ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
163 cm
malarka / baristka The Big Guy's Little Coffee Shop
Awatar użytkownika
don't let me think I'm enough then disappear when the wine runs out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bonnie lubiła swoje poranne zmiany w kawiarni, bo zawsze miała wrażenie, że te mijają jej znacznie szybciej niż popołudniowe, kiedy godziny pozostałe do zamknięcia dłużyły się niemiłosiernie. Jako pracownik, który był już doświadczony w boju, robiła wszystko sprawnie i szybko. Rozliczanie zamówień, przygotowywanie napojów, sprzątanie - poruszała się z gracją, jakby miała wyuczoną do tego wszystkiego choreografię.
Dodatkowo, mając tego ranka swojego szefa do pomocy, działali razem jak dobrze naoliwiona maszyna, pozbywając się w zaskakującym tempie kolejki ustawionej pod ladą. W większości byli to stali klienci, którzy wpadali tam niemal codziennie w drodze do pracy. Z przyjemnością ich zagadywała, co zawsze budziło zdumienie wyjątkowego mruka, jakim był Cole. Starała się też zapamiętywać ich zamówienia, co znacznie ułatwiało im pracę.
Około godziny dziewiątej, ruch powoli się zmniejszał i po porannym szale nie było prawie śladu. Dzwonek wiszący u drzwi i zwiastujący nadejście kolejnych klientów, brzęczał teraz znacznie rzadziej. Właśnie w tamtym momencie, próg kawiarni przekroczył Fraser, a Bonnie od razu to zarejestrowała. Przeklinając w myślach, rozejrzała się nerwowo po sali. Ani śladu Sullivana - pewnie zdążył już ulotnić się na tył budynku, by zapalić, bo przecież ciężko było mu wytrzymać choćby godzinę bez peta. Miller, wzdychając tylko cicho, podeszła do lady, by powitać niespodziewanego klienta.
Dzień dobry. Czym mogę służyć? — spytała, udając oficjalny ton z lekkim uśmiechem.
Cóż, ich relacja była… nieco dziwna. Brunetka przez chwilę zastanawiała się nawet ilu jej byłych kochanków wpadało nadal „ot tak” do niej na kawę, choć odpowiedź była bardzo prosta - jeden. Gavin.
Co u ciebie? Zgaduję, że znów przypadkiem byłeś w okolicy? — spytała, przechylając lekko głowę i zabrała się zaraz za przygotowanie kawy, nie czekając nawet na odpowiedź w kwestii tego co właściwie miał ochotę wypić.
Nie wiedziała do końca czemu tak okropnie niezręcznie czuła się w jego obecności, czemu tak desperacko szukała wcześniej wzrokiem szefa, by móc wymigać się jakoś cudem od interakcji z Fraserem. Ich romans zaczął się szybko i niespodziewanie… i dokładnie tak samo się zakończył.
Poruszała się niespiesznie, mówiła spokojnie, starając się nie okazywać żadnych śladów zdenerwowania, choć i tak podejrzewała, że on w jakiś tajemniczy sposób to wyczuwał. Czy robił to wszystko specjalnie? Przychodził, by przypadkiem nie zapomniała o jego istnieniu, w dodatku w momentach idealnych, by nie mogła uciec ani schować się za ruchem i hałasem?
Przestała już za nim tęsknić. Jedyne co czuła, to może lekki żal o to jak potoczyły się sprawy między nimi. To jednak niczego nie ułatwiało, bo widok Gavina przyprawiał ją o nieprzyjemny ścisk w żołądku, a rozmowy z nim były nadal cholernie trudne.
To na pewno karma. Nigdy nie powinna była wchodzić do łóżka żonatemu mężczyźnie.


Gavin Fraser
do you feel bonita?
jak masz zamiar uciekać bez słowa, to lepiej w ogóle nie podchodź
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Big Guy's Little Coffee Shop”