Byli tak różni, a jednocześnie tak podobni.
Mieli wiele wspólnych cech, które sprawiały, że byli ze sobą niesamowicie zgrani, a jednocześnie różnice, które ich dzieliły. No ale na tym polegały związki. Nie musieliście być tacy sami, nie musieliście się zgadzać we wszystkim i patrzeć na wszystko dokładnie tak samo. Każdy z nich był osobną osobą, z własną wolą oraz zdaniem, ale w tym wszystkim należało znaleźć coś, co ich łączyło. Kompromisy, rozmowy, wspólne zgody oraz warunki na których mieli funkcjonować. I chociaż o tyle dobrze, że praktycznie się między sobą nie kłócili. Oczywiście mieli swoje momenty niezgody, ale nigdy nie znaleźli się na skraju, gdzie nie można było tego wypracować czy znaleźć rozwiązania.
Musiała jednak przyznać, że był jej ulubionym człowiekiem. Do rozmowy, do spędzania czasu, do kłótni czy siedzenia w ciszy. Znała wiele osób, naprawdę sporo. Nawet jako introwertyk, który nie lubił tłumów, była dalej idolem. Musiała pojawiać się w miejscach publicznych, na wyjściach, galach, spotkaniach z fanami. Znała wielu idoli, producentów, fotografów, a także właścicieli firm, którzy proponowali jej współpracę ambasadorską, ale to były znajomości typowo robocze. Podobnie z idolami - znali się, bo pracowali na tych samych planach, widywali się w tych samych programach i bywali na tych samych imprezach, ale jakby się spytać każdego z nich, to większość stwierdzi, że przyjaźnie w świecie kpopu to bardzo ciężki temat, bo każdy pracuje dużo i zwyczajnie nie ma czasu.
Dlatego to, że znalazła Jiwoonga w tym całym zapierdolu, było jej małym cudem. Cudem, którego nie zamierzała wypuszczać z rąk, o który chciała dbać i za który dziękowała każdego dnia. Bo gdyby nie on, zapewne załamałaby się już dawno, dawno temu. A tak, to ją podniósł nawet nie wiedziała kiedy i pomagał jej przechodzić przez każdy kolejny dzień.
Góry były świetną odskocznią. Nawet jeśli nie przepadała za tymi wszystkimi szlakami, zwłaszcza tymi, które były mocno wymagające, to to miejsce było takie… ich. Może niekoniecznie to miejsce, bo tutaj byli pierwszy raz, ale samo środowisko dookoła. I ta cisza, spokój oraz brak ludzi. Jeśli miała gdzieś odpocząć, to tylko w takim miejscu, gdzie nie musiała myśleć o niczym innym. I nie przejmować się, że przypadkiem może być obserwowana.
Ale on zawsze o to dbał. Dbał o jej samopoczucie oraz komfort psychiczny. Bardziej niż o siebie.
—
Słuchaj, zawsze możemy do niej zadzwonić — powiedziała, zerkając na niego bardzo wymownie. —
O ile jest tutaj zasięg. — Bo tego jeszcze nie sprawdzała. Co prawda prąd był, ale nie wiedziała czy zasięg również, bo jak się obejrzało dookoła, to był tylko las, wzgórza i piękne, rozciągające się przed nimi jezioro. Z dala od wszystkiego. I nawet żadnego słupa nie było widać, co mogło oznaczać, że raczej nie mieli zbyt dużego kontaktu. A nawet jeśli, to częściowy. Musiała jakiś mieć, bo faktycznie jak nie odbierze telefonu, to jej managerka, już przewrażliwiona po nie tak dawnych wydarzeniach, może wysłać po nią SWAT. —
Będziemy grać i pić na kamerkach. — Brzmiało jak spoko plan, zwłaszcza, że jej teściowa, a także ciotka Jiwoonga były do rany przyłóż i naprawdę dobrze się z nimi imprezowało. Przynajmniej dopóki nie zaczynały zadawać dwuznacznych pytań lub wchodzić na grząski grunt po pijaku.
Kąciki ust jej drgnęły w wymownym uśmiechu na jego pytanie. Odwróciła się do niego frontem i skrzyżowała ręce na piersi w dziarskim geście.
—
Bo co? Bo nie dałabym rady? — Jak już morsowała, to dałaby normalnie radę! Zwłaszcza, że było już o wiele cieplej i woda na pewno miała też więcej stopni niż dziesięć. A skoro przeżyła minutę tam, to już nic nie było jej straszne.
Tylko nie spodziewała się chyba, że to podziała jak zapalnik.
—
Jiwoong… — rzuciła ostrzegawczo widząc co planuje. Nawet cofnęła się z uśmiechem o krok, ale nie zdążyła zrobić nic więcej, bo zanim cokolwiek powiedziała, aby go zatrzymać, to już czuła jak ją łapie i wspólnie lecą w dół. Do wody. Zanurzając się całkiem pod jej taflą. Zdążyła jedynie złapać powietrze w płuca. Na całe szczęście woda nie była aż tak zimna, ale basen to też nie był. Więc jej skóra przeżyła lekki szok termiczny, ale dość szybko się przystosowała do temperatury.
—
Zabiję cię. — To było pierwsze co powiedziała, gdy tylko się wynurzyła. Sięgnęła ręką do twarzy, aby zmyć nadmiar wody i odgarnąć włosy, które nachodziły jej na oczy. Nie była jednak zła. Na jej twarzy rozpościerał się szeroki, rozbawiony uśmiech. Mogła się tego spodziewać. Zaczęła to, a nie znała go od dzisiaj. Może jednak miała nadzieję, że zanim pójdą pływać, to chociaż wejdą do środka.
Głupia była.
—
Przyznaj się, przyjechaliśmy tu, abyś mógł mnie zabić bez świadków. Bo kto by mnie szukał tutaj? Prędzej u twojej ciotki, boże to genialny plan — powiedziała, rozumiejąc już wszystko. Przyprowadził ją tutaj, aby się jej pozbyć. Co prawda nie wiedziała dlaczego, bo mógł z nią przecież normalnie zerwać, ale no. Może miał jakieś inne plany co do jej ciała! Gorzej, że Harvey wiedział z kim jedzie, więc gdyby zniknęła, to by dojechał Ahna w najgorszy sposób.
Jiwoong Ahn