22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Podobało mu się, że mimo poważnych problemów, jakie to miewają od czasu do czasu dorośli ludzie, oni we dwoje potrafili spędzać czas w bardzo nieskomplikowany i przez to komfortowy sposób. Naprawdę można było się rozluźnić przy filmie, dobrym (niekoniecznie zdrowym) jedzeniu i zagadkach, których zadawanie i zgadywanie sprawiało im przyjemność. Uśmiechnął się, widząc jakie emocje wywołało w dziewczynie jego zgadywanie i pokręcił zaraz głową, unosząc nieco dłoń, jakby w ramach sprzeciwu.
   一 Wcale nie była łatwa i miałem dodatkową podpowiedź na ekranie 一 zauważył i odchrząknął krótko, dalej obserwując jej uśmiech. Ten znowu się pojawił, kiedy po tym, jak oglądali kilka chwil film, to on wyskoczył z zagadką. Co prawda nie była tak wyszukana i ładnie zadana, jak ta Daphne, ale przecież nie chodziło o to, aby być idealnym, tylko żeby się dobrze bawić. A jemu to sprawiało przyjemność i kiedy patrzył na rozjaśnioną, zadowoloną twarz Daphne, to dochodziło do wniosku, że jej też.
   一 Brawo! 一 zawołał zadowolony i klasnął w dłonie. 一 Dla ciebie na pewno była bardzo łatwa. Nie jestem w tym najlepszy, pamiętam tylko te zagadki dla dzieci, które zadawano mi, jak miałem kilkanaście lat w domu dziecka. W sumie dobrze, że w ogóle niektórzy opiekunowie jakoś się nami zajmowali. Była taka jednak babka, Pani Laurie. Świetna, trochę mi ją przypominasz. Niestety odeszła po dwóch latach, odkąd tam zamieszkałem 一 wyznał i wzruszył lekko ramionami. Odkąd poznał Daphne otwierał się przed nią powoli, a ona nie naciskała. Mówił jej czasami jakieś strzępki wspomnień albo ciekawostki, z których mogła budować jakiś większy obraz jego życia, o ile chciała. On tak samo pozwalał jej mówić o sobie co chciała i wtedy, kiedy chciała. Cieszył się z każdego momentu, który ich zbliżał
   Sięgnął po szklankę, upił odrobinę napoju i po chwili wrócili do oglądania. Przerwał im dzwonek do drzwi, a Ossie automatycznie zerknął na apkę.
   一 To pizza. Otworzę 一 zaoferował się i już szybko wstał, żeby podejść skocznie do drzwi. Nie mylił się, za drzwiami stał dostawca, który podał mu pudełko i życzył smacznego. Jedzenie było już opłacone wcześniej, online.
   一 Mamy już co jeść, nikt nie umrze z głodu 一 zapowiedział z uśmiechem, wracając na miejsce. Nawet zgarnął z kuchni dwa talerze i sztućce, gdyby któreś z nich potrzebowało. Ułożył pudełko z pizzą w centralnym miejscu, nałożył kawałek, który wybrała sobie dziewczyna na jej talerz, po czym to samo zrobił dla siebie i rozsiadł się znowu wygodnie na kanapie.
   一 Smacznego, kwiatuszku 一 powiedział swobodnie, sięgając do swojej porcji. Pizzeria, z której zamówili była naprawdę wysoko oceniona i kiedy ugryzł kawałek, musiał przyznać że nie bez powodu. Naprawdę mu smakowało, co pokazał cichym pomrukiem aprobaty, a przeżuwając patrzył w ekran, śledząc akcję w filmie. Sięgnął w pewnym momencie po serwetkę, podał jedną Daphne, a drugą otarł kącik ust z sosu.
