ODPOWIEDZ
23 y/o
For good luck!
187 cm
To skomplikowane
Awatar użytkownika
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracji
postać
autor

Obrazek

#01



Najtrudniej zacząć od zera. Elwood trochę tak się czuł, kiedy po trudnych tygodniach nagrywania ich najnowszego kawałka nadszedł czas żeby rozpocząć rozmowy o autorskim klipie. Gdyby się nad tym zastanowić, mogło być gorzej. Kreatywnych artystów im nie brakowało. Takich z odpowiednim sprzętem oraz doświadczeniem również. Wymyślenie konceptu należało jednak do nich, do kapeli i .. w tym celu właśnie spotkali się dziś w Poor Romeo. Ot taka burza mózgów przy piwku. Chłopacy podobno zaprosili też jakąś tancerkę, która miała im pomóc. I nie, nie chodziło o zaplanowanie choreografii dla zespołu. Oni nie parali się tańcem. Chyba lepiej, jak zostawią to jej. Szczególnie, że utwór nazywał się 'Dreamgirl'.

Madry sporo maczał w nim palce. Razem z wokalistą skleili melodię, a potem tekst. Obaj mieli na kontach dość świeże rozstania, więc słowa pisały się same. Nie był to kawałek lekki, jednak ich zdaniem miał potencjał. Na co? Dostanie się do lokalnej radiostacji, może kilkaset tysięcy wyświetleń na Youtube. Jak mawiała ciotka, mierz siły na zamiary. Elwood nie miał złudzeń. Szanse na zostanie gwiazdą rocka miał minimalnie większe niż na zostanie prezydentem Kanady. Całe szczęście jego ego znosiło to całkiem nieźle.

Tymczasem kilka piw potem w budce w rogu rozgorzała artystyczna debata kreatywna. Dużo wrzasków oraz wymachiwania rękami. Całkiem nie styl bruneta. Nawet nie wychwycił o co spierała się reszta. Po prostu w spokoju sączył białą pianę, zwiedzając zakamarki własnego umysłu. Dreamgirl. Może powinni podejść do tematu dosłownie i pójść w koncept snu? Mężczyzna śniący o wymarzonej kobiecie. Łóżko. Ciemny pokój. Tylko co dalej? Marzenie zamieniające się ostatecznie w koszmar? To brzmiało jak jakiś pomysł.

Znudzony Madry w końcu wychylił się zza oparcia ich budki, akurat na tyle by skrzyżować wzrok ze zmierzającą w ich stronę blondynką.

- O której miała być tancerka?
- rzucił do reszty.


Diana Carissoni
Ostatnio zmieniony ndz sty 25, 2026 10:02 am przez Elwood Madry, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Stasz
nie czytaj mi w myślach
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

