30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

14

Ach, młodość! Kto smakował ją lepiej niż studenci? Raczej nikt. Mieli niewiele w głowie i portfelu, ale to nie było istotne. Zawsze znalazł się jakiś pomysł, by narobić nieco boruty i fundusze, żeby to zrealizować. Można też było pójść na łatwiznę i szukać okazji. Jak się okazało, Walentynki aż huczały od takich akcji. Kapitalizm rozkwitał w pełni, dając ludziom złudzenie szansy wydania znacznie mniejszych sum na randkę niż w pozostałe części roku. Bardzo się jej ta idea spodobała. Już od jakiegoś czasu chciała zaprosić gdzieś Erikę, gdzie będą mogły spędzić czas skupione tylko na sobie. Kumplowanie się było naprawdę fajne, a wspólnie rozgrywane sesje fascynujące, ale ileż można siedzieć w kilkuosobowym gronie i udawać, że ta druga nie spogląda w twoją stronę ukradkiem? April nie dała sobie wmówić, że to prawdopodobnie jej delulu. Była pewna, że Lindberg jest nią zainteresowana! W jakimś stopniu.
Wysłała jej adres kawiarni Witcher's Brew, czując narastające podekscytowanie na zbliżającą się randkę. Będzie przecież super! Romantyczne spotkanie przy jakimś ciastu w atmosferze magii? Perfekcyjnie. No i pisali na social mediach, że to wieczór tematyczny. W poście, który tylko przeleciała wzrokiem, było coś o czarach, gwiazdach i lusterkach. Finch wpadła na absolutnie wybitny pomysł. Skoro już znalazła jakimś cudem w Toronto kawiarnię tematyczną powiązaną z Wiedźminem, a szła na randkę z osobą, która na bank wiedziała, czym w ogóle ta seria jest, to się przebierze! Bardzo się starała, by wyglądać jak Triss Merigold. Ta czarodziejka dużo mocniej rezonowała z jej duszą niż wszystkie pozostałe. Nie chciała się ośmieszyć, robiąc z siebie uśmiechniętą i radosną Yennefer.
Szkoda tylko, że nie pomyślała, że się ośmieszy w ogóle decydując się na ten strój. Pod lokalem okazało się oczywiście, że to wszystko jakiś teatr pomyłek. Nazwa nie miała nic wspólnego z serią powstałą za oceanem. Rozwieszone wszędzie lustra w życiu na pewno nie słyszały nazwiska Gaunter o'Dim, a jedyne czary, na które mogły tu liczyć, to wszelkiego rodzaju wróżby, dostępne wokół do zabawy dla klientów. O bogowie. Miała nadzieję, że Erika nie wzięła sobie do serca uwagi o tym, że randka miała być dla April Ostatnim życzeniem. Usiadła przy zarezerwowanym wcześniej stoliku i zamówiła sobie kawę, starając się nie przejmować zdziwionymi spojrzeniami kelnerek. Pewność siebie to podstawa.

Erika Lindberg
Ostatnio zmieniony ndz sty 25, 2026 12:13 pm przez April Finch, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W całym swoim życiu Erika nigdy nie przywiązywała większej wagi do takich świąt jak Walentynki. Być może dlatego, że często nie miała po prostu z kim ich świętować, ale jak już ktoś się znalazł to często była za bardzo pochłonięta studiami oraz swoimi hobby by nawet pomyśleć o jakiejś walentynkowej randce. Zawsze bowiem mógł się znaleźć jakiś esej na pięć tysięcy słów, który akurat trzeba było oddać na następny dzień, a Lindberg jak zwykle siadała do niego w ostatniej chwili i zarywała nad nim całą noc.
Tym razem jednak miało być inaczej. Wszystko za sprawą April, która w czasie jednej z rozmów gdzieś na kampusie spytała czy w sumie nie chciałaby spędzić tego dnia wspólnie. Szczerze mówiąc to Erika starała się nie wyczytywać zbyt wiele z tego zaproszenia. Jasne, może i czasami dało się wyczuć między nimi jakieś dziwne napięcie, ale to raczej dlatego, że żartobliwie flirtowały ze sobą in character w czasie sesji. Wszystkiemu zatem winna była czarnoksiężniczka Vesper, która nie mogła się powstrzymać od dwuznacznych tekstów rzucanych w kierunku swojej towarzyszki.