   一 Nic nie pamiętam z tego filmu, to chyba dobrze 一 mruknął cicho i zerknął na nią kątem oka. 一 Podoba ci się? 一 zapytał dla pewności. W końcu zawsze mogli włączyć coś innego. Ewentualnie zagrać w grę albo zadać sobie kolejne zagadki, chociaż podejrzewał, że ona by go w tym na pewno pokonała, czego wcale nie miałby jej za złe.

Daphne van Laar
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
23 y/o
CHRISTMASSY
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dopóki ktoś posiadał możliwość takiej formy spędzania czasu wolnego z drugą osobą, bez żadnych poważniejszych problemów na głowie utrudniających normalne funkcjonowanie, nie było jeszcze tak źle. Co prawda, można było chcieć nawet więcej. Daphne jednak w pełni wystarczało to, że raz na jakiś czas mogła spotkać się z Ossim i obejrzeć jakiś film, ewentualnie po prostu swobodnie pogadać o tym, co u kogo w życiu się działo. Niby taka drobna rzecz, ale potrafiła zdziałać cuda.
Oj tam, oj tam. — machnęła ręką od niechcenia, dalej się uśmiechając ale też umyślnie przenosząc wzrok z powrotem na ekran.
Sukces związany z jego zagadką skwitowała krótkim okrzykiem radości oraz uniesieniem dłoni w powietrze, którą zacisnęła w pięść i przyciągnęła z powrotem do siebie. Na początku chciała mu odpowiedzieć od razu, natomiast bardzo szybko się wycofała, słysząc wstęp do jego opowieści o domu dziecka. Wysłuchała go z uwagą, kiwając głową przy odpowiednich momentach. Bardzo doceniała to, że zdecydował się obdarzyć ją zaufaniem na tyle, by dzielić się z nią takimi szczegółami. Nie była w jego skórze, ale była świadoma, że to niekoniecznie mogły być to łatwe do przywołania wspomnienia. Sama za każdym razem czuła się dość dziwnie wewnętrznie, nie mogąc tego skojarzyć z uczuciem współczucia. Nie, że sprawiało jej to dyskomfort przez to, że nie chciała tego słuchać. Po prostu nie do końca wiedziała, jak i czy w jakimś stopniu powinna była reagować inaczej poza wysłuchaniem i zrozumieniem.
Brzmi jak ktoś, kto trafił w odpowiednią rolę i zawód. Szkoda, że potem odeszła. — skwitowała, uśmiechając się delikatnie. — A twoja zagadka wcale nie była taka łatwa. — pokręciła głową niemalże natychmiast przy wypowiadaniu tego zdania. — To są właśnie zagadki – nigdy nie możesz być pewien, czy odpowiedź będzie prosta, czy może nieco głębsza lub bardziej rozbudowana. — i, właśnie dlatego, ona je uwielbiała.
Dzwonek do drzwi sprawił, że podskoczyła w miejscu. Mogłaby nawet wiedzieć, w której sekundzie i w której minucie ten dzwonek się rozlegnie, a i tak zareagowałaby tak samo. To jedynie sprawiło, że po krótkim skinięciu głową w kierunku Ossiego zmieniła nieco pozycję, podciągając kolana pod brodę i chowając swoją twarz za nimi. Zażenowanie minęło jej dopiero na widok pudełka z pizzą.
Super! — głód był ważną potrzebą i nic dziwnego, że zareagowała tak entuzjastycznie. Zwłaszcza, że jej brzuch już powoli zaczynał się domagać posiłku. Przyglądała się w milczeniu jak jej kolega wszystko przygotowuje, mając oczywiście parę razy myśli, że może powinna była mu pomóc. Ale zanim się zdecydowała, wszystko było już gotowe i naszykowane.
Dziękuję! Tobie też smacznego! — rzuciła w odpowiedzi, nachylając się tuż po jego kolei nad swoim talerzem, by podnieść z niego kawałek parującej pizzy. Gdy tylko apetyczny zapach składników uniósł się do jej nozdrzy, nie mogła dłużej czekać, by jej spróbować. Po pierwszym kęsie jej reakcja była podobna do tej Ossiego, przez co zawtórowała mu niemalże identycznym odgłosem wskazującym na zadowolone kubki smakowe.
