26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor


009.
go on tinder, they said.
it's gonna be fun they said



Abby nie chodziła na randki.
Spotykanie się z ludźmi, żeby się kurwa spotkać, tylko dlatego, że szukasz miłości lub kogoś na jedną noc był dla niej jakiś odklejony. Zdecydowanie wolała old schoolowe sposoby, jak poznawanie kogoś w barze lub na przystanku autobusowym, zapytanie o kierunek albo tą krótką lecz intensywną wymianę spojrzeń w tramwaju, która mówiła więcej niż tysiąc słów.
No tylko ostatnio Cora tak nagadała jej, żeby spróbowała Tindera. Żeby dała temu szansę, bo przecież co złego mogło się stać. I faktycznie, Abby postanowiła spróbować. Równie szybko prawie też to gówno odinstalowała, bo wszyscy faceci byli nudni jak flaki z olejem, pokazując jedynie swoje prężne muskuły i foty z siłowni, a laski wydawały się kompletnie bez większych zainteresowań i charakteru. I kiedy już była gotowa zamknąć różową aplikację raz na dobre, dostała pojedynczą wiadomość od jednej z dziewczyn. A dokładniej bym to mem.
Kto nie lubi memów?
Abby na pewno lubiła i nawet odpisała jej w tym samym, a potem jeszcze dowaliła jakimś żartem sytuacyjnym i… jakoś to poszło. Pisały ze sobą przez pół wieczoru, aż w końcu umówiły się na drinka.
Klub wydawał się najbardziej odpowiednim miejscem na tego typu zabawy, bo przecież zawsze gdyby gadka się nie kleiła, można było skoczyć na parkiet lub udawać że czegoś się nie dosłyszało. Genialne, prawda?
No więc Wallace pojawiła się na miejscu NAWET o czasie. Przysiadła przy barze i zamówiła dwa kolorowe drinki - jeden dla siebie, a drugi dla Kiry. Oczywiście nie tak na oślep, bo wczoraj podczas pogadanki ustaliły sobie, że która będzie pierwsza, ta stawia Sex on the beach, a druga zaś pierwsza zagaduje. Uczciwy podział obowiązków, co by nie zganiać wszystkiego na jedną osobę.
Przez moment zastanawiał się, czy powinna była zaplanować dla nich jakieś większe atrakcje, jednak finalnie doszła do wniosku, że przecież spontaniczne decyzje jakoś potrafiły przynosić o wiele więcej zabawy niż te starannie przygotowane. A przecież one chciały się świetnie bawić, czyż nie? Cóż, Abby na pewno, bo to był jej pierwszy i jedyny wolny weekend w tym miesiącu i nie miała zamiaru zmarnować go na jakieś smuty i nudne oglądanie serialu po kocem. Chciała się w końcu zabawić. Zrzucić trochę odpowiedzialności z ramion i po prostu dać się ponieść. A przecież nie było do tego lepszej osoby niż Kira. Dziewczyna wydawała się jej wystarczająco szalona, żeby dostarczyć świetną zabawę, a do tego obłędnie śliczna, by i oczy miały się na co napatrzeć.
No chyba że za chwilę okaże się, że była jebanym catfishem i tak naprawdę to jakiś Franklin lat czterdzieści. Wtedy Abby nawet na moment nie zawaha się użyć swojej igły, którą nosiła na wszelki wupadek, razem z masą innych rzeczy zawsze w torebce.

kira finch
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
'cause we got brought into the world by girls
and there just ain't no world without girls
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

013.
Kira nie miała pojęcia, co właściwie robi ze swoim życiem, gdy bezmyślnie scrollowała Tindera. Mimo że ustawiła filtr tak, żeby pokazywało jej się tylko kobiety, żadna nie przyciągała jej uwagi. Niektóre były piękne, nie mogła temu zaprzeczyć, ale szybko okazywało się, że albo nie mają poczucia humoru, albo nie potrafią prowadzić rozmowy. Finch, jako dziennikarka, dostawała spazmów, gdy ktoś pisał dziwne skróty lub popełniał rażące błędy. Nie mogła nic na to poradzić, takie już jej zawodowe zboczenie. Sama w swoim profilu jasno zaznaczyła, że nie szuka niczego poważnego. Wstawiła też zdjęcie ze swoim psem, bo wiadomo, że w świecie randek online to zawsze działa. Znała te wszystkie sztuczki, ale mimo wszystkich tych strategii, przewijanie kolejnych zdjęć sprawiało jej coraz większe poczucie, że zachowuje się jak jakaś desperatka. Przecież znała ludzi w prawdziwym świecie i nie miała problemów z zawieraniem znajomości.
I wtedy wyświetliła jej się Abby. Miała chwytliwy, zabawny opis, więc kiedy okazało się, że mają parę, Finch postanowiła zagadać do niej meme. O ona odpowiedziała jej tym samym. To znaczy również memem, ale nie tym samym. To by było żałosne. Od słowa do słowa umówiły się na drinka w barze z ping-pongiem. Fajna opcja, bo gdyby okazało się, że jednak nie ma o czym gadać, zawsze będą mogły strzelić sobie partyjkę w pingla.