002.
Powrót z zimowej wycieczki zwiastował dla Diany nieuchronny rzut w wir pracy. Powrót do stałej rutyny niekoniecznie jej się uśmiechał, natomiast parę dodatkowych tasków na horyzoncie złagodziło nieco jej nudofobię. Fobię przed nudą, żeby nie pomieszać z czymś innym. Szczególnie ciekawiła ją absolutna nowość w postaci współpracy z muzykami, z którymi dotychczas nie miała styczności. Zostali jej jednak poleceni przez zaufaną, dobrze znaną jej osobę, a to absolutnie jej wystarczało. Przynajmniej na sam początek, by przystać na pomoc, zanim faktycznie przejdą wspólnie do rzeczy. A pieniądze? Dla Diany to nie grało roli. Zdarzały się jej już współprace, gdzie kolaborowała z innymi za symboliczną kwotę lub postawiony obiad. Albo coś w podobnym stylu. Też zależało to od tego, jak duży miał być jej wkład w całość pracy.
Z tego co otrzymała zawczasu przygotowała jakieś drobne, wstępne propozycje. Bez usłyszenia utworu też niewiele mogła zdziałać, ale całą resztę mieli dogadać na spotkaniu w Poor Romeo, na które właśnie zmierzała. Też wolała się upewnić w oczekiwaniach muzyków, ich planach na teledysk i tym podobnych. To miała być współpraca, a nie praca na gotowym. Carissoni nie była fanką tego drugiego, przez co też czuła się zdecydowanie pewniej, mając w głowie perspektywę dogadania wszystkiego na spokojnie.
Jak tylko weszła do lokalu, od razu uderzył w nią przytłumiony dźwięk tradycyjnego, knajpowego zgiełku, na szczęście nie robiący na niej większego wrażenia. Swobodnym krokiem przemierzyła część lokalu, rozglądając się za opisanymi jej osobami, jednocześnie próbując sobie przypomnieć jak najwięcej detali przytoczonych jej przez znajomą, zresztą nie tylko. W pewnym momencie, podchodząc do jednego ze żwawszych pod względem rozmów stolików, jej spojrzenie skrzyżowało się z ciemnowłosym, młodym mężczyzną, który zdecydowanie pasował do przekazanego jej opisu. Mogła nie słyszeć pytania, nie będąc jeszcze tak blisko stolika i słysząc nieustanny szmer w tle, natomiast była niemalże prawie że pewna, że trafiła w dobre miejsce.
Ale spytać nie zaszkodzi.
Przepraszam, czy to z wami byłam umówiona na spotkanie? Nazywam się Diana. Carissoni. — przywitała się, od razu też przedstawiając się za pomocą imienia, a po krótkiej chwili również dodając do tego nazwisko. Czuła się trochę dziwnie, ale za każdym razem miała podobnie. Nie lubiła się witać ani przedstawiać pierwsza, nawet jeśli nie miała większych kłopotów z nawiązywaniem relacji. Prowokowało to u niej jakieś dziwne flashbacki, które wiązały się z pierwszymi zajęciami na studiach. W stylu „niech każdy po kolei teraz się przedstawi i powie, jakie jest jego hobby”. Chyba dla każdego był to tak zwany awkward moment.

Elwood Madry
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
23 y/o
For good luck!
187 cm
To skomplikowane
Awatar użytkownika
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracji
postać
autor

...


Świeżutki artystyczny projekt to zawsze była ekscytująca sprawa, nawet jeśli dla blondynki miałby być tylko odskocznią od nudy. Elwood sam posiadał sporo różnych hobby, więc zrozumiałby doskonale tą potrzebę zajęcia zarówno rąk jak i głowy. Tym lepiej, że nie szukali jedynie tancerki, a prawdziwej dyrektorki kreatywnej. O tańcu Madry oraz jego kumple wiedzieli mniej więcej tyle, że salsa to nie tylko pomidorowy dodatek do meksykańskiej kuchni, a rumba to coś więcej niż świadomy zamiatacz podłogi. Możliwe, że chłopak widział też kilka odcinków kanadyjskiego 'Tańca z Gwiazdami' kiedy mieszkał z ciotką. Kobieta bardzo lubiła zapychać sobie głowę tymi tasiemcami wypełniającymi czas antenowy pomiędzy jedną reklamą, a drugą. Performerki z ulizanymi na żel włosami i kolesie w rozłożystych cekinowych koszulach to raczej nie był styl, którego poszukiwało Broken Society. Oby tylko nie trafiła im się taka pomarańczowa cizia z uśmiechem białym jak z reklamy Colgate.

Gdyby Woody nie spóźnił się na spotkanie z kolegami, wiedziałby, że współpracę zamierzali nawiązać z instruktorką hip-hopu. Ten gatunek zaś pozostawał znacznie bliższy ich sercom. Cała zgraja wychowała się w końcu w Rexdale - dzielnicy bloków socjalnych i skupisk imigrantów. Madry odnalazł się tam zaskakująco dobrze. Właściwie to uwielbiał ten kulturowy rozgardiasz oraz to, że w Toronto nigdy nie mógł narzekać na nudę. Może nawet był nieco uzależniony od adrenaliny? Występy na żywo na scenie, nocne nielegalne wrzuty graffiti, skakanie po dachach. To wszystko sprawiało, że krew szybciej płynęła mu w żyłach. W takich momentach czuł, że żyje naprawdę.