Trochę tak, jakbyś oglądał go pierwszy raz jeszcze raz. — zgodziła się, kiwając głową. — Szczerze mówiąc to ja też niewiele kojarzę. Ale póki co jest wciągający. — zapewniła go od razu, zerkając na niego przez parę sekund, po czym wróciła do seansu. Może nie był to szczyt fabuły, gdzie wręcz nie mogła oderwać oczu od ekranu, ale zawsze mogło być dużo gorzej. — A Tobie jak się widzi, okej? — obudziła się trochę zbyt późno z tym pytaniem, ale ważne, że chociaż przypomniało jej się o tym, by zachować się jak na normalnego, empatycznego człowieka przystało.

Ossie Sterling
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

  Przeszłość Oswalda, śmierć jego rodziców i niektórych opiekunów oraz dorastanie w domu dziecka nie były prostymi tematami i chociaż miały w sobie dużo mroku, nadużyć i nawet przemocy (o czym nie mówił nigdy), to siłą rzeczy zawierały w sobe również zwyczajne, dziecięce wspomnienia, o których mówić nie miał żadnych oporów. Było to dla niego naturalne, nawet jeżeli znacznie różniło się od doświadczeń osób dorastających w domu rodzinnym. Nie zakłamywał rzeczywistości, nie czuł wstydu z tego powodu, omijał jednak rzeczy, o których uważał, że nie powinno się mówić. I tak chyba było lepiej zarówno dla niego, jak i dla innych. Pewnie powinien zostawić to na terapię, o której jednak nawet nie chciał myśleć. Było dobrze tak, jak było.
  Uśmiechnął się lekko, słysząc jak dziewczyna usprawiedliwia jego zagadkę. To było dosyć urocze i postanowił się z nią zgodzić.
  一 Masz rację 一 odpowiedział po prostu i właściwie dotyczyło to zarówno jej opinii o zagadce, jak i reakcji na wzmiance o jednej z wychowawczyń w domu dziecka. Było kilka naprawdę dobrych osób, ale i kilka złych, co chyba zrównoważyło doświadczenia. Chociaż czy uśmiech jednej osoby wynagradzał krzywdy, które robiła inna? Nigdy jakoś wnikliwie się nad tym nie zastanawiał, może i lepiej.
  Jedzenie było smaczne i odpowiednio ciepłe, więc nic dziwnego, że sprawiało im taką przyjemność. Uświadomił też sobie, że dawno nie jadł pizzy i nawet pomyślał, że może niedługo sam zrobi, chociaż zdecydowanie wygodniej było po prostu zamówić. Patrzył w ekran, na film, przeżuwając kolejne kęsy. W międzyczasie raz sięgnął po serwetkę, żeby otrzeć wargi, a innym razem po napój, żeby się napić. Na komentarz Daphne uśmiechnął się i skinął głową, chociaż nic jeszcze nie powiedział, zajęty jedzeniem. Dopiero, kiedy zapytała jak mu się podoba, zerknął na nią kątem oka. Prawda była taka, że podobałoby mu się i oglądając inne filmy, bo najbardziej liczyło się, że spędza czas wspólnie z Daphne. Doszedł jednak do wniosku, że takie wyznanie byłoby dosyć przesłodzone, no i wymijające. W końcu chodziło jej pewnie o opinie o tym konkretnym filmie, tak po prostu.
  一 Lubię horrory, szczególnie klasyki, mniej te nadprzyrodzone, więc jest super 一 zapewnił, kiedy przełknął kolejny kęs. Z tego kawałka został już tylko brzeg, ale był chrupiący i wcale nie taki gruby, więc chętnie go kończył, przyglądając się jednej z mocniejszych scen Piły. Nawet przestał przeżuwać, a po chwili zerknął krótko na Daphne, żeby się upewnił czy na pewno jest w porządku, bo momentami horror był naprawdę brutalny i krwawy. Okazało się, że dalej jest ok, więc rozluźnił się znowu i dokończyli jeść, a później obejrzeli do końca film, komentując ciekawsze sceny.
