Teraz jednak jej największym zmartwieniem było to, że najwyraźniej Raynott wcale nie miał okazać się tak wyrozumiały, jak ona początkowo przypuszczała. Kiedy najpierw spostrzegła jego spojrzenie, a później została zbyta odwróceniem się w drugą stronę, naprawdę przejęła się tym, że zrobiła coś, czego najwyraźniej robić nie powinna. Straciła też apetyt, dlatego odłożyła na stolik talerz, z którego nie ubyło jeszcze zbyt dużo jedzenia.
To samo zresztą zrobiła z porcją blondyna, nie chcąc, żeby stała jej na drodze, kiedy postanowiła zawalczyć o jego wybaczenie. Nie chcąc, żeby dłużej unikał jej spojrzenia, wpakowała się okrakiem na jego kolana, a później ujęła w palce jego brodę i zmusiła go do tego, żeby na nią spojrzał. — Przepraszam — odezwała się, wyginając usta w podkówkę. Nie udawała, naprawdę czuła się źle z tym, że złamała jedną z ich niepisanych reguł. Dopiero po chwili wypuściła jego brodę, żeby móc objąć go za szyję i przysunąć się, aby złożyć na jego policzku klika drobniejszych pocałunków.
Zamierzała poprzymilać się, aby odkupić swoje winy, ale trochę też dlatego, że po prostu się za nim s t ę s k n i ł a.

Tracy Raynott
ODPOWIEDZ

Wróć do „#24”