Nikomu nie trzeba było tłumaczyć, że Erika Lindberg była prawdziwym nerdem i geekiem. Wiadome to było chociażby z faktu, że przecież grywała regularnie w D&D z Finch, a propozycja połączenia swoich bibliotek na steamie była dla niej prawdziwie wielkim wydarzeniem. Nie zrobiłaby tego z byle kim. Dlatego też, gdy tylko usłyszała o tym, że wybierają się do kawiarni utrzymanej w stylu wiedźmina to poczuła drobny dreszcz ekscytacji. Już wyobrażała sobie jak rozmawiają przy stoliku, grając w Gwinta.
Jej przez głowę nie przyszło, co prawda przebieranie się za jakąkolwiek postać, ale trzeba było przyznać, że tak czy siak brunetka miała w sobie coś ze stylu Yennefer... Chociażby dlatego, że w jej garderobie królował głównie kolor czarny z białymi akcentami oraz od pewnego czasu nie mogła się rozstać z niedawno zakupioną aksamitką. Zawsze było to coś.
Na miejsce spotkania starała się przybyć na czas. Starała się było słowem kluczem, ale finalnie wpadła do kawiarni w momencie, gdy jej telefon wskazywał dwie minuty po umówionej godzinie randki. Było nieźle. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby tylko potrafiła się zmotywować do tego, aby wyjść z domu pięć minut wcześniej.
Nie miała problemu z tym, aby ją wypatrzeć. Ta osamotniona Triss rzucała się w oczy już od wejścia i sprawiała, że na ustach Eriki niemal od razu pojawił się figlarny uśmiech.
- Ostatnia z Sodden! - powiedziała, podszedłszy bliżej i oparła dłonie na oparciu krzesła naprzeciwko April. - Czyżbyś czekała na zebranie loży czarodziejek?
Nie mogła sobie odpuścić tego żarciku, ale liczyła na to, że Finch go doceni. Może i w oczach siedzących obok ludzi wyglądała jak jakaś szurnięta idiotka, ale dla Lindberg stanowiła prawdziwe zjawisko.

April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Myśli April zazwyczaj pędziły w zastraszającym tempie i docierały do miejsc, o których wielu się nawet nie śniło. Nic dziwnego, że gdy tylko zauważyła, że między Vesper, a jej druidką Dazaną pojawiło się coś więcej niż naturalnie wytwarzana na szlaku przyjaźń – coś w jej głowie zaskoczyło. To dopiero byłaby wspaniała historia miłosna! Poznały się przypadkiem, zbliżyły do siebie za maskami całkowicie innych postaci, aż w końcu wpadły sobie szczerze w ramiona. Pewnie nie wszyscy goście na weselu zrozumieliby tę anegdotę, na pewno nie rodzice Fich, ale trudno. Była gotowa zaryzykować! Nie mogła jednak na dzień dobry wyskakiwać z propozycją ożenku. Były na to nieco za młode. Zawsze marzyła o nerdowskiej żonie, ale musiała to w sobie nieco zdusić i przeczekać. No i najpierw wypadałoby pójśc na kilka randek. I się ze sobą przespać. Koniecznie. Nie kupowałaby przecież kota w worku.
Te Walentynki miały być pierwszym z miliona kroków na ich wspólnej drodze życia! Szkoda tylko, że zaczęły się od tak wielopoziomowej kompromitacji. Z drugiej strony, to wszystko było bardzo w stylu April. Jeżeli to ma Lindberg przerazić, to może po prostu nie są sobie pisane? Nie no, na bank są! Nie dość, że na jej widok nie uciekła, to jeszcze jej nie wyśmiała i nawet dała znać, że doskonale rozumie jej strój. Samozwańcza Triss uśmiechnęła się szeroko, wstając z miejsca i o mało nie rozlewając kawy, która w międzyczasie pojawiła się obok niej.