Ciekawe, czy właśnie taki opis przekazali Dianie ich 'łącznicy'. A może było to coś w stylu 'szukaj grupki, która wygląda jakby mogli albo zawinąć Ci portfel albo sprzedać dragi'?. Elwood nie obraziłby się za żadną z tych opcji, choć jego zdaniem słowa 'wysoki, tajemniczy brunet' opisywały go nieco lepiej.
Tak czy siak gwiazda ich wieczoru dobiła do ciasnej loży, a Woody wstał i wrzasnął na resztę by dać dziewczynie jakąkolwiek szansę na przebicie. Nie da się ukryć, że byli zgrają głośną oraz dość kiepsko wychowaną. Brunet już wiedział, iż będzie się musiał sporo nagimnastykować by blondynka nie uciekła stąd przy pierwszej lepszej okazji.

- Hej Diana, jak leci? Jestem Elwood, basista - pewnie wyciągnął w jej stronę dłoń, zaraz potem przedstawiając w podobny sposób resztę kapeli. Widząc, że po dłuższej chwili chłopaki nadal nie przesuwają się by ustąpić gościowi miejsca, kopnął ich pod stołem dla lepszej motywacji.

- Dzięki, że zgodziłaś się z nami spotkać. Czego byś się napiła? - tu on sam cofnął się w głąb loży, oferując blondynce siedzisko obok siebie, na wylocie. Tak wydawało się najbezpieczniej dla każdej ze stron.


Diana Carissoni
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Stasz
nie czytaj mi w myślach
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Do sztywnego, ballroomowego klimatu komuś takiemu jak Diana było bardzo daleko. Zaczęła co prawda od baletu, który również nie był blisko hip-hopowi czy innym pokrewnym gatunkom, natomiast żonglowanie kilkoma dziedzinami tanecznymi nie było niczym dziwnym u osoby wykonującej taniec zawodowo. Z tańcem towarzyskim miała natomiast niewiele wspólnego. Oczywiście mówiąc o klasycznej definicji tych dwóch słów, bo grupowe układy były niemalże codziennością wśród jej stałej rotacji. W tym czuła się też najlepiej, więc promowała swoje umiejętności w takiej właśnie części tanecznego fachu, pomijając te, które niekoniecznie pasowały do jej własnego „ja”. Szczerze powiedziawszy, gdyby ktoś ją kiedyś spytał o to, czy wystąpiłaby w takim „Tańcu z Gwiazdami” najpewniej by taką osobę wyśmiała. Kompletnie nie widziałaby się w takim miejscu.
Klimaty uliczne, bardziej przyziemne były natomiast tym, co najbardziej za nią przemawiało. W dodatku tak mocno, że zdecydowała się odstąpić od baletu – eleganckiego, może nie przesadnie wypełnionego kiczem i sztuczną opalenizną, ale również dalekiego od mocniejszych brzmień wcześniej wspomnianego hip-hopu. Wiązało się to poniekąd z jej niechęcią do nudy. W tym klimacie zawsze było coś, co nadawało wszystkiego odpowiedniego dreszczyku, pokazując coś stale od nowej strony. Balet nie dawał jej tego w aż takim stopniu, a przynajmniej tak musiała myśleć, skoro zdecydowała się na jakąś zmianę.
Nieznana jej jeszcze grupka zdecydowanie wzbudziła jej zainteresowanie, choć raczej w tym lepszym sensie. Nie przeszkadzało jej to chaotyczne, może nieco szorstkie zachowanie, które być może zostało jej przedstawione razem z innymi informacji na temat grupki. W jej oczach to była właściwie norma, przynajmniej z pozycji osoby z zewnątrz. Nie każda grupa była absolutnie nastawiona na przygarnięcie kogoś z otwartymi ramionami czy całowanie po stopach od samego początku. Ona miała być jedynie pomocą, która przez jeden moment będzie uczestnikiem rozmowy i wtrąci swoje trzy grosze w swoim fachu. Dobrze o tym wiedziała. Była natomiast wdzięczna, że jedna osoba z grupy zdawała się wyjść jej naprzeciw na tyle, by jej obecność i znaczenie mogły zostać jasno zaznaczone. Nic więcej, póki co, nie było jej potrzebne.
Cześć, cześć. Super was wszystkich poznać. — najpierw uścisnęła dłoń Elwooda, obdarzając go sympatycznym uśmiechem, a potem z pozostałymi uczyniła to samo. Może niekoniecznie każdy chciał jej uścisnąć dłoń, więc wtedy pozostała jedynie przy uśmiechu i krótkim skinieniu głowy. Nie była osobą, której zależało na przesadnej kurtuazji, więc nie przeszkadzało jej to w żadnym stopniu.
To ja dziękuję za zaproszenie! Niech będzie woda póki co. — odpowiedziała, jednocześnie mamrotając podziękowania za wydzielenie jej miejsca, które też bezzwłocznie zajęła. Z sekundy na sekundę czuła rosnące podekscytowanie tą chaotyczną grupą, gdzieś w głębi widząc też tę cząstkę, która nieco hamowała jej entuzjazm. Zawsze tak było przy nowych twarzach, natomiast Carissoni dość szybko potrafiła się przystosować. Miała nadzieję, że i tym razem pójdzie im szybko i sprawnie w tej kwestii.

