Alexis nie należała do osób tracących czas na bezsensowne, niezobowiązujące rozmowy o pogodzie, czy też na inne neutralne tematy. Nie widziała w tym żadnego celu, tym bardziej jeśli chodziło o relacje typowo profesjonalne. Patrick raczej też nie zdawał się być kimś strzępiącym język dla samego zabijania ciszy. Dlatego po uprzejmym, formalnym przywitaniu, przeszli przez proces odprawy w ciszy. Każe z nich pogrążone było we własnym świecie, mimo że trzymali się razem i blisko. Dla postronnych obserwatorów mogli wyglądać na bardzo dziwną parę, która nie wykazuje zainteresowania sobą nawzajem.
Rzeczywistość była zgoła inna, przynajmniej z punktu widzenia Alexis. Może i nie komunikowała się z Voclain'em, ale nie traciła go z pola widzenia. Obserwowała go kątem oka, analizując przy okazji otoczenie. Dawno nie podróżowała, tym bardziej bez ochrony. Informacje zdobyte na temat swojego towarzysza być może były jednym z argumentów, dla których zabrała go ze sobą na ten wyjazd - w jego interesie było zapewnienie jej bezpieczeństwa, jeśli chciał zdobyć informacje na temat brata. Nie czuła się przy nim bezpiecznie, ale przynajmniej miała podstawę sądzić, że jednak w razie potencjalnych problemów, mógł być przydatny.
Oderwała spojrzenie od widoku za oknem i odwróciła głowę w przeciwnym kierunku, dopiero teraz skupiając swoją uwagę otwarcie na Patricku. Napotkała jego niebieskie oczy bliżej, niż się spodziewała. Nie odsunęła się, bo nawet jeśli w niefizyczny sposób poczuła wyraźnie jego obecność, to nie uległa tej specyficznej energii człowieka o silnym charakterze. Przyjrzała mu się badawczo, zanim odpowiedziała. Nie wyglądał na zdenerwowanego, ale też nie sprawiał wrażenia zrelaksowanego. Niby zachował neutralny ton wypowiedzi, ale jego postawa zdradzała jego czujność - sylwetka wciąż w dużym stopniu zwrócona w kierunku przejścia, ramię potencjalnie rozluźnione oparte o podłokietnik, ale jednak z palcami lekko zaciskającymi się na jego końcu.
-
Spotkanie inwestorów i bankiet. Jedna z niewielu okazji do spotkania grubych ryb biznesu z całego kraju. - Miała świadomość, że mogli napotkać tam na kogoś z mniej lub bardziej legalnej działalności w Toronto, ale to była jedyna możliwość spotkania konkretnych osób, które mogły zapewnić informacje. -
Porozmawiamy o tym na miejscu. - Nie chciała wdawać się w szczegóły odnośnie weekendu, samolot nie był na to najlepszym miejscem. Nie mieli tu prywatności, a jednak dyskrecja była wciąż podstawą wszelkich kroków podejmowanych w sprawie. Dla podkreślenia swoich słów, wyciągnęła z torebki tablet i poświęciła podróż skupieniu się na pracy.
Do hotelu dojechali wynajętym prywatnym samochodem z kierowcą. Alexis nie oszczędzała na luksusie, zarezerwowała dla nich apartament dwupokojowy Le Mount Stephen. Nie spodziewała się jednak, że w pięciogwiazdkowym hotelu ktoś pomiesza rezerwacje, bo już przy rejestracji w recepcji okazało się, że przypisano im suite z jednym dużym łóżkiem. I nie było możliwości zmiany, bo przez maksymalne obłożnie nie dysponowano żadnym apartamentem spełniającym oczekiwania. Ostatecznie obiecano postarać się załatwić dodatkowy materac i w ramach przeprosin i rekompensaty dostali voucher do wykorzystania w mieszczącym się w hotelu centrum wellness, na jedną z ich instalacji: masaż terapeutyczny, pielęgnacja twarzy lub sesja w spa. Ponadto otrzymali możliwość nieodpłatnego korzystania z dostępnego menu w Bar George, restauracji dostępnej w hotelu, przez cały swój pobyt.
Po wjechaniu na ostatnie piętro hotelu, weszli do dwupiętrowego suite z tarasem. Alexis przyjrzała się krytycznie wnętrzu typowemu dla katalogu dizajnerskiego o pięciogwiazdkowych hotelach. Wyglądała tak, jakby szukała czegoś, co mogło być potencjalnym zagrożeniem.
-
Myślę, że ze względu na specyfikę tego wyjazdu, możemy przejść do bardziej nieformalnej formy współpracy, panie Voclain. - Dopiero po skończeniu zdania spojrzała na Patricka i po kolejnej sekundzie wyciągnęła w jego kierunku otwartą dłoń. -
Alexis. - Nie robiła tego prawie nigdy, nie mieszała profesjonalizmu z towarzyskimi kontaktami. Ale patrząc na to, że mieli spędzić te parę dni niemalże cały czas razem, odrobina poufałości mogła być przydatna. Jakby nie patrzeć, powinni zaufać sobie trochę więcej, skoro mieli spać pod jednym dachem, oddzieleni jedynie schodami prowadzącymi na pięterko do części sypialnianej.
Patrick Voclain