Wyjątkowo w umówione miejsce przyjechała komunikacją miejską. Już dawno zapomniała, jak bardzo wkurwiające potrafi być zatłoczone metro. Ale nie mogła przecież przyjechać pod lokal samochodem, skoro zamierzała pić alkohol. Niespecjalnie też szykowała się na tę okazję. Zrobiła standardowym makijaż, żeby zamaskować rysę na policzku, która jeszcze nie zniknęła po ostatnim wypadku, a pod zimową kurtkę wcisnęła jeszcze tę rajdową, żeby prezentować się cool, kiedy już zrzuci odzienie wierzchnie.
Weszła do baru, otrzepując buty ze śniegu, gotowa postawić pierwszą kolejkę, ale od razu dostrzegła, że Abby siedzi na wysokim stołu i sączy drinka. Kira uśmiechnęła się pod nosem i dołączyła do niej żwawym krokiem, jednocześnie przykuwając wzrok wszystkich facetów, którzy ślęczeli nad kuflami z piwem.
Aż tak bardzo nie chciałaś zagadywać, że postanowiłaś zjawić się pierwsza? — zagadała, zapierając się ręką o ladę. — Przyznaj się, jak długo już czekasz? Zakładam, że pewnie z godzinę — spojrzała wymownie na swojego smartwatcha, pomijając fakt, że to ona była trochę spóźniona. — Cześć — uśmiechnęła się do niej i wskoczyła na stołek obok. — Okej, wyglądasz identycznie jak na zdjęciach. Nie zrozum mnie źle, ale kiedyś umówiłam się z laską, która wstawiła swoje zdjęcie chyba sprzed dziesięciu lat. Nie muszę chyba mówić, że różnica była diametralna? — wyciągnęła do Abby dłoń, aby przypieczętować znajomość.
Jak to mówią, pierwsze koty za płoty. Ktoś tak wygadany, jak Kira, nie miał problemów z rozpoczynaniem rozmowy. To chyba było u nich rodzinne. Poza tym nie przyszła tutaj po to, żeby żałośnie gapić się w podłogę i nie wydukać ani słowa.

Abby Wallace
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Siedziała i czekała.
A dwa razy to nawet wstała i była gotowa wyjść. Bo co ona właściwie robiła? Ustawiła się z jakąś randomową laską, którą poznała na TINDERZE w barze i co myślała? Że wcale nie będzie niezręcznie? Że to był dobry pomysł? Przecież to był pomysł tra-gi-czny. Okropny. Głupszego nie było. Aż wypiła pół tego swojego drinka, kiedy tak siedziała i zastanawiała się, co robiła ze swoim życiem.
Tylko wtedy drzwi do baru ponownie się otworzyły, a w nich stanęła śliczna blondynka. Jej szare oczy od razu przykuły uwagę Abby, aż się wyprostowała na stołku i delikatnie uśmiechnęła. Nie chciała się za długo na nią gapić, chociaż w duchu już odetchnęła z ulgą, że faktycznie wyglądała tak samo jak na profilu. I poczucie humoru również miała przednie.
Tak naprawdę to siedzę tu od otwarcia — wbiła w nią zielone spojrzenie, uśmiechając się pod nosem. — Nie chciałam ryzykować, że wpadniesz na ten sam pomysł i będziesz pierwsza — chociaż Kira wcale nie wyglądała na taką, która potrafiłaby przyjść kilka godzin wcześniej na randkę, raczej był to typ, za którym to inni się uganiali. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Pewność siebie biła z każdego centymetra jej ciała.
Cześć — odpowiedziała praktycznie od razu, zaczesując blond kosmyk za ucho. Miło było słyszeć, że wyglądała identycznie jak na zdjęciach. Wallace również bała się, że padnie ofiarą catfisha, szczególnie, że był to pierwszy raz, kiedy w ogóle umówiła się na randkę z Tindera. Nie miała absolutnie pojęcia czego się spodziewać. Chociaż chyba najbardziej to bała się, że będzie niezręcznie. Całe szczęście Finch swoją osobowością sprawiała, że Abby momentalnie poczuła się komfortowo.
Szczególnie po tej historii jej poprzedniej randki, na którą prychnęła głośno i nawet pokręciła głową z niedowierzaniem.