Elwood Madry
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
23 y/o
For good luck!
187 cm
To skomplikowane
Awatar użytkownika
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracji
postać
autor

Balet. To akurat kojarzyło mu się głównie z facetami w rajtuzach. Spektakle, teatr, muzyka klasyczna, całkiem inny świat, daleki i odległy. Dziewczyna, która przedstawiła im się jako Diana, zdawała sie kryć gdzieś w sobie ten pierwiastek. Czy Elwoodowi to przeszkadzało? Nie, wręcz uważał to za atut blondynki. Przeciwieństwa się w końcu przyciągają, co w następstwie prowadzi do zderzenia, w wyniku którego powstają twórcze pomysły. Madry liczył, że tak się właśnie stanie. Nadal jednak było ważne, aby odnaleźli z blondynką jakiś wspólny język. Tę część, zdawało się, będzie musiał wziąć w pełni na siebie. Klasyka. Reszta przyjdzie na gotowe, zapewne oferując głównie krytykę. No nic, przez lata znajomości Broken Society wypracowało metody na takie sytuacje. Jakie? Głosowanie. Było ich pięciu, dlatego nie groził im nigdy impas. No chyba, że przydzielą głos Dianie.

W sumie, jak Woody o tym myślał, pewnie warto było ustalić z nią czego oczekuje po ich współpracy. Na pewno nie kokosów, to wydawało się oczywiste. Sławy raczej też nie. Dobra, znów zapędził się ze swoją analizą. Motywy Carissoni, które skłoniły ją do tej współpracy, nie miały aż takie znaczenia. Powinni być raczej wdzięczni, że zgodziła się z nimi spotkać. Od dziewczyny mogło to wymagać sporo odwagi, żeby tak ustawiać się z piątką nieznajomych.

Jeśli wypadli szorstko, nie było to celowe. Broken Society składało się po prostu z bandy indywidualistów, których umiejętność skupienia uwagi malała proporcjonalnie do wypitego alkoholu. Elwood był pewny, że kilku z nich potrzebowało tego piwa na odwagę mając przed sobą wizje spotkania z przedstawicielką płci pięknej. Gdy na nich zerknął, wyglądali jakby nadal szukali języka w gębie. Reszta przywitała się w miarę normalnie. Tych stremowanych Madry poprosił o skoczenie do baru po wodę. Może po szybkiej fajce staną się bardziej rozmowni.

