To jest pewne, że by jej tego nie wyrzucił, tak samo jak by jej nigdy nie pokazała tego nagrania, jak to robiła z kamery, którą miał zamontowaną gdzieś tam w kuchni, bo był dżentelmenem. Nawet rachunku za pranie jej nie wysłał, bo go było na to stać. Nawet jej kwiaty wtedy wysłał, żeby jej miło było i żeby się nie przejmowała, bo taki był Galen. wychowany przez nianie.
Oczywiście, że Galen wszystkie podgrzewania ustawił tak, że ona już mogła sobie płaszczyk rozpinać, a nawet jakby chciała, to mogła wskakiwać w bikini, takie było cieplutko. Wtedy to dopiero by był jak Bruce Wayne, który pewnie woził w swoim batmobilu panienki w samym bikini, do techno oczywiście. Jak Galen Wyatt.
Na to pytanie Peach, to on zaraz uniósł obie brwi. Galen nigdy nie miał w swoim życiu dziewczyny przez pół roku, on nawet ledwo wytrzymał trzy miesiące w ostatnim związku, a i tak teraz mówił, że to były trzy najgorsze miesiące jego życia.
-
To zależy... - zaczął i tak zerka na nią z ukosa, o co jej tak właściwie chodzi, ale przecież Galen to wiedział co ma powiedzieć -
bo jakby to była taka dziewczyna jak ty Peach, to bym ją zabrał na wycieczkę do Europy, może do Paryża, albo do Wenecji, a potem jakiś seks maraton przez tydzień w moim apartamencie i codziennie musowo bukiet kwiatów i kolacja, żeby jej udowodnić jak bardzo tęskniłem - bo Galen to był jednak romantykiem, i seksoholikiem, no i był rozrzutny. Uwielbiał wydawać kasę, na siebie, na przyjemności, na kobiety.
Ale go było stać. On sobie mógł na to wszystko pozwolić, nawet jakby te kobiety zmieniał co tydzień i każdej chciał takie coś fundować.
Zaraz jej opowiada o tym swoim szalonym pomyśle. Bardzo szalonym, bo on to ma wszystko bogacza, nawet akcent ma taki, jakby wyszedł właśnie z banku, gdzie zlecał przelew na cztery miliony. A perfumy to takie, które krzyczą - kasa, kasa, kasa!
-
Mam też spodnie z Wallmartu - przesunął palcami po tych sztywnych jeansach, co prawda resztę miał już firmową, majtki, skarpetki, buty i płaszcz, ale jednak koszula i spodnie zwyczajne, normalne, nie wystarczy? On chyba myślał, że tak.
-
No... Nie wiem, dwadzieścia dolarów? Pięćdziesiąt? - tak zgaduje, bo jemu się tak wydaje, że jakieś drobniaki ten jogurt kosztuje. On za tyle by kupił. Ale nie musi tego robić, bo ma zatrudnioną taką babkę, co mu robi zakupy i układa je w lodówce. Też jest Instagramerką, bo kręci z tego filmiki i sobie wrzuca na kanał. Z lodówki Galena Wyatta.
On w ogóle nie pomyślał, że Peach się z niego śmieje, bo Galen to jednak był trochę naiwny, jak dziecko takie. On to bardziej odbiera, że ona się tak o niego troszczy. A już jak potem zaczęła mu nawijać o jakiś komediach romantycznych to nie słuchał wcale, bo on nienawidzi takiego chłamu, ale grzeczny jest i udaje, że słucha. A tak naprawdę nie, nic do niego nie dotarło o tym oszukiwaniu. Za to następne zdanie usłyszał, a to w połączeniu z tą jej
troską, to sprawiło, ze Galen zerka na nią z ukosa. Bo ona się chyba w nim zakochała, skoro mu tak mówi, a potem jeszcze patrzy w szybę, jakby nie chciała złapać jego przenikliwego, niebieskiego spojrzenia.
Ale Galen to sam nie wiedział, czy to źle, czy dobrze. Chyba źle, bo on przecież teraz trochę z Nelly kręcił. No ale z drugiej strony to przecież Peach to jest niezła laska.
Na szczęście zanim zdążyli temat poruszyć, to już podjechali przed apartament Galena, więc on zaparkował przed drzwiami i jeszcze spojrzał na Peach, a potem to już wysiada, poprawia płaszcz i jak ten facet z reklamy Porsche przechodzi wokół samochodu, żeby znowu jej otworzyć drzwi, znowu jej podać rękę i ją poprowadzić do drzwi apartamentowca. Pewnie ktoś im zdjęcie zrobił po drodze, bo ostatnio to na niego polują paparazzi, żeby coś napisać o nowej dziewczynie Galena Wyatta, po tym jego głośnym rozstanie z Charity Marshall. W budynku to zostawił klucze na recepcji, żeby mu auto przeparkowali, a potem już poszli do tej złotej windy, która ich miała zawieść na najwyższe piętro.
-
A właściwie Peach to gdzie byłaś, jak cię nie było, bo dawno się nie widzieliśmy - tak ją zagaduje, bo on chyba nie słyszał o Bali, bo miał narzeczoną, potem zawał i jeszcze był na tajnej akcji w burdelu, no dużo się działo u niego też. W końcu otworzył przed nią drzwi do tego bajecznego apartamentu, gdzie wszystko wyglądało jak z katalogu, a pod stopami mieli kaszmirowy dywan za trzydzieści tysięcy.
Peach J. Pepper