Wyobrażam sobie — rzuciła lekko. — Chociaż i tak lepiej, że to po prostu była stara fota, a nie jakiś Janusz lat czterdzieści pięć — bo przecież takie historie również miały miejsce. Ile to się nie słyszało o starych facetach, którzy podszywali się za mały dzieci albo kobiety, tylko po to, by nawiązać z kimś jakieś głębsze relacje online. — A może ona liczyła, że jednak będzie dla ciebie się liczyć bardziej dusza i charakter niż sam wygląd? — dodała jeszcze po chwili, przyglądając się jej uważnie. Abby nie oceniała. Zdawała sobie sprawę, że przecież wygląd również był ważny. Musiało być to coś. A każdy kto zawzięcie powtarzał, że dla niego liczył się tylko charakter był bezczelnym kłamcą. Całe szczęście Wallace nie miała tego problemu, bo uroda Kiry akurat powalała z nóg. Szczególnie te jej piękne, szare oczy. Chociaż uśmiech miała równie śliczny.
Może być tutaj, czy chcesz iść do stolika? — rozejrzała się po lokalu. Było kilka wolnych miejsc pod ścianą, ale i prz ladzie było wygodnie. Postanowiła zostawić wybór Kirze. — To moja pierwsza randka z internetu. Nie wiem, to już ten moment, w którym pytam cie o marzenia i ile chcesz mieć dzieci? Czy to dopiero na drugiej?

kira finch
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
'cause we got brought into the world by girls
and there just ain't no world without girls
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Abby niewątpliwie miała śliczne oczy. To właśnie na nie Kira zwróciła uwagę w pierwszej kolejności. Dopiero chwilę później jej wzrok, zupełnie mimowolnie, zsunął się niżej. Na tyłek. Szybko jednak skarciła się w myślach, starając się nie patrzeć ostentacyjnie poniżej pasa. Nie chciała wyjść na jakąś niewyżytą laskę, która przyszła tu wyłącznie w jednym celu, mimo że randki z Tindera niosły ze sobą określone skojarzenia. Kira dobrze znała ten stereotyp szybkich drinków i jeszcze szybszych decyzji. Sama jednak wciąż nie potrafiła uwierzyć, że ludzie poznający się przez aplikacje faktycznie budowali później długotrwałe związki. Wszystko wydawało się zbyt powierzchowne, a przecież wystarczyło jedno przesunięcie palcem, żeby kogoś zastąpić kimś innym.
Sprytne — pochwaliła ją za to, że uprzedziła ją z planem, którego wcale nie miała. Finch spóźniała się notorycznie wszędzie. Śmiesznie, bo przecież miała bardzo szybko samochód. No właśnie, teraz też może byłaby punktualnie, gdyby nie musiała skorzystać z idiotycznej komunikacji miejskiej.
Zaśmiała się głośno na wzmiankę o duszy i charakterze. Nie no, jasne, to też było ważne. W końcu w łóżku też trzeba było być kompatybilnym. Kiedyś wylądowała w takiej jednej, która w ogóle nie potrafiła przejąć inicjatywy. Seks z nią był prawdziwym utrapieniem, ale o tym nie zamierzała wspominać.
Oczywiście — spoważniała nagle, chociaż kąciki ust drgnęły w rozbawieniu. — Liczy się dla mnie tylko to, co człowiek ma w sercu — teatralnie przyłożyła dłoń do piersi. — Taka jestem wspaniałomyślna. Idealna kandydatka na żonę, nie spierdol tego — puściła do Abby oczko i wzięła swojego drinka, zerkając w kierunku wolnych stolików.
Przy barze było wygodnie, ale ciągle ktoś kręcił się w pobliżu i rozpychał łokciami, żeby złożyć zamówienie, a przecież nie chciały, żeby ktoś im przeszkadzał.
Stolik brzmi sensownie — stwierdziła krótko i poczekała aż jej randka zeskoczy z wysokiego stołka. — Moim marzeniem jest lot w kosmos i chciałabym mieć sześcioro dzieci, jeśli musisz wiedzieć — oświadczyła, co nie było prawdą. Kira nie była przekonana, czy w ogóle w przyszłości chciałaby mieć dzieci. Co najwyżej jedno. Sama miała dwie siostry, ale teraz były inne czasy, kobiety skupiały się na karierze. W teorii jej rodzice byli doskonałym przykładem, że można to połączyć, ale w praktyce niekoniecznie to im się udało, bo większość czasu fiksowali się na własnym sukcesie, oddając córki pod skrzydła opiekunek.
Przeszły przez salę i zajęły miejsce przy stoliku pod samym oknem. Kira zrzuciła z siebie puchową kurtkę, pozostając w tej rajdowej, z dużą ilością naszywek.
Najpierw powinnaś zapytać mnie o ulubiony kolor. Tak to się zaczyna, no nie? — uniosła brew, sącząc drinka przez słomkę. — Potem przychodzi kolej na ulubione zespoły, żebyśmy mogły stwierdzić, czy w ogóle coś nas łączy. Bo jak słucham innej muzyki, to nie wiem, czy mamy jakiekolwiek fundamenty na budowanie naszego małżeństwa — cmoknęła z udawaną dezaprobatą, przyglądając się uważnie Abby. Cholera, naprawdę miała ładne oczy.