- To może opowiesz kilka słów o sobie? - przejście od razu do interesów zdawało się nietaktowne. Do tego nawet przez myśl mu nie przeszło, że Diana mogłaby nie chcieć być w centrum uwagi. Była przecież performerką. Elwood sądził, że daje jej okazję by pochwalić się swoimi dotychczasowymi dokonaniami. Miała jego pełną uwagę oraz wsparcie w postaci uśmiechu. W końcu to Kanada, nie Polska. Tu ludzie się do uśmiechają.

Diana Carissoni
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Stasz
nie czytaj mi w myślach
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dla Diany balet wydawał się być już całkiem zamierzchłym czasem, do którego wracała od czasu do czasu, robiąc to tylko coraz rzadziej z biegiem lat. Może dlatego, że daleko jej było do eleganckiej, poukładanej kobiety, będąc właściwie jej czystym przeciwieństwem. Ale przecież nie każdy od razu trafiał w to, do czego pasował niczym brakujący element w układance. Równie dobrze faktycznie było w niej coś, co jednocześnie łączyło ją z tym światem, choć ona sama nie dostrzegała tego gołym okiem i to dlatego miała taki, a nie inny początek. Wszystko mogło mieć sens lub nie mieć go wcale, ale skoro była to raczej przeszłość, Dianie nawet nie zaprzątało to głowy.
Tak samo było w przypadku rozwiązania kwestii zapłaty, która nie przeszła jej nawet przez myśl od początku rozmowy z grupą. Najpierw miała im pomóc, a potem będą myśleć, jak jej podziękują. To był klasyczny styl działania Carissoni, może nieco naiwny, choć jedynie pozornie. Gdyby ktoś spróbował ją wykorzystać, potrafiłaby wyciągnąć konsekwencje. Natomiast wolała się do tego nie uciekać, preferując z wymienną życzliwość i chęć pomocy. Przy odrobinie szacunku cena za taką przysługę nie miała już aż takiego znaczenia.
Mimo wszystko Diana, siedząc pośród tej zróżnicowanej grupki, starała się zachować uprzejmie i serdecznie, jak to zwykle miała w zwyczaju. Na jej ustach błąkał się niewielki, ale sympatyczny uśmiech. Gdy natomiast wyczuwała dość pokaźne spięcie, starała się na taką osobę nie patrzeć zbyt długo, nie chcąc niepotrzebnie wzmagać stresu. Nie każdy był duszą towarzystwa i dla niej było to absolutnie w porządku.
Jasne. W kwestii tanecznej... Tańczę od małego, zaczynałam od baletu, natomiast teraz preferuję nieco inne formy. — zrobiła pauzę, nie chcąc zrzucać na nich wszystkiego na raz. Pewnie i tak mało ich to obchodziło, liczyło się głównie jej doświadczenie w tańcu profesjonalnym. Dla niej było to zatem przedstawienie się w formie zawodowej, nie prywatnej. — Jak pewnie wiecie, jest to między innymi hip-hop, ale ogółem dobrze odnajduję się w różnych formach tańca nowoczesnego. Jazz-funk, coś w ten deseń. Nic sztywnego, ale też nie przesadzając w drugą stronę. — tu wzruszyła ramionami, również robiąc krótką przerwę. — Jestem też po studiach, i tanecznych, i związanych z choreografią. Moje umiejętności też są dostępne na moim tiktoku, nie wiem czy mieliście okazję sobie zerknąć. — tak zwieńczyła swoją wypowiedź, nie chcąc brzmieć ani zbyt profesjonalnie, ani zbyt luźno. Miała nadzieję, że tym samym nie przegięła, choć wskaźnik stresu nieco poszybował u niej w górę z momentem, gdy poproszono ją o te parę słów na swój temat.

Elwood Madry
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poor Romeo”