— Jak widzisz, wszystkie postanowił mnie olać. Ratowanie świata schodzi na dalszy plan, gdy okazuje się, że do miasta wrócił właśnie ich ulubiony obiekt seksualny. Szkoda, że najwyraźniej wrócili wszyscy jednocześnie. — Usiadła z powrotem, jednak nieco zawstydzona. To wszystko miało przecież wyglądać inaczej! Jedyną rzeczą powiązaną tutaj z Wiedźminem była sama April i jej odpały. Liczyła chociaż na muzykę w głośnikach, ale nie doszukała się jednak ani jednej liry bizantyjskiej. No trudno, musiała szyć z tego, co miała.
— Powiedziałabym, że przepraszam, bo chyba coś źle zrozumiałam, ale wolę trzymać się wersji, że to oni otworzyli zły lokal. Jakoś to będzie, nie? Przynajmniej mają czary. — Ruchem głowy wskazała na stolik pod jedną ze ścian, przy którym siedziała akurat jakaś wróżka i ustawiała komuś tarota. Kawałek dalej stał imbryk i herbata, gotowe do zrobienia sobie DIY wróżby z fusów. Finch na co dzień otwarcie gardziła takimi durnymi praktykami, ale ej, miały się przecież pobawić.

Erika Lindberg
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zazwyczaj Erika nie miała problemu z tym, aby oddzielić to, co działo się w roleplayu od prawdziwego życia. Jako Vesper potrafiła kłócić się i zwymyślać ze swoimi towarzyszami, ale nigdy nie wpływało to w żaden sposób na jej relację z osobami siedzącymi przy stole. Nie inaczej powinno być również w przypadku lekkiego flirtu z Dazaną oraz paru sugestywnych komentarzach, a jednak miała wrażenie, że czasami April patrzyła na nią jakby faktycznie chciała ją pocałować i w takich momentach zastanawiała się czy tak dobrze po prostu wczuwa się w postać... Zawsze mogła to być jej własna nadinterpretacja.
W oczach Lindberg koleżanka nie dokonała w żaden sposób kompromitacji. W zasadzie to podziwiała ją za wybór stroju oraz to, że była w stanie w nim przyjść. Nawet jeśli faktycznie byłby to zjazd nerdów to i tak przywdzianie cosplayu wymagało pewnej odwagi, bo byłoby się ocenianym przez bandę narwańców, którzy byliby gotowi zjechać każdego kto tylko nie wpasowywał się w ich wizję postaci.
- Doprawdy nie pojmuję jak ktoś mógłby zrezygnować z towarzystwa tak urodziwej czarodziejki - odpowiedziała, kręcąc głową po czym zajęła miejsce naprzeciwko przyjaciółki.
Nie dało się zignorować tego jak niekontrolowanie Erika uśmiechała się na widok Triss siedzącej pośród zwyczajnej kawiarni oraz jak uważnie lustrowała wzrokiem Finch, starając się przyjrzeć dokładnie wszelkim detalom jej stroju oraz charakteryzacji.
- To zdecydowanie ich wina. Nie ma, co do tego wątpliwości - przytaknęła, bo w końcu kto nazwałby swój lokal Witcher's Brew zamiast dać w nazwie jakieś swojsko brzmiące Witch, gdyby nie chciał nawiązać do słynnej serii o siwowłosym łowcy potworów? - Nie powinnaś za nic przepraszać. Zwłaszcza, że piękna z ciebie Triss.
To musiała przyznać, bo Finch naprawdę się postarała. Może następnym razem powinny razem uzgodnić jakiś cosplay? Może nawet jako Laudna i Imogen z trzeciej kampanii Critical Role? Akurat Erice niezwykle mocno przypadła do gustu postać sorcererki i chętnie by się w nią wcieliła.
- No, ale skoro już tu jesteśmy to możemy skorzystać... Kusi cię wziąć sobie wróżbę? - zapytała, zerkając w kierunku wróżki, która akurat wykładała jakiemuś innemu klientowi tarota. - Może być zabawnie.