Abby Wallace
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy faktycznie była idealną kandydatką na żonę? Abby nie miała zielonego pojęcia. Ale też nie było w tej niewiedzy nic dziwnego, bo przecież nie była to raczej rzecz, nad którą człowiek zastanawiał się już na pierwszej randce. No chyba że jakieś zdesperowane typy, ale przecież żadna z nich nim nie była.
Z drugiej strony wcale też nie posądzała Finch o zamiłowanie do kosmosu i bycie rodzinną, a tu proszę. Chociaż oczywiście wyczuła w tym odpowiednią nutę sarkazmu.
Aż sześć? — prychnęła, zbierając się z barowego stołka. W sekundę pożałowała, że nie postawiła na spodnie, bo materiał sukienki oczywiście zahaczył się o wystającego gwoździa, podwijając niebezpiecznie. Całe szczęście się nie porwał, bo to chyba byłoby najszybsze rozbieranie się na randce ever. A przynajmniej w przypadku Wallace. Podniosła spojrzenie na Kirę, kiedy już się uwolniła. — Tak długo, jak to ty je będziesz nosić, to możesz na mnie liczyć — puściła w jej stronę oczko i złapała za drinka. Zanim jednak ruszyła do stolika, podeszła bliżej blondynki. — Ewentualnie jakaś surogatka, żebyś nie musiała się męczyć — prosze jaka troskliwa. Ledwo ją poznała, a już tak ładnie chciała dbać o jej ciało. I to wcale nie tak, że nie kochałaby jej, gdyby zalała się cellulitem. Bo kochałaby. To znaczy pierwsze musiałaby ją pokochać, ale still! You get the point.
Zgarnęła z krzesła kurtkę i przeszła w towarzystwie Finch do stolika jej wyboru. Usiadła na przeciwko. Nie obok. Bo chociaż wtedy mogłyby postykać się ramionami, Abby wolała móc widzieć jej oczy ponad wszystko.
Uśmiechnęła się szczerze na ten jakże szczegółowy instruktaż co do przebiegu randki.
Wyśmienicie — opadła na siedzenie, przyglądając się jej uważnie. — W takim razie, Kira, powiedz proszę, jaki jest twój ulubiony kolor i czemu nie jest to różowy? — spytała luźno. Nie wyglądała na taką, którą jarały kobiece kolory. Bardziej pasowały do niej te ostrzejsze, ogniste jak na przykład czerwony albo żółty. Była wyrazista. Było to widać po jej przepięknej kurtce z milionem naszywek, na której Abby na moment się skupiła. Nachyliła się nad stołem w ich stronę.
Te naszywki mają jakieś większe znaczenie? — kolejne pytanie, które bez najmniejszych ogródek poleciało w stronę blondynki. Zresztą tak samo jej dłoń Abby, która wylądowała na materiale kurtki Finch. — Czy po prostu mają sprawiać, że wyglądasz zajebiścieseksownie chciała dodać, ale jeszcze nie wypiła wystarczająco dużo alkoholu, żeby było ją stać na tak jawne komplementy.
Abby może i gadane miała niczego sobie, jednak jeśli chodziło o flirt zdecydowanie nie przychodziło jej to z taką łatwością. Nigdy nie potrafiła bezczelnie bezpośrednio rzucać brudnych propozycji. Raczej stawiała na stopniowe budowanie napięcia. Dlatego złapała swój Sex on the beach i upiła kilka łyków. Przy okazji przypominając sobie, że tak zaaferowała się tymi naszywkami, że nie kompletnie zapomniała o temacie muzyki.
A jak ci powiem, że robię playlisty na każdą okazję i nastrój, to stwierdzisz, że jestem pierdolnięta, czy zrobi to na tobie wrażenie? — i wcale przez to pytanie, Abby jawnie nie przyznała się, że właśnie to robi. Bo robiła. Jej Spotify było przepełnione listami na każdą sytuację. Ba, nawet miała inną muzykę pracy na oddziale a inną kiedy miała pomagać przy operacji.

kira finch
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
'cause we got brought into the world by girls
and there just ain't no world without girls
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była beznadziejną kandydatką na żonę. Ale na kochankę już jak najbardziej. Wierność nigdy nie była najmocniejszą cechą Finch. Miała problem z utrzymaniem rąk przy sobie, a długotrwałe związki szybko ją nudziły. Po co się ograniczać, skoro na świecie było tyle pięknych kobiet? Monogamia nie była w jej stylu.
Szóstkę — przytaknęła, starając się brzmieć poważnie, ale zdradzały ją śmiejące się oczy. — Nie mniej, nie więcej. Koniecznie każde z inną kobietą, żeby potem ściągać alimenty. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza? Pomyśl, jaki to prosty sposób na zarobek — poruszyła zachęcająco brwiami, trochę żałując, że Abby jednak nie rozerwała sobie tu i tam, co odsłoniłoby nieco więcej ciała.