  一 Chciałabyś obejrzeć coś jeszcze? 一 zapytał, kiedy zaczęły się napisy końcowe i zerknął kontrolnie na zegarek. On się jakoś specjalnie nie spieszył, mógłby wcisnąć jeszcze jeden film i wróciłby i tak o przyzwoitej porze, co obiecał dzisiaj współlokatorowi.

Daphne van Laar
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
23 y/o
CHRISTMASSY
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiadomo, że dzieciństwo spędzone w takim miejscu mogło odcisnąć znaczne piętno na takiej osobie, choć też bywały różne przypadki. Zaskakujące, jak różniły się nie tylko dzieci z różnych domów, ale także te, które dorastały pod tym samym dachem – w tym wypadku, domu dziecka. Jednym ten pobyt definiował całe przyszłe życie, ale były też dzieci, które były funkcjonować względnie normalnie i zostawić to (przynajmniej po części) za sobą. To naprawdę było warte podziwu.
Oczywiście, że mam. Zawsze ją mam. — Daphne pozwoliła sobie na żartobliwy ton w odpowiedzi, po przyjacielsku trącając go w ramię z uśmiechem na twarzy. Zdarzało się, że beztrosko podchodziła do tematów, które wymagały raczej powagi, ale tutaj chyba mogła sobie pozwolić na odrobinę swobody. Miała też nadzieję, że może tym samym podniesie go trochę na duchu skoro już zdecydował się na przytoczenie nostalgicznych wspomnień z dzieciństwa.
Daphne lubiła takie przysmaki, choć pewnie przez wzgląd na serce nie mogła się żywić takimi rzeczami codziennie. Cholesterol i te sprawy mogły ją załatwić szybciej niż innych, zdrowych ludzi. Z umiarem wszystko było jednak dla każdego, a ona nie zamierzała sobie odmawiać. Zwłaszcza, że dzięki temu spotkanie z Ossim nabierało jeszcze lepszych barw, dzięki czemu jej humor był naprawdę pozytywny. Nawet dość średnio zaczętego dnia, pracy i nagłej wycieczki do sklepu przed seansem. Było natomiast warto, bo zarówno smakowały jej jedzenie jak i picie, a także film oglądało jej się jakoś przyjemniej w jego towarzystwie. Przez to też nie gderała tyle, ile zwykle umiała nawijać przy konkretnych powodach. I pamiętała też o tym, by być dobrą koleżanką – może z lekkim opóźnieniem, ale zawsze coś!
Nadprzyrodzone są ciekawe, ale muszą być dobrze zrobione. A nie oszukujmy się, jest to fach… dość ciężki do opanowania do perfekcji. — postanowiła podzielić się swoim zdaniem w tym zakresie gdy już zjadła swój ostatni kawałek pizzy, dokładnie go przeżuła i przełknęła. Dla van Laar, pracującej na co dzień w środowisku raczej niepozbawionym przemocy czy brutalności, naprawdę ciężko było przegiąć pałkę. Nawet oglądanie takiej krwawej Piły nie ruszało jej aż tak jak powinno. Nawet odruchu wymiotnego nie miała na gorszych scenach, więc o to nie musiała się martwić.
Jeśli masz chęć to możemy się pokusić o jeszcze jedną część Piły. Chyba, że wolałbyś co innego to wtedy też nie ma sprawy. — odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. Jej horrorowe pragnienia zostały już zaspokojone, ale takim jak ona to nie da się do końca dogodzić. Mogłaby się nawet pokusić o stwierdzenie, że zamiast niedowiezienia z brutalnością za mało było scen tak głupich, że aż śmiesznych.

Ossie Sterling
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „#105”