Mógł uchodzić za hipokrytę. Nie lubił brać udziału w plotkach, które go bezpośrednio nie dotyczyły lub nie miały minimalnego wpływu na życia. Ku największej radości znudzonego życiem funkcjonariusza lubił słuchać tej twórczej paplaniny do porannej kawusi. Dzięki temu dowiedział się ostatnio, że sekretarka, notabene mężatka i matka dwójki dzieci, puściła się z nowym policjantem, warto dodać, że był on arabskiego pochodzenia; Barma słuchając tych rewelacji z każdą sekundą tracił wiarę w ludzkość. Kto normalny nawiązywał romanse w miejscu pracy? Przecież nie dało się tego ukryć i koniec końców prawda zawsze wychodziła na jaw. Później człowiek musiał znosić setki przytyków z każdej strony. To nie było na jego nerwy.
Dzieci zniknęły i dorośli mogli zająć się „dorosłymi” sprawami – alkoholem!
Co prawda wino traktował niczym zło konieczne i diabelskie trunki, jednak nie potrafił odmówić kobiecie. Co z tego, że czuł się po nim paskudnie, skoro tego wymagała sytuacja? Nie miał zamiaru grymasić czy stawiać wygórowane żądania. Lepiej brać co miało się w zasięgu dłoni.
—
Daj spokój, nie chcę ci sprawiać większych kłopotów — odpowiedział, zbywając propozycję dziewczyny machnięciem ręki. Nie miał wielu okazji do spożywania tak wykwintnych alkoholi, więc przy okazji mógł poczuć większy prestiż swej skromnej osoby —
Jedynie jutro będę cię błagał, żebyś przyjechała do mnie z lekami przeciwbólowymi. Taki uczciwy układ, co ty na to? — spytał, posyłając dziewczynie zaczepny uśmiech. Przy okazji wrobiłby ją w wyprowadzanie psa. Plan idealny, ciekawe czy kiedykolwiek dojdzie do skutku.
Bogole potrafili mieć nieco inny kaliber problemów niż tacy przeciętniacy jak on; Mogli zawierać romanse na wakacjach na drugim końcu świata w ramach odskoczni od szarego życia, a on co jedynie szukał szczęścia w jakimś podrzędnym klubie. Czy zazdrościł przyjaciółce jej sytuacji materialnej? To zależy; Duża ilość pieniędzy zapewniała pewne bezpieczeństwo, ale odpowiedzialne stanowisko pracy ssało pod wieloma względami. Brak dużej odpowiedzialności za innych ludzi zapewniało całkiem duże pokłady komfortu psychicznego, którego tak potrzebował.
—
Jakim cudem miałaś się tylko bzyknąć, a wyszedł ci związek? — dopytał zaciekawiony, bo z reguły takie zabawy powinny się kończyć razem ze wschodem słońca. Przynajmniej on wychodził z takiego założenia, bo kto normalny nawiązywał dłuższe relacje z ludźmi, których chciało się tylko zaliczyć? Z tego zdrowej relacji nigdy nie będzie.
(Tutaj powinien być cały akapit o cudowności Elliotta, ale niezręcznie mi go pisać, bo to będzie dziwne. Ale Ellie jest cudowny i w ogóle.)
—
Gdyby Elliott chociaż raz zwróciłby na mnie uwagę to moje życie stałoby się prostsze — westchnął, spoglądając na już pusty kieliszek. Nie miał szczęścia ani w miłości ani w kartach. Pozostał mu tylko i wyłącznie alkoholizm.
W momencie, gdy Cheri zaczynała mu opowiadać o swoim nowym ukochanym czuł, że jego nie istniejące jeszcze zakola zaczynają się powiększać. Dlaczego kobiety musiały decydować się na związki z tak niebezpiecznymi mężczyznami? Co niby kręciło je w patusach? Aż głowa go rozbolała od tych wszystkich rewelacji. Normalni ludzie na tego typu rewelacje uciekliby, gdzie pieprz rośnie. Oczywiście Marshall musiała się okazać głupią w tej sprawie.
—
Czekaj, kurwa — zaczął, po czym szybko przerwał, bo nie miał pewności, co powinien jej powiedzieć i w jaki sposób. —
Poleciałaś na szemranego typa, uległaś jego słodkim słówkom i weszłaś z nim w związek? — Musiał się upewnić, przecież nie mogła być aż tak głupia, prawda? Za tą śliczną mordką musiał kryć się całkiem prężnie działający rozumek. A przynajmniej miał taką nadzieję. —
Ty serio przyjęłaś zaręczyny od obcego typa? Gdzie ty masz mózg, kobieto? — Wypił jednym haustem świeżo nalany kieliszek wina. Nie pomogło. Musiał ratować się kolejnym. Ten również nie przyniósł oczekiwanych skutków.
Cisza.
Nie potrafił znaleźć odpowiednich słów, żeby odnieść się do rewelacji zaserwowanych przez Cheri. Chwycił dziewczynę delikatnie za rękę, chcąc okazać jej minimalne wsparcie. Władowała się w niezłe gówno, a na koniec skończyła ze straconą ciążą i oślizgłym typem pod jednym dachem. Dlaczego kobiety pod wpływem emocji traciły zdrowy rozsądek? Był wściekły. Na Cheri, na siebie, na tego dziwnego typa, który już dawno powinien gnić w więzieniu albo składać obszerne wyjaśnienia w sprawie brudnych interesów.
—
Charity — zaczął powoli, patrząc dziewczynie prosto w twarz. —
Jak mogłaś być taka durna? Czy nie masz za grosz zdrowego rozsądku, a twój mózg magicznie zmienił się miejscami z waginą? — Słowo, po słowie. Starał się nie podnosić głosu, bo nie chciał pozwolić sobie na nerwy. —
Kryminaliści to najgorszy sort w poszukiwaniu partnera na całe życie. Chciałaś iść razem z nim na samo dno? Co ty sobie myślałaś?
Zwariuje. Wyjdzie z siebie i stanie obok.
Cherry Marshall