Udała wielkie zdumienie, kiedy dziewczyna z góry założyła, że jej ulubionym kolorem nie jest różowy. Skąd ten pomysł? Kira kochała się w różu.
Co mnie zdradziło? — zapytała, nie odwracając oczu od twarzy Abby. — Chyba nie to, że nie mam na sobie różowej spódniczki? — uśmiechnęła się pod nosem i nachyliła nad stolikiem. — Majtki mam różowe — dodała konspiracyjnym tonem, z powrotem przywierając plecami do oparcia krzesła.
To nie była prawda. No świetnie, Finch, zamieniłyście trzy zdania i już ją okłamujesz? Najwyższa pora dorosnąć.
Nie odpowiedziała na pytanie o ulubiony kolor, pozostawiając ją w dozie niepewności. Za to pozwoliła złapać się za kurtkę. Jej spojrzenie podążyło za ręką Abby, która zacisnęła się na materiale.
Jestem biedna, chodzę w dziurawych ciuchach, które muszę czymś łatać. I różowych majtkach — zaznaczyła jeszcze raz, gdyby przypadkiem nie usłyszała za tym pierwszym. — Lubię samochody i szybkie dziewczyny. A przy okazji lubię wyglądać zajebiście i wyglądam zajebiście — odparła nonszalancko, posyłając jej piękny uśmiech. — Poczekaj, niech zgadnę — uniosła rękę, dając sobie czas do namysłu i spojrzała jej głęboko w oczy. — Twój ulubiony kolor to musi być zielony — tym sposobem chciała dać jej znać, że miała tak ładne tęczówki, że nie dało się tego nie zauważyć. Kira musiałaby być kompletnie ślepa, żeby tego nie zakodować.
Upiła kilka łyków drinka. Sex on the beach smakowało dobrze, ale prawdziwy seks na plaży smakowałby jeszcze lepiej. Tyle że miały środek zimy, a wszystkie kąpieliska były zamknięte.
Pokiwała z uznaniem głową. Ludzie z tak zorganizowanym życiem robili na nią wrażenie. I tacy, którzy mieli czas na tworzenie dziesiątek playlist. Ona miała ze trzy — na dobry humor, na chujowy humor i specjalną, którą słuchała przed wyścigami, żeby się nastroić przed zawodami. Były to ciężkie, metalowe brzmienia z darciem mordy. I to wcale nie tak, że Finch nie była zorganizowana. Kiedy chciała, to potrafiła być. Sęk w tym, że przeważnie nie chciała.
Zaimponowałaś mi, nie powiem, że nie — odparła szczerze, bez typowych dla siebie zagrywek. — Masz za dużo wolnego czasu czy płacą ci dodatkowo za stworzenie każdej nowej plejki? A może to nimi leczysz te złamane serca? — zainteresowała się, pamiętając jej opis z aplikacji randkowej.
Oby Abby nie pomyślała, że to Kira miała złamane serce, dlatego dała jej lajka. Ona sama dodała w okienku o sobie, że jest na Tinderze, żeby poznawać przyjaciół, tak samo jak jest na Pornhubie, żeby zobaczyć hydraulika naprawiającego zlew.

Abby Wallace
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Podobał się jej pomysł Kiry. Szóstka dzieci, każde z inną babą, żeby czerpać na alimenty — to była postawa godna podziwu. Wallace lubiła zaradne kobiety. Szczególnie takie, które potrafiły same na siebie zarobić. Nie szukała kogoś na utrzymanie, a raczej kogoś niezależnego. Kogoś, kto będzie miał swoje zajawki podczas gdy ona miała swoje. Kogoś kto nie będzie robił jej afery, że znowu musiała odwołać spotkanie, bo musiała zostać dłużej na dyżurze. Tak samo jak nie szukała nikogo na stałe. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej praca była jaka była i Wallace nie była gotowa ładować sie z pełnowymiarowy związek. Ale taki od czasu do czasu i świetną zabawę? Jak najbardziej. I właśnie kimś takim wydała się jej Kira — dobrą zabawą. Tak jak te jej rzekome różowe majtki.
Uwierzę, jak zobaczę — odpowiedziała praktycznie od razu, nachylając się nieznacznie w jej kierunku. To wcale nie znaczyło, że jej nie wierzyła — chociaż szczerze w to wątpiła — ale chciała tym samym wyjść jej naprzeciw i sprawić, że w tych wszystkich zaczepkach mogły spotkać się po środku. Bo co to za zabawa, kiedy ty zaczepiasz, a druga osoba nie podłapuje tematu? Nie było nic gorszego niż jednostronny flirt. Im to całe szczęście nie groziło.
Mój ulubiony? — uniosła w górę jedną brew i upiła drinka. — Szary — zajrzała jej głęboko w oczy. Właśnie w te duże, szare, błīszczące oczy. — Lubię go najbardziej od jakiś pięciu minut — wzruszyła ramionami. Bo takto faktycznie lubiła zielony ale też fioletowy. Troche dziwne, to fakt, bo jednak te kolory nie szły ze sobą w parze, ale może to trochę jak Abby? Ona też miała dwie osobowości — tą poważną, którą prezentowała w szpitalu i tą o wiele bardziej beztroską i zabawną, z nutą szaleństwa.