Oczywiście, że Lindberg miała za sobą również jakieś zabawy z talią tarota, ale nigdy jakoś nie weszła w to wszystko na tyle głęboko, aby móc stawiać jakieś bardziej złożone wróżby i czytać z kart jak z otwartej księgi. Dlatego mogły skorzystać z usług profesjonalistki.

April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie lubiła bawić się w półśrodki. Jak w coś wchodziła, to na całego. Zakochiwała się bez pamięci, uczyła się do samego rana i inwestowała mnóstwo środków w przebrania. W grę wchodziły zarówno aktywa czasowe, jak i finansowe. Gdyby rodzice wiedzieli, na co wydaje ich pieniądze, pewnie źródełko zostałoby szybko zakręcone. Ale przecież im się nie przyzna. Przyjmowała ich pomoc, domyślając się, że zakończy się w dniu otrzymania dyplomu. Potem będzie musiała żywić się samym ryżem i obierkami z ziemniaków, ale to nic! Ważne, że miała przez chwilę zabawę i wyglądała świetnie.
— Jesteś przeurocza, dziękuję. — Zagryzła dolną wargę, zawstydzona pod naporem komplementów. No dobrze, wcale jej to nie skołowało. To akurat była kokieteria. Miłych słów na własny temat mogłaby słuchać prawie bez końca. Szczególnie, gdy wiedziała, że sobie na nie zasłużyła. A czuła, że naprawdę wygląda bardzo dobrze! To wymagało dodatkowych poświęceń. Nie dość, że ogarnięcie tego wszystkiego zajęło trochę czasu, to jeszcze cały ten strój i mocny makijaż były po prostu niewygodne. Nie oddychało się w tym najłatwiej, nie była raczej gotowa na wielkie bitwy i przełajowe biegi. Na dłuższą metę pokonałby ją pewnie też taniec. Ale nie założyłaby tego na siebie, gdyby zabierała ją w miejsce, gdzie się trzeba ruszać. Wspólny bal w klimacie fantasy również brzmiał świetnie, ale musiałaby się do tego inaczej przygotować. Ale kto wie, może na następnej randce!
— Uważam, że wręcz musimy skorzystać. Na co dzień nie wierzę w ten cały szajs dla zdesperowanych wariatek, ale jako czarodziejka nie będę przecież od tego uciekać. — Szczerość i bezpośredniość traktowała jako swoje największe zalety i wady. Mogła ubrać to w słowa nieco bardziej dyplomatycznie albo po prostu się zgodzić bez dodawania własnych trzech groszy. Ale to zdecydowanie nie byłoby w jej stylu, a ona nawet w cosplayu musiała być sobą. Nie ma turlania kostek, to nie ma udawania.
— Myślisz, że ona wierzy w te swoje wróżby? Może spróbujemy ją okłamać? Podamy się za parę odliczającą do ślubu i zapytamy, czy wujek Armand narobi na weselu boruty. No i czy będziemy żyły długo i szczęśliwie. — Nachyliła się nieco nad stolikiem, mówiąc konspiracyjnym szeptem. Nie chciała, by ta szarlatanka z kartami podsłuchała niecny plan i wykorzystała to przeciwko nim. To musiał być uczciwy test nieuczciwej wróżki.

Erika Lindberg
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W przeciwieństwie do April, Lindberg miewała problemy z zaangażowaniem oraz z doprowadzaniem spraw do końca. Głównie dlatego, że było zbyt wiele rzeczy, które pochłaniały czas i uwagę młodej gotki. Co jakiś czas w jej życiu pojawiał się nowy pomysł do realizacji lub hiperfiksacja związana z jakąś serią albo nową dziedziną wydającą jej się interesującą. Nigdy nie mogła przewidzieć tego na jak długo zdoła się w coś wciągnąć oraz jak poważne się to stanie.
- Nie przesadzaj. Po prostu mówię prawdę - odparła, wiedząc, że obie musiały zdawać sobie sprawę z tego, że Finch wyglądała naprawdę zjawiskowo.
Skromność na pewno nie pasowała do April. Nieśmiałość prędzej. Chociaż w tym momencie Lindberg chyba najbardziej skupiła się na tym w jaki sposób dziewczyna zagryzała wargę. Nie miała pojęcia dlaczego instynktownie skupiła spojrzenie akurat na tym punkcie, a wszystkie myśli na chwilę wyparowały z jej głowy.
- Nie wiem czy to do końca szajs... Pamiętasz jak zakuwałam codziennie po kilka godzin do tego jednego egzaminu? Potem miałam dosyć i postawiłam sobie tarota na to czy go zdam... Wyszło mi, że tak więc olałam sprawę. Na koniec dostałam czwórkę - przypomniała jej jeszcze o historii z niedawno zakończonego semestru.
Jej zdaniem coś mogło się jednak kryć za tymi wszystkimi wróżbami i horoskopami. Nawet jeśli była to siła autosugestii to chyba należało ją w jakiś sposób uznać i zaakceptować.
- To brzmi jak... zajebisty plan - przyznała, uśmiechając się do April, gdy tylko pochyliła się nad stolikiem w jej kierunku. - Nie wiemy też czy babcia Christina dożyje ślubu, bo miała niedawno udar. Chcemy wiedzieć czy będzie mogła wziąć udział i w jakiej będzie formie.
Erika była łasa na podobne akcje. Brzmiało to jak przednia zabawa, a przy okazji sprawdzą czy faktycznie wróżce uda się na nich poznać. Może były z nich lepsze aktorki niż przypuszczały?

April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bardzo lubiła obserwować ludzi i wyciągać wnioski z ich zachowań - szczególnie, jeśli reagowali w jakiś sposób na nią. Bardzo często pozwalała sobie na overtkinking, który potem wykańczał ją psychicznie, ale pierwsza warstwa była bardzo przyjemna. Fakt, że Erika na moment spuściła wzrok na jej usta, dodał jej dodatkowej energii na kolejne etapy tej dziwacznej randki. Utwierdzała się w przekonaniu, że to jednak mogło być przeznaczenie i przed nimi wyjątkowo świetlana i romantyczna przyszłość! Postanowiła się jeszcze tym przemyśleniem z nią nie dzielić. Będzie miała niespodziankę nieco później, a Finch przecież o wszystko zadba.
— Jakbyś mnie zapytała, czy zdasz egzamin, na który się wcześniej uczyłaś, powiedziałabym ci to samo. Karty nie odgrywają tu żadnej roli. — Twardo stała przy swoim, z trudem powstrzymując się od teatralnego wywrócenia oczami. Kłócenie się w tym momencie o siłę sprawczą wróżenia raczej nie miało sensu. Szczególnie, że przecież zaraz przekonają się o wszystkim empirycznie. Wtedy April będzie mogła triumfować i śmiać się Erice prosto w twarz! To na pewno umocni ich relację. W sensie – bycie ze sobą szczere.
— Doskonale. — Podniosła się z miejsca i skinęła na Erikę, by poszła z nią od razu. Poprzedni klienci oszustki wróżki akurat się zmyli. Miały idealną okazję, by skorzystać z jej usług. Podeszły do kobiety, April od razu zajęła jedno z krzeseł, siadając na przeciwko niej. Poklepała drugie, zachęcając, by Erika do niej dołączyła.
— Dzień dobry. Zgadnie pani, po co przyszłyśmy? — spojrzała na nią wyraźnie rozbawiona. Kobieta w średnim wieku podniosła wzrok znad tasowanych kart, przyglądając się April z zażenowaniem. Odchrząknęła cicho, odłożyła talię na stół i teatralnym gestem wskazała na granatowe płótno, które zakrywało stół.
Drogie dziecko, zakładam, że nie sprzedajecie odkurzaczy, tylko życzycie sobie wróżby. Nie straszny mi twój sceptycyzm. Karty i tak wiedzą swoje. Nazywam się Lunara. O co chcecie zapytać? Mówiła spokojnym tonem, spoglądając to na jedną studentkę, to na drugą. April miała wrażenie, że ten niski głos odbija się echem gdzieś w jej własnych wnętrznościach. Musiało jej się wydawać. Posłała Erice pełne politowanie spojrzenie, które miało być komentarzem na wyjątkowo niekreatywne imię tarocistki.
— Ja mam na imię April, a to jest Erika. Pobieramy się latem i mamy całą masę pytań odnośnie do ślubu i wspólnej drogi życia. Chcemy wiedzieć, czy na weselu dojdzie do jakiejś bójki, czy nikt się nie zatruje krewetkami, czy będziemy na wieki szczęśliwe i czy Erika w końcu nauczy się odkładać naczynia do zmywarki po posiłku — szczebiotała radośnie, wkręcając się w rolę. Położyła dłoń na kolanie Lindberg, chcąc dodać historii nieco wiarygodności.
— Mhm — Lunara mruknęła przeciągle i zaczęła tasować karty. Dźwięk aż kipiał od sceptycyzmu. Poprosiła Finch o przełożenie tali i wreszcie wybrała pierwszą kartę, którą ostrożnie ułożyła na środku stołu.
Ósemka mieczy. Zniechęcenie, rezygnacja, brak wyjścia. Czekające was szanse mogą zostać bezpowrotnie stracone. Myślę, że nie będzie żadnej bójki, ani zatrucia, ani nawet weselawyjaśniła tym samym niskim, eterycznym tonem, uśmiechając się przy tym z wyższością. Pierzone 80 na kościach, niech ją piekło pochłonie! April prychnęła pod nosem i spojrzała na Erikę, oczekując jej pytania.

Erika Lindberg
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pewne rzeczy przychodziły jej bezwiednie i nie zastanawiała się nad nimi. Zapewne nawet nie była świadoma wielu różnych drobiazgów, które inni mogli u niej zaobserwować. Jak chociażby April, która była niezwykle uważną obserwatorką. Nic nie potrafiło ujść jej uwadze. Zarówno podczas sesji przy stole jak i w czasie zwyczajnych rozmów.
- Dobra to miałoby sens... Gdybym nie strzelała połowy odpowiedzi. Nawet nie wiesz ile razy rzuciłam d4, aby wybrać odpowiednią opcję w pytaniach zamkniętych - wyjaśniła, bo dla niej robiło to zdecydowanie ogromną różnicę.
Wiedziała, że gdyby tylko zależało to od wkutego materiału to można było wątpić w moc kart, ale jednak jakimś cudem dostała tę czwórkę nawet w momencie, gdy korzystała tak często z pomocy kostki czterościennej. To już chyba było coś.
Wstała od stolika w ślad za April. Wyciągnęła jeszcze rękę, aby chwycić jej dłoń, a nieco zawstydzony uśmiech zagościł na jej ustach, gdy tylko posłała krótkie spojrzenie przyjaciółce, gdy splatała ze sobą ich palce. W końcu robiła to po to, aby wypaść wiarygodnie. Na pewno w żadnym innym celu...
Zaraz miały się przekonać empirycznie na temat tego jak wiele faktycznie mogły powiedzieć im karty. Lindbergównie z kolei niezwykle trudno przyszło zamaskowanie rozbawienia w momencie, gdy okazało się, że trafiły na wróżkę, która potrafiła rzucić ripostą.
- Miło panią poznać, Madame Lunaro. I proszę wybaczyć mojemu niedowiarkowi - przeprosiła od razu, zerkając w kierunku April.
Sama nie wyczuła żadnego drżenia czy zakłócenia w mocy. Być może dlatego, że sama podchodziła do tego wszystkiego jedynie z ciekawością, a nie chęcią udowodnienia, że cały ten tarot jest bujdą.
Wysłuchiwała tego radosnego szczebiotania na temat ich domniemanego wesela i musiała przyznać, że trudno było jej powstrzymać się od uśmiechu. Może dla niektórych wyglądało to tak jakby nie mogła powstrzymać napływu szczęścia przy narzeczonej, ale w rzeczywistości po prostu bawiła ją cała ta wizja nakreślana dla Madame Lunary.
Wszystko wydawało się iść naprawdę dobrze. Przynajmniej do momentu, w którym pierwsza karta została wyłożona na stół, a wróżka musiała się chwilę zastanowić. Erika w tym momencie czuła jak serce mocno wali jej w piersi i powoli podchodzi do gardła. Z jakiegoś powodu czuła się tak jakby w tej chwili ważyły się jej losy.
- Nie będzie wesela? Coś się stanie? - zapytała z lekkim przestrachem, a następnie zniżyła głos i pochyliła się nad stolikiem w stronę wróżki. - Czy April się rozmyśli?
Tym razem to właśnie Erika sięgnęła do talii przedstawionej jej przez Lunarę. Nie miała pojęcia, co właściwie robi, ale coś instynktownie ciągnęło ją do jednej z kart, która po chwili wylądowała na stole.
- Ósemka pentakli - oświadczyła swoim głębokim głosem, który przejmował swoim niezwykłym niskim rejestrem. - Przed wami jeszcze długa droga... Musicie włożyć naprawdę sporo pracy w to, co robicie. Niezależnie od tego czy chodzi o kłamstwo czy o to, aby faktycznie wynieść tę relację na wyższy poziom.
Cholerne ósemki. To jednak chyba byłoby na tyle, bo wyglądało, że Madame Lunara niezwykle szybko przejrzała ich fotel. April mogła teraz jedynie wybrać czy ich gra aktorska była tak słaba i może niepotrzebnie przesadzona, czy kobieta mogła podsłuchać ich wymianę zdań czy może po prostu karty wiedziały o nich więcej niż chciałaby przyznać...

April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było szans, by rozgryzła ich fortel. Wyglądały przecież bardzo wiarygodnie! Podeszły do stolika trzymając się za ręce, uśmiechnięte jak zauroczone nastolatki. Wyglądały razem, jakby je ktoś namalował. Wiecznie nakręcona, uśmiechnięta i kolorowa April perfekcyjnie wkomponowywała się w pejzaż tuż obok poważniejszej, czarno-białek Eriki. Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Dogadywały się przecież bardzo dobrze. To nic, że wyglądały jak wyciągnięte z innych opowieści. No dobrze, Finch wyglądała teraz, jakby się urwała w ogóle z osobnej choinki, ale to przez ten nieszczęsny cosplay. Z drugiej strony, siedziały na przeciwko wróżki otoczonej zwiewną chustą i z makijażem jak ze starych zseksualizowanych okładek książek fantasy. We trzy tworzyły specyficzną kompozycję. Może dlatego jakoś to wszystko szło?
Pierwszy strzał miała naprawdę dobry. No właśnie. Strzał. April była pewna, że nie było w tym nic poza fartem i odpowiednio dobranymi ogólnikami. Na pewno zaraz uda im się ją zagiąć w inny sposób. Wydała z siebie zduszone, oburzone westchnienie, gdy Erika zasugerowała, że to ona zrezygnuje ze ślubu. Przyłożyła dłoń do mostka, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. A przynajmniej starała się na taką wyglądać. Obserwowała uważnie twarz tarocistki, szukając w niej drobnych zawahań, do których będzie mogła się przyczepić i wdeptać ją potem w ziemię. Mocno się w sprawę zaangażowała.
Tak? Musimy poświęcić relacji dużo pracy, żeby wnieść ją na wyższy poziom? Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę, to chyba podszepty z samych niebios. — Uśmiechnęła się przeuroczo, w środku niemalże piszcząc z radości. Właśnie na takie banały czekała. Mimo uszu puściła ten fragment o kłamstwach. April zawsze słyszała tylko to, co chciała słyszeć. Dla jej otoczenia to bardzo męczące, ale jej raczej wychodziło na dobre. Przynajmniej na krótką metę.
— No to załóżmy, że popracujemy nad relacją i do ślubu jednak dojdzie. Będzie piękna ceremonia, wszyscy moi bracia będą wyć ze wzruszenia, a my będziemy żyć potem długo i szczęśliwie. Zgadza się? — Skinęła głową na karty, oczekując kontynuacji wróżby. Lunara przesunęła palcami po tali, patrząc Triss prosto w oczy. Uśmiechnęła się dobrodusznie, spuściła wzrok na kolejną odkrytą kartę na stole.
— As mieczy. Niejednoznaczny. Obosieczny. Zwycięstwo i porażka. Wasza relacja zaburzy fundamenty twojej relacji z braćmi, ale ty nie znajdziesz w sobie siły, by się z niej uwolnić — wyjaśniła wpatrując się w karty. Oj, jak bardzo się myliła. Nie dość, że związek dziewczyn nie będzie długotrwały, bo się nigdy przecież nie zacznie, to April nie miała przecież braci. Same siostry.
— Ha! No na bank. — Prychnęła rozbawiona, opierając się wygodnie plecami o krzesło. Bardzo niski wynik na kostkach oznaczał jej triumf. Lunara pieprzyła trzy po trzy, a ona (jak zawsze) miała rację. Zapomniała wprawdzie w międzyczasie choćby spojrzeć na Erikę, ale cóż, karty miały w sobie jakąś moc przyciągania.

Erika Lindberg
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości, co do tego, że tworzyły niezwykle zgraną parę. Może i nie bardzo pasującą do siebie na pierwszy rzut oka, ale na pewno coś je do siebie ciągnęło. Były dwiema zdecydowanie odcinającymi się od całego tego tła normików osobami. To właśnie je połączyło. W zasadzie to nawet nie było kłamstwo, bo faktycznie dzięki temu tworzyły prawdziwie zgrany duet. Co prawda jako przyjaciółki, ale przyjaźnie potrafiły nieraz wypadać lepiej niż nie jeden związek.
Nie mogła inaczej niż rzucić podejrzenie, że to April wycofa się z ich ślubu. W końcu Lindberg była święcie przekonana, że staną wspólnie na ślubnym kobiercu i nie zamierzała się z tego wycofywać. Przynajmniej tak zrobiłaby ta Erika, która faktycznie oświadczyłaby się przyjaciółce. Bo pewnie to ona się oświadczyła, prawda?
- W sumie faktycznie, ostatnio nas nieco przytłoczyły te przygotowywania. Pewnie powinnyśmy spędzić nieco czasu po prostu ze sobą bez przejmowania się tym całym weselem - podsunęła, nie potrafiąc sobie nawet wyobrazić jakim piekłem musiało być przygotowywanie ślubu.
Erika Lindberg przeżywała paraliż decyzyjny w momencie, gdy musiała w jakiś sposób uzgodnić outfit swojej fikcyjnej postaci do grafiki koncepcyjnej. Nie potrafiła się zebrać do zrobienia porządków w pokoju i przearanżowania półek z pierdoletami, a co dopiero zaplanowania tak ogromnej imprezy, gdzie trzeba było zadbać o każdy szczegół. To na pewno odbiłoby się na jej relacji z drugą osobą.
- Czyli... będę przyczyną rozpadu tej rodziny? Nie brzmi to zbyt fajnie - powiedziała, wzdychając ciężko.
Zdecydowanie za bardzo wczuła się w rolę. Już było jej żal wyimaginowanych barci Finch, a w dodatku obwiniała się za to, że doprowadzi do konfliktu między rodzeństwem. Zaraz jednak zacisnęła palce na kolanie siedzącej obok Triss i spojrzała na nią smutnymi zielonymi oczyma.
- Kochanie, masz jeszcze jakieś pytanie? - spytała, bo wydawało jej się, że dziewczyna już w pełni potwierdziła swoje przypuszczenia.
Zatem tarot mógł być bujdą. Przynajmniej Madame Lunara zdawała się nie wyczuć kilku blefów ze strony czarodziejki wyrwanej z uniwersum Sapkowskiego.

April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”