I Kira chyba też miała, bo na pierwszy rzut oka wcale nie wyglądała na biedną. A już na pewno nie na tyle, żeby łatać sobie dziury w kurtce, bo nie stać jej na nową. Złapała w tym odpowiedni żart i uraczyła ją uśmiechem. Majtek już nawet nie skomentowała, bo przecież d o s k o n a l e usłyszała ją za pierwszym razem. Aż za dobrze. Tak dobrze, że teraz cały czas o tym myślała.
Szybkie dziewczyny? — podłapała, bawiąc się szklanką od drinka. — Nie lubisz gry wstępnej? — no chyba, że chodziło o szybkie palce na przykład. Albo takie co szybko chodziły? W sumie Finch nie sprecyzowała i sposobów interpretacji było naprawdę wiele. Samochody za to zrozumiała w pełni. Akurat to zauważyła od razu na profilu Kiry, jak pięknie prezentowała się na zdjęciu z żółtym ferrari. Abby WCALE nie gapiła się na to zdjęcie przez kilkanaście minut. Wcale. Chociaż opis na profilu też miała niczego sobie.
Uśmiechnęła się, gdy Finch powiedziała, że Abby jej zaimponowała swoimi playlistami.
Nikt mi nie płaci. Jeszcze — prychnęła, kręcąc głową. — A czasu też raczej nie mam za dużo, ale lubie mieć odpowiednią muzykę na odpowiedni humor — wzruszyła ramionami. Ten typ już tak miał. Szczególnie, że niekiedy musiała się wyciszyć, a czasami wręcz odwrotnie — nabrać energii, dlatego te wszystkie playlisty były tak bardzo istotne w jej codziennym życiu.
A serce lecze rękami — rzuciła po chwili, opadając na oparcie plecami. Zaraz potem również podniosła wspomniane rączki do góry i zaprezentowała ładnie. Pierwsze przodem, potem tyłem, i jeszcze zwinnie poruszała palcami. — Jestem lekarzem — wyjaśniła po chwili. — Aktualnie na pierwszym roku rezydentury w szpitalu. Więc na dobrą sprawę tych ser nie wyleczyłam jeszcze wiele, ale może za kilka lat.

kira finch
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
'cause we got brought into the world by girls
and there just ain't no world without girls
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy Abby właśnie zasugerowała, że Finch mogła kłamać? Owszem, Finch bywała manipulantką, potrafiła naginać fakty, omijać prawdę szerokim łukiem, jeśli było to wygodne i w ogóle można było powiedzieć o niej wiele nieprzyjemnych rzeczy, ale na pewno nie można zarzucić jej tego, że była gołosłowna. To było co najmniej nie na miejscu. A już na pewno nie w tym tonie.
Dlatego Kira nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego odchyliła się na krześle z przesadną swobodą i jedną ręką sięgnęła do boku spodni, wcisnęła rękę pod materiał i po chwili wyciągnęła gumkę od różowych stringów. Uniosła wymownie brwi, przyglądając się reakcji Abby.
To o czym my tu... — cmoknęła i przyssała się do słomki od swojego drinka. — Ach tak, twój ulubiony kolor. Musisz chyba często je zmieniać, hm? — zapytała, bo skoro od pięciu minut najbardziej lubiła szary, to wczoraj mógł być to brązowy. I to było w porządku, Kira nie oceniała. Sama nie była święta, chociaż święta akurat minęły jej w rodzinnej, ale niekoniecznie domowej atmosferze.
Słysząc o grze wstępnej, popatrzyła na dziewczynę nieco pobłażliwie. Czy Finch wyglądała na kogoś, kto lubi gry wstępne? No cóż, nie wyglądała też na taką, co nosi różowe majtki, więc równie dobrze mogła uwielbiać się przytulać i po seksie wcale nie spierdalała z łóżka jak ostatni złodziej.
To wszystko zależy od ruchów powietrza wywołanych różnicami ciśnienia, układu gwiazd i oddziaływania grawitacyjnego — oznajmiła, przybierając naukowy ton. — Ale zazwyczaj to nie, nie lubię. Za dużo z tym roboty, a ja jestem już wystarczająco zarobiona — upiła kilka łyków drinka i odstawiła go na stolik. Prowadzenie życia w dzień i w nocy potrafiło być wyczerpujące. Czasami ledwo starczało czasu na sen, a co dopiero mówić o jakichś umilaczach. — Ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek — dorzuciła z łobuzerskim uśmiechem. No patrzcie ją, jaka łaskawa!
Fakt, że Abby była rezydentką na kardiologii, zrobił na Finch niemałe wrażenie. Nie wspominając o zwinnych palcach. Kira nie miała do tej pory bezpośredniej styczności z kobietami związanymi z medycyną. Wyrwała kiedyś ratowniczkę medyczną, ale to wciąż nie była lekarka. A i przeleciała kiedyś w klubie pielęgniarkę na jej wieczorze panieńskim, ale to nadal nie była lekarka!
Czyli co? — pochyliła się i zaparła łokciami o blat. — Na co dzień składasz te połamane serca, a niegrzecznym dziewczynkom i chłopcom łamiesz nosy? — zażartowała, patrząc jej głęboko w oczy. Abby wyglądała na kogoś, kto nie skrzywdziłby nawet muchy, ale pozory zawsze mogą mylić. — Jeszcze powiedz mi, że jeździsz jakąś dojebaną w kosmos furą, a załatwię ci świetny wywiad z Toronto Sun — uśmiechnęła się, jednocześnie wskazując na siebie palcem, co oznaczało nic innego, jak to, że to właśnie Kira pisałaby o niej artykuł. Oczywiście wyłącznie w samych superlatywach.

Abby Wallace
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaskoczyła ją.
Za nic nie spodziewała się, że Kira faktycznie mówiła prawdę, a pod jej spodniami znajdowała się różowa bielizna. Dopiero kiedy blondynka wyprostowała się na fotelu i odchyliła materiał jeansu, naciągając na palec różowy paseczek, Abby prawie zadławiła się drinkiem.
I to nawet nie dlatego, że nagle była w tak wielkim szoku, czy coś jej się nie spodobało, bo spodobało, bardzo, może nawet za bardzo. Po prostu sie tego nie spodziewała. Kira wzięła ją z zaskoczenia i bardziej niż ten różowy kolor, zaskoczył ją sam gest. Ale faktycznie były różowe. Mówiła prawdę, a Abby tym samym nie miała już podstaw, żeby jej nie wierzyć.
Sama również nie kłamała, kiedy oznajmiła, że jej nowym ulubionym kolorem był szary, chociaż Kira od razu to podważyła, co Wallace uraczyła delikatnym prychnęciem.
Widzisz, Kira — zaczęła spokojnie, opadając na oparcie, chociaż dłoń wciąż bawiła się drinkiem. Lubiła sposób, w jaki imię blondynki układało się na jej ustach. — Bo może jakbym wcześniej spotkała kogoś z tak ładnymi s z a r y m i, to lubiłabym je już wcześniej? A tak to musiałaś być prekursorem tego doświadczenia — stwierdziła, wzruszając ramionami. Bo one naprawdę były śliczne i jej obecna randka z pewnością musiała mieć tego pełną świadomość. Nie chodziło się po świecie od dwudziestu pięciu lat i nie miało pojęcia o tym, że miało się kolor oczu odpowiadający jedynie siedmiu procentom całej populacji. SIEDEM. Były wyjątkowe, czy Kira tego chciała czy nie.
Zupełnie tak, jak Abby nie miała wpływu na to, że na jaw wyszło, że była lekarzem. Chociaż jakiś wpływ tam miała, bo przecież sama się do tego przyznała.
Składam serca, to się zgadza — skinęła głową. — Ale nosy to raczej nastawiam niż łamie — przyjrzała się jej uważniej. — Od niegrzecznych dziewczynek przeważnie stronię… — też się nachyliła, zadzierając łokcie — Ale dla ciebie zrobię wyjątek — przytoczyła dokładne słowa blondynki dokładnie sprzed chwili. Czy miała ją za niegrzeczną? Jeszcze kurwa jak. Na pierwszy rzut oka było widać, że Kira lubiła zabawę i szybkie samochody i oczywiście szybkie dziewczyny również, jak sama przecież zauważyła, a przecież Abby na co dzień raczej obracała się wokół tych grzecznych dziewczynek jak… April Finch. Energicznych i wesołych, jednak dalekich od bycia wulgarnymi. Chociaż równie mocno podobała się jej bezpośredniość Kiry. Waliła prosto z mostu, a to się przecież ceniło.
Jeżdżę całkiem przeciętną furą — wzruszyła ramionami. Miała pewnie jakiegoś starego forda po ojcu. Nie jeździła za dużo, głównie do roboty i domu rodzinnego od święta, więc niestety nie mogła zaskoczyć blondynki jakimś świetnym samochodem. — Ale za to widziałam, że twoje Ferrari jest całkiem niczego sobie — zauważyła, przyglądając się jej uważnie. — Przewieziesz mnie kiedyś, czy na taki benefit muszę sobie jakoś bardziej zapracować? — dopytała, bo kto wie, może Kira miała jakąś niepisaną zasadę, że we własnej furze nie woziła byle kogo? A szkoda, bo Abby kochała szybką jazdę.
Piszesz dla Toronto Sun? — podłapała kolejny temat, upijając nieco drinka. — Dawaj, opowiedz o jakimś nie wiem… najciekawszym albo najdziwniejszym wywiadzie, jaki kiedykolwiek przeprowadziłaś.

kira finch
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
'cause we got brought into the world by girls
and there just ain't no world without girls
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Taki był plan — zaskakiwać Abby na każdym kroku, w każdej możliwej sytuacji. Z tymi majtkami to nie było jednak zamierzone działanie. Kira prawdopodobnie nawet nie pokazałaby ich, dopóki Abby sama nie zdjęłaby jej spodni. Oczywiście wcale nie spodziewała się, że coś takiego wydarzy się właśnie dzisiaj. Bzdura, dokładnie na to liczyła! W końcu to Kira, prawda? Zaliczała więcej lasek niż jej siostry razem wzięte.
Jśli dzięki moim oczom właśnie odkryłaś swój ulubiony kolor, to nie ma za co. Poza tym lubię być pierwsza — oznajmiła beztrosko. — Gdybym miała cię rozdziewiczyć, też bym się tego podjęła — dodała poważnym tonem, chociaż w oczach tańczyło rozbawienie. Zdarzyło się, że Finch bywała czyjąś pierwszą. Szczególnie dla kobiet, które sypiały wcześniej z samymi mężczyznami. Wtedy Kira robiła im tak dobrze, jak żaden facet nigdy dotąd nie zdołał.
Mogła zgrywać grzeczną dziewczynkę, tylko właściwie po co? Wtedy wiązałoby to się z udawaniem, a ojciec zawsze jej powtarzał, że nie ładnie tak kłamać. Co z tego, że sam notorycznie brnął w swoje kłamstewka, czy to w domu, czy na sali sądowej. Nietrudno też wywnioskować, że przy Finch wszystkie grzeczne dziewczynki z automatu stawały się mniej grzeczne, ale za to bardziej grzeszne, prawda?
Och, dziękuję — uśmiechnęła się, przyciskając dłoń do piersi (na razie jeszcze własnej), chcąc pokazać swoją dozgonną wdzięczność. — Ale muszę cię zmartwić — nachyliła się do przodu, zapierając łokciami o blat. Zanim jednak dokończyła, pociągnęła kilka łyków drinka przez słomkę. — Z tego spotkania i tak wyjdziesz spaczona — poruszyła sugestywnie brwiami, wracając do poprzedniej pozycji.
Bezpośredniość Kiry była jednocześnie jej błogosławieństwem, jak i utrapieniem. Miała z niej tak samo dużo korzyści, jak i problemów. Abby specjalizowała się w złamanych sercach, z kolei specjalnością Finch były kłopoty. A dziewczyna z dziewczyny z kłopotami, to już w ogóle najlepsze wyzwanie. Tylko Abby nie wyglądała jak problem. Ale kto wie, może tym razem to ona się miło zaskoczy?
Uśmiechnęła się z dumą, kiedy poruszyła temat jej pięknego Ferrari. Kurwa, Kira kochała ten samochód bardziej niż własną matkę. Serio.
Przewiozę — zgodziła się bez większego zastanowienia. Lubiła chwalić się swoją furką. I pieprzyć w niej laski. — Zrobiłabym to dzisiaj, ale jestem odpowiedzialnym kierowcą — uniosła szklankę z drinkiem, dając do zrozumienia, że po alkoholu nie jeździ. Owszem, kiedyś jej się zdarzyło, ale szybko pożałowała tego występku, kiedy wpierdoliła się w płot sąsiadów. I to jeszcze samochodem ojca!
Próbowała odkopać w myślach najciekawszy wywiad, jaki kiedykolwiek udało jej się przeprowadzić, ale do głowy przychodził jej tylko ten, który został ściągnięty przez jej ojca. Zaraz jednak znalazło się kilka innych, równie interesujących i przede wszystkim znacznie zabawniejszych.
Jestem dziennikarką motoryzacyjną, więc najczęściej przeprowadzam wywiady z kierowcami rajdowymi — zaczęła, mieszając słomką w swoim drinku. — Bardzo chciałam złapać na wywiad Antoine L'Estage, kanadyjskiego, emerytowanego rajdowca. Zgodził się na rozmowę, ale pod warunkiem, że przyjadę do Quebec. No to przyjechała, bo ileż to roboty. Jedliśmy kanapki na starych oponach i rozmawialiśmy o tym, że w wyścigach bardziej liczy się technika czy instynkt. I o tym, że jeśli droga wygląda zbyt idealnie, to na pewno kończy się bardzo nagle. A potem przeleciałam jego córkę — wzruszyła ramionami, jakby dalej mówiła o tych kanapkach z serem, które jadła z L'Estagem. — Wszystko fajnie, wywiad wyszedł zajebiście, tylko gość potem mnie ścigał za to, że złamałam jego córce serce. Myślisz, że powinnam przebranżowić się jednak na kardiochirurga? — zerknęła z rozbawieniem na Abby, po czym w geście toastu, stuknęła swoją szklanką o jej.

Abby Wallace
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